Dlaczego nie jestem Kolumbem?

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 05.03.03, 00:02
Witam!
A ja sobie tak czasami siedzę i patrzę w tą telewizornię aby się dowiedzieć
co też się w tym kraju dzieje.Czasami jak widzicie to nawet do Interneta
wpadnę aby się czegoś dowiedzieć albo i podyskutować.Czego to ja już się
dowiedziałem,a zwłaszcza o sobie to wolę nie mówić.Szczęście,że to wirtual
bo tego prawdopodobnie już bym nie pisał.Ale ja nie o tym właściwie chciałem
mówić.
Otóż do tej pory to tylko tak sobie w duchu myślałem i tylko czasami zdarzało
mi się coś do wątku wrzucić za co niektórzy okrutnie mnie znielubili.
Dopiero ostatnimi czasy zmiarkowałem dlaczego.Nie ma co prawda nika,który mi
całkiem niezły życiorys wymyślił ale cóż z tego gdy on na szafot a nie do
sławy prowadziłsad.Zresztą to wszystko przez tą gorączkę co w zeszłym roku
była,niektórych to i do dzisiaj nie opuściła.Ścigał mnie więc rozgorączkowany
pomawiając o różne straszne rzeczy a z nim ci co przez gorączkę opanowani
byli.Tak było,archiwum świadkiem.
Teraz też sobie w duchu myślę i na monitor przelewam (może kto przeczyta),że
źle w kraju to już dawno się dzieje a to dlatego,ze każdy patrzy nie tak jak
trzeba ale tak jak bezkrytyczni obrońcy pana Tyu.Zapytacie:-"a cóż ma to
wspólnego z krajem?"
Moim zdaniem ma.Gdybyście tak spróbowali spojrzeć na pewne sprawy bez tych
politycznych sentymentów to co byście zobaczyli?
Przewrót gabinetowy gdy premiera RP minister SW oskarżył o szpiegostwo.
Zwróćcie uwagę na jego formę i rolę mediów w całej sprawie.Kto jak kto ale
minister SW powinien mieć dowody tak mocne,że nie powinny budzić żadnych
wątpliwości.Tymczasem był to czysty śmiech i gdyby nie media oraz
przynależność premiera do wrogiego obozu to ministra by zjedzono.
Jednak stał się bohaterem.Dlaczego?odpowie sobie tylko ten kto potrafi
spojrzeć na sprawę obiektywnie.
Pamiętacie posądzenie doradców L.Wałęsy o przyjęcie korzyści majątkowych oraz
przebieg i zakończenie tych spraw?Oczywiście nie były warte zachodu a do tego
śmiesznesmile tylko dlaczego?
Pamiętacie spór,wówczas jeszcze ministra,Kaczyńskiego z oficerem UOP za
którego ręczył sam premier RP?Nie przepadam za Kaczyńskim ale jeszcze
bardziej nie cierpię tego co się wtedy stało.
Pamiętacie instrumentalne wykorzystanie Ustawy lustracyjnej do Jurczyka i
Tomaszewskiego.Winy nie udowodniono jednak stanowiska przepadły i pozostał
smród.Czy coś się stało?Nic,zwykła procedura.Ciekawe?przez tyle lat ludziska
sobie funkcjonowali,dali nieraz dowody swojej lojalności,byli znani w swoim
otoczeniu aż tu nagle...I to po ministrowaniu Maciarewicza takie odkrycie
dopiero nie tak dawno.
Jednak nikt praktycznie nie przejmował się tymi zjawiskami.Dlaczego?
cha,cha,cha-przecież każdy patrzył przez pryzmat interesów własnej partii
a nie narodu i kraju.
Charakterystycznym przykładem może tutaj być przypadek prokuratora Kaucza.
Facet pozytywnie zweryfikowany!,pracujący w prokuraturze nie budzi niczyich
zastrzeżeń.Nie jest duchem.Naglesmile wybucha awantura bo B.Piwnik zabrała go do
PK.Wszyscy go znają,cóż za "straszny ludź" ale przy nim i ta Piwnik.
We wszystkich tych sprawach nasze kochane,niezależne mass media.
Ja się tylko tak zastanawiam,czemuż to ja mam takiego pecha i wszystko widzę
inaczej?
Chyba dlatego,że nie dałem się zideologizować ani zdemagogizować.Właściwie to
wszystko przez dzisiejsze oglądanie w telewizorni posła Ziobro jak
Niemczyckiego o osąd prosił.Widać jednak,że "Agora" ma inteligentnego v-ce
prezesa.
A ja sobie tak myślę:-gdyby tak odrzucić te całe przynależności partyjne i
etniczne a zacząć przyglądać się ludziom to może wiele ciekawych rzeczy by
się zauważyło.Przecież koleżeńskie i przyjacielskie układy należą do
nieformalnych i takie też grupy mogą tworzyć.Jeżeli klub będzie głosował
przeciwko ustawie to wystarczy czasami przecież być nieobecnym aby ona
przeszła.Ba,można nawet zachorować.
Tak sobie pomyślałem patrząc na tryb uchwalania ustaw.Dał mi do myślenia
dopiero kodeks pracy no i ta afera.Przy B.Piwnik myślałem raczej o lobby
prokuratorsko-sędziowskim i tak myślę nadal.
W każdej z tych spraw niebagatelną rolę odegrały media i nie była to rola
chyba opiniotwórcza.Teraz już mam trochę tego dość.W kraju coraz gorzej,znowu
idioci cieszą się z tego.
Przyjdą nowi naprawiacze i będzie dalej tak samo bo przecież nikt praktycznie
nie odpowiedział jeszcze na pytania które postawiłem w poscie.Oczywiście
można odpowiedzieć krótko i głupio w zależności od tego do jakich partii się
należy.Tylko czy tak samo można odpowiedzieć w odniesieniu do kraju?
Kiedyś założyłem taki wątek:"Dlaczego będzie lepiej?" w którym należało się
wypowiedzieć dlaczego będzie lepiej po rozpadzie koalicji rządzącej ale w
oparciu o programy partii politycznych.Nic z tego nie wyszło,wpisał się jakiś
prowokatorek szukający po FG zwolenników SLD,jak się później okazało.
Założyłem też wątek o aferach "Ile nas kosztowały" tylko dałem zbyt duży
okres do sprawdzenia.Chodziło w nim o afery regionalne o których cicho w
mediach krajowych.
Chciałem aby każdy mógł zobaczyć,że te głośne to czubek góry lodowej gdy
zsumuje się regionalne.Podałem dwie:jedna dot.budowy opolskiego odcinka
autostrady A-4,jak stwierdził NIK w 2001r.,skarb państwa został naciągnięty
na 2,1 mln euro za samo tylko wycinanie drzew.Blisko 30 mln zł. kosztowało
dostosowanie projektu autostrady do wprowadzonych w 1997 roku wymogów
techniczno-budowlanych. Umowę na sporządzenie projektu podpisano w 1995 roku,
gdy tych przepisów jeszcze nie było. Straty spowodowane przestojem wywołanym
protestem ekologów, którzy latem 1998 roku okupowali zagajnik pod Górą św.
Anny, wykonawcy obliczyli wstępnie na ponad l milion 252 tysiące euro. Do tej
pory z kasy państwa otrzymali ponad 300 tysięcy euro (NTO-"Nowa Trybuna
Opolska" z 18.01.2002r.,M.Wandrasz).
2002 - 02 - 26 - Zatrzymano we Wrocławiu pod zarzutem wyłudzenia 600tys.zł.
zarządcę komisarycznego firmy "Polwiert".Właściwie to nieistotne ale jego
miesięczne wynagrodzenie wynosiło 13tys.zł.,wcześniej już Wojewoda stawiał mu
zarzut niewłaściwego gospodarowania.
Utopią jest twierdzenie,że korupcję można zwalczyć,można ją jednak ograniczyć
i tutaj też widzę duża rolę mass mediów ale i nas samych.Nie patrzmy na
przynależności partyjne i narodowościowe ale na osoby.
Podobnie z politykami,nie słuchajmy tego co nam wpada w ucho ale tego co jest
realne.Wtedy możemy powiedzieć,że myślimy w kategoriach dobra państwa.Wtedy
może i elity się zmienią bo gra "pod publiczkę" nie będzie dawała już efektu.
Byłoby to też złamanie pewnej zasady:że "elity rozstrzygają o zachowaniu
narodu",ale to chyba niemożliwesad.Chyba,że przyjąć,że wykształci się nowa
elita.Tylko kieeeedyy???
Miał być wesoły post a wyszedł taki misz masz.Chociaż i tak niektórych
rozbawi a niektórych zdrzaźni jak znam FG.Nie odpowiadam teraz na pytania
jeżeli takie były.
Ten post to przez posła Ziobro,myślałem,że dla PiS chodzi o wyjaśnienie afery
a nie kampanię wyborczą.Zresztą teraz już chyba wszyscy o niej myślą.
Pozdrawiam wszystkich (zeźlonych z góry przepraszamsmile))
Kir
Ps
Sprawy,które przytoczyłem to tylko te jakie pamiętam w tej chwili.Post i tak
jest za długi.Spadam znowu na pewien czas.To nie taktykasmiletylko koniecznośćsad.
    • Gość: Krzys52 Myslisz, ze Cos Bys Odkryl? IP: *.proxy.aol.com 05.03.03, 04:06
      Witaj Kir,
      widze ze rece wyciagnely Ci sie jak Wincentemu Pstrowskiemu - prawie do kostek.
      To nasze F. jest takim mini polskim spoleczenstwem, w ktorym trudno czasem
      polapac sie w plataninie interesow partyjnych, byznesowych, osobistych
      rodzinnych, postaw, opinii, swiatopogladow...
      Miales te "afere Tyu", w ktorej musialem bardzo ordynarnie zwrocic sie do
      Carminy z powodu braku najmniejszego jej zazenowania postawa takiej malej gnidy
      z nickiem Nurni. Pokazalem jej czarno na bialym, ze posunela sie do klamstwa w
      obronie tego bydlatka a ta nawet okiem nie mrugnela. Malo, jeszcze o moralnosci
      zaczela sie wymadrzac - bezczelna cholera. No to ucialem rozmowe
      krotkim "spierdalaj" - w jezyku jej kolegow, ktorym czestowali mnie na codzien
      bez jej najmniejszych sprzeciwow.
      Etyka wymienionej, najwyrazniej domowej hodowli, uksztaltowana zostala przez
      otaczajace ja spoleczenstwo. Przez rodzine ktora bezsprzecznie holduje zyciowej
      madrosci, ze nie jakies zawracanie dupy, "prawda" i tp. trele morele: liczy sie
      wylacznie poparcie. To czy masz racje oraz czy mowisz prawde zalezy tylko od
      liczby popierajacych Cie, oraz ich rangi. Na reszte mozna smialo splunac. Co
      tez nam tutaj owa Carmina zaserwowala.
      Wiesz przeciez Kir, ze mnie jest ganc pomada ktorej paniusi przejade sie po
      ondulacji - czy ona od Perly czy tez od Tyu. Nalezy sie - to dostaje.
      Sprawiedliwie i bez faworyzowania. Bo mnie nie zalezy na takim detym,
      klamliwym, i intryganckim towarzystwie, a do niewielkiej liczby przyjaciol (co
      sie zowie) przyzwyczajony jestem od dziesiecioleci. A na "przyjaciol" to ja
      nawet splunac nie chce.
      W spoleczenstwie - a wez pod uwage bardzo wysoki stopien skorumpowania
      polskiego spoleczenstwa, przy czym mam glownie na mysli wywodzaca sie z
      moralnosci Kalego korupcje moralna, bo od niej wszystko sie zaczyna - masz tak
      samo przerozne powiazania. Nie moze zatem zaskakiwac, ze osoba desygnowana do
      rozprawienia sie z jakas nieuczciwoscia, wczesniej czy pozniej omotana zostaje
      pajencza nicia przeroznych niemoznosci (bo ruszy sie ciotke Kogos, kuzyna
      Kogos, szwagra Kogos, dobrego kolegi Kogos, Ciotke, Kuzyna, Szwagra, Kolege...)
      i ciagle trzeba chodzic na jakies (coraz to wieksze) ustepstwa i kompromisy. A
      ilu jest takich ktorzy powiedza: "a w cholere z Ciotka, mogla myslec
      wczesniej", przy czym, co najciekawsze, gdy znajdzie sie taki jednak to
      bezwzglednie okazac sie musi ostatnim bydlakiem, podlecem oraz
      niewdziecznikiem. Nie jest latwo miec kregoslup, drogi Kirze.
      ..
      Jeszcze raz popatrz na te "nasza afere". Tym ludziom absolutnie nie
      przeszkadza, ze byli oklamywani, szkalowani, opluwani. Konwersuja w najlepsze
      jakby nic sie nie stalo. To tak jakbym ja zaczal nagle normalnie rozmawiac z
      Septykiem, Nurniem oraz kilkoma innymi z ktorymi NIGDY jednak rozmawial nie
      bede. Tamtym nie przeszkadza, ze sa szmatami. We wlasnych oczach wypadaja
      inaczej. I dokladnie to samo masz w zyciu publicznym. Ludzie oskarzaja sie
      wzajemnie, prowadzone sa dochodzenia oraz oglaszane wyniki. A zaraz po tym
      najwieksza kanalia sciska sie publicznie z przeroznymi osobistosciami bo co
      bylo a nie jest... Polska kultura, Kirze. Polska.
      To tyle na poczatek.
      Ciesze sie, ze znow jestes i Pozdrawiam
      K.
      ..
      PS....Teraz, w tygodniu, nie bede zbytnio dysponowal czasem. Sprobuje odbic to
      sobie w weekend. Co nie znaczy, ze nie bede czytal oraz staral sie... pokrotce.
      • Gość: Kir Tylko łagodnie proszę:)) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 00:44
        Witaj Krzyśku!
        Ja niczego nie muszę odkrywaćsmile,pytanie w tytule wątku to taki żartsmileponieważ
        żadnej "Hameryki" nie odkryłemsmile).To tylko funkcjonowanie podziału "my-oni".
        Ci "oni" są niezbędni abyśmy "my" mogli "normalnie funkcjonować"smile).Gdyby nie
        było tych "ich" musielibyśmy zwracać uwagę na "naszych" a to przecież wywołuje
        antagonizmy i rozbija solidarność grupy.Muszą więc być "oni" prawdziwi czy
        wydumani to już nieważne.
        "My" zawsze jesteśmy solidarni jak muszkieterowie:-"jeden za wszystkich,wszyscy
        za jednego",dlatego też wymagamy bezwzględnej lojalności.Czując się członkiem
        takiej grupy liczymy na ochronę,przyjaźń i wzajemną pomoc czyli to co sami
        dajemy zgodnie z naszymi wyobrażeniami reguł jakie panują w grupie.Jeżeli
        ta "nasza" grupa jest taka doskonała i doskonałe panujące w niej stosunki to
        każdy zarzut pod jej adresem lub adresem jej członków,z którymi się przecież
        identyfikujemy jako częścią "nas", musi być wyrazem "złej woli","spisku",
        "zazdrości,politycznej propagandy lub tp.Odrzucimy go od razu a gdyby okazał
        się prawdziwy to postaramy się go usprawiedliwić.
        W przypadku zarzutów odnoszących się do "innych" oczywiście żadnych wątpliwości
        mieć nie będziemy,bo niby z jakiej racji!?przecież sprawa jest oczywista!smile).To
        tylko "naszych" złośliwie pomawiają gady jednesmile).
        Nie odnoszę tego do FG bo i mój 1-szy post nie dotyczył forum.FG stanowiło
        jedynie przykład.Cóż mnie może obchodzić czyjaś kłótnia,ja tylko przedstawiłem
        jakie konsekwencje z kłótni wynikają oprócz tych,że ludzie nie znoszą się
        czasami przez całe życie.Chociaż jeżeli chodzi o niektóre to potrafią przenieść
        się i na pokoleniasmile).Dlatego założyłem wątek "Czytać aby...".Na FG traktowany
        jestem jako "obcy" i ta rola całkowicie mi odpowiadasmile).Raz zostałem
        potraktowany jako "swój",ale wtedy musiałem zabrać głos z wszelkimi tego
        konsekwencjami.
        Zdawałem sobie z tego sprawę,ale mam już taki "wredny charakter",że pomimo tego
        iż bardzo identyfikuję się z grupą muszę czasami powiedzieć to co w zachowaniu
        niektórych jej członków mi się nie podoba.To niestety jest największą zbrodnią
        w rozumieniu niektórych.Dlaczego?myślę,że wyjaśniła to już pierwsza część tego
        postusmile).
        Prędzej wybaczy się "wrogowi" niż "swojemu",który ośmiela się mówić inaczej.
        Dlatego też wpisałem to prowokacyjne zdanie "Do czytających" o "pytaniu
        praktycznie bez odpowiedzi" jeżeli chodzi o wyrażanie własnego zdania.Teraz też
        piszę o barierach jakie trzeba pokonać i konsekwencjach takiego kroku.
        Rozumiem mechanizmy ale nie rozumiem ludzi,którzy udają,że ich nie ma albo nie
        stanowią one motywów działania wielu autorytetów.Przecież to też tylko ludzie
        podlegający tym samym schematom myślenia.Zresztą mechanizmy te to też podstawa
        odrzucania "niewygodnych" autorytetów.
        W dużym też uproszczeniu to wyjaśnienie tej.tzw."dulszczyzny".Dlatego jest dużo
        racji w tym co piszesz Krzyśku.Ty zostałeś na FG "swoim wrogiem"smile)w jakimś tam
        sensie też je jednoczyszsmile,ale taką rolę Sobie wybrałeśsmile.
        Myślę,że cały ten mechanizm mógłby wytłumaczyć ktoś kto ma więcej wspólnego z
        socjologią i psychologią niż ja.
        Przecież ja korzystam tylko z własnego doświadczenia życiowego no i odrobiny
        wiedzy łączonej z tym doświadczeniem.

