owca_czarna
03.11.06, 08:39
I jak tu nie być feministką!!!!! To skrajny przypadek, a jednak zdarzyło się.
"Janina Wójcik z miejscowości Ś. pod Krakowem. Wychowana na dobrą żonę i
matkę, na kurę domową w czystym wydaniu. Schludna, cicha, pracowita. I
gwałcona regularnie przez męża, o czym zresztą w Ś. wszyscy doskonale
wiedzieli. I bezskutecznie błagająca o pomoc tych, którzy z mocy prawa powinni
jej pomóc.
Wreszcie trafiła do nas. Z nikłą świadomością swoich praw i tego, jak mocno
została przez męża skrzywdzona - wspomina psycholog i feministka Beata
Zadumińska, szefowa krakowskiego oddziału Centrum Kobiet. - Przez długie
miesiące próbowałyśmy pomóc tej kobiecie, pisałyśmy skargi na bezczynność
policji, która z założenia nie przyjeżdżała na jej wezwania. Nie przyjeżdżała
nawet wtedy, gdy ojciec zaczął gwałcić również własną córkę.
Janinie Wójcik przyszli z pomocą dopiero inspektorzy z Krakowskiego
Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Feministki zawiadomiły towarzystwo po tym,
jak mąż i ojciec zgwałcił swojego psa Miśka. Trafił na dwa lata do więzienia
za złamanie ustawy o ochronie zwierząt."
wiadomosci.onet.pl/1369249,2677,1,kioskart.html
czarna_owca