USA jako światowy rotweiler

19.03.03, 09:42
Mówi się, że Bush robi z USA światowego żandarma. Niezupełnie słusznie.
Żandarm, to ktoś, kto pilnuje prawa, ale nie stanowi prawa.
Bushowe USA zachowuje się jak rotweiler gryziony przez pchły. Nie mogąc
dosięgnąć pcheł rzuca się na pierwszą napotkaną żywą istotę, którą może
ugryźć - i gryzie. Ale w ten sposób choć innym szkodzi, sobie nie pomaga.
Aktualnie do pogryzienia jest Irak. Ale to oczywiście międzynarodowemu
terroryzmowi nie zaszkodzi absolutnie w niczym. Pchły będą gryzły dalej, więc
i rotweiler będzie chciał dalej gryźć. Dlatego to Bushowe USA stają się
autentycznym zagrożeniem dla świata.
    • indris Przewaga rotweilera nad USA 19.03.03, 11:43
      Mniej irytujące jest szczekanie rotweilera niż słuchanie głupiej argumentacji
      buszystów.
      • januszcz Re: Przewaga rotweilera nad USA 19.03.03, 11:50
        indris napisał:

        > Mniej irytujące jest szczekanie rotweilera niż słuchanie głupiej argumentacji
        > buszystów.
        ============
        Szczekania rotweilera mozna posłuchac. Skomlenia kundelka z podkurczonym ogonem
        - nie bardzo sad
        • indris Kundelki a łgarze 19.03.03, 11:54
          Mimo wszystko sympatyczniejsze jest skomlenie kundelka niż łgarstwa albo
          głupoty.
          • Gość: * rozmowa psów łańcuchowych IP: *.cm-upc.chello.se 19.03.03, 11:58
            www.google.com/search?hl=en&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=rozmowa+ps%C3%B3w+%C5%82a%C5%84cuchowych&btnG=Google+Search
        • remo29 Re: Przewaga rotweilera nad USA 19.03.03, 11:58
          Bushweiler pokąsa najpierw Irak, potem Iran. Bankowo. Gorzej jak mu to się za
          bardzo spodoba i w przypływie wiary w swoją potęgę będzie chciał pokąsać
          Chiny...
          A na poważnie: konsekwencją takiej polityki będzie to, że obywatele USA będą
          jeździć na wakacje najdalej na Alaskę, bo albo będą się bać jechać w "świat",
          albo "umilą" im wakacje wszystkomówiące spojrzenia tubylców od Azji po
          Europę...
          • Gość: © NIEwiernym PSOM IP: *.cm-upc.chello.se 19.03.03, 12:03
            http://www.logonia.org/witryna-lit/witryna-lit6.htm

            fragment 1


            Doczekałem się. Siedzę, filuję na Kidałłę, a on też wzrokiem się skrada i mnie
            tym wzrokiem przyciska, wierci w mózgownicy kanciastej swoje wspomnienia. -
            Dawno temu - mówi nagle - widzieliśmy się, obywatelu Te-de. Wkrótce już na
            emeryturę pójdę. Czas najwyższy, żebyście oddali mi dług. Proszę uważnie mnie
            wysłuchać. Nasze stosunki są przyjacielskie i zaiste robocze. Mam sprawę,
            akurat dla was. Chodzi o to, że nasze organa będą za trzy miesiące świętować
            rocznicę Pierwszej Sprawy. Tej Samej Pierwszej Sprawy. Sprawy Numer Jeden. I
            nie możemy sobie pozwolić, aby w tym dniu istniała jedna chociażby
            Nierozwiązana i Niezałatwiona Szczególnie Ważna Sprawa. Ani jedna. Nie myśl
            nawet, że możesz mi podskoczyć. Hop-stop, powtarzam, wyżej chuja nie
            przeskoczysz. Intymne pytania są?

            - Ile - pytam - macie tych nierozwiązanych i nie załatwionych spraw
            szczególnie ważnych i czy wszystkie chcecie przyszyć właśnie mnie? Czy sprawy
            te należy zintegrować, biorąc pod uwagę, że są one, oczywiście, zróżnicowane? -
            Spraw nierozwiązanych - mówi Kidałła - mamy ilość nieograniczoną, ponieważ my
            sami je modelujemy. Proponuję sztuk dziesięć do wyboru. Czy są jeszcze intymne
            pytania?

            - A co będzie, jeśli schowam się w głębokiej nieświadomości i nie pęknę,
            gdybyście nawet bez narkozy ściskali moje jajca drzwiami? - Twoje pytanie -
            odpowiada Kidałła - jest głupie, i odpowiadać na takowe nie mam zamiaru. To,
            że teraz siedzisz przede mną, jest koniecznością historyczną, i podskakiwać,
            podkreślam, jest zajęciem bezużytecznym. Mogę zamiast ciebie wziąć setkę czy
            nawet dwustu innych obywateli. Ale to właśnie ty jesteś mi potrzebny, kochany
            Tede. Ty mi się podobasz. Ty - artystą jesteś i zrobisz z procesu wybitny
            spektakl artystyczny. Parę dni temu powiedziałem do takiego astronoma: To
            twoje gwiezdne pięć minut, Abarcumian. Pękaj - i zamykamy sprawę. A tak w
            ogóle, Tede, pogawędzić z tobą to sama przyjemność. Dawaj jednak, zaparz sobie
            herbaciulkę - do roboty! Nawiasem mówiąc, jeśli chcesz, tak jak moje ptaszęta
            podśledcze, wiedzieć co to takiego konieczność historyczna, to odpowiem: jest
            to państwowa, partyjna, filozoficzna i wojskowa ta-jem-ni-ca! No to herbatnij
            sobie, ja udam się na szczególnie ważne zebranie partyjne, a ty zapoznaj się
            ze sprawami.
            Oto moja rozmowa z nim na Łubiance, i od tej konieczności historycznej
            zaśmierdziało ku mnie taką beznadziejugą, że uspokoiłem się, pomodliłem do
            Boga Ojca i zabrałem się za przeglądanie Spraw. I zrozumiałem że lepiej nie
            można: za każdą z tych spraw przypalantują mi cztery, potem pięć między rogi,
            pięć po łapach, pięć pod nogi i w dodatku zebranie protestacyjne w zakładach
            produkcyjnych ?Kaliber?. Potrafią czekiści sprawy montować. A co, szyją dla
            nich przecież odzież roboczą z najlepszego materiału, a guziki jakie! Już
            potem Kidałła pokazał mi jakąś maszynę elektronową, która pomagała im te
            sprawy pichcić i, oczywiście, moją też upichciła. Wprowadzili do tej maszyny
            jakieś dane o mnie, potem niezwyciężoną naukę Marksa-Engelsa-Stalina, Sowiecką
            Epokę, żelazną kurtynę, socrealizm, walkę o pokój, kosmopolityzm, knowania CIA
            i FBI, dniówki kołchozowe, łańcuchowego psa reakcji Tito, i ta maszyna
            wyplunęła szczególnie ważną sprawę, za którą ja miałem dostać wpierdol.