        Teraz jeżeli chodzi o "język",uwierz albo nie ale ja nigdy nie odezwałem się w
        ten sposób do kobiety,nie aprobuję takiego języka ale czytam też FG.Wiem też,że
        każdy znajdzie wiele argumentów na wytłumaczenie powodów dla których posługuje
        się "wulgaryzmami".Oczywiście i w wysublimowanej formie można poniżyć
        człowieka,pozbawić go godności.Właściwie cóż za różnica ,chyba tylko ta,że ktoś
        o sobie powie:"ja jestem przecież taki kulturalny a ten cham..."smile).W realu
        czasami zdarzyło mi się rzucić "wiązankę" gościowi,który mnie zdenerwował.
        Jednak to były sytuacje szczególne i bardzo emocjonalne.Tutaj prawdopodobnie
        powstałby z tego cały wąteksmile,przecież każdy chciałby mieć ostatnie słowo aby
        nie czuć się pokonanym albo aby za takiego nie uchodzićsmile.
        Przyznam się,że nieraz zastanawiałem się dlaczego człowiek taki jak Ty bawi się
        w coś takiego.Potrafisz nieźle pisać,o niebo lepiej niż ja.Nieraz myślałem,że
        to sposób na zwrócenie uwagi na istotny Twoim zdaniem problem.Jednak jak
        napisałeś w jednym z postów,że pisałeś również łagodnie to zacząłem zastanawiać
        się czy to nie udowadnianie tym którzy zwracali/ją się do Ciebie właśnie w
        takim języku że są tacy sami chociaż wierzący.
        To chyba udało Ci się najbardziejsad,tylko że to i tak nie dotrze do tych do
        których jest adresowane.Znowu pierwsza część postu i moja "Zniewolona idea".
        Śmieszne,zaczynam się powoływać na własne postysmile).
        Nie ingeruję w sprawy wiary.Jedyny wyjątek to ten kiedy ktoś powołuje się na
        wiarę aby usprawiedliwić swoje,sprzeczne z nią postępowanie.
        Niektórym rzeczywiście nadal wydaje się tak jak tym krzyżowcom,że im bardziej
        wulgarni i bezwzględni będą w stosunku do tych którzy krytykują KK,księży i
        wiernych za odstępstwa od głoszonych zasad tym większe będą ich zasługi.Gdy
        zabraknie Papieża wielu z nich też zmieni orientację gdyż zmieni się moda albo
        zauważą iż w grupie krytykujących można coś uzyskać.Znowu napisałem coś za co
        mi się dostanie i to chyba od wszystkich którzy to przeczytająsmile).Możliwe że i
        od Ciebie,przecież znam Twoje poglądysmile).Nie chcę dyskutować na ten temat bo
        wiem co usłyszę.
        Dlatego takie dyskusje mnie nie interesują,mało tego- nie lubię ich.
        Wracając do tematu,nie jestem zwolennikiem ostracyzmu. Zobaczyłem go tutaj na
        FG w czystej formie.Śmieszne ale prawdziwe.Nigdy czegoś podobnego nie
        widziałem.Może byłem zbyt zajęty aby zwracać uwagę na takie rzeczy?Swoje sprawy
        zawsze załatwiam w cztery oczy.Sam decyduję o swoich znajomościach i wara
        każdemu od nich,nie lubię narzucać się nikomu,wyjątek FG,ale to tylko wtedy gdy
        chcę coś powiedzieć.Nie lubię rautów bo zawsze każdy narzeka i na kogoś się
        skarży.Podobnie z podawaniem ręki,jak się z kimś pokłócę to solidarnie sobie
        rąk nie podajemy ale cóż mam zrobić gdy tą rękę wyciągnie do mnie?oczywiście że
        podam.W innych przypadkach musiałby zrobić mi albo moim bliskim jakieś straszne
        świństwo i mieć jeszcze wredny uśmieszek na gębie abym wyciągniętą rękę
        odrzucił.Takiego mnie w kontaktach bezpośrednich akceptują a za plecami jak
        zwykle suchej nitki nie zostawiąsmile).
        Praktycznie to nie miałbym nic do tych grup i grupek gdyby nie to,że przez te
        które są partiami i tworzą rządy kraj wygląda tak jak wygląda a ja od
        kilkunastu lat słyszę wzajemne oskarżenia oraz to że będzie lepiej.
        Ludzie zamiast myśleć jak na obywateli zatroskanych sprawami państwa przystało
        patrzą na kolory i w zależności od koloru grupy zachowują się zgodnie ze
        schematem.O ile działacze tych grup mają w tym swój interes którym jest władza
        o tyle pozostali partycypują w tym co wszyscy:ogólnym bałaganie i większej
        biedzie.No, może nie wszyscy. Smutne to ale prawdziwe.
        Jak zakładałem swoje "ambitne" wątki kiedyś,te o których pisałem,to i Was
        z "zahranicy" chciałem też wykorzystać, abyście opisali jak tam praktycznie ta
        demokracja jest realizowana.Czyli jaki wpływ macie Wy na sprawy swoich
        społeczności.Dałem sobie jednak spokój a teraz i tak byłoby to zbyt ambitne
        zadanie dla mnie.
        Patrz jakież to głupie pomysły człowiekowi do tego łba przychodząsmile)).
        A narobiłem się nie jak Pstrowski a jak Syzyfsmile)).
        Pozdrawiam
        Kir
        Ps
        Odpisuję teraz,nie wiem jak będzie z możliwościami odpowiedzi,może mnie nie być.
        Jeżeli ktoś to czyta i ma zamiar odpowiedzieć bluzgami to niech sobie daruje,
        mojej opinii nie zmieni a wątek będzie w górze, sobie też splendoru nie
        pzysporzy.
        • Gość: Krzys52 Sprobuje:)) IP: *.proxy.aol.com 07.03.03, 05:26
          Gość portalu: Kir napisał(a):

          > Witaj Krzyśku!
          > Ja niczego nie muszę odkrywaćsmile,pytanie w tytule wątku to taki żartsmileponieważ
          > żadnej "Hameryki" nie odkryłemsmile).
          ..
          :::
          Kirze,
          do reszty sprobuje odniesc sie jutro, bo w tych goracych wymianach z Helga, i
          nie tylko, nawet nie zauwazylem podbicia Twojego watku. Ciesze sie, ze nie
          przegapilem - jak i z Twojej obecnosci.
          ..
          Ja takze zartowalem. Doskonale wiedzialem, ze nie musisz surprised)
          ..
          Jutro mialem zamiar napisac troche o "godnej smierci" w Oregonie, albowiem na
          lokalne prawo czynione sa federalne zakusy. Bush obiecal swym wyborcom, ze
          sprobuje obalic nasze prawo. Jak na razie w ub. roku liczba "godnych smierci"
          podskoczyla do 38, w porownaniu do bodaj 27 rok wczesniej.
          A w nawiazaniu do Twojego tytulu - przypomniala mi sie pewna uczestniczka ktora
          juz w pierwszym liscie do mnie, oraz jako calkiem nowy nick, bardzo
          kulturalnie oswiadczyla mi (na poczatku tegoz listu), ze ewentualnie moglaby ze
          mna rozmawiac gdybym potrafil powstrzymac sie od bluzgow itp. Wyobrazasz
          sobie?! A pozniej dziwia sie ludzie, ze bywaja zle traktowani (moj jedyny
          bluzg, owo "spierdalaj" zaadresowane do kilku osob we wspomnianej wczesniej,
          niedawnej, wojnie) pojawil sie na dlugo po liscie tej wrazliwej kobiety).
          Nawiasem mowiac byl ten bluzg gleboko uzasadniony w tamtych okolicznosciach
          (ponadto nie uzywam, a wiec nie ma roznicy czy w stosunku do kobiet czy nie
          kobiet), ale niemoge tego objasnic tutaj.
          Albo zaczyna swoj list taka dystyngowana osoba (mniej wiecej) nastepujaco: "w
          zasadzie nie zaslugujesz (pan) na to by kulturalny czlowiek mogl cie (pana)
          zauwazyc." A pozniej dziwi sie taki bardzo, ze zostaje zrownany z ziemia. Bo
          dla mnie liczy sie tylko ten wstep - dalszy ciag nie ma najmniejszego
          znaczenia. Ja wiem, Kirze, ze to sa te polskie fochy, dasy, oraz tp.
          obowiazkowe odgrodzenie sie od adresata - potrzeba okreslenia samego siebie.
          Tylko gdzie jest powiedziane, ze mam lagodnie traktowac cymbala ktory zaczyna
          od " w zasadzie to brzydze sie (powinienem brzydzic sie) toba...". Gdybym ja
          zaczynal podobnie to absolutnie nie spodziewalbym sie milej odpowiedzi, przy
          czym zdaje sobie sprawe, ze sa i tacy ktorzy robia to celowo - co nie odrzuca
          mnie jednak tak jak owa poczciwa szczerosc.
          Albo tez, wyuczony na felietonach roznych zgrywusow, polemista, stara sie byc
          bardziej dowcipny niz powinien, czyli w celu blysniecia co i rusz jakis
          kamyczek do prywatnego ogrodka Ci wrzuci, szpilka w tylek kolnie po zyciu
          rodzinnym, itp. itd. I jeszcze oczekuje przyjaznej konwersacji. Nie przecze -
          sa i polemisci ktorzy w tym samym stylu podtrzymuja calkiem "mila" wymiane. Ja
          nie naleze do nich - wyroslem. Albo merytorycznie rozwazam i powaznie, albo tez
          wyglupiam sie i zabawiam docinkami. Zreszta... sam to wiesz przeciez.
          ..
          Serdecznosci
          ..
          K.
          • d_nutka Re: Witaj Kirze po długiej przerwie 07.03.03, 07:29
            cóż
            chyba jeszcze pamiętasz jak za tobą płakałam tu.
            dzisiaj więc tylko moje smile))

