Życzenia noworoczne fori et orbi, mottem opatrzone

29.12.06, 14:51
Motto:

Swoboda dyskusji? Ależ, oczywiście, tak. To niezbędny warunek wszelkiego
postępu w nauce i czynnik równie istotny dla wszelakiego rozwoju kulturalnego
i społecznego. Nie trzeba chyba więcej o tym pisać.
Lecz jeżeli dyskusja ma być istotnie owocna, to jej swoboda nie może być
tylko czysto formalna, to znaczy taka, że nie stawia się dyskusji żadnych
zewnętrznych formalnych zapór. Musi się ona jeszcze odznaczać innymi
istotnymi rysami. Musi przede wszystkim wypływać z rzetelnej wewnętrznej
p o t r z e b y wszystkich biorących w niej udział i być prowadzona przy
zachowaniu w e w n ę t r z n e j ich swobody. Ta wewnętrzna swoboda rodzi
się z absolutnej rzetelności myślenia, ze szczerości wobec samego siebie
i z nieustraszonego żądnymi okolicznościami dążenia do uzyskania wyjaśnienia
spraw nie wyjaśnionych, a nieraz dogmatycznie na wiarę czy w oparciu
o autorytet przyjmowanych. Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania
przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem
nieuprzedzonym dociekaniu.
Lecz swoboda wewnętrzna jest jedynie wtedy rzetelna, jeżeli jest
wszechstronna (co zaraz wytłumaczę) i jeżeli pozwala przezwyciężyć wszelkie
nasze, na ślepo żywione przez nas przywiązania do pewnych idei czy wartości.
Ma być, powiedziałem, wszechstronna, to znaczy, że ma się odnosić nie tylko
do cudzych, indywidualnie czy społecznie przyjmowanych twierdzeń, lecz także
do twierdzeń w ł a s n y c h uznanych już za prawdziwe i uzasadnione, czy
choćby tylko do żywionych przez nas przeświadczeń. Jeżeli jesteśmy istotnie
swobodni wewnętrznie, gotowi jesteśmy zawsze - i udaje się nam to mniej lub
więcej sprawnie - zawiesić nasze własne przeświadczenia, twierdzenia, a nawet
umiłowania, by móc przystąpić do dyskusji z całą gotowością do uznania
c u d z e g o poglądu, a nie tylko w tendencji do przeforsowania własnej
opinii. Gdzie brak tej gotowości do odstąpienia od własnych twierdzeń i do
przyjęcia stanowiska naszego oponenta - dyskusja jest od pierwszej chwili
skrępowana i przeprowadzana raczej dla pozoru czy dla zaspokojenia własnej
ambicji, a nie w tendencji do dojścia w s p ó l n i e z przeciwnikiem
teoretycznym do prawdy. Rozstrzygające znaczenie ma tu zwłaszcza gotowość
do zawieszenia żywionej przez nas dotychczas oceny cudzego stanowiska czy
postawy. Bez zawieszenia tej oceny nie jesteśmy skłonni wysłuchać rzetelnie
cudzej argumentacji ani zrozumieć, dlaczego ktoś inny uznaje pewne
twierdzenia, które my uważamy za fałszywe, a występuje przeciw temu, które my
reprezentujemy. Trafne i wierne zrozumienie cