bimi
31.03.03, 11:48
Oglądając kilka konferencji prasowych amerykańskich generałów, postanowiłem
skonkludować to, dlaczego wojna nie zakończyła się, jak przewidywano, w ciągu
72 godzin.
Oto powody:
1. Eksperci od szoku i przerażenia nie wzięli pod uwagę, że osoba, która jest
w szoku postepuje irracjonalnie. Dlatego szok nie wywołał przerażenia, a
jedynie fanatyczną chęć zemsty na najeźdźcach ze strony ludności cywilnej.
Kolesie po prostu nie wiedzą, że mają być przerażeni, gdyż są w szoku.
2. Armia Iracka nie walczy tylko na ustalonej przez Amerykanów linii
frontu, ale także na tzw. tyłach, co bardzo utrudnia dostarczanie zapasów na
front. Dodatkowo, zamiast strzelać z kałachów i dział kolesie korzystają z
broni zastrzeżonej dla terrorystów, czyli ataków samobójczych.
3. Irak, zamiast walczyc tym co ma, kupuje, wbrew woli USA, potajemnie broń
od innych krajów.
4. Wbrew przewidywaniom, Husajn nie użył broni chemicznej, co mogło by być
podstawą do użycia, również przez USA, gazów bojowych, czy nawet broni
nuklearnej... Co gorsza, nie udało się nawet znaleźć żadnych dowodów na to,
że Irak taką broń posiada.
Wniosek: Amerykanie przegrywają, bo Sammad Husajn walczy nie fair!
A tak na poważnie. Nie boicie się tego, co zrobi Husajn, jak już pogoni
Amerykanów i zostanie mu jeszcze jakaś armia? Bo ja się boję.
A jak bym mieszkał w Izraelu, to już bym patrzał gdzie by tu wyemigrować...
Najłatwiej do Stanów, tylko po co? Przecież tam niedługo już nie będzie co
jeść. A i na ulicach bezpieczniej niż w Izraelu też raczej nie będzie. Bo nic
nie wskazuje na to, aby zamierzali się opamiętać - wydadzą całą forsę i
zbankrutują - tak sobie wyobrażam koniec tej wojny.
Zresztą, moim zdaniem, za kilka lat nigdzie na świecie nie będzie już
bezpiecznie.