            a Krzyś jest mi coś winien
            d_nutka
            • Gość: Kir Witaj Danutko po długiej przerwie IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 23:50
              Witaj Danutko!
              Może przestań w końcu płakać i być taka pyskatasmile)).Zacznij rozmawiać z tymi
              normalnymi to i żadnych stresssów przeżywać nie będziesz musiała.Pamiętaj tylko
              spokój może Cię uratowaćsmile).Ale nie martw się ja też podpadam,tylko że
              geniuszom,a to już coś, no niesmile)).Alem hisssterykkksad(.
              Pozdrawiamsmile)
              Kir
              Ps
              Nie stawaj czasami w mojej obronie bo to jest tylko moja sprawa.Zresztą nieźle
              się ubawiłem,stąd tyle wstawek.
            • Gość: Krzys52 Re: Witaj Danusiu po długiej przerwie IP: *.proxy.aol.com 08.03.03, 01:09
              d_nutka napisała:

              > cóż
              > chyba jeszcze pamiętasz jak za tobą płakałam tu.
              > dzisiaj więc tylko moje smile))
              >
              > a Krzyś jest mi coś winien
              > d_nutka
              ..
              ::::
              Doprawdy sadzisz, ze i Ciebie powinienem byl wtedy obsobaczyc? surprised) Nie
              uczynilem tego, gdyz - co zreszta zaznaczylem wtedy - cieszysz sie u mnie
              specjalnymi wzgledami. Czy poczulas sie dotknieta tym wyroznieniem, Danusiu?
              ..
              Ja do Ciebie nie czuje nic negatywnego. Nadal Cie lubie. A co bylo a nie
              jest... Po coz wiec dlubac szpilka w oku?
              ..
              Jesli jednak koniecznie chcesz wyjasnic tamto zawirowanie to takze nie mam nic
              przeciwko temu - bo Cie lubie. W zwiazku z czym, jesli o mnie idzie, mozemy
              wyjasnic to sobie jak ludzie dorosli, oraz kulturalni. Nie moge zagwarantowac,
              jedynie, ze bedzie bolalo mniej - choc bardzo bym tego chcial. Niestety czasem
              uczciwa i od serca wymiana zdan potrafi (takze calkiem niechcacy) uderzyc jak
              kamien. Oczywiscie powyzsze dotyczny i mnie. Jednakze wybor nalezy do Ciebie.
              ..
              Pozdrawiam surprised)
              ..
              K.
              ..
              PS....Dobrze by bylo gdybym potrafil zamieszczac gorace linki...
              ..
              Do Kira,
              zaczyna mnie nachodzic niejasne podejrzenie, ze wlasnie zainicjowalismy
              kolejna "Chatke", czy tez towarzystwo wzajemnej adoracji. I pewnie wiesz jak
              mnie to uszczesliwilo...
              Tamtym "nieporozumieniem" nie masz sie co przejmowac. Po prostu uwazam, ze jest
              okazja by sie poznac. A to oznacza, ze musze Ci dac cos z siebie, ze
              swiadomoscia, ze niekoniecznie przyjmiesz to z entuzjazmem. To nie ma nic
              wspolnego z nerwowymi reakcjami czy tp. surprised)





              • Gość: Krzys52 PS... Witaj Danusiu po... IP: *.proxy.aol.com 08.03.03, 01:45
                Zapomnialem dodac, ze ewentualne wyjasnianie sobie widzialbym raczej nie w tym
                watku, jesli pozwolisz Danusiu.
                ..No i moze po Swiecie Kobiet ktore zapewne bedziesz obchodzic. Mam nadzieje,
                ze nie nalezysz do "dziewic oltarzowych" ktore po 1990r. demonatracyjnie
                wypiely sie na 8 Marca, i zaczely lansowac Matke Boska Zielna, czy jakas inna
                bzdure...
                ..
                Tak czy smak - Wszystkiego Najlepszego Ci zycze a najbardziej powodow do
                radosci. Przy czym na dodatek zycze Ci bys radowala sie takze bez jakichs
                szczegolnych powodow. surprised)
                ..
                K.
              • d_nutka Re: Witaj Danusiu po długiej przerwie 08.03.03, 08:22
                Krzyś
                Twój wpis tutaj do mnie jest już dla mnie wystarczającym wyjaśnieniem.
                Nic mi już nie jesteś winien.

                Kirze
                Twoje życzliwe uwagi pod moim adresem przyjmuję z wdzięcznością i może uda mi
                się je zrealizować.
                Za życzenia z okazji disiejszego Święta Kobiet serdecznie dziękuję.
                Pomimo, że było to w pewien sposób święto narzucone ja jednak je lubiłam i
                lubię nadal.Teraz nawet bardziej, bo jest dobrowolne i nie mam nic przeciw temu
                by akurat tego jednego dnia w roku szczególnie wyróżnić los kobiet.
                Jest to dla mnie prawie tak samo miłe święto jak Dzień Matki.
                Matki przecież kochamy całe życie i cóż szkodzi, że Dzień świętowania jest raz
                w roku?

                pozdrawiam miło światecznie
                d_nutka
          • Gość: Kir Dziękuję,musiało Cię to trochę kosztować:))) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 23:57
            Witaj Krzyśku,
            tym razem to muszę Cię przeprosić za ostatni post.Dzisiaj to zauważyłem.
            Ja wcale nie miałem na myśli że to Ty jesteś zły.Chodziło mi jedynie tylko
            o to,że rzeczywiście jeżeli ktoś powołuje się na wiarę i przykazania to nie ma
            prawa w stosunku do drugiego człowieka używać wulgaryzmów,niszczyć jego
            godności.
            Nigdy nie ma skutku bez przyczyny,to prawda.Są jednak pewne granice zachowań.
            Co do mojego pisania o sobie to tak jakoś wylazło,rzeczywiście też opacznie
            można zrozumieć.Ale i tamten dzień był taki do niczego. Ja zobaczyłem to co
            chciałem zobaczyć teraz niech mi cholera ktoś powie,że to nieprawda.
            Znowu mam "fana"smile,teraz też nie pisze się tego co myśli się o osobie na
            początku ale na końcu postusmile).Fana jak już spowije mnie czarny kir odwiedzę.
            Zresztą nie tylko jego,ale będzie zabawasmile) na forum.
            Co do Twojego wątku to nie wiem czy w takiej atmosferze warto go zaczynać.
            Przyznam,sam nie jestem w nastroju do dyskusji. Wiesz przecież co i kto powie,
            konsekwentnie realizowałem to co napisałem w suplemencie kiedyś.
            Wydaje mi się,że na to właśnie należałoby zwrócić uwagę.Obalenie mitu
            przestrzegania zasad i wartości zarówno chrześcijańskich jak i humanistycznych.
            Większość ludzi przecież tylko o nich mówi,dla nich to puste słowa.
            Taki wyuczony wierszyk.Jedynie takie dinozaury jak ja żyją jeszcze według
            starych reguł ale to już nie ta epoka.
            Zawsze twierdziłem,że urodziłem się nie w tej epocesmile)).Ale w tym wieku zostać
            dinozaurem to szoksmile).Teraz spadam aby zostawić FG EU-geniuszom dla których
            jestem dziademsad(.Bogaty nie jestem, to fakt,ale od razu dziadsmile)).Tak,że mi
            się też dostałosmile,ale spokojnie i bez nerwacji.To nie wina geniusza tylko chyba
            już muszę odpocząć bo rzeczywiście gafy strzelam tak jak w poscie do Ciebie.
            Jeszcze raz przepraszam.
            Pozdrawiam
            Kir
            • Gość: Krzys52 Re: Dziękuję,musiało Cię to trochę kosztować:))) IP: *.proxy.aol.com 09.03.03, 05:22
              Gość portalu: Kir napisał(a):

              Witaj Krzyśku,
              tym razem to muszę Cię przeprosić za ostatni post.Dzisiaj to zauważyłem. Ja
              wcale nie miałem na myśli że to Ty jesteś zły. Chodziło mi jedynie tylko o
              to,że rzeczywiście jeżeli ktoś powołuje się na wiarę i przykazania to nie ma
              prawa w stosunku do drugiego człowieka używać wulgaryzmów,niszczyć jego
              godności.
              ..
              :::
              Alez Kirze,
              nie masz za co przepraszac, bo nie odebralem Twoich slow tak jak sugerujesz
              powyzej. Po prostu masz prawo nie uzywac wulgaryzmow w zadnych okolicznosciach
              i to jest dla mnie w pelni zrozumiale. Ponadto, nie zaliczasz sie przeciez do
              tych biednych ludzi ktorzy "odmawiali przyjecia do wiadomosci jakiegos 2 x 2 =
              4" tylko dlatego ze oczywistosc publikowana byla w NIE. Gdy wyjasnic Tobie co i
              jak to zrozumiesz z cala pewnoscia - dowod powyzej. Bo wlasnie o to chodzilo,
              ze wulgaryzmami nie ja czestowalem najpierw lecz bylem nagminnie i dosc dlugo
              czestowany. Przy cichej aprobacie kolezanek i kolegow tych ktorzy obrzucali
              mnie roznymi takimi... Wlasnie w celu niszczenia mojej godnosci. Tym bardziej,
              ze oni kazdorazowo pochowani byli za nic nie znaczacymi nickami podczas gdy ja
              nie ukrywalem swego imienia i nazwiska (spodziewajac sie ze dla chcacego nie
              stanowic bedzie problemu doszukanie sie reszty moich danych, a juz zwlaszcza z
              pomoca aktualnej poboznej bezpieki polskiej).
              Jesli zachowania niektorych osob z grupy nie byly napietnowane przez innych
              czlonkow grupy, ktorzy uwazali sie za porzadnych, to mialem pelne prawo
              podciagnac wszystkich czlonkow pod ten sam wspolny mianownik. Czy popelnilem
              blad? Jesli tak to jedynie natury etycznej, jako ze czesc czlonkow grupy mogla
              byc nieswiadoma dwuznacznosci wlasnej postawy. Tylko powiedz sam Kir - czy ja
              jestem czyjas nianka? Mnie takze nie upieszczaja tutaj.
              ..
              Podniose dla Ciebie tamten watek bys mogl poznac ostatnia z przyczyn dla
              ktorych powiedzialem owej Carminie, to, co powiedzialem. A w kontekscie
              wydarzen i postaw musiala sie ona spotkac z jak najbardziej zdecydowana,
              negatywna i zamykajaca wszelka dyskusje odpowiedzia. I taka otrzymala. W jednym
              slowie.
              ..
              Ja zdaje sobie sprawe z tego, ze do wystapienia przeciw grupie - takze w
              najbardziej slusznej sprawie - potrzeba znacznie wiekszej odwagi, i kregoslupa,
              niz w przypadku postawienia sie komus z zewnatrz (a zwlaszcza wrogowi. Niemniej
              to nie mnie naleza sie ciegi gdy tego kogos nie bylo stac na postawienie sie
              wlasnej grupie (w slusznej sprawie). A juz szcegolnie, gdy ow ktos z grubsza i
              swiadomie olewa wszelkie "sluszne sprawy" gdyz wazniejsze jest poparcie grupy
              oraz poczucie zwiazkow w jej ramach.
              ..
              Tyle na razie, a jutro znow cos dopisze.
              Serdecznosci
              ..
              K.
              ..
              ..
              ..
              > Nigdy nie ma skutku bez przyczyny,to prawda.Są jednak pewne granice zachowań.
              > Co do mojego pisania o sobie to tak jakoś wylazło,rzeczywiście też opacznie
              > można zrozumieć.Ale i tamten dzień był taki do niczego. Ja zobaczyłem to co
              > chciałem zobaczyć teraz niech mi cholera ktoś powie,że to nieprawda.
              > Znowu mam "fana"smile,teraz też nie pisze się tego co myśli się o osobie na
              > początku ale na końcu postusmile).Fana jak już spowije mnie czarny kir odwiedzę.
              > Zresztą nie tylko jego,ale będzie zabawasmile) na forum.
              > Co do Twojego wątku to nie wiem czy w takiej atmosferze warto go zaczynać.
              > Przyznam,sam nie jestem w nastroju do dyskusji. Wiesz przecież co i kto
              powie,
              > konsekwentnie realizowałem to co napisałem w suplemencie kiedyś.
              > Wydaje mi się,że na to właśnie należałoby zwrócić uwagę.Obalenie mitu
              > przestrzegania zasad i wartości zarówno chrześcijańskich jak i
              humanistycznych.
              >
              > Większość ludzi przecież tylko o nich mówi,dla nich to puste słowa.
              > Taki wyuczony wierszyk.Jedynie takie dinozaury jak ja żyją jeszcze według
              > starych reguł ale to już nie ta epoka.
              > Zawsze twierdziłem,że urodziłem się nie w tej epocesmile)).Ale w tym wieku
              zostać
              > dinozaurem to szoksmile).Teraz spadam aby zostawić FG EU-geniuszom dla których
              > jestem dziademsad(.Bogaty nie jestem, to fakt,ale od razu dziadsmile)).Tak,że mi
              > się też dostałosmile,ale spokojnie i bez nerwacji.To nie wina geniusza tylko
              chyba
              >
              > już muszę odpocząć bo rzeczywiście gafy strzelam tak jak w poscie do Ciebie.
              > Jeszcze raz przepraszam.
              > Pozdrawiam
              > Kir
    • rycho7 Dlaczego nie jestem spowity kirem? 07.03.03, 09:00
      Z przyjemnoscia przeczytalem, nie jak to okresla autor felieton, lecz raport o
      problemach minonego wieku w regionach. Z wieloma tezami sie zgadzam. Sam sobie
      zadaje wiele z tych pytan. Ciesze sie, ze jest (sa ?) osoba myslaca podobnie
      ogolnie jak ja. Zwracajaca uwage, ze pewne problemy trzeba i mozna rozwiazywac
      wspolnie z korzyscia dla calej spolecznosci (narodu, ogolu obywateli) a nie
      jednynie z uwzglednieniem kolorow partyjnych, skory lub wyznania albo jego
      braku. Jest to takze nawiazanie do dyskusji o "grubej kresce" i klatce Ezry.
      Nawiazanie do dyskusji o "prymacie" moralnosci lub prawa naturalnego nad prawem
      stanowionym. Do dyskusji o jakosci prawa w Polsce i jakosci jego egzekwowania.
      Jest to nawiazanie do wiekszosci dyskusji na tym forum. Takie szerokie ogolne
      postawienie sprawy nie daje mozliwosci zastosowania naturalnej dla medium jakim
      jest forum formy krotkich wypowiedzi i ripost.