            O samej sprawie zaraz opowiem. No, wszelkie zamachy na Josifa Wissarionowicza
            od razu odrzuciłem k jebjonoj, pardon, babuszke. Zamachy na Kaganowicza,
            Malenkowa i Mołotowa i na nich obu razem też odrzuciłem. No, a jeśli tak, to
            na jaki chuj, pardon, miałem brać na siebie organizowanie zbrojnej napaści na
            Turcję w celu zawładnięcia górą Ararat i ogłoszenia nowej PanArmenii? Sprawa,
            oczywiście, sama w sobie dość ciekawa i szlachetna, ale - grupa, gru-pp-a!
            Gruppkka, przyjacielu! Przecież moja zasada jest prosta: w każdej sprawie
            tuptam sam, samotnie, samiusieńko. No, dobra. Wiele spraw przejrzałem.
            Zatrzymałem swoją uwagę na drukowaniu banknotów pieniężnych z portretami
            Piotra Wielkiego na setkach, piłkarza Bobrowa na półsetkach i Ilji Erenburga
            na trzydziestkach. Rozważyłem też kradzież jednej nerki podczas operacji
            organizmu marszałka Czojbałsana, ale niech im, taką sprawę to ja pipsztykam,
            przyjacielu. Próbę inscenizacji Braci Karamazow w Centralnym Teatrze Armii
            Czerwonej - też. Trzęsienia ziemi, zatrucie rzek i gazociągów w rejonie
            dyslokacji wojsk pancernych, sabotaż, gloryfikacja teorii względności,
            agitacja i propaganda, zajmowanie stołka w redakcji znanego miesięcznika w
            celu itd., sabotowanie planów produkcyjnych, wieloletnia dezinformacja w
            Instytucie Meteorologicznym ZSRR, szpiegostwo na rzecz 77 państw obcych
            włącznie z Antarktydą - to wszystko, przyjacielu, było smutne, odrażające i
            amoralne. I nagle, tuż przed powrotem Kiddałły, rzuca mi się w oczy, co ty
            myślisz, przyjacielu?! Rzuca mi się w oczy Sprawa bestialskiego zgwałcenia
            najstarszej kangurzycy w moskiewskim zoo w nocy z 14 czerwca 1789r. na 5
            stycznia 1905r.. Zapewne maszyna elektroniczna poplątała francuską rewolucję z
            kołchozami, odciskami moich palców, krwawą niedzielą, australijska reakcją,
            niebezpiecznym dla ZSRR powstaniem państwa Izrael i wyplunęła sprawę, na którą
            oczekiwałem przez całe lata, miotając ikrę i sikając w sufit kwasem solnym.
            Czytam: ?Ja, doktor nauk filologicznych Perebabajew Valois, podczas nocnego
            obchodu wzorcowego wybiegu dla słoni, z antykwaryczną kołatką, usłyszałem i
            zapamiętałem dźwięki, w których moduł suffiksu dominował nad semantyczną kodą
            watmana antysowieckich anegdot niech żyje towarzysz Wyszyński okazał się
            kangurzycą zapalił kopciucha pochodnię bengalski ogień Alfy Centaura job twoju
            mać psów łańcuchowych alarm lwia dola walki w kieszeni kangurzycy krótki kurs
            wkp(b) sądzony na terytorium okupowanym nie mam puls zero sporządził protokol
            Peredjubabajew Valoi.

            Nu, bracie, ale zupa rybna! Pomyślałem: komu mogło przyjść do głowy trachnąć
            biedne zwierzę kangura i zabić? Pomyślałem i nagle zrozumiałem: przecież to ja
            sam, moje to ręce zrobiły! Moje! Ja - potwór moralny wszechczasów i narodów -
            w długie zimowe noce śledziłem z muru zoo na placu Powstania starą kangurzycę
            i, zaplątany w problemie osobistej seksualności, przygotowywałem zbrodnię
            mrożącą krew w żyłach postępowej ludzkości. Ja to zrobiłem i ja poniosę za to
            odpowiedzialność przed najbardziej demokratycznym na świecie sprawiedliwym
            sądem! Czekaj na mnie, Temido, miła przyjaciółko przestępcy o światowej
            renomie, wkrótce się zobaczymy i nie próbuj tłumaczyć sędziom przysięgłym w
            ich pokoiku, że nie twoja to Sprawa! Twoja! I moja! Długo na nią czekałem i
            doczekałem się! Całe moje życie było tylko przygotowaniem do bestialskiego
            zamordowania niewinnego zwierzęcia, zabójstwa w warunkach obozowych, ponieważ
            zoo to nic innego jak obóz, gułag, karcer, więzienie centralne ostrego reżymu,
            Wiedźma i Diabeł, dożywotni wyrok dla sympatycznych ptaków i zwierząt,
            stworzonych przez Boga do życia w warunkach wiecznej wolności. Wypijmy,
            przyjacielu, za tych, kto tam! Za kangury, za błękitne wiewiórki i białe
            łabędzie.

