Gość: piotrq
IP: *.krakow.dialup.inetia.pl
28.03.03, 20:01
Niemieccy mianowicie przedsiębiorcy stwierdzili, że nie umoczą
przypuszczalnie dzioba w interesach dokonywanych w postsaddamowskim Iraku i
bardzo ich to zabolało. Wymyślili więc sobie, że jak już koalicja wygoni
Saddama, to żeby ONZ (zwrócą sie do niego) KAZAŁ koalicjantom
zatrudnić "kompetentne firmy z innych państw" mając oczywiście na myśli
siebie (- Niemcy mają w tej sprawie dużo do zaoferowania - powiedział jeden z
nich) do odbudowy Iraku.
Niemieccy przedsiębiorcy są oburzeni, bo wszystko wskazuje na to, iż
kontrakty dostaną najpierw państwa koalicji, potem wspierające, a reszcie
zostanie ucho od śledzia.
Zastanowiłem się: jaką qrwa trzeba mieć konstrukcję moralną, żeby żądać
dopuszczenia do interesów w Iraku NIE PONOSZĄC WPRZÓDY ŻADNYCH KOSZTÓW ANI
STRAT, korzystając z ofiar w ludziach i pieniądzach poniesionych przez innych
(w tym przez nas, operacja kosztuje budżet polski 22 mln zł co najmniej).
I doszedłem do wniosku, że trzeba do tego być skończonych germańskim
zsocjalizowanym chujkiem pozbawionym jakiejkolwiek przyzwoitości.
Wiadomośc podał serwis ekonomiczny tvn24.