oleg3
15.03.03, 13:01
ZUS zrobił sobie laurkę
Jak ZUS poprawiał sobie samopoczucie "anonimowymi" ankietami wśród
czekających na przyznanie renty
Władze ZUS wezwały swoich orzeczników do zebrania argumentów wobec krytyki
prasowej (m.in. na łamach "SE"). Renciści pod okiem orzeczników, jeszcze
przed decyzją w sprawie przyznania renty, oceniali pracę... orzeczników.
Teraz zawiadamiają prokuraturę o "zmuszaniu ich do określonego zachowania".
Z bydgoską redakcją "SE" skontaktował się jeden z lekarzy-orzeczników ZUS
(dane do wiadomości red.). Opowiedział o szkoleniu orzeczników w Osuchowie
pod Warszawą. - Powiedzieli wprost: musimy się bronić, bo prasa nas atakuje.
Najwięcej psów powiesili na "Super Expressie" - mówi orzecznik.
Anonimowo?
Orzecznicy dostali wtedy wzór ankiety, którą miał wypełnić chory starający
się o rentę. Teoretycznie broszurka była anonimowa, w praktyce orzecznik miał
sprawdzać, czy rencista właściwie wypełnił druczek. - Dobrze, to znaczy, czy
pozytywnie ocenił orzeczników. Jak łatwo się domyślić, z ankiety wyszła
laurka. Nie było złych ocen - zapewnia nasz rozmówca.
Większość pytań dotyczyła przebiegu badania przez orzecznika. Ankieterzy
pytali m.in., czy przyszły rencista mógł dość obszernie opowiedzieć o swoich
dolegliwościach. Władze ZUS interesowało też, czy orzecznik wnikliwie
przeczytał wszystkie dokumenty, czy badał chorego. Wreszcie na koniec: czy
chory jest zadowolony z przebiegu badania. Wg naszego informatora, ankieta
była tylko jednym z elementów walki o dobre imię ZUS. Orzecznicy mieli też
protestować przeciw nowemu projektowi ustawy o orzecznikach, szykowanemu w
Ministerstwie Sprawiedliwości.
Jak nam kazano
Projekt powołuje komisje odwoławcze, złożone z kilku lekarzy, w tym jednego
tzw. zaufania publicznego. Jest to początek wyprowadzania orzecznictwa poza
struktury ZUS. Teraz jednoosobowo działa orzecznik, który nie musi liczyć się
z niczyją opinią przy przyznawaniu renty. - W styczniu protestowaliśmy, jak
nam kazano - twierdzi orzecznik.
Władze ZUS zapowiedziały także koniec przecieków do prasy - "nielojalni" i
odkryci przez ZUS orzecznicy mają tracić pracę.
- Jestem lekarzem, a traktuje się mnie jak marionetkę. Podobnie jak ja myśli
wielu orzeczników, ale strach jest coraz większy - zapewnia nasz informator.
Rzecznik ZUS Anna Warchoł oficjalnie potwierdza przeprowadzenie ankiety we
wszystkich oddziałach ZUS. Czy przeprowadzana w takich warunkach ankieta może
być wiarygodna? Odpowiedź - ankieta była anonimowa. Wyniki mają stanowić
materiał szkoleniowy dla orzeczników. Jakie to były wyniki - na to pytanie
Anna Warchoł już nie odpowiada.
Twierdzi, że ZUS nigdy nie nawoływał do prasowego kontrataku, nigdy nie kazał
oprotestowywać projektu Ministerstwa Sprawiedliwości. Pytana o ocenę tego
projektu odpowiada, że... trwają nad nim prace.
Poprzednia epoka
- Takie zwieranie szeregów przez ZUS jest bardzo niepokojące. Przestają się
liczyć racje i prawda obiektywna. Ważniejsze, kto będzie górą: rencista czy
ZUS - tak kwituje te informacje Adam Okuniewski, prezes Stowarzyszenia Osób
Fizycznych Poszkodowanych przez Orzeczników ZUS.
Przeprowadzona przez ZUS ankieta to, jego zdaniem, relikt poprzedniej epoki.
Jako prezes stowarzyszenia szykuje właśnie doniesienie do prokuratury w tej
sprawie.
- Uważam, że zostało popełnione przestępstwo. ZUS zmuszał tych ludzi do
napisania nieprawdziwych ocen. Przecież, kto się wychyli, kiedy czeka na
przyznanie bądź cofnięcie renty? - pyta retorycznie Okuniewski.
www.se.com.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_1.shtml