______Znani__Polacy__o____wojnie_________________*

22.03.03, 09:07
Znani polacy o konflikcie w zatoce

CzesŁaw Mił0osz poeta, noblista
Obecnie najważniejsze jest zachowanie absolutnej solidarności z decyzją
Stanów Zjednoczonych. Postrzeganie Ameryki jako zagrożenia dla wspólnoty
europejskiej jest błędne, a antyamerykańskość niektórych państw europejskich
graniczy z arogancją. Krytykowanie wojny i potrzeba okazywania wzniosłych
uczuć, takich jak pacyfizm, jest nie na miejscu. Gdybyśmy tak myśleli,
musielibyśmy stwierdzić, że atak na Hitlera był niepotrzebny. PAP

Bohdan Łazuka, aktor
Wojna zawsze jest tragedią, ale w tym przypadku trzeba poprzeć Amerykanów.
Zło trzeba tępić w zarodku. Cywilizowany świat nie może się zgodzić, by
jakiś nieobliczalny kretyn pokroju Saddama Husajna decydował o jego losie.
Denerwują mnie pacyfistyczne wypowiedzi Jacquesa Chiraca i kanclerza
Gerharda Schrödera, którzy zachowują się jak duże dzieci. W moim
przekonaniu, Polacy powinni być w tej chwili z Geore'm W. Bushem. MAD

Kazimierz Kaczor, aktor
Mam pełne zaufanie do Amerykanów i ich umiłowania pokoju. Jeśli zrobili tak
odważny krok, na pewno wiedzą coś, o czym my nie mamy pojęcia. Ważną rolę
odegrały tu również wydarzenia z 11 września 2001 roku, które musiały
wywrzeć ogromny wpływ na psychikę każdego Amerykanina. Moje poparcie dla USA
nie zmienia faktu, że jestem generalnie przeciwko wojnie jako sposobowi
rozwiązywania konfliktów międzynarodowych. BRD



    • wojo!!!! Niemcy__Wolf_Biermann__o__wojnie_____________ 22.03.03, 09:33
      Wolf Biermann szedł pod prąd także później, gdy - uważając się za komunistę -
      po wybuchu zimnej wojny przeniósł się z Niemiec Zachodnich do NRD (wszyscy
      uciekali wtedy raczej w drugą stronę), aby potem, rozczarowany do realnego
      socjalizmu, stać się w latach 70. legendą NRD-owskiej opozycji i jej bardem,
      wołającym o prawdziwy socjalizm i pokój, przeciw NATO i Układowi
      Warszawskiemu. W 1976 r. pozbawiony obywatelstwa NRD, zamieszkał w RFN, ale
      pozostał lewicowcem. Kiedy w 1980 r. w Niemczech Zachodnich wybuchł wielki
      ruch pokojowy przeciw zbrojeniom NATO, chodził na manifestacje i blokował bazy
      amerykańskie.

      Dziś przyznaje, że był dziecięco naiwny - tak wtedy, gdy w NRD śpiewał o walce
      o pokój, jak i potem, gdy w RFN uczestniczył w siedzących demonstracjach
      przeciw Ronaldowi Reaganowi. A był naiwny, bo - jak wyznaje w eseju
      wydrukowanym w "Spieglu" (nr 9/2003) -

      upadek sowieckiego więzienia narodów zawdzięczamy w końcu Amerykanom, bez
      których wyścigu zbrojeń ZSRR istniałby jeszcze długo. Także Amerykanie
      doprowadzili do zakończenia wojen na Bałkanach: kiedy Niemcy siedzieli na
      kanapach i gapili się w telewizor, Amerykanie interweniowali w obronie -
      islamskich! - Bośniaków i Albańczyków. Dziś "mam nadzieję, choć w to nie
      wierzę, że ten kielich goryczy, jakim jest wojna, zostanie nam oszczędzony",
      ale gdyby nie koncentracja wojsk USA nad granicą Iraku, żaden inspektor ONZ
      nie przekroczyłby wrót dyktatury Husajna.

      Nie, Biermann nigdy nie przebierał w słowach i nigdy nie zważał na nikogo i na
      nic. Można sobie wyobrazić, że niemieckim czytelnikom tego eseju - nie mówiąc
      już o pacyfistach, których nazywa "nacjonal-pacyfistami" - dreszcz przebiegł
      po plecach, gdy dzisiejsze manifestacje pokojowe Biermann przyrównywał do
      nazistowskiego wiecu na początku 1943 r., po Stalingradzie, w berlińskim
      Pałacu Sportu. Gdy okazało się, że naziści przegrywają i nie ma szans
      na "pokój Hitlera" w Europie, Goebbels krzyczał tam do tłumów: "Czy chcecie
      zatem wojny totalnej?". A dzielni Niemcy krzyczeli gorliwie: "Taaaak!!!". A
      dziś? Dziś, pisze Biermann, wybrana demokratycznie zwierzchność pyta swych
      obywateli: "Czy chcecie totalnego pokoju?". A dzielni, nawróceni na pacyfizm,
      Niemcy wrzeszczą znowu z całego serca: "Taaaak!!!".

      Aby coś takiego napisać dziś w Niemczech, trzeba mieć odwagę. I doświadczenia
      życiowe. Biermann ma jedno i drugie. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy wali w
      rodaków. 12 lat temu, na początku 1991 r., na ulice niemieckich miast
      wychodziły setki tysięcy ludzi, by protestować przeciw interwencji Busha
      seniora w obronie Kuwejtu (i Izraela), a bycie "za wojną" uchodziło za
      towarzyskie faux pas. Już wtedy Biermann zaszokował, zwłaszcza lewicę,
      opowiadając się za interwencją koalicji antyirackiej. W tekście "Ja jestem za
      wojną w Zatoce", opublikowanym w tygodniku "Die Zeit", dowodził, że
      demonstracje były naiwne, choć być może szczere i spontaniczne - inaczej niż w
      1980 r., gdy zachodnioniemiecki ruch pokojowy "tańczył jak niedźwiedź na
      łańcuchu, prowadzony przez garść szpicli Stasi [służby bezpieczeństwa NRD] i
      agentów Komunistycznej Partii Niemiec".

    • puls To byly wazne slowa ....... 22.03.03, 14:41
    • Gość: Kasia Brawo Milosz , brawo !!!!!!!!!!! IP: 80.230.25.* 22.03.03, 16:08
      • Gość: jeja Re: Brawo Łazuka , brawo !!!!!!!!!!! IP: 194.251.142.* 22.03.03, 16:09
        • gini Re: Brawo Łazuka , brawo !!!!!!!!!!! 22.03.03, 16:11
          A Lazyuka byl trzezwy jak sie wypowiadal?
          • Gość: babariba pewnie, że był trzeźwy, jak doszedł już do domu IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 22.03.03, 16:29
            po tramwajowych szynach smile))
            *********************************************
            gini napisała:

            > A Lazyuka byl trzezwy jak sie wypowiadal?
    • Gość: Burak Re: Brawo Lazuka IP: *.sympatico.ca 22.03.03, 16:42
      Panie Lazuka,

      Cytat z Pana wypowiedzi:

      "Denerwują mnie pacyfistyczne wypowiedzi Jacquesa Chiraca
      i kanclerza
      Gerharda Schrödera, którzy zachowują się jak duże dzieci."

      To byly duze pieniazki dla pohitlerowskich concernow
      produkujacych chemikalia dla broni chemicznej i
      elektroniczne urzadzenia do produkcji zapalnikow rakietowych.

      Burak
    • zbik Brawo Czeslaw Milosz. 24.03.03, 05:06
Pełna wersja