Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
11.03.03, 03:56
Mit o Niemczech jako naszym "najlepszym adwokacie"
Kilka lat temu minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek uroczyście
zapewnił o "cudzie pojednania" między Polską a Niemcami. W odpowiedzi na to
pisałem, że jest raczej "kicz (fałsz) pojednania między obu krajami", cytując
taką właśnie realistyczną ocenę niemieckiego korespondenta w Polsce Klausa
Bachmanna. Można by długo przedstawiać rozliczne przejawy niemieckiej
dyskryminacji wobec polskich firm budowlanych i transportowych. Warto by
także przypomnieć skrajną dyskryminację dwóch milionów Polaków w Niemczech
przy jakże innym, wręcz uprzywilejowanym stanie kilkusettysięcznej
mniejszości niemieckiej w Polsce. Można też dużo pisać o antypolskiej fali w
niemieckich mediach (ponad 200 artykułów szkalujących Polskę i Polaków w
związku ze sprawą Jedwabnego), czy o roli Niemiec w przeforsowaniu 7 lat
zakazu pracy dla Polaków w UE.
Są tacy, którzy usilnie próbują nam wmówić, jak bardzo korzystamy na
stosunkach gospodarczych z Niemcami. W rzeczywistości to Niemcy najwięcej
korzystają na stosunkach gospodarczych z nami i liczą na dalsze, większe
jeszcze korzyści. Niemieckie pismo "Wirtschaft-Woche" z 28 lutego 2002 roku
napisało: "Opłaty, które Niemcy muszą uiszczać za każdy kraj przystępujący do
Unii, tzn. również za Polskę, sfinansują się łatwo poprzez ogromne nadwyżki
handlowe, które wygospodarowuje się w handlu z tymi krajami. Taniej Niemcy
nie mogły kupić stabilizacji na swojej granicy wschodniej".
Osobnym wielkim, a dziś przemilczanym problemem jest to, że wejście do UE
grozi natychmiastowym uaktywnieniem niemieckich roszczeń do własności na
północnych i zachodnich ziemiach Polski, przed czym po tylekroć ostrzegali
różni wybitni specjaliści polscy, na czele ze słynnym profesorem Witoldem
Kieżunem.
Warto przy okazji przypomnieć, jak nasz sąsiad troszczy się o "wyrównanie
warunków konkurencji" między Niemcami a Polską. W "Rzeczpospolitej" możemy
przeczytać, iż "11 mld euro darowizny na rozwój infrastruktury, łagodniejsze
warunki pomocy państwa dla przedsiębiorstw, szkolenie zawodowe, wsparcie dla
małych firm, to część programu, jakim w nadchodzących latach Unia Europejska
obejmie graniczne landy niemieckie, po to, by wygrały w konkurencji z
przedsiębiorcami sąsiedniej Polski i Czech". Tak więc my nic nie damy dla
wsparcia konkurencyjności naszych terenów graniczących z Niemcami, bo nas po
prostu na to nie stać. Nadgraniczne landy niemieckie zaś zawczasu otrzymają
11 mld euro na to, by wygrały konkurencję z nami. Oto prawdziwa "równość
szans"!
Iluzja większych szans na pracę
Warto przypomnieć świetną książkę nieżyjącego już dziś miliardera
brytyjskiego Jamesa Goldsmitha "Pułapka". Ostrzegał w niej, że nawet w dużo
bogatszej od nas Hiszpanii bezrobocie znacząco skoczyło po wejściu do UE.
Dziś różne państwa UE przeżywają trudną sytuację gospodarczą. Zachodnie kraje
przeżywają najgorszy okres w rozwoju gospodarczym od dziesięcioleci, mają
miliony bezrobotnych. Tym bardziej więc nie są zainteresowani w dawaniu
Polakom jakichkolwiek miejsc pracy u siebie.
Coraz częstsze są trzeźwe oceny w stylu tekstu Macieja Łętowskiego,
zamieszczonego na łamach "Rzeczpospolitej" z 16 stycznia 2003 roku,
głoszącego, że "modernizacja polskiej wsi ujawni ukryte na niej bezrobocie i
wypchnie na rynek poza rolniczej pracy miliony ludzi". Łętowski pisał również
o zapowiedziach likwidacji kopalń i odejściu z górnictwa 25 tys. ludzi, o
groźbie likwidacji szeregu hut etc. Redukcja zatrudnienia ogarnia coraz
więcej dziedzin pracy. Przypomnę tu, że już parę lat temu mało nagłośniony w
Polsce raport Komisji Europejskiej ostrzegał, że po wejściu Polski do Unii
nastąpi szybki wzrost bezrobocia Polaków pracujących w zakładach państwowych
lub niedawno sprywatyzowanych