      Ciesze sie, ze wczesniejsi dyskutanci zgodzili sie co do podwyzszonej trwalosci
      tego watku poniewaz nie znosze dyskusji psujacych sie jak ryba w upal. W
      szybkim przeterminowywaniu watkow specjalizuje sie pojawiona juz D_nutka.
      Zglebienie z nia jakiegos tematu nie wchodz w gre. W zwiazku z tym mam
      nadzieje, ze zalozyciel niniejszego watku nie da sie jej zasugerowac, ze watek
      sie wyczerpal.

      Co do uzywania slow ordynarnych to ogolnie jestem przeciw. Jestem tez przeciw
      dyskusjom pozamerytorycznym, czesciowo reprezentujacym kategorie ad personam.
      Znamy sie tak malo na podstawie znaczkow na ekranie, ze obelga splywa po mnie
      bezsladowo, jezeli chodzi o mozliwosc pozytywnej reakcji na krytyke (gdyz jest
      tez taki cel krytyki) natomiast rani bolesnie moja godnosc osobista, ze ja w
      ogole rozpoczalem rozmowe z kims takim. To jest tez wazny czynnik doboru w
      stadzie. Czlowiek jest z natury istota spoleczna. Jest to jego wazny czynnik
      podnoszacy szanse przezycia. Niektorzy maja ten instynkt tak mocny, ze tlumi on
      potrzebe myslenia. Jest to chyba takze istotna roznica miedzy plciami. Prosze
      nie traktowac tego stwierdzenia jako wartoscujacego. Nie chce wywolywac takiej
      dyskusji. Aby zakonczyc pozytywnym sygnalem posluze sie salonowym wyrazeniem
      zapewniajacym sukces wyborczy: "Spieprzaj dziadu".

      Pozdrawiam
      • Gość: Kir Dziad do obrazu IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 23:46
        Przeczytałemsmile ale w przeciwieństwie do Ciebie zrozumiałem.Ty zrozumiałeś post
        Krzyśka dlatego konkluzja znalazła się na końcusmile)).W moich postach tego wątku
        jest bardzo mało tez ale za to wiele pytań na które szukam odpowiedzi.Nie
        szukam ich jednak u politykierów lecz u ludzi którzy są w stanie uwolnić się
        właśnie od myślenia jakie jest charakterystyczne dla członka grupy.
        To nie jest żaden raport o problemach,grubej kresce czy tym podobnych rzeczach.
        To jest tylko rozmowa o ludziach i mechanizmach naszego funkcjonowania.Naprawdę
        tak trudno odpowiedzieć na te "dlaczego?" zwłaszcza po przeczytaniu drugiego
        mojego postu i jego jakby częściowym uzupełnieniu przez Krzyśka?
        Tak trudno zrozumieć motywy działania ludzi którzy nie chcieli niszczyć
        wizerunku który sami tworzyli?Czyż nie działały właśnie mechanizmy które
        opisuję w drugim poscie?
        To nie dzięki funkcjonowaniu tych mechanizmów i takiemu schematowi
        myślenia "dobrzy ludzie" pomagali innym "dobrym ludziom"?
        Czyż nie dzięki funkcjonowaniu tych mechanizmów można czuć się bezpiecznym?
        Czyż to nie dzięki temu poczuciu bezpieczeństwa mogą tworzyć się grupy
        nieformalne?
        Grupy nieformalne złożone z takich osób,które pomagają sobie w trudnych
        sytuacjach.Nie wciskaj mi tylko,że piszę o przestępczych,bo o tych jeszcze ani
        słowa nie powiedziałem.
        Co mi może dać dyskusja o grubej kresce? tylko dalszy podział na "my-oni" bo
        zmienić to niczego już nie zmieni.
        Nad kodeksem pracy zastanawiałem się,ale tylko nad niektórymi zapisami np.płacą
        za godziny nadliczbowe,diety,zwolnienia lekarskie (szczególnie dzisiaj).Nie
        stawiam zarzutów bo nie mogę w oparciu o domysły.Przecież nie mogę wykluczyć
        ignorancji albo złośliwości tych którzy go uchwalali.
        Cały widz przecież na tym polega aby w ustawie udało się przemycić te małe
        wydawałoby się zapiski,które nabierają dopiero znaczenia kiedy zaczyna się ją
        stosować.Dlatego czytam akty prawne od deski do deski bardzo uważnie aby nie
        wyjść na idiotę kiedy mnie ktoś o coś pyta.
        Przytaczanych wątków nie czytałem,kiedyś próbowałem zakładać własne które
        dzisiaj nazywam "ambitnymi".O polityce niech dyskutują ci którzy to lubią.
        Praktycznie każdy zna się na polityce,jednak tak naprawdę tylko niewiele osób
        na FG pisze coś sensownego.
        Jeżeli Ty z treści postów wyczytałeś coś o prymacie moralności lub prawa
        naturalnego nad prawem stanowionym to rzeczywiście dziwnie czytaszsmile).Jednak
        zaspokoję Twoją ciekawość,gdyż kiedyś wypowiadałem się i w tej kwestii
        i przytoczę fragmencik swojej wypowiedzi:
        "Tak, prawo naturalne to przede wszystkim dziesięcioro przykazań i nakazy
        moralne zawarte w ewangeliach.Ewangelie nic nie mówią o walce (jeżeli już to z
        samym sobą) gdyż zgodnie z nimi, pobyt na ziemi należy traktować jako
        przejściowy a swoje życie poświęcić na moralne doskonalenie się, aby zasłużyć
        na zbawienie.
        Prezentują też postawę obojętną wobec państwa,traktując go jako instytucję
        doczesną. Dlatego konieczność pierwszej interpretacji ewangelii przez Świętego
        Pawła w jego listach, szczególnie liście do Rzymian. Gdy Chrystus
        głosił: "Królestwo moje nie jest z tego świata" a św. Paweł,że władza pochodzi
        od Boga.
        Podobnie z prawem natury, zaczęto o nim mówić dopiero w II,III w.
        Uchwalenie prawa naturalnego spowodowałoby konieczność powołania specjalnego
        organu złożonego z biskupów oraz przedstawicieli Watykanu do ustalania
        zgodności stanowionych ustaw z prawem naturalnym. Stałby on ponad Trybunałem
        Konstytucyjnym.To byłyby konsekwencje takiego stanu rzeczy."
        To taki wtręt aby zaspokoić Twoją "niedziadowską" ciekawość.
        I jeszcze jedno:pisząc o tych mechanizmach można nawiązywać także i do
        moralności ale w odniesieniu do zjawisk korupcyjnych.
        Mnie bardziej interesowała sprawa lojalności wobec grupy i wobec państwa.

        Chciałem aby każdy zastanowił się tylko,już nie pisał,jaki wpływ wywierają te
        mechanizmy i taki schemat myślenia na to co działo i dzieje się w kraju.
        Dlatego to nie jest żaden raport bo nie w tym kontekście poruszane w postach
        problemy powinny być rozpatrywane.
        Krzysiek zrozumiał to bez żadnych problemów,może właśnie dlatego,że nie uległ
        temu schematowi myślenia jak ktoś,kto czuje się członkiem grupy?
        Na tym kończę tłumaczenie.Schopenhauer mnie nie bawi.
        Co do rozmowy:- myślę,że z każdym można rozmawiać i tylko od adwersarza zależy
        jaką rozmowa przybierze formę.Ty po przeczytaniu postów uważałeś za słuszne aby
        wykazać się swoim dowcipem i wskazać mi co mam zrobić.Włożyłeś w to trochę
        wysiłku aby nie pisząc nic pozytywnego wpisać te dwa słowa.Zrobiłeś to już
        drugi raz.
        Nie jestem geniuszem i nie potrafię rozmawiać z geniuszami więc wolę z
        normalnymi ludźmi.Ci mnie chociaż rozumieją. Wolę więc rozmawiać z Krzyśkiem
        i Danutką nie sugerując się Twoją opinią a także instynktem stada jak raczyłeś
        to nazwać.Nie wiem dlaczego ale czasami więcej mądrości zdarza mi się znaleźć
        u prostego człowieka,czasami i bez wykształcenia, aniżeli u machającego
        dyplomem inteligenta.
        Śmieszne też wydają mi się i nie na miejscu te sugestie jakobym prowadził jakąś
        kampanię wyborcząsmile)).Koń by się uśmiał:0).Nie mogę zrozumieć też cóż jest w
        moich postach tak niebezpiecznego,że mam aż spieprzać?Miałem już na FG cenzorów
        ale ich reakcje były zrozumiałe.Przyznam,tej nie rozumiem.
        Mimo to pozdrawiam
        Kir
        • rycho7 Przepraszam za zart Zostalem wyproszony z watka 09.03.03, 13:47
          Zart nie okazal sie tak niewinny za jaki go uwazalem. Przepraszam. Z
          dyskutantami o tak delikatnej konstrukcji psychicznej dyskutuje mi sie na wyraz
          trudno. Tlumaczenie sie z bledow, ktore uwazam za drobne, zamiast zajmowania
          sie meritum nuzy mnie. W zwiazku z tym moja obecnosc w tym watku uwazam za
          zbyteczna. Dodatkowym powodem mojej decyzji jest inne widzenie przez nas
          powodow sytuacji w kraju. Poniewaz moje szersze spojrzenie nie zostalo
          zazkceptowane to prosze dyskutujcie sobie w wyznaczonym przez Was zakresie.
          Przykro mi, ze jestem zasadniczy po popelnieniu przeze mnie bledu
          (niezrozumialego zartu). Nie pisalem tekstu dla tego zartu lecz sam mi sie
          nasunal w kontekscie dzialan zbiorowych i prezydentury Kaczynskiego w
          Warszawie. Nadajemy wyraznie na innych falach. Ja nie mam nieodpartej potrzeby
          nadawania.
      • Gość: Krzys52 * _ A Czy Powinienes Byc Spowity Kirem? _ * IP: *.proxy.aol.com 08.03.03, 06:04
        rycho7 napisał:
        (...)
        >
        > Co do uzywania slow ordynarnych to ogolnie jestem przeciw. Jestem tez przeciw
        > dyskusjom pozamerytorycznym, czesciowo reprezentujacym kategorie ad personam.
        > Znamy sie tak malo na podstawie znaczkow na ekranie, ze obelga splywa po mnie
        > bezsladowo, jezeli chodzi o mozliwosc pozytywnej reakcji na krytyke (gdyz
        jest tez taki cel krytyki) natomiast rani bolesnie moja godnosc osobista, ze ja
        w ogole rozpoczalem rozmowe z kims takim. To jest tez wazny czynnik doboru w
        > stadzie. Czlowiek jest z natury istota spoleczna. Jest to jego wazny czynnik
        > podnoszacy szanse przezycia. Niektorzy maja ten instynkt tak mocny, ze tlumi
        on potrzebe myslenia. Jest to chyba takze istotna roznica miedzy plciami.
        Prosze nie traktowac tego stwierdzenia jako wartoscujacego. Nie chce wywolywac
        takiej dyskusji. Aby zakonczyc pozytywnym sygnalem posluze sie salonowym
        wyrazeniem zapewniajacym sukces wyborczy: "Spieprzaj dziadu".
        >
        > Pozdrawiam
        ..
        ::::
        Rychu7,
        ostatnie Twoje stwierdzenie potraktuje jako chec zaimponowania finezja. Tak na
        dzien dobry, aby troche zaszokowac i pouchodzic za oryginala. Rozumiem i
        popieram. Wiecej nam trzeba takich jak Ty - co szcza na kolorowo.
        Obawiam sie jednak, przy tym wszystkim, ze Kir nie zaskoczyl w Twoim poczuciu
        humoru i odebral nowomodny zarcik jako probe ublizenia mu. Ubolewam nad tym, bo
        bardzo cenie Kira oraz powazam go - z racji wieku, doswiadczenia oraz osobistej
        kultury. Ponadto dostrzeglem ten ogromny rozdzwiek pomiedzy pozytywna caloscia
        a "negatywnym" samym zakonczeniem. One zbytnio nie pasuja do siebie by te dwa
        slowa mozna bylo wziac serio - nieprawdaz? Czy nie sadzisz, przy tym, ze nie
        jest najlepszym pomyslem zrazic takiego polemiste jak Kir na samym poczatku,
        notabene, interesujaco zapowiadajacej sie dyskusji?
        ..
        Pzdr.
        K.P.
        ..
        PS....Liczylem na kontynuacje Twojej polemiki w moim watku pt. "Przyszedl Czas
        na Iracki Rezym". Wytknalem Ci tam drobny blad, a widzialem ich wiecej...
        • rycho7 zostalem n/t 09.03.03, 13:48
    • d_nutka Re: A może jednak Kolumbowie? 09.03.03, 08:44
      Wybrałam z wypowiedzi Krzysia
      ----------------------------------------
      "Ja zdaje sobie sprawe z tego, ze do wystapienia przeciw grupie - takze w
      najbardziej slusznej sprawie - potrzeba znacznie wiekszej odwagi, i kregoslupa,
      niz w przypadku postawienia sie komus z zewnatrz (a zwlaszcza wrogowi. Niemniej
      to nie mnie naleza sie ciegi gdy tego kogos nie bylo stac na postawienie sie
      wlasnej grupie (w slusznej sprawie). A juz szcegolnie, gdy ow ktos z grubsza i
      swiadomie olewa wszelkie "sluszne sprawy" gdyz wazniejsze jest poparcie grupy
      oraz poczucie zwiazkow w jej ramach."

      Cyba najważniejsze w tym fragmencie jest "potrzeba znacznej odwagi i
      kręgosłupa" by przeciwstawić się swojej grupie TAKŻE w najbardziej słusznej
      sprawie.
      Specjalną uwagę zwróciłam na to TAKŻE, bo że trzeba odwagi i kręgosłupa to
      raczej pewne.
      Często jednak można spotkać się z zarzutem, że to nie odwaga i kręgosłup
      decyduje o wystąpieniu przeciw grupie, a raczej głupota świadcząca o zatraceniu
      instynktu grupy.
      Bo przecież wszyscy wiedzą, że siła tkwi w grupie, że tylko wspólnym działaniem
      można osiągnąć zamierzony wspólny grupie cel.
      I to jest prawda. Człowiek w pojedynkę niewiele jest w stanie zrobić dla
      grupy,chyba że się dla dobra przetrwania grupy poświęca.
      A to TAKŻE "wystąpienie przeciw grupie" daje informację, że osobnik z grupy
      nie będzie ochotny dla grupy się poświęcić, na przykład rezygnując z własnych
      niezależnych poglądów.
      Bo co by było gdyby każdy członek grupy zechciał również prezentować
      różnicujące go z grupą bardziej uszczegółowione poglądy składające się właśnie
      na jego kręgosłup?

      Czy grupa może mieć wspólny kręgosłup?
      Ideowy , religijny, gospodarczy,polityczny,kulturowy itd.- TAK, to potwierdza
      realne życie.
      Ale nie jest dobrze kiedy następuje odwrotna zależność i idea czy interes grupy
      decyduje o kręgosłupie jednostki. A tak niestety się przeważnie dzieje.
      Dowód tego,że grupa decyduje o poszczególnych kręgach kręgosłupa nawet nie
      sformalizowanej grupy, nie raz mieliśmy możliwość zauważyć i tu na forum.

      I do czego to doprowadziło?
      Niedługo nikt już nie będzie pamiętał o co tak naprawdę poszło w tych naszych
      wojnach.
      Niektórzy z nas posunęli się do metod raczej będących w niezgodzie z ich
      kręgosłupem etycznym. Trzeba jednak było użyć najbardziej skutecznych środków
      by przeciwstawić się grupom obydwu stron.
      Ktoś mógłby w tym momencie przypomnieć moralnie wątpliwą zasadę, czy cel
      uświęca środki.
      Tego nie wiem do tej pory.
      Wiem jednak jedno. Że aby chronić swój osobisty kręgosłup człowiek nie ma za
      dużego wyboru.
      Może albo jednorazowo złamać pewne swoje zasady dla obrony całości, albo się
      poddać i zrezygnować uchodząc cało ze swoim kręgosłupem.
      Tylko dokąd?
      Gdzie uchroni cały swój kręgosłup?
      Chyba tylko na pustyni spożywając miód dzikich pszczół i szarańczę.
      Zakończyłam tak nie po krzysiowemu, by ci co mnie obrzucali błotem ,a raczej
      [g..em] ze ściany, coś sobie mogli przypomnieć.

      pozdrawiam
      d_nutka
      • Gość: Krzys52 Re: A może jednak Kolumbowie? IP: *.proxy.aol.com 09.03.03, 21:24
        Danusiu,
        wiesz przeciez, ze ludzie o w miare zdrowych zmyslach maja mizerne szanse na
        ucieczke przed samymi soba. Wczesniej lub pozniej, rano przed lustrem -
        odnajduja sie.
        Ja Danusiu nie daje nikomu swojego przepisu na zycie. Nie jestem nawet pewien
        czy sam posiadam takowy. Jestem po prostu jaki jestem - indywidualista. Jestem
        facet ktory na roznego rodzaju zebraniach zawsze siadywal w koncu sali i pod
        sciana z racji swej natury obserwatora. Podobnie przy stole - nigdy posrodku.
        Ja zawsze bylem niby ze wszystkimi a jednoczesnie jakby sam - potajemnie
        wyobcowany. Tyle ze to jest moja natura, oraz wynikajace z niej preferencje.
        Nie spodziewam sie tego samego po innych gdyz, wtedy, oznaczaloby to ze kiepski
        jest ze mnie obserwator. Ludzie sa rozni ale zazwyczaj raczej ciagna do siebie
        nizli na odwrot. Stad te stadne i grupowe ciagoty. To jest ludzkie albowiem
        jednostka potrzebuje identyfikacji z innymi, ich akceptacji oraz musi widziec
        odbicie w grupie swego wlasnego wizerunku.
        To wszystko, i wiecej, wiemy wszyscy, nie tylko z obserwacji bo takze ze
        studiow socjologii oraz psychologii (nie chce tu tryskac wiedza podrecznikowa
        bo i... kiedy to byloconfused). Ja najpierw obserwowalem by pozniej konfrontowac
        wiedze akademicka z tym co widzialem, a nastepnie obserwacje mialy miejsce w
        swietle tego co powyzej. I tak dalej i w kolko, z tym ze to chyba dotyczy
        kazego.
        Nie twierdze, ze latwo jest indywidualiscie a juz szczegolnie takiemu ktory
        chcialby poszczycic sie kregoslupem. Wbrew pozorom, indywidualista takze
        potrzebuje wsparcia. Wprawdzie nie tak czesto jak inni, albo i rzadko zgola,
        ale niemniej - i pustyna roslina potrzebuje wody.
        Tyle, ze rzeczywiscie latwiej jest w samotnosci unikac tych pokus przed ktorymi
        trudno uciec w grupie. Bo grupa oczekuje pewnych standardowych zachowan. Czy
        wiesz, ze w zyciu nie dalem ani nie wzialem lapowki? Nie wiem czy jest to
        akurat powod do dumy, ale przez to jestem jakby bardziej zwiezly, czy
        koherentny. Nienawidze korupcji, domagam sie zwalczania korupcji a wiec nie
        biore udzialu w korupcji. Na skale jednostki jest to mozliwe. Gorzej w grupie
        (zbiorowosci) w ktorej obowiazuje nawet zasada dawania prezentow. Nieee jaka
        tam korupcja wink skoro w dobrym tonie jest... i tu mozesz zaczac od szkoly
        podstawowej w ktorej mamusie tradycyjnie zabiegaly o wypracowanie nieco lepszej
        pozycji dla swoich pociech (kwiatki, bombonierki, prezenciki) a pociechy w
        skupieniu odnotowywaly, ze w zyciu trzeba ciagle smarowac.
        ..W kulturowo oraz systemowo skorumpowanym spoleczenstwie nie mozesz raczej
        oczekiwac od grup wysoce etycznego postepownia. Skoro celem przyswiecajacym
        powstaniu grupy nie bylo kultywowanie etycznego postepowania, lecz jakies inne
        (zazwyczaj materialne) dobra czy interesy. W takich grupach trudniej tez bedzie
        znalezienie jednostki skorej do wystapienia przeciwko innym tylko z powodu
        amoralnosci danego postepowania. Takie grupy zaczynaja sie sypac jedynie w
        obliczu grozacej rozprawy karnej i wieloletniego wiezienia.
        ..
        Tyle na razie, bo musze leciec
        Serdecznosci
        K.
        • d_nutka Re: A może jednak Kolumbowie? 10.03.03, 07:41
          Krzysiu
          niewiele bym dodała,także o sobie, do twojego tekstu.
          a jednak jest we mnie bunt przed głupotą grupy polegającą na zabijaniu
          indywidualności jednostki.
          i wiem, że jeśli grupy sobie z tym zabijaniem indywidualności nie poradzą nie
          ma co marzyć o rozwoju świadomości i osiągnięciu przez człowieka wyższego
          poziomu kultury.kultury dobra i pokoju.
          pozdrawiam
          d_nutka
    • Gość: Kir Tym razem Kir do Rycha IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.03, 23:25
      Witam
      To chyba nie całkiem tak,chociaż wyjaśnienie i przeprosiny przyjmuję.Wypada mi
      się zrewanżować tym samym. Rzeczywiście oczy zaszły mi "mgłą wściekłości" za co
      przepraszam.
      Teraz odpowiem dlaczego.Wszystko szło dobrze do słów "... dyskusji o "prymacie"
      moralności lub prawa naturalnego nad prawem stanowionym".Zauważyłem te "(są?)",
      przypomniałem sobie "§§..." w ostatnim wątku.Zareagowałem więc jak typowy człek
      o "delikatnej konstrukcji psychicznej".
      Możliwe,że ktoś inny przeszedłby nad tym do porządku dziennego.
      Stuliłbym uszy po sobie gdyby ktoś nazwał mnie nomokratą.W tym przypadku tak
      nie zrobiłem. Rzeczywiście nadajemy na różnych falach.Nie wiedziałem co było
      powodem Twojej reakcji:podejrzewanie mnie o dewocję czy awersja do Krzyśka
      i Danutki.
      Postarałem się więc odpowiedzieć tak aby uwzględnić je oba.Nie czytam
      wszystkich wątków na FG.Jeżeli chodzi o moje,to jest mój 3-ci po powrocie.
      Nie chciałem do niego wprowadzać polityki ponieważ byłoby to jak zwykle
      wzajemne wykazywanie kto jest gorszy a kto lepszy i dlaczego.Czyli to samo co
      od lat.
      Mnie interesowało tylko to:-dlaczego tak właśnie się dzieje i jak wpływa to na
      sytuację w kraju?.Kiedy i dlaczego interes i lojalność wobec grupy staje się
      ważniejszy niż interes całego społeczeństwa?.
      Kiedy i dlaczego ta walka z "nimi" odbiera zdolność racjonalnego myślenia?.
      Kiedy i dlaczego "swój" musi być zawsze najlepszy a "nasze" jedyną receptą na
      szczęście?.
      Oczywiście,że aby urealnić to o czym się mówi wskazane byłyby przykłady.Jednak
      nie powinny zdominować one dyskusji gdyby taka wynikła.Dlatego też swoje
      podałem w takiej formie.
      W przypadku afer nie podałem narodowości i przynależności partyjnych.Bo tak o
      nich należy rozmawiać.
      W tym wątku nie muszę niczego bronić,przecież te mechanizmy opisane są
      praktycznie w każdej książce traktującej o socjologii.
      Wszystkim się wydaje,że to tak oczywiste iż nie jest warto na ten temat
      rozmawiać.Dlatego miał to być wątek taki bardziej informacyjny niż dyskusyjny.
      Myślałem,że odezwie się może ktoś kto miał więcej wspólnego niż ja z socjologią
      albo psychologią.Dla mnie to ciekawe tematy i chętnie sam bym się czegoś
      dowiedział.
      Na gospodarza wątku nie nadaję się za bardzo.Nikogo nie wyganiam.Piszę tylko co
      i dlaczego chciałbym usłyszeć.
      Dla mnie wydaje się ważna świadomość funkcjonowania grup i podziału na "my-oni".

      Ostatecznie wszyscy tworzymy tą największą, jaką jest społeczeństwo
      funkcjonujące jako element państwa. Wydaje mi się,że każdemu powinno zależeć
      aby było w nim jak najmniej podziałów i aby miało ono wspólne cele.
      Jednak to będzie możliwe dopiero wówczas gdy uświadomią sobie to wszyscy
      członkowie grup i będą w stanie wewnątrz swojej grupy wystąpić przeciwko tym,
      którzy chcą naruszyć interes państwa dla własnych celów lub interesu grupy.
      Możliwe,że jest to naiwne myślenie.
      Jednak jeżeli wszelkie inne działania "spalają na panewce" to dlaczego nie
      spróbować tego co wydaje się takie naiwne.Często nie dostrzegamy też pewnych
      spraw,bo wydają się takie proste i oczywiste.
      Posługiwanie się naukową "chińszczyzną" powoduje,że wiele osób jej nie rozumie
      albo rozumie opacznie,inna sprawa,że ona:-odstraszasmile.Dużo w tym wątku zrobił
      Krzysiek,oczywiście oprócz tego,że zmusił mnie niejako do napisania
      uzupełnienia.Twój post też miał swoje znaczenie.Ja też nie mam nieodpartej
      potrzeby nadawania,dlatego naprawdę jestem "gościem" FG.
      Terminy "krótko i głupio" odnosiły się do jednej odpowiedzi na mój post,która
      w tytule miała właśnie określenienie "krótko" a w treści było głupio.
      Ot i wszystko.
      Pozdrawiam
      Kir
      • d_nutka Re: Tym razem do Kira 11.03.03, 08:54
        Twoje słowa Kirze:
        "Ostatecznie wszyscy tworzymy tą największą, jaką jest społeczeństwo
        funkcjonujące jako element państwa. Wydaje mi się,że każdemu powinno zależeć
        aby było w nim jak najmniej podziałów i aby miało ono wspólne cele.
        Jednak to będzie możliwe dopiero wówczas gdy uświadomią sobie to wszyscy
        członkowie grup i będą w stanie wewnątrz swojej grupy wystąpić przeciwko tym,
        którzy chcą naruszyć interes państwa dla własnych celów lub interesu grupy.
        Możliwe,że jest to naiwne myślenie.
        Jednak jeżeli wszelkie inne działania "spalają na panewce" to dlaczego nie
        spróbować tego co wydaje się takie naiwne.Często nie dostrzegamy też pewnych
        spraw,bo wydają się takie proste i oczywiste.
        Posługiwanie się naukową "chińszczyzną" powoduje,że wiele osób jej nie rozumie
        albo rozumie opacznie,inna sprawa,że ona:-odstraszasmile.Dużo w tym wątku zrobił
        Krzysiek,oczywiście oprócz tego,że zmusił mnie niejako do napisania
        uzupełnienia.Twój post też miał swoje znaczenie.Ja też nie mam nieodpartej
        potrzeby nadawania,dlatego naprawdę jestem "gościem" FG.
        Terminy "krótko i głupio" odnosiły się do jednej odpowiedzi na mój post,która
        w tytule miała właśnie określenienie "krótko" a w treści było głupio.
        Ot i wszystko.
        Pozdrawiam"
        Kir


        Dlaczego uważasz Kirze, że taka postawa jest naiwnością?
        a może to tylko kokieteria w twoim wydaniu?
        wolę twoje słowa odebrać jako to drugie właśnie, bo inaczej musiałabym już na
        amen przyznać, że jestem naiwna, a coś mi jednak podpowiada, że nie o naiwność
        jest gra.
        pozdrawiam
        d_nutka
        • Gość: Kir Tym razem do Danutki IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 00:25
          Witaj Danutko,
          co Ty mi tutaj znowu insynuujesz?Napisałem post bo włączyłem telewizor nie na
          ten kanał.Zresztą i tak go oglądam "piąte przez dziesiąte".Dalej to już wyszło
          samo tak jakoś poważniej.Gdyby nie było Waszych postów nie byłoby i moich.
          Odpoczywałbym w błogim spokojusmile).
          Teraz Helga pewnie śmieje się ze mnie w kułaksmile)),że to za jej namowąsmile).
          Odpowiadam więc od razu,że to nieprawda,gdyby przypadkiem tu zabłądziła,chociaż
          nie wierzę.
          Następnym razem zanim coś napiszę pomyślęsad.Wiem jednak jedno:nie będę pisał,
          i to dość długo,postów inicjujących wątek.Ja się do tego nie nadaję!!!Teraz
          będę sprawdzał siłę swojej wolismile).Z papierosami mi się nie udałosad((.
          Muszę też kupić tą drukarkę,na razie przeglądam testy.Drinka wypiję ale bez
          akoholu,na zdrowiesmile).A teraz spadam,bo dzisiaj strasznie dużo się napisałem
          i klawiatura w ręce parzy.
          Pozdrawiam serdecznie
          Kir
      • rycho7 Re: Tym razem Kir do Rycha 11.03.03, 09:48
        Gość portalu: Kir napisał(a):

        > Rzeczywiście oczy zaszły mi "mgłą wściekłości" za co
        > przepraszam.

        Wyjasnienie i przeprosiny przyjmuje.

        To co napisalem bylo w oczywisty sposob mocno ryzykowne jezeli chodzi o mozliwa
        reakcje. Niestety lub stety cos mnie pchalo do napisania tego i racjonalnie nie
        potrafilem sie powstrzymac. Tym czyms okazala sie podswiadomosc, intuicja. Po
        przeczytaniu Twojej odpowiedzi wszystko sie wyjasnilo. Cytat "Spieprzaj dziadu"
        wydawal mi sie oczywistym cytatem nie skierowanym do Ciebie lecz niejako w
        powietrze. Dla Ciebie nie byl to cytat. O dziwo twoje poglady wydaja mi sie
        zbiezne z pogladami autora tego hasla wyborczego na prezydenta Warszawy.
        Kaczynski jak wiadomo jest liderem partii "Prawo i Sprawiedliwosc SWOICH". Jest
        wiec postacia jak najbardziej na miejscu w niniejszym watku. Rozumiem Twoja
        wole co do nie upolityczniania tej dyskusji. Niestety wobec metod takich partii
        jak PiS upolitycznianie jest niezbedne aby w ogole zrozumiec problem. PiS za
        niepisana podstawe swego dzialania przyjal oblude. Inne wymagania na zewnatrz a
        inne w stosunku do swoich. To zbieglo sie z Twoim wywodem odnosnie prawa
        naturalnego. Wybacz ale niezaleznie od Twojego istnienia uwazam osoby uznajace
        w ogole istnienie prawa naturalnego (w wydaniu zaprezentowanym przez Ciebie) za
        wcielenie obludy. Totez moja intuicja podpowiedziala mi, ze raczej nie
        podyskutujemy. Poniewaz nastawilem sie juz na to wiec bede musial miec dosc
        czasu aby sprawe ponownie przemyslec. Na razie nie mowie tak ani nie.

        > Nie wiedziałem co było
        > powodem Twojej reakcji:podejrzewanie mnie o dewocję czy awersja do Krzyśka
        > i Danutki.

        O awersji do Krzyska i Danutki nie moze byc mowy. Sa miedzy nami roznice zdan i
        akceptowanych metod ale nie awersja z mojej strony.

        > Kiedy i dlaczego interes i lojalność wobec grupy staje się
        > ważniejszy niż interes całego społeczeństwa?.

        Staje sie tak gdy po prostu nie mamy wspolnych celow. W panstwie teokratycznym
        nie daje sie pogodzic racjonalnej doczesnosci wspolczesnych racji stanu z
        idealizacja zycia pozagrobowego sowicie oplacanego za zycia.

        > Kiedy i dlaczego ta walka z "nimi" odbiera zdolność racjonalnego myślenia?.
        > Kiedy i dlaczego "swój" musi być zawsze najlepszy a "nasze" jedyną receptą na
        > szczęście?

        W polskim wydaniu ten problem sprowadza sie do tego, ze programowo oni i nasi
        nie sa do odroznienia. Praktycznie nie ma programow realizowalnych po 13 latach
        transformacji. Gruszki na wierzbie obiecywac kazdy potrafi. Nasi i obcy roznia
        sie jedynie kolorem gruszek na wierzbie. Dla mnie nie ma roznicy czy kradnie
        SLD czy kosciol katolicki. Nie kradnie Panienka Jasnogorska bo jest tylko
        obrazem i nie ma rak.

        > Ostatecznie wszyscy tworzymy tą największą, jaką jest społeczeństwo
        > funkcjonujące jako element państwa. Wydaje mi się,że każdemu powinno zależeć
        > aby było w nim jak najmniej podziałów i aby miało ono wspólne cele.

        To spoleczenstwo nie ma wspolnych celow. Celem ponad wszystkim jest ukrasc
        pierwszy milion.

        Pozdrawiam
        • Gość: Kir Kir do Rycha bez zastanawiania się IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 00:43
          Witam
          Widzę jednak,że jesteś złośliwcem przypisując mi zbieżność poglądów z imć
          Kaczyńskimsmile).Nie znam go prywatnie i w telewizorni rzadko słucham i oglądam
          (tak jak i innych).Masochistą nie jestemsmile i znajduję przyjemniejsze zajęcia.
          Możliwe,że prywatnie to całkiem miły człowieksmile.Tak swoją drogą,to na Twoim
          miejscu nie wierzyłbym tak bardzo intuicji.
          Kto nie byłby postacią jak najbardziej na miejscu w tym wątku?,weźmy
          np.Tomaszewskiego,Krzaklewskiego,Maciarewicza (albo Milczanowskiego).
          To też taka gradacja postaw i zachowańsmile.Uprzedzam Twoją intuicję,gdybyś
          skojarzył moje poglądy z LPRsmile. Kiedy "oni" się już praktycznie nie liczą bo
          jednak ludzie identyfikują się z "nami" albo głośno o tym mówią,to teraz trzeba
          coś zrobić.Wspólnie występowaliśmy przeciwko "nim",jednak okazuje się,że mamy
          różne koncepcje na to "nasze szczęście" a i tych co się w tej walce zasłużyli
          też trzeba jakoś nagrodzićsmile.
          Ale przecież wszystkich nie uda się zadowolićsad.I co?
          Zamiast skupić się na państwie to walczymy miedzy sobą tworząc nowe
          podziały "my-oni", wprowadzamy coś na chybcika,a nuż się uda?smile.To musi być
          tylko "nasze" bo "inni" gotowi też przypisać sobie zasługi.Prawda,nie wszyscy
          przygotowani do rządzenia,bardziej do walki.Wiadomo jednak,że człowiek się uczy
          i jakaż ostatecznie to filozofia "rządzić".
          Sadza się ludzia za biurkiem i już,ważne żeby swój to "sabotaża" nie będzie.
          Właściwie to i nawet dałoby się może przy sprawnym biurze,ale cóż gdy i tam
          ludzie na podobnej zasadzie osadzeni albo innej,takiej bardziej "ludzkiej".
          Nie twierdzę,że to jakaś norma,co to to nie.Ja sobie tylko tak spekuluję.
          Czasami jest tak,że wpada taki jak "Dyzma" i po dyzmowsku do wszystkich.Chociaż
          tamten to chociaż na tyle inteligentny był,że pewne sprawy kojarzył.Nasz boi
          się tych co mogą być mądrzejsi od niego i nie lubi tych co wykazują mu błędy.
          Ci co wykazują to ci lepsi,bo są i tacy którzy wszystko już z zasady potępiają
          w "czambuł" dobrze czy źle.
          Najczęściej to "oni".Ale wróćmy do naszego "Dyzma"smile.Jakże wdzięczne musi być
          to "człeczysko" każdemu kto go do serca przytuli,łezki obetrze,"dobrej rady"
          udzieli.Jeżeli go o coś poprosi:to co? ma odmówić?A kimże to on jest?chamem?!
          Oczywiście później nabiera rutyny i pewności siebie.Zauważa,że można dużo
          a ludzie są naprawdę wdzięczni.Coraz więcej przyjaciół i to jakich!!I tutaj
          należy się wyjaśnienie:-w tym fragmenciku pisałem o tym najniższym szczeblu
          decyzyjnym.
          Nie piszę też o nikim konkretnym,tak,że jakiekolwiek podobieństwa są
          przypadkowe.Tylko mi się wydaje,że w taki sposób właśnie utwierdza się takiego
          ludzika jak ja w przekonaniu,że z władzą się nie wygra i oczywiście z tymi
          co "władzę" znająsad.
          Powiedz Rychu,jak zmienić to moje przekonanie jeżeli wszyscy o tym samym co ja
          wiem?Jednak co zrobić z "przyjaciółmi mojego Dyzmy" i nim samym?
          OTO JEST PYTANIEsmile
          Później ktoś udaje durnia,że nie wie skąd wziął się Lepper:0).
          Moim zdaniem i jego grupa po przejęciu władzy zachowywałaby się podobnie.Nie ma
          problemu z walką z "nimi",jest problem z rządzeniem.
          Teraz też znalazłem taką śmieszną "teorię osobowości przestępczej" Jeana
          Pinatela.
          Facet jest zdania,że między osobowością nieprzestępcy i przestępcy występuje
          jedynie różnica ilościowa a nie jakościowa.Oznacza to,że w osobowości
          przestępcy pojawiają się pewne właściwości z większym nasileniem tworząc
          "centrum" osobowości przestępczej.Do właściwości tych zalicza:
          egocentryzm,zmienność,agresywność i obojętność uczuciową.
          Egocentryzm ma wyrażać się rozpatrywaniem wszelkich kwestii moralnych
          z własnego punktu widzenia.W konsekwencji prowadzi do nieliczenia się
          z potępieniem społecznym,pozwala na znajdowanie różnych sposobów
          "usprawiedliwienia" przestępstwa,stanowi źródło postaw krytycznych
          i oskarżycielskich wobec innych ludzi oraz uczucia doznanej niesprawiedliwości.
          Zmienność ma polegać natomiast na zmienności stanu emocjonalnego i podatnością
          na sugestie a także nieprzewidywaniem przyszłości i nieliczeniem się z nią.
          Obojętność uczuciowa ma charakteryzować stosunek sprawcy do ofiary.
          Mówi dalej,że tym cechom odpowiadają analogiczne zjawiska w społeczeństwie.
          Mają one sprzyjać tworzeniu się osobowości przestępczej,a osobowość przestępcza
          jednostki ma z kolei przyczyniać się do nasilania negatywnych zjawisk
          w społeczeństwie.
          Wcześniej przeglądałem "Kryminologię" L.Tyszkiewicza i dlatego takim "mądry"
          i troche ściągałemsad. Ale teoria ta opisana jest w każdym podręczniku
          Kryminologii".Przyznaję dość taka "dziwna".Chyba odłożę te wszystkie książki na
          półkę i zrezygnuję z FA na jakiś czas.
          Tutaj wrzuciłem to jako ciekawostkę i tak należy to traktowaćsmile).Niech Twoja
          ani czyjakolwiek intuicja nie doszukuje się w tym jakichkolwiek podtekstów,bo
          ich nie ma!!!
          Teraz co do państwa teokratycznego-przyznaję,sam się tego bałem.Mamy do
          czynienia z państwem gdzie >dominuje< jedna religia.Tak to niestety
          wygląda.Wrażenie "państwa teokratycznego" wzięło się wg.mnie stąd,że KK
          zaangażował się w politykę,kiedy nie było już takiej potrzeby.Jasne,że nie było
          to bezinteresowne i hierarchów KK szybko zrozumieli politycy.Prześcigali się
          więc aby zdobyć sobie poparcie KK a inni aby nie zrobić z niego wroga.
          Niebagatelną rolę odegrało również to,że Papieżem jest Polak.Tutaj chodziło
          głównie o elektorat.Władza bez kontroli deprawuje prawie każdego człowieka.Ile
          naprawdę stracił KK pokaże dopiero przyszłość.
          Widzę też,że dokonujesz pewnej generalizacji jeżeli chodzi o ocenę ludzi.Czyli
          postępujesz prawie tak samo jak ci których krytykujesz.Oni też w podobny sposób
          szufladkują ludzi.Myślę,że to też jest powód braku porozumienia między ludźmi.

          Oni już z góry wiedzą.Po prostu takie cechy przypisali tym "INNYM",że nawet nie
          godzi się na nich patrzeć czy rozmawiać bo o współpracy to już nawet nie
          wspomnę.
          O to właśnie chodziło mi w tym wątku.Potrafimy i możemy rozmawiać.
          Prawdopodobnie moglibyśmy i wspólnie pracować.Wszystko zależy tylko od
          pokonania pewnych,moim zdaniem irracjonalnych, barier.
          Oczywiście to tylko moje zdanie.W tym przypadku nie ma to znaczenia czy
          będziemy rozmawiać z sobą czy się zwalczać nawzajem.
          Jednak jeżeli chodzi o ludzi,którzy decydują o losie kraju ma to istotne
          znaczenie.Tam takich barier być nie może jeżeli chodzi o sprawy istotne dla
          społeczeństwa.
          Tam jedni nie mogą robić drugim na "złość" a społeczeństwo nie powinno z czegoś
          takiego się śmiać tylko zastanowić nad swoimi przedstawicielami.
          Jedynym straszakiem jest krzyżyk na liście wyborczej.Tylko że o tym trzeba
          wcześniej poinformować zainteresowanych,ale nie poprzez uliczne "zadymy"
          organizowane przez "chętnych do władzy".Dlatego trzeba rozmawiać aby usłyszeć
          i zrozumieć.
          Pozdrawiam nawet serdecznie
          Kir
          Ps
          To chyba już naprawdę ostatni post teraz.Wzięła mnie grypa.W poscie nie ma
          żadnych podtekstów do Ciebie,więc nie szukaj ich na siłę.To co miałem zamiar Ci
          przekazać napisałem zrozumiałym tekstem.Nie wiem czy jeszcze coś będę chciał
          powiedzieć w tym wątku.Zeźlonych jak zwykle z góry przepraszamsmile).
          • rycho7 Re: Kir do Rycha bez zastanawiania się 14.03.03, 11:20
            Gość portalu: Kir napisał(a):

            > Widzę jednak,że jesteś złośliwcem przypisując mi zbieżność poglądów z imć
            > Kaczyńskim

            Podobno zlosliwcem jestem. Ale staram sie hamowac, nie zawsze skutecznie.
            Zbieznosc pogladow oceniana intuicyjnie to strasznie ryzykowne. Kaczynski
            akurat pasowal do cytatu. Nie znam Cie dostatecznie aby racjonalnie dokonac
            jakiejkolwiek klasyfikacji.

            > Później ktoś udaje durnia,że nie wie skąd wziął się Lepper:0).

            Stworzyl go Balcerowicz pierwsza reforma. Oraz cale jego zaplecze polityczne.

            > egocentryzm,zmienność,agresywność i obojętność uczuciową.

            Teoria w stosunku do osob wydaje mi sie poprawna. W stosunku do spoleczenstwa
            cechy nalezaloby odpowiednio przezwac i zastanowic sie nad stosowalnoscia.

            > Tutaj wrzuciłem to jako ciekawostkę i tak należy to traktować

            Ja traktuje powaznie jako hipoteze. Cechy narodowe to jednaj bardzo sliski
            temat. Duzo mitologii i rasizmu.

            > Teraz co do państwa teokratycznego-przyznaję,sam się tego bałem.

            A ja nie toleruje.

            > Wrażenie "państwa teokratycznego" wzięło się wg.mnie stąd,że KK
            > zaangażował się w politykę,kiedy nie było już takiej potrzeby.

            Religia jest z gruntu polityczna, totez twierdzenie o rownouprawnieniu panstwa
            i religii jest klamstwem. Panstwo zsekolaryzowane musi calkowicie dominowac nad
            wyznaniami. Konkurencja watykanskiego osrodka wladzy jest absolutnie nie do
            przyjecia. Taliban ma tendencje do nawrotow.

            > Ile
            > naprawdę stracił KK pokaże dopiero przyszłość.

            Mam swoje typy w tym wzgledzie ale powstrzymam sie przed zlosliwoscia.

            > Widzę też,że dokonujesz pewnej generalizacji jeżeli chodzi o ocenę ludzi.

            To taktyka oszczednosci czasu. Z pewnymi kategoriami ludzi nie zamierzam sie
            porozumiewac bo wiem z praktyki, ze to strata czasu. Zycie jest krotkie.
            Ksiedza nie przenicuje, moge co najwyzej odstrzelic, ale po co?

            > Myślę,że to też jest powód braku porozumienia między ludźmi.

            Niewatpliwie. Ale watpie aby kler chcial mnie zrozumiec dlaczego nie chce byc
            okradany. Mentalnosc przestepcza jaka opisales powyzej.

            > Oni już z góry wiedzą.Po prostu takie cechy przypisali tym "INNYM",że nawet
            nie
            > godzi się na nich patrzeć czy rozmawiać bo o współpracy to już nawet nie
            > wspomnę.

            W zboznym celu rozmawialem o wspolpracy. I tak wszystko sprowadzilo sie do
            pieniedzy. W tym przypadku bylo to nawet oczywiste. Ale nie bylem dysponentem
            funduszy.

            > Prawdopodobnie moglibyśmy i wspólnie pracować.

            W mojej firmie miedzynarodowej w Niemczech wszystkich pracownikow szkoli sie w
            zakresie wspolpracy. Latwe, proste, przyjemne i skuteczne. Ale w Polsce na
            skale calego narodu prowadzi sie analogiczne antyszkolenie.

            >Wszystko zależy tylko od
            > pokonania pewnych,moim zdaniem irracjonalnych, barier.

            A moze tak wroc do teorii o cechach przestepcy. To nie takie irracjonalne. Na
            gruncie niemieckim moze bys zrozumial te cechy w skali narodowej. Roznice sa
            ilosciowe a nie jakosciowe.

            > Jednak jeżeli chodzi o ludzi,którzy decydują o losie kraju ma to istotne
            > znaczenie.Tam takich barier być nie może jeżeli chodzi o sprawy istotne dla
            > społeczeństwa.

            Bardzo idealistyczne podejscie.

            > Tam jedni nie mogą robić drugim na "złość" a społeczeństwo nie powinno z
            czegoś
            > takiego się śmiać tylko zastanowić nad swoimi przedstawicielami.

            A mamy jakikolwiek inny wybor. Co jeden to gorszy. Jak slysze wypociny
            pseudoprawicowcow jakie SLD jest gorsze od nich to mnie skreca. Cala zgraja
            jest z tego samego miotu zlodziei (SLD tez) wiec po co mowic o kolorach. Zero
            programu, zero mysli politycznej, zero realizmu (poza zlodziejskim).

            Serdecznie dziekuje za odpowiedz i jej mily ton. Mile jestem zaskoczony. Widze,
            ze masz lekkie pioro w odroznieniu ode mnie.

            Pozdrawiam
    • Gość: Kir Do Danutki IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.03, 23:28
      Witam Danutko!
      dopiero dzisiaj,ale coraz mniej możliwości "nadawania".Zwaliło mi się trochę
      spraw na łeb ale takich realnych.Widzę też,że muszę przeczytać chyba stare
      wątkismile).Aż się boję.Na razie wystarczy ten.Wiesz,gdybym tak był "przeżarty
      manią spiskową"smile) to po tym fragmencie Twojego postu wiałbym gdzie pieprz
      rośniesmile):
      "Bo przecież wszyscy wiedzą, że siła tkwi w grupie, że tylko wspólnym
      działaniem można osiągnąć zamierzony wspólny grupie cel.I to jest prawda.
      Człowiek w pojedynkę niewiele jest w stanie zrobić dla grupy,chyba że się dla
      dobra przetrwania grupy poświęca.A to TAKŻE "wystąpienie przeciw grupie" daje
      informację, że osobnik z grup nie będzie ochotny dla grupy się poświęcić, na
      przykład rezygnując z własnych niezależnych poglądów."
      Moim zdaniem byłby to walenrodyzm i to członka bardzo radykalnej grupy.
      Jakbym dodał do tego brak odpowiedzi na moje posty w ostatnim wątkusmile)),to już
      bym się bałsmile).
      Tak sobie piszę,gdy pomyślę jak taki "Wallenrod" zachowałby się,gdyby doszedł
      do wniosku,że tylko własnym poświęceniem może wykazać tę "wredotę" "ich"smile)).
      Albo mógłbym przyjąć,że ktoś był tak naiwny,że dał się przekonać,że takie
      postępowanie to jedyna metoda na zwalczenie zła.Tak jak w tym eksperymencie z
      zadawaniem bólu niby dla dobra nauki.Ludzie wierzyli i zadawali ten
      ból.Tylko,że eksperyment dot.zachowańsmile.Chyba tak to szło,nie pamiętam.
      TYLKO NA BOGA NIE OBRAŹ SIĘ NA MNIE.
      Przypomniało mi się co się wtedy pisało.Ale teraz do rzeczy.Przecież grupa
      opiera się na zbiorowym myśleniu.Czasami akceptuje indywidualności albo
      odrzuca.Hitlera i Stalina pewne grupy np.zaakceptowały.Tak,że z tą głupotą grup
      to też chyba różnie, w zależności od nastroju.Krzysiek ma rację a Ty nadal
      nikogo nie słuchasz.Nikt nie ma "recepty na życie".Człowiek uczy się przecież
      całe życie a i tak głupi...Ja zawsze wychodzę z założenia,że najlepiej jest
      uczyć się na cudzych błędach. Kultura zależy tylko i wyłącznie od nas
      samych.Nie można narzucić jej siłą.Zresztą i tak powstałoby "niekulturalne
      podziemie" jako wyraz buntu dla "totalitarnej kultury"smile).
      Pozdrawiam serdecznie
      Kir
      • d_nutka Re: od Danutki do Kira 11.03.03, 07:09
        Odpowiem ci Kirze jak będe miała odpowiedni ku temu czas.
        Odpowiem na pewno.
        A tego rodzaju głos krytyki przyjmuję zawsze i nawet jestem za to wdzięczna.
        mam możliwość korygowania swoich błędów.
        pozdrawiam
        d_nutka
    • Gość: Kir Krzyśkuuu:)))) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.03, 23:38
      Witaj Krzyśku!
      niezłą "laurkę" mi wystawiłeśsmile).Dziękuję.Z tym wiekiem to jednak przesadziłeś:
      (,teraz już żadna dziewczyna poważnie mnie nie potraktujesmile).Co do kultury to
      też przesada.
      Zdarza mi się co prawda czasami gdy idę ulicą i czytam a wejdę na drzewo
      powiedzieć:-"przepraszam" ale nikt tego jako zachowania kulturalnego nie
      odbiera.Wprost przeciwniesad. Nie znoszę krawatów a najlepiej czuję się
      w dżinsach bo ich prasować nie trzeba.Chyba nie tak wygląda "kulturalny
      człowiek"?.
      Polemista ze mnie marny,myślę że teraz już wszyscy powinni to pojąć.
      Powinien być dla mnie ostrzeżeniem ostatni wątek.Chyba tam coś przedobrzyłem.
      Jak będę miał czas to przejrzę. Dziękuję,ale nie musiałeś wstawiać się za mną
      do Rycha.Zdaje się,że zaczynam za dużo mówić o sobie,a to zły znak.Jeśli tak
      się stało to nawet tego nie zauważyłem.
      Chyba rzeczywiście poczułem się jak w "chatce" i straciłem instynkt
      samozachowawczy.Jeszcze raz dziękuję.
      Do tego walnęła mi drukarka i muszę poszukać nowej.Dzięki za wszystkie posty
      w tym wątku i nie tylko.
      Pozdrawiam serdecznie
      Kir
      Ps
      A tamtego wątku nie podnoś,ja nie jestem arbitrem.Bałbym się też być
      autorytetem moralnym.
      • Gość: Krzys52 No i Jeszcze Bardzo skromny Jestes :O) IP: *.proxy.aol.com 11.03.03, 05:44
        Kirze,
        okazuje sie, ze dzinsach lataja wszyscy - zarowno kulturalni, jak i ci drudzy.
        Do ktorych i ja sie zaliczam, chociaz takze nienawidze krawatow, oraz strojow
        wizytowych - skrepowania.
        ..
        Pisalem Danusi o indywidualizmie. Nie uscislilem tylko, ze absolutnie nie
        oznacza to wyobcowania oraz pustelnictwa. To jest po prostu specyficzne
        podejscie do zycia w obliczu zbiorowosci, oraz na odwrot. Znasz toprzeciez.
        W grupie czuje sie dobrze i lubie wspolpracowac z ludzmi zaangazowanymi w to co
        robia. Jestem takze towarzyski, choc nienawidze tzw. "small talk", czyli o
        wszystkim i o niczym - dla towarzystwa. Meczy mnie to. A juz szczegolnie
        te "social drinks" ktore maja ponoc pomagac w "wyluzowaniu" sie. Moze z tego
        powodu, ze zawsze znacznie bardziej wyluzowany jestem przed pierwszym drinkiem,
        oraz kilkoma kolejnymi.
        ..
        Nie wiem, ale chyba sporo laczy sie z wychowaniem danego czlowieka. Jesli
        wpajane masz przywiazanie do swoich zasad oraz wystepowanie w ich obronie to
        najprawdopodobniej nie zostaniesz przywiazanym do grupy konformista.
        ..
        Podczas depresji, moj ojciec (pilsudzcyk i kombatant) dal sie namowic koledze
        na zaliczenie dwoch czy trzech zebran lokalnego ONR. Na tym ostatnim, gdy znow
        montowano "ekonomiczna konkurencje", specjalizujaca sie w rozbijaniu zydowskich
        wystaw itp., opowiedzial ojciec zebranym o swoim sasiedzie, Zydzie-krawcu,
        ktory nie palil, nie pil, w jednym lachu latal a tyral dnie i noce by
        wyksztalcic dzieci. Po czym moj stary wyzwal zebranych od nygusow,
        skurczybykow, i jakich tylko i - choc nie ulomek - dal noge. Przez miesiac
        polowali na niego i chcieli go zatluc. Czesto placi sie za posiadanie
        charakteru, ale czasem udaje sie przeslizgnac na gape. surprised)
        ..
        Choc zazwyczaj grupy sa niezbedne jednostce do zycia, to dla niektorych sa one
        wrecz trumna. Osobiscie zawsze dusilem sie w atmosferze tych roznych rodzinnych
        grajdolkow.
        ..
        Serdecznosci
        K.P.

        • d_nutka Re: No Panowie ! Kir i Krzyś 11.03.03, 07:18
          W takim towarzystwie to i ja chętnie współpracuję a i drinka lubię wypić.
          A to co wyżej pisałam nie miało oznaczać wcale wyobcowania i braku
          identyfikacji z grupą.
          nie jestem zawodową ani nawet nie zawodową intelektualistką i nie jest mi łatwo
          tak od razu jasno zaprezentować swoje poglądy.
          pozdrawiam i miłego dnia życzę.
          mam dzisiaj więcej pracy niż ostatnio więc nie wiem czy uda mi się tu wpaść.
          d_nutka
        • Gość: Kir No i Jeszcze Bardzo samokrytyczny Jestes :O) IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 00:29
          Witaj Krzyśku,
          skąd u Ciebie tyle samokrytyki?Zaniżona samoocena to też niedobrzesmile)).
          Nie lubię zebrań,są takie oficjalne i sztywne.Spotkań towarzyskich też nie
          za bardzo,bo ile można komuś tłumaczyć,że nie piję.Mało tego,trzeba jeszcze
          powiedzieć dlaczego.Przecież nie wypicie z kimś drinka traktowane jest jako
          lekceważenie tej osoby.Jednak uważam,że są one konieczne w przypadku grupy
          ponieważ ją integrują.Ważne jest tylko aby ten kto je organizuje,sprawował
          również kontrolę nad jego przebiegiem.Żeby ze spotkania integracyjnego nie
          zrobiło się "dezintegracyjne" o co w pewnych sytuacjach nie jest trudno.
          Co do indywidualistów to niestety ale nie każdy potrafi pracować w grupie.
          Dla mnie ważna jest współpraca w grupie,szczególnie gdy celem jej powołania
          jest rozwiązanie jakiegoś trudnego problemu.
          Gdyby było inaczej nie byłoby sensu tworzenia grupy.Mają stanowić zespół a
          wynik swojej pracy traktować jako wspólne dzieło.Im lepsza atmosfera w grupie
          tym lepsze wyniki.Dlatego tak ważna integracja.Ale o czym ja znowu truję.Za
          dużo dzisiaj tego pisania.
          Można czuć się bardzo dobrze w grupie i nie stracić swojego indywidualizmu.
          Będzie on traktowany jako swego rodzaju nieszkodliwe "dziwactwo"smile).Tylko,że
          wówczas trzeba też potrafić i śmiać się z samego siebiesmile).
          Czuję że to grypsko bierze mnie coraz bardziej.Kładę się i leżę.Jak siądę do
          komputera to sobie sam dam po łapach.Zamęczyłem tą pisaniną Ciebie,Danutkę
          i Rycha,ale najbardziej to siebie.
          Teraz już mówię-basta! Na koniec coś na wesoło chciałem napisać,tylko boję się
          czy czasami znowu nie przedobrzyłem?Bo że po uszach dostanę to wiem.
          Zawsze w tych moich postach tylko złośliwości szukają albo ukrytego celu.
          Dobranoc.
          Pozdrawiam serdecznie
          Kir
          • Gość: krzys52 Re: No i Jeszcze Bardzo samokrytyczny Jestes :O) IP: *.proxy.aol.com 14.03.03, 01:07
            Gość portalu: Kir napisał(a):

            > Witaj Krzyśku,
            > skąd u Ciebie tyle samokrytyki?Zaniżona samoocena to też niedobrzesmile)).
            ..
            ;;;
            Alez Kir, ja tylko zartowalem z samego siebie. surprised) Czyz nie obrzucam ludzi
            miechem?! smile) Kulturalni ludzie absolutnie tak nie postepuja surprised)
            ..
            W ramach zyczen szybkiego powrotu do zdrowia, pozwol, ze podziele sie pewna
            informacja o grupach. Otoz w przeroznych zbiorowosciach przez ktore przewinalem
            sie w zyciu (od kolonii letnich i obozow po wojsko i wiezienie) zauwazylem, iz
            najsilniejsze tendencje do tworzenia sitwy maja Warszawiacy. Zawsze!!,
            wystarczylo trzech Warszawiakow a sitwa powstawala nieodwolalnie i bez
            watpienia. Ciekawe czy jeszcze ktos mial podobne doswiadczenia (?)
            ..
            Zycze Ci natychmiastowego powrotu do zdrowia!!! Ile mozna sie byczyc(?!)
            ..
            K.
            ..
            PS....Najlepsze takze dla Danutki (Rycho sie obrazil?)
            ..
            ..

            > Nie lubię zebrań,są takie oficjalne i sztywne.Spotkań towarzyskich też nie
            > za bardzo,bo ile można komuś tłumaczyć,że nie piję.Mało tego,trzeba jeszcze
            > powiedzieć dlaczego.Przecież nie wypicie z kimś drinka traktowane jest jako
            > lekceważenie tej osoby.Jednak uważam,że są one konieczne w przypadku grupy
            > ponieważ ją integrują.Ważne jest tylko aby ten kto je organizuje,sprawował
            > również kontrolę nad jego przebiegiem.Żeby ze spotkania integracyjnego nie
            > zrobiło się "dezintegracyjne" o co w pewnych sytuacjach nie jest trudno.
            > Co do indywidualistów to niestety ale nie każdy potrafi pracować w grupie.
            > Dla mnie ważna jest współpraca w grupie,szczególnie gdy celem jej powołania
            > jest rozwiązanie jakiegoś trudnego problemu.
            > Gdyby było inaczej nie byłoby sensu tworzenia grupy.Mają stanowić zespół a
            > wynik swojej pracy traktować jako wspólne dzieło.Im lepsza atmosfera w grupie
            > tym lepsze wyniki.Dlatego tak ważna integracja.Ale o czym ja znowu truję.Za
            > dużo dzisiaj tego pisania.
            > Można czuć się bardzo dobrze w grupie i nie stracić swojego indywidualizmu.
            > Będzie on traktowany jako swego rodzaju nieszkodliwe "dziwactwo"smile).Tylko,że
            > wówczas trzeba też potrafić i śmiać się z samego siebiesmile).
            > Czuję że to grypsko bierze mnie coraz bardziej.Kładę się i leżę.Jak siądę do
            > komputera to sobie sam dam po łapach.Zamęczyłem tą pisaniną Ciebie,Danutkę
            > i Rycha,ale najbardziej to siebie.
            > Teraz już mówię-basta! Na koniec coś na wesoło chciałem napisać,tylko boję
            się
            > czy czasami znowu nie przedobrzyłem?Bo że po uszach dostanę to wiem.
            > Zawsze w tych moich postach tylko złośliwości szukają albo ukrytego celu.
            > Dobranoc.
            > Pozdrawiam serdecznie
            > Kir
            • d_nutka Re: No i Jeszcze Bardzo samokrytyczny Jestes :O) 14.03.03, 12:02
              Krzysiu

              a co do tej Warszawki to chyba masz rację

              ale oni nie umią być samokrytyczni

              mało tego!

              oni nawet nie lubią żadnej krytyki, która nie wychodzi od nich

              tam pewnie dalej funkcjonuje zbitka Warszawa i teren

              pozdrawiam
              d_nutka
            • rycho7 o charakternych 14.03.03, 12:31
              Gość portalu: krzys52 napisał(a):

              > zauwazylem, iz
              > najsilniejsze tendencje do tworzenia sitwy maja Warszawiacy. Zawsze!!,
              > wystarczylo trzech Warszawiakow a sitwa powstawala nieodwolalnie i bez
              > watpienia. Ciekawe czy jeszcze ktos mial podobne doswiadczenia (?)

              To ciekawe co mowisz. Mozliwe, ze prawdziwe. Ja jestem warszawiakiem (z
              dodatkami) i sie tego nigdy nie wypieram. Mimo to nie mam problemow byc
              zapraszanym do innych (bezwarszawskich) sitw. Byc moze wynika to z tego, ze
              prawdziwy warszawiak musi byc charakterny. Zdecydowany, nie bezplciowy,
              broniacy swojego zdania i mocno stajacy z grupa. Nie napisalalem po stronie
              grupy, bo gdy jest charakterny to potrafi przeciwstawic sie grupie. Gdy okaze
              sie to w interesie grupy to grupa wybaczy. Z grupa to znaczy nie wylamywac sie
              z obowiazkow, nie migac sie, robic swoje jak nalezy. Przykro mi to mowic ale
              zaczynam tu opisywac dintojre - zlodziejskie prawo. Warszawa to nie sielanka.
              Aczkolwiek "Sielanka" to nazwa knajpy na zlodziejskim Czerniakowie w Warszawie.
              Tu znow troszke przesadzam bo mieszkali tam prosci ludzie ciezkiej pracy. Ale
              zyli w pelnej symbiozie z przestepcami. Wiekszosc warszawskich dzielnic miala
              swoj podobny koloryt. Zyc kiedys nie bylo latwo ale zycie bylo radosne, jak
              zabawa do bialego rana.
          • d_nutka Re: No i Jeszcze Bardzo samokrytyczny Jestes :O) 14.03.03, 11:58
            Kirze

            podoba mi się to co napisałeś o współpracy w grupie skierowanej na realizacji
            celu.
            zawodowo maiałam wiele okazji przeżyć coś takiego.
            i tylko pozostał żal, że taka forma pracy i współpracy jest w zaniku
            pozdrawiam
            d_nutka
Pełna wersja