            fragment 2

            (...) Zaprowadziła mnie Róża Luksemburg, w towarzystwie Karola Liebknechta do
            takiego doktora. Doktor Freud. Dobroduszny, ale cholernie ciekawski. Wypytywał
            mnie nawet, czy w dzieciństwie lubiłem wąchać paluszki po dłubaniu w pupeńce,
            czy obgryzałem pazurki na nogach, czy podglądałem papę z mamą podczas aktu
            albo podczas różnych kombinacji moich rodziców z przyjaciółmi domu i zażądał
            ode mnie, abym przypomniał sobie całe moje życie, niczego nie ukrywając ani
            przed nim ani przed sobą. Pięć dni i nocy jak leci opowiadałem, a garnitur i
            palto poniewierały się w poczekalni na podłodze. Diagnoza dla mnie okazała się
            prosta: kompleks niższości na podłożu inflacji. Spacery przed snem. Prysznic
            dr Scharko. Kołnierz galwanizując
          • d_nutka Re: Przewagę USA nad rotweilerem.... 19.03.03, 12:04
            nie widzi ten kto kto sam jest na łańcuchu

            np. międzynarodowego prawa, że nie wspomnę o naszym
            • remo29 Re: Przewagę USA nad rotweilerem.... 19.03.03, 12:19
              Kiedyś jakiś 120-kilogramowy, 2-metrowy gość z sąsiedniego osiedla wpadnie do
              ciebie do domu, bo rzekomo nie mówisz ludziom prawdy. Z buta wywali ci drzwi,
              wejdzie do środka i powie, że oto uwalnia twoją rodzinę od ciebie - nędznej i
              kłamliwej kreatury. Wprowadzi się na rok i narzuci swoje zwyczaje. A ty, jak
              rozumiem, z radością jaki to dobry i prawy człowiek, będziesz go podziwiać
              przez lornetkę z sąsiedniego bloku, biczując się w ramach pokuty za swoje
              niegodziwości.

              A teraz zagadka: dlaczego USA nie rzuciła sie z pomocą humanitarną kiedy parę
              lat temu 1 milion (tak!) Hutu i Tutsi wyrżnęło się w pień maczetami?
              Bo oba plemiona jedyną ropę jaką mają to tą w zębach.
              • d_nutka Re: Przewagę USA nad rotweilerem.... 19.03.03, 12:25
                remo29 napisał:

                > Kiedyś jakiś 120-kilogramowy, 2-metrowy gość z sąsiedniego osiedla wpadnie do
                > ciebie do domu, bo rzekomo nie mówisz ludziom prawdy. Z buta wywali ci drzwi,
                > wejdzie do środka i powie, że oto uwalnia twoją rodzinę od ciebie - nędznej i
                > kłamliwej kreatury. Wprowadzi się na rok i narzuci swoje zwyczaje. A ty, jak
                > rozumiem, z radością jaki to dobry i prawy człowiek, będziesz go podziwiać
                > przez lornetkę z sąsiedniego bloku, biczując się w ramach pokuty za swoje
                > niegodziwości.

                a ze mną było tak.
                to nie był 2m facet i nie ważył 120kg
                wystarczyły tylko papierki z pieczątką


                >
                > A teraz zagadka: dlaczego USA nie rzuciła sie z pomocą humanitarną kiedy parę
                > lat temu 1 milion (tak!) Hutu i Tutsi wyrżnęło się w pień maczetami?
                > Bo oba plemiona jedyną ropę jaką mają to tą w zębach.


                skąd ja to znam?

                d_nutka
                • rycho7 Przewaga prawa nad moralnoscia 19.03.03, 13:22
                  d_nutka napisała:

                  > wystarczyły tylko papierki z pieczątką

                  To Ty naruszylas prawo czy Ty bylas ofiara? Bo jednak zasada prawa jest
                  niekrzywdzenie niewinnych. Przeciez to ta zasade prawa krytykujesz najbardziej
                  o ile rozumiem Twoje pisanie.
            • rycho7 D_nutko, ktos sie pod Ciebie podszywa? 19.03.03, 13:05
              d_nutka napisała:

              > nie widzi ten kto kto sam jest na łańcuchu
              > np. międzynarodowego prawa, że nie wspomnę o naszym

              Czy rzeczywiscie Ty podpisalas sie pod tym? Gore !!!
          • alfalfa Re: a niech gryzie! 19.03.03, 12:14
            Byle skutecznie, szybko i po kolei - dyktatorzy do likwidacji! Jeśli się to
            Amerykanom nie spodoba to znają sposób na zmianę "szefa". Tego się nie da
            powiedzieć o krajach (a właściwie przywódcach) tak bronionych w swoich prawach
            przez społeczność międzynarodową. Rachityczne ONZ, gdzie szefem komisji
            przestrzegania praw człowieka może być Chińczyk a komisji rozbrojenia
            Irakijczyk, nie jest w stanie działać skutecznie a to jest teraz właśnie
            potrzebne. Niech się boją dyktatorzy a więzione narody mają nadzieję. Taki plan
            by mi sie podobał, tylko czy USA i Bush będą konsekwentni?
            Interesy? Oczywiście! Wcale mnie to nie dziwi, że Ameryka robi przy tej okazji
            interes. A czy Francja lub Niemcy (nie mówiąc o Rosji czy Chinach) mówiąc
            o "pokoju" nie mają na myśli swoich interesów? To dopiero hipokryci!
            • januszcz Re: a niech gryzie! 19.03.03, 12:23
              alfalfa napisał:

              > Byle skutecznie, szybko i po kolei - dyktatorzy do likwidacji! Jeśli się to
              > Amerykanom nie spodoba to znają sposób na zmianę "szefa". Tego się nie da
              > powiedzieć o krajach (a właściwie przywódcach) tak bronionych w swoich
              prawach
              > przez społeczność międzynarodową. Rachityczne ONZ, gdzie szefem komisji
              > przestrzegania praw człowieka może być Chińczyk a komisji rozbrojenia
              > Irakijczyk, nie jest w stanie działać skutecznie a to jest teraz właśnie
              > potrzebne. Niech się boją dyktatorzy a więzione narody mają nadzieję. Taki
              plan
              >
              > by mi sie podobał, tylko czy USA i Bush będą konsekwentni?
              > Interesy? Oczywiście! Wcale mnie to nie dziwi, że Ameryka robi przy tej
              okazji
              > interes. A czy Francja lub Niemcy (nie mówiąc o Rosji czy Chinach) mówiąc
              > o "pokoju" nie mają na myśli swoich interesów? To dopiero hipokryci!
              ==============
              Dokładnie tak!

              J.
              • d_nutka Re: a niech gryzie! 19.03.03, 12:26
                dokładnie tak
            • Gość: Waga Re: a niech gryzie! IP: *.pool.mediaWays.net 19.03.03, 12:25
              alfalfa napisał:

              > Byle skutecznie, szybko i po kolei - dyktatorzy do likwidacji! Jeśli się to
              > Amerykanom nie spodoba to znają sposób na zmianę "szefa". Tego się nie da
              > powiedzieć o krajach (a właściwie przywódcach) tak bronionych w swoich
              prawach
              > przez społeczność międzynarodową. Rachityczne ONZ, gdzie szefem komisji
              > przestrzegania praw człowieka może być Chińczyk a komisji rozbrojenia
              > Irakijczyk, nie jest w stanie działać skutecznie a to jest teraz właśnie
              > potrzebne. Niech się boją dyktatorzy a więzione narody mają nadzieję. Taki
              plan
              >

              A ....Polska ,jakie Polska zrobi interesy. Zamiast budowac drogi i
              kanalizacje ,bedzie przyjmowac oferty nie do odrzucenia ze strony Ameryki (tu
              troche sprzetu wojennego ,tam wizja ofsettu,). Jadac np. na zachod lib do
              Egipty bedziemy mowic po rusku.Bedziemy na drodze postepu i cywilizacji
              > by mi sie podobał, tylko czy USA i Bush będą konsekwentni?
              > Interesy? Oczywiście! Wcale mnie to nie dziwi, że Ameryka robi przy tej
              okazji
              > interes. A czy Francja lub Niemcy (nie mówiąc o Rosji czy Chinach) mówiąc
              > o "pokoju" nie mają na myśli swoich interesów? To dopiero hipokryci!
              • Gość: * & & #35 1060; IP: *.cm-upc.chello.se 19.03.03, 12:37
                starwars.org.pl/humor/teksty/NowaNiedziela.doc
    • blitzkriegbop autentyczne zagrozenie rottweilerem 19.03.03, 14:18
      co to wlasciwie ma znaczyc? Ze co? Napadna na Polske i nas zamerykanizuja?
      Napadna na Chiny i wywolaja apokalipse? Na razie przeciwnikow sobie wybieraja
      bardzo madrze - slabych i paskudnych. Dodatkowo miewaja tez warte zdobycia
      zasoby.
      • Gość: Alex Re: autentyczne zagrozenie rottweilerem IP: 195.94.196.* 19.03.03, 14:24
        Dlatego różnej maści knajactwo napada na słabszych i zasobnych, publiczna
        pochwała Wołomina i Pruszkowa to signum temporis III Rzeczpospolitej.
        • rycho7 to antysemityzm porownywac kochana Ameryke 19.03.03, 14:27
          do Wołomina i Pruszkowa.

          Gość portalu: Alex napisał(a):

          > Dlatego różnej maści knajactwo napada na słabszych i zasobnych, publiczna
          > pochwała Wołomina i Pruszkowa to signum temporis III Rzeczpospolitej.
          • Gość: Alex Moje porównanie dotyczyło metod stosowanych przez IP: 195.94.196.* 19.03.03, 14:34
            Krzaczastego i jego koleżków (i koleżankę).
            Panśtwo Izrael to osobny temat, przy którym Irak Husajna to oaza demokracji i
            praworządności.
        • blitzkriegbop imponujesz mi wiedza, obyciem, lacina, wiec 19.03.03, 14:45
          Gość portalu: Alex napisał(a):

          > Dlatego różnej maści knajactwo napada na słabszych i zasobnych, publiczna
          > pochwała Wołomina i Pruszkowa to signum temporis III Rzeczpospolitej.

          powiedz prosze, jakie to temporis charakteryzowaly sie napadaniem na
          silniejszych i (jesli to mozliwe) niezasobnych. Prosze uczyn to, a bede na wieki
    • Gość: doku Widziałeś kiedyś psa gryzionego prze pchły? IP: *.mofnet.gov.pl 19.03.03, 14:32
      indris napisał:

      > rotweiler gryziony przez pchły. Nie mogąc
      > dosięgnąć pcheł rzuca się na pierwszą napotkaną żywą istotę

      Czerwoni zgłupieli z wściekłości zupełnie - taka bezradna, rozpaczliwa próba
      obrażania lepszego wbudza żałość
      • rycho7 Boze zlituj sie nad nami i wez sobie Doku n/t 19.03.03, 14:50
    • Gość: Hawaiian to nie rotweiler to wsciekly pies IP: *.rasserver.net 19.03.03, 14:42
    • watto Celne 19.03.03, 15:52
      Tylko stawiam na mieszanca, a nie rasowego psa.
      Amerykanski pies to łancuchowy przygłup.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja