Gość: V.C.
IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl
01.04.03, 18:18
Siedem irackich kobiet i dzieci zginęło od kul amerykańskich żołnierzy w
pobliżu miasta Nadżaf w środkowym Iraku. Dwie osoby zostały ranne.
Jak relacjonuje korespondent BBC Peter Hunt z kwatery głównej wojsk
alianckich w Katarze, pojazd - prawdopodobnie furgonetka - zbliżył się do
amerykańskiego posterunku w okolicach Nadżafu. Żołnierze z 3. dywizji
zmechanizowanej zaczęli dawać kierowcy znaki, by się zatrzymał. Kiedy ten
nie reagował, padły strzały ostrzegawcze w powietrze a później w silnik.
Samochód w dalszym ciągu zmierzał jednak w kierunku posterunku. Wtedy - jak
wynika z relacji rzecznika alianckiej kwatery głównej - ostrzelano kabinę
pasażerską. W środku pojazdu znajdowało się 13 kobiet i dzieci. Siedmioro z
nich zginęło. Jak podkreśla korespondent BBC, wersja wydarzeń przedstawiona
przez rzecznika alianckiej kwatery głównej nie została potwierdzona przez
źródła niezależne.
Jeśli dochodzenie wykaże, że pasażerowie ostrzelanego samochodu nie mieli
wrogich zamiarów, może to zaprzepaścić szanse na przekonanie Irakijczyków,
że alianci chcą wyzwolić a nie okupować ich kraj.
Przewodniczący połączonych sztabów amerykańskiej armii generał Peter Pace
powiedział, że amerykańscy żołnierze postąpili słusznie i mieli prawo użyć
broni.
(BBC, lon)