" Aneta K. i podziemie kobiet "

10.12.06, 19:35
>>Aneta K. i podziemie kobiet
 Magdalena Środa* 2006-12-10, ostatnia aktualizacja 2006-12-08 19:58:59.0

Niezależnie od tego, kto okaże się ojcem dziecka Anety K. i jak aferę wykorzystają politycy, stanie się
osobą, która symbolizować będzie ważny etap w procesie ujawniania opresyjnej sytuacji kobiet w
naszym kraju

Ostatni tydzień był pierwszym w Polsce, gdzie dużo mówiło się o kobietach, ich molestowaniu,
bezrobociu, rażącym braku solidarności, o arogancji polityków, "pracodawców" i ich bezkarności.
Media były wreszcie pełne kobiet. Rzecz rzadka, bo gdy tylko sytuacja polityczna się ustabilizuje,
kobiety znikną. Tak jak zawsze.

Ostatni tydzień ujawnił też, że część elit politycznych jest tak zdemoralizowana i tak prymitywna, że
chyba nawet nie jest w stanie pojąć szkodliwości tego stanu rzeczy. Liczy się władza, własne
interesy, prymitywna chuć, ewentualnie opinia prokuratora, nie ma poczucia wstydu, winy, zasad
elementarnej przyzwoitości, nie mówiąc o uczciwości czy godności (choć jest niebywała buta).

Ostatni tydzień ujawnił też skalę pogardy wobec kobiet. Przypomnijmy jednak, że nie jest to
wyłącznie cecha jednego ugrupowania. Wydarzenia ostatnich dni odsłaniają jedynie czubek góry
lodowej nie tylko w morzu politycznego bagna, ale również - szerzej - w obrębie społecznych relacji
związanych z płcią.

Nawet wśród uczciwych polityków stosunek do kobiet ma opresyjny charakter. "Szanujemy nasze
kobiety" - mówili posłowie Komorowski i Jurek w czasie pierwszego posiedzenia Sejmu tej kadencji -
ale nie będzie żadnych instytucji stojących na straży ich praw. Uznano je za zbyteczne i śmieszne.
Pierwszą decyzją premiera Marcinkiewicza było rozwiązanie (zamiast politycznej zmiany
kierownictwa) Biura Pełnomocnika Kobiet ds. spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. W
powszechnej opinii władzy rządzącej - chronić trzeba rodzinę, i to tę tradycyjną, kobiety są zaradne,
zawsze dadzą sobie radę. I rzeczywiście dają. Tylko jakim kosztem?>>



serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3781638.html

Watek niniejszy zawiesilem specjalnie dla Myszy_Szarej, ktorej zaproponowalem wczesniej dyskusje
na temat postaw Anety K.
Oswiadczajac, ze sa inne jak podciagniety plaszczyk, uzasadnione powody do flekowania A.K.
Mialem na mysli mniej wiecej to co M.Sroda opisala w swym interesujecym felietonie (tym razem
Sroda uprzedzila mnie smile Bo na przyklad rzeczywiscie mozna flekowac A.K. za dyskryminacje kobiet
na rynku pracy, za spoleczno-kulturowe przyzwolenie na traktowanie ich "per noga", za seksizm z
kwiatkiem w butonierce i calowaniem raczek, oraz za seksizm 'hard core', za razacy brak solidarnosci
wobec kobiet, za to ze bardzo czesto kobieta kobiecie wilkiem w Polsce - jak i za przyczyny
wszystkiego powyzej.
    • maureen2 Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 10.12.06, 20:31
      w Polsce panuje matriarchat.
      • benek231 Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 10.12.06, 21:57
        maureen2 napisała:

        > w Polsce panuje matriarchat.

        ===
        To zalezy co rozumiesz pod tym terminem.

        Jesli to co ja, to w takim razie kobiety nalezaloby obciazyc odpowiedzialnoscia za szklany sufit dla
        karier kobiet, w szeregu zawodow. To dzieki matriarchatowi kobiety wplynely na mezczyzn aby
        stworzyli ten sufit, przez co odpowiedzialnosc za samoograniczanie sie przerzucily na plec brzydsza.
        Czy o to chodzi?
      • benek231 W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec jest 11.12.06, 20:46
        najwazniejsza i na oltarz wyniesiona postacia. Ma to ponoc uzasadnienie w
        nalezytym wychowaniu dziatwy...
        • cyberyusz Re: W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec 11.12.06, 21:01
          W artykule prof. Środa stawiała przeczące sobie tezy. Otóz w pewnym miejscu
          artykułu pisała, że kobiety tradycyjnie obsadzaja takie trudne zawody jak m.in
          nauczycielki, pielęgniarki... Jednoczesnie za problemy kobiet, obarczała
          rodzinę ( której jak wiadomo nie popiera bo woli wolne związki, homoseksualizm
          itp... ) Kościół ( jak wiadomo wszystkie małe dziewczynki sa oddawane na
          wychowanie duchownym- wyłacznie katolickim ) oraz media ( nie określiła tylko,
          czy GW to tez medium... ). No więc ja mam pytanie do prof. Środy: skoro kobiety
          są wychowywane przez kobiety w rodzinie i szkole ( tatusiowie na wychowawczym
          to przypadek zasługujący na artykół w GW- a więc nie można ich traktowac jako
          wychowawców ) to do kogo, u licha, Środa ma pretensje? Do facetów? Dlaczego?
          Dlaczego nie do matek i nauczycielek? Dlaczego nie do kobiet???
          • benek231 Re: W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec 12.12.06, 15:49
            Dobre spostrzezenie. Mialem nawiazac do braku meandrow wychowywania nieco
            pozniej, ale...

            Nie jestem pewien czy Sroda ma do kogos pretensje, czy tez po prostu opisuje jak
            jest. A kobiety najbardziej krytykowane sa przez... inne kobiety. Takie odebraja
            wychowanie... by moc wychowywac. Glownie nas - mezczyzn. Ponadto taka juz ich
            natura - bardzo podobna do natury Alfa Dog, zgodnie z ktora musi ona ciagle
            korygowac, ustawiac w szeregu, strofowac, poprawiac, itd itp... osiagac zyciowy
            sukces surprised)
            My mezczyzni mamy powazniejsze sprawy na glowach tongue_out

            Czy to oznacza, ze celem kobiecych zapedow wychowawczych jest doprowadzenie do
            stanu dyskryminacji kobiet? By traktowane byly per noga? By postrzegane byly
            glownie w kontekscie pewnej pewnych czesci wlasnego ciala? Nie sadze.
            Ale tez obawiam sie, ze to wlasnie kobieca zasadniczosc oraz nadmiar krytycyzmu
            wychodzi im bokiem wlasnie w sytuacjach gdy nalezaloby zwierac szeregi (co musi
            laczyc sie z chodzeniem na kompromisy oraz wieksza doza wyrozumialosci dla
            odmiennosci innych).
            • mysz.szara Re: W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec 12.12.06, 17:31
              benek231 napisał:

              > My mezczyzni mamy powazniejsze sprawy na glowach tongue_out

              Chwilowo nie mam czasu na dyskusję, ale nie wytrzymam, muszę napisać. Tak, macie
              "pozważniejsze" sprawy na głowie, bez których żyć nie umiecie ... wiecznie
              jesteście głodni i jeść wam się chce big_grin

              pozdrawiam

              mysz.szara

        • mysz.szara Re: W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec 12.12.06, 02:38
          benek231 napisał:

          > najwazniejsza i na oltarz wyniesiona postacia. Ma to ponoc uzasadnienie w
          > nalezytym wychowaniu dziatwy...

          z takim wynoszeniem na ołtarze roli ojca spotykamy się już w wieku
          przedszkolnym/młodości, już wtedy, gdy matka nie dając sobie rady z mówi:
          "czekaj no niech tylko ojciec/tata wróci z pracy". Słowo ojciec staje się
          katalizatorem działań dla dziecka, mimo że w sumie ten ojciec nic nam nie zrobi,
          W naszej wyobraźni staje kimś bardzo ważnym - bo skoro mama powiedziała nim
          "pogroziła", to należy czuć przed nim respekt. big_grin

          mysz.szara
          • cyberyusz Re: W tradycyjnie katolickiej rodzinie to ojciec 12.12.06, 08:25
            Ale oznacza to tylko jedno- kobiety wychowują kobiety w strachu i uleglości
            przed mężczyznami a nie sami mężczyźni.
    • mysz.szara Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 12.12.06, 02:02
      Benku jednak będę broniła mojego słowa krytyki, którą skierowałam do A.K za ten
      podciągnięty płaszczyk. Zastanowiłam się i przemyślałam sprawę. Skoro pani
      psycholog na podstawie gałek ocznych umiała stwierdzić, że Aneta K. mówi prawdę,
      podając Ł. za ojca Weroniki, to ja na podstawie ubioru dziewczynki mam prawo
      ocenić, że jest matką od siedmiu boleści. A gdyby była zima i śnieg, to
      podciągnięty płaszczyk należałoby również potraktować jako normalność, taki
      zwykły przypadek przy przenoszeniu dziecka na ręku? To był po prostu sygnał dla
      moich bystrych ślepek, że do kitu z niej matka i to pod każdym względem.

      Już poprzednio napisałam, że dziecko było tylko kartą przetargową, elementem
      potrzebnym do małego szantażyku. Jeszcze raz podkreślę, że nie jestem
      miłośnikiem SO, a tym bardziej jej liderów, ale chyba Aneta K. trochę przegięła.
      Swoim bezmyślnym postępowaniem babsztyl ten wystawił wszystkie kobiety, które z
      pozoru znajdują się w podobnej sytuacji (nie potrafią udowodnić ojcostwa swego
      dziecka), na ciężkie boje. One będą stać na przegranej pozycji już w momencie
      wejścia na salę sądową. Dla facetów będzie to punkt zaczepienia i
      podtrzymywanie teorii, jakie to baby są wredne i jak to chcą ich biedaczków
      usidlać. Po oświadczeniu rzecznika prokuratury nawet tu, na naszym forum odezwał
      się ktoś, z zapytaniem: gdzie są te nasze walczące feministki? Wyobrażam sobie
      minę wielu facetów, którzy napuszeni powiedzą, „a co nie mówiłem, chciała go wrobić”

      Moja pierwsza reakcja na wieści o seksaferze w SO była taka, że oto znów mamy
      przykład seksizmu, ale dziś widzę, że ku..two było i to z obu stron.

      Jak wygląda nasz rynek pracy, doskonale wiem. Nie wiem skąd ta euforia rządu, że
      czeka tyle miejsc, a tylko źli ludzie nie chcą jej podejmować. Może i jest
      praca, ale na pewno nie dla kobiet! Z doświadczenia wiem, a żyję na tym świecie
      niekrótko, że największy tupet mają kobiety pochodzące z rodzin o niskim
      statusie społecznym. Po trupach a cel osiągną. A polityka ma dodatkowo tę fajną
      stronę, że napracować się nie trzeba, a kasiorka jest i to niemała. Wystarczy
      mieć tylko niewyparzony pysk i jak widać na przykładzie Anety K. szeroko
      rozstawione nogi. Zapomina się o tym, że aby wieśniak mógł nosić frak muszą
      minąć trzy pokolenia.

      Niedobrze mi się już robi, gdy słyszę o tej kobiecie, wręcz czuję do niej
      obrzydzenie, bo do takiego postępowania nie została zmuszona sytuacją (gdzieś
      czytałam, że jest krawcową), ale chęcią szybkiego zarobku. Na zamieszczanych w
      necie fotografiach nie widać, aby wyglądała na kobietę nieszczęśliwą. Stałą się
      nią dopiero, gdy skończyła się sielanka i musiała wrócić do normalnej pracy (byc
      może zmywaki w Londynie, albo jakaś hurtownia Tesco z bananami). Ale polityka
      właśnie ma to do siebie, że raz jest się na świeczniku, a drugiem razem nie.
      To cwaniactwo i wyrachowanie, a nie sytuacja ekonomiczne, wpłynęło na jej
      postępowanie. Fajnie było ale się skończyło Anetko i czegoś jest żal.

      A podciąganie kobiet pokroju A.K pod rzeczywiście trudne położenie kobiet w
      Polsce jest ogromną pomyłką.

      mysz.szara
      • mysz.szara Biedna Aneta ... 12.12.06, 02:22

        i dlatego trzeba wysłać ją na badania psychiatryczne. Staje się coraz mniej
        wiarygodna i przynosi tylko wstyd kobietom.

        "Z analiz przeprowadzonych w prokuraturze na podstawie zeznań Krawczyk wynika,
        że teoretycznie ojcem może być Lepper, który miał ją zmuszać do seksu. Jacek
        Popecki, asystent Łyżwińskiego, oświadczył z kolei, że ojcem Weroniki Krawczyk
        jest Marek Celner, niegdyś polityk Samoobrony, obecnie - radny Platformy
        Obywatelskiej w Tomaszowie Mazowieckim.

        "To zwykłe pomówienie. Złożę w tej sprawie pozew" - zapowiada Celner. Twierdzi,
        że poznał Krawczyk, kiedy była w czwartym miesiącu ciąży. "Rzeczpospolita"
        dowiedziała się, że sama Aneta Krawczyk wyklucza ojcostwo Celnera."

        wiadomosci.onet.pl/1448712,11,item.html

        mysz.szara
      • benek231 Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 12.12.06, 05:55
        mysz.szara napisała:
        >>>
        Benku jednak będę broniła mojego słowa krytyki, którą skierowałam do A.K za ten
        podciągnięty płaszczyk. Zastanowiłam się i przemyślałam sprawę. Skoro pani
        psycholog na podstawie gałek ocznych umiała stwierdzić, że Aneta K. mówi prawdę,
        podając Ł. za ojca Weroniki, to ja na podstawie ubioru dziewczynki mam prawo
        ocenić, że jest matką od siedmiu boleści. A gdyby była zima i śnieg, to
        podciągnięty płaszczyk należałoby również potraktować jako normalność, taki
        zwykły przypadek przy przenoszeniu dziecka na ręku? To był po prostu sygnał dla
        moich bystrych ślepek, że do kitu z niej matka i to pod każdym względem.>>>

        A ja nie bede sie spieral bo mozesz miec racje, a tylko ja naiwnie tlumacze watpliwosci na korzysc tej
        kobiety. Prawde powiedziawszy nie tyle mi chodzi o sama A.K. co o sytuacje kobiet z grupy majacej
        problemy z dostaniem pracy, w zwiazku z czym stajacych sei latwym lupem roznego rodzaju
        cwaniaczkow.

        >>>
        Już poprzednio napisałam, że dziecko było tylko kartą przetargową, elementem
        potrzebnym do małego szantażyku.>>>

        Nie sadze by taka mozliwosc byl wykluczona. Wydawalo mi sie jednak ze A.K. wziela ze soba corke
        poniewaz pobrana miala byc od dziecka probka tzw. "materialu genetycznego"...

        >>>
        Jeszcze raz podkreślę, że nie jestem
        miłośnikiem SO, a tym bardziej jej liderów, ale chyba Aneta K. trochę przegięła.
        Swoim bezmyślnym postępowaniem babsztyl ten wystawił wszystkie kobiety, które z
        pozoru znajdują się w podobnej sytuacji (nie potrafią udowodnić ojcostwa swego
        dziecka), na ciężkie boje. One będą stać na przegranej pozycji już w momencie
        wejścia na salę sądową. Dla facetów będzie to punkt zaczepienia i
        podtrzymywanie teorii, jakie to baby są wredne i jak to chcą ich biedaczków
        usidlać. Po oświadczeniu rzecznika prokuratury nawet tu, na naszym forum odezwał
        się ktoś, z zapytaniem: gdzie są te nasze walczące feministki? Wyobrażam sobie
        minę wielu facetów, którzy napuszeni powiedzą, ?a co nie mówiłem, chciała go wrobić?>>>

        No to - skoro nie jestes milosnikiem SO - mozesz miec nadzieje, ze to pan Andrzej Lepper zostanie
        szczesliwym tatusiem smile Co ty na to(?)
        Natomiast gdy idzie o innych potencjalnych ojcow to nie sadze by A.K. ulatwila im specjalnie zycie. Oni
        zawsze chodzili w zaparte a teraz maja coraz mniej mozliwosci (badania genetyczne - pamietasz?).
        A co faceci beda opowiadac gdy sie juz zaczepia (pod budka z piwem ?) to juz nie powinno byc naszym
        zmartwieniem.

        >>>Moja pierwsza reakcja na wieści o seksaferze w SO była taka, że oto znów mamy
        przykład seksizmu, ale dziś widzę, że ku..two było i to z obu stron.>>>

        Niewatpliwie tylko, powiedz szczerze, czy zaskoczona bylas uslugami seksualnymi za prace? Towar ten
        sam tylko transakcja barterowa. Czy sadzisz, ze jest to odosobniony przypadek w cnotliwej i katolickiej
        Polsce? W mojej opinii jest to zjawisko bardziej nagminne niz za komuny, kiedy to wiele spraw
        zalatwialy sobie kobiety w ten sposob (badz ustawiane byly w sytuacjach przymusowych poniekad).
        Wprawdzie (na szczescie) jest na tyle dobrze, ze kobiety nie daja za chleb dla dzieci ale zaplata zawsze
        jest relatywna.
        Z drugiej strony nie bylo i nie bedzie tak dobrze prosperujacego spoleczenswa w ktorym prostytucja nie
        oplacalaby sie lepiej niz kilka innych profesji...
        Czy pani A.K. bardziej oplacaloby sie formalne wydebienie alimentow od ojca dziewczynki a faktyczne
        co laska, czy tez znacznie lepiej platna praca dla Leppera i ferajny - oto jest pytanie, nieprawdaz?

        >>>
        Jak wygląda nasz rynek pracy, doskonale wiem. Nie wiem skąd ta euforia rządu, że
        czeka tyle miejsc, a tylko źli ludzie nie chcą jej podejmować. Może i jest
        praca, ale na pewno nie dla kobiet! Z doświadczenia wiem, a żyję na tym świecie
        niekrótko, że największy tupet mają kobiety pochodzące z rodzin o niskim
        statusie społecznym. Po trupach a cel osiągną. A polityka ma dodatkowo tę fajną
        stronę, że napracować się nie trzeba, a kasiorka jest i to niemała. Wystarczy
        mieć tylko niewyparzony pysk i jak widać na przykładzie Anety K. szeroko
        rozstawione nogi. Zapomina się o tym, że aby wieśniak mógł nosić frak muszą
        minąć trzy pokolenia.>>>

        Mialem te watpliwa przyjemnosc spotykania tupeciar w przeroznych srodowiskach i o bardzo
        zroznicowanym rodowodzie. Tupeciara czy maglara to charakter - bez wzgledu na wychowanie,
        pochodzenie i wyksztalcenie. Tak samo jak cham - nawiasem mowiac.
        Potwierdzasz jednakze, iz na ryku pracy nie jest lekko, a zwlaszcza kobietom

        >>
        Niedobrze mi się już robi, gdy słyszę o tej kobiecie, wręcz czuję do niej
        obrzydzenie, bo do takiego postępowania nie została zmuszona sytuacją (gdzieś
        czytałam, że jest krawcową), ale chęcią szybkiego zarobku. Na zamieszczanych w
        necie fotografiach nie widać, aby wyglądała na kobietę nieszczęśliwą. Stałą się
        nią dopiero, gdy skończyła się sielanka i musiała wrócić do normalnej pracy (byc
        może zmywaki w Londynie, albo jakaś hurtownia Tesco z bananami). Ale polityka
        właśnie ma to do siebie, że raz jest się na świeczniku, a drugiem razem nie.
        To cwaniactwo i wyrachowanie, a nie sytuacja ekonomiczne, wpłynęło na jej
        postępowanie. Fajnie było ale się skończyło Anetko i czegoś jest żal.

        A podciąganie kobiet pokroju A.K pod rzeczywiście trudne położenie kobiet w
        Polsce jest ogromną pomyłką. >>>

        Odnosze wrazenie, ze spotkalaby sie z twoja sympatia gdyby poszla na zebry. Myszko! ona wziela
        sprawy w swoje rece - ona musiala trojke dzieci wyzywic, a kazdy orze jak moze...

        B. surprised)

        mysz.szara
        • mysz.szara Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 13.12.06, 02:29

          > Prawde powiedziawszy nie tyle mi chodzi o sama A.K. co o sytuacje kobiet z
          grupy majacej
          problemy z dostaniem pracy, w zwiazku z czym stajacych sei latwym lupem roznego
          rodzaju
          cwaniaczkow.


          Rozumiem, że określeniem „grupa mająca problem z dostaniem pracy”objąłeś
          wszystkie kobiety, bez względu na zawód i wykształcenie. Gdybym to ja napisała,
          to wiedz, że niejeden forumowicz wytoczyłby przeciwko takiemu stwierdzeniu
          ciężkie działa uznając, że jest to grupa niezaradnych, ciapowatych bab, bo pracy
          jest w bród (tak przynajmniej donosi prasa). Oczywiście pochwaliliby się, że
          mają nawet takie koleżanki, które piastują dyrektorskie stanowiska. Ale w
          rzeczywistości z pracą dla kobiet jest ciężko, masz rację.


          > Nie sadze by taka mozliwosc byl wykluczona. Wydawalo mi sie jednak ze A.K.
          wziela ze soba corke poniewaz pobrana miala byc od dziecka probka tzw.
          "materialu genetycznego"...

          Chodziło mi o potraktowanie sprawy bardziej ogólnie. Dziś okazuje sie, że
          właściwie to nieważne kto jest ojcem dziecka, ważne jest molestowanie. A jeszcze
          dwa dni temu, najważniejszym było udowodnić S.Ł, że spłodził dzieciaka. Sama
          juz nie wiem, co w tej kwestii jest ważne.

          Skandaliczną sprawa jest molestowanie kobiet i to woła o pomstę do nieba. Ale
          czy molestowaniem nazwiemy sytuację, gdy kobieta sama pcha się do łóżka, bo jak
          widać nasz „symbol traktowania kobiet” nie za bardzo wie kto może być ojcem jej
          dziecka. Jak nie jeden to drugi - więc ładnie rządziła w tym hotelu poselskim.
          A to, że dziś mówi, że robiła to dla dzieci jest wierutna bzdurą, bo cóż innego
          zostało jej mówić, Dzieci są najlepsze przykrywką i usprawiedliwieniem dla jej
          postępowania.


          Benku, a poza tym Aneta K. nie miała 9 lat, aby nie wiedzieć co w takiej
          sytuacji zrobić. Już 3 lata temu mogła zapukać w drzwi redakcji GW. Tylko po co
          miała to robić, skoro jej było fajnie, bo nie dosyć, że „imprezownie” to jeszcze
          niemała kasa była z tego! Gdyby wtedy, 3 lata temu podniosła larum, to jak
          wielką zdobyłaby popularność i szacunek i jak wiele mogłaby pomóc kobietom, tym
          samotnym matkom, które były w takie sytuacji jak ona kiedyś. Przypomnę, że ona
          była tez radą. I co wtedy zrobiła? Zdrowy rozsądek podpowiada, że powinna stanąć
          w obronie biednych, bitych, gwałconych, pozostawianych bez środków do życia
          kobiet. Tak się nie stało? Zadbała jedynie o swój własny portfel.

          > No to - skoro nie jestes milosnikiem SO - mozesz miec nadzieje, ze to pan
          Andrzej Lepper zostanie
          szczesliwym tatusiem smile Co ty na to(?)

          Jest mi obojętnie, kto jest ojcem Weroniki. Wiem tylko, że dorośli ludzie
          zrobili temu dziecku krzywdę. I taka "łatka" będzie ciągnęła się za nią do końca
          życia.


          > Natomiast gdy idzie o innych potencjalnych ojcow to nie sadze by A.K. ulatwila
          im specjalnie zycie. Oni zawsze chodzili w zaparte a teraz maja coraz mniej
          mozliwosci (badania genetyczne - pamietasz?). A co faceci beda opowiadac gdy sie
          juz zaczepia (pod budka z piwem ?) to juz nie powinno byc naszym zmartwieniem.


          Ty nawet nie wiesz, jak niektórzy faceci potrafią być perfidni. Oczywiście,
          proszę nie brać sobie do serca ze wszyscy, podkreślam niektórzy. big_grinbig_grinbig_grin


          > Niewatpliwie tylko, powiedz szczerze, czy zaskoczona bylas uslugami
          seksualnymi za prace?

          Nie. Ale nie spodziewałam się, że tak to wygląda. W każdym bądź razie wolałabym
          węgiel na stacji przerzucać niż przyjąć model życia Anety.K


          >Towar ten sam tylko transakcja barterowa. Czy sadzisz, ze jest to odosobniony
          przypadek w cnotliwej i katolickiej Polsce?

          Nie, nie jest odosobniony , dlatego że na własne oczy widziałam parę przypadków.
          Może nie takich "ostrych" jak ten, ale jednak były. sad


          > W mojej opinii jest to zjawisko bardziej nagminne niz za komuny, kiedy to
          wiele spraw zalatwialy sobie kobiety w ten sposob (badz ustawiane byly w
          sytuacjach przymusowych poniekad). Wprawdzie (na szczescie) jest na tyle dobrze,
          ze kobiety nie daja za chleb dla dzieci ale zaplata zawsze jest relatywna.

          W tej kwestii trudno mi wypowiadać się, choć czasy komuny pamiętam doskonale,
          jednak problem ten nie był mi w ogóle znany.

          >Z drugiej strony nie bylo i nie bedzie tak dobrze prosperujacego spoleczenswa w
          ktorym prostytucja nie oplacalaby sie lepiej niz kilka innych profesji...
          Czy pani A.K. bardziej oplacaloby sie formalne wydebienie alimentow od ojca
          dziewczynki a faktyczne co laska, czy tez znacznie lepiej platna praca dla
          Leppera i ferajny - oto jest pytanie, nieprawdaz?


          Ona wybrała ferajnę SO, bo tu miała łatwy czysty zysk. Bez wysiłku, bez
          ślęczenia przy maszynie, sama radość życia , szkoda tylko że skutki opłakane.
          Czy pani A.K nie dostałaby pracy w swoim zawodzie? Wiesz ile krawcowe biorą za
          uszycie spódniczki? Jej po prostu przyśniło życie na wysokim poziomie. A cel
          uświęca środki, no nie?big_grin Mój siostrzeniec niedawno powiedział, że jestem
          niedzisiejsza, bo dzisiaj (cyt.) światem kręcą dupy i polityka.

          >Mialem te watpliwa przyjemnosc spotykania tupeciar w przeroznych srodowiskach i
          o bardzo zroznicowanym rodowodzie. Tupeciara czy maglara to charakter - bez
          wzgledu na wychowanie, pochodzenie i wyksztalcenie.


          Z tej racji, że i ja miewałam przyjemność uczestniczenia w różnych zebraniach
          stwierdzam, że zawsze i najwięcej do powiedzenia miały matki od których z
          daleka biło prostactwo. Nie szło ich przegadać. Szkoda było słów na jakakolwiek
          dyskusję.

          > Potwierdzasz jednakze, iz na ryku pracy nie jest lekko, a zwlaszcza kobietom

          Tak, oczywiście, masz rację, z pracą dla kobiet jest ciężko.

          > Odnosze wrazenie, ze spotkalaby sie z twoja sympatia gdyby poszla na zebry.
          Myszko! ona wziela
          sprawy w swoje rece - ona musiala trojke dzieci wyzywic, a kazdy orze jak moze...

          Benku, posądzając mnie o to, że cieszyłby mnie widok żebrzącej Anety K, mylisz
          się i to bardzo. Niestety Aneta rozpoczęła łańcuszek niosący szczęście dla
          wysoko postawionych facetów, bo widziała w tym swój własny interes, łatwy
          zarobek. Ale weź pod uwagę, że ona uruchomiła karuzelę,, bo jej następczyni
          musiałaby robić to samo, i następczyni tej następczyni też itd. Takich Anet w
          kraju jest wiele. I na tym ma polegać macierzyństwo i dbałość o swoje dzieci,
          nawet jeśli jest się samotnie wychowującą matką? Czy „wzięcie sprawy w swoje
          ręce” musi oznaczać łajdactwo i sprzedawanie się? Jeśli każda matka myślałaby
          kategoriami Anety, to w perspektywie lat ładnie byśmy wyglądały. To znaczy,
          jeśli ja nie mam pracy, to mam lecieć na A4, bo tam jest zarobek i mam najbliżej.

          mysz.szara
          • benek231 Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 13.12.06, 04:53
            mysz.szara napisała:

            Benku, a poza tym Aneta K. nie miała 9 lat, aby nie wiedzieć co w takiej
            sytuacji zrobić. Już 3 lata temu mogła zapukać w drzwi redakcji GW. Tylko po co
            miała to robić, skoro jej było fajnie, bo nie dosyć, że „imprezownie” to jeszcze
            niemała kasa była z tego! Gdyby wtedy, 3 lata temu podniosła larum, to jak
            wielką zdobyłaby popularność i szacunek i jak wiele mogłaby pomóc kobietom, tym
            samotnym matkom, które były w takie sytuacji jak ona kiedyś. Przypomnę, że ona
            była tez radą. I co wtedy zrobiła? Zdrowy rozsądek podpowiada, że powinna stanąć
            w obronie biednych, bitych, gwałconych, pozostawianych bez środków do życia
            kobiet. Tak się nie stało? Zadbała jedynie o swój własny portfel.

            ===
            Mysle, ze trzy lata temu to nie mialaby ona wiele do opowiadania. Tym latwiej
            wiec zostalaby splawiona, Myszko. No i stracilaby prace wraz z dochodami.
            Ustalone ojcostwo niewiele dorzuciloby do jej budzetu jesliby nawet dorzucilo.

            Moim zdaniem na poczatku wyobrazala sobie kobieta, ze uda jej sie tego
            Lyzwinskiego powoli odstawic od... piersi. Skad mogla przypuszczac, ze jemu
            ciagle stoi - jak wilkowi na mrozie(?) No bo co polski chlop to chlop. By moc
            myslec musi sobie ... najpierw. A jak juz raz zaczela ustepowac tak ustepowala
            tak zgodzila sie na wszystko - dla pracy i kasy. Lyzwa natomiast dysponowal
            cialem oplacanym przez podatnika - i mnie pieni najbardziej wlasnie ta czesc
            opowiesci...

            B. surprised)
            • mysz.szara Re: " Aneta K. i podziemie kobiet " 14.12.06, 18:32
              benek231 napisał:


              > Mysle, ze trzy lata temu to nie mialaby ona wiele do opowiadania. Tym latwiej
              > wiec zostalaby splawiona, Myszko.

              Źle obliczyłam, chodziło mi o czas gdy chodziła w ciąży. smile

              > No i stracilaby prace wraz z dochodami.

              Być może znalazłaby innego pracodawcę. A dziś jej położenie jest nie do
              pozazdroszczenia. Na jej 'krzywdzie' ludzie ubijają kasę big_grinbig_grinbig_grin

              www.testdna.pl/

              > Moim zdaniem na poczatku wyobrazala sobie kobieta, ze uda jej sie tego
              > Lyzwinskiego powoli odstawic od... piersi.

              Wg tego o czym rozpisuje się prasa, i wg zeznań świadków, to facet miał
              skłonności do bycia Casanovą


              > Skad mogla przypuszczac, ze jemu
              > ciagle stoi - jak wilkowi na mrozie(?)

              smile)))))))))) Benku smile))))))))))))))))))))))


              > No bo co polski chlop to chlop.

              Jak Jagiełło!

              > A jak juz raz zaczela ustepowac tak ustepowala
              > tak zgodzila sie na wszystko - dla pracy i kasy.

              Odwrotnie: dla kasy i pracy powinieneś napisać.

              > Lyzwa natomiast dysponowal
              > cialem oplacanym przez podatnika - i mnie pieni najbardziej wlasnie ta czesc
              > opowiesci...

              I tu jesteśmy zgodni. Urzędował moje pieniądze!


              > B. surprised)

              Dzięki za nochalką smile)

              mysz.szara
    • hymen Benek, a ja mogę napisać tak: 12.12.06, 09:38
      Pani Aneta jest produktem osób myślących tak, jak Pani Prof Środa czy nasz
      forumowy Benek. Ludzie ci bezmyślnie i jednostronnie opisując rzeczywistość
      twierdzą bez żadnego uzasadnienia, że każda kobieta jest wykorzystywana przez
      mężczyzn. Robią z kobiety bezmyślną kukłę z jednej strony, z drugiej zaś
      generują postawę, w której niezależnie od przyczyn trudnej sytuacji kobiety
      winą zawsze będzie się obarczać mężczyznę. I pani Aneta to właśnie efekt
      takiego myślenia.
    • hymen Specjalnie dla Benka, z krainy absurdu. 13.12.06, 11:24
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8641614&rfbawp=1166002950.641&ticaid=12d9c

    • mnietek_wczesniak ludzie opanujcie sie 13.12.06, 17:51
      DOCHODZIMY DO APSURDU

      wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=306326
Pełna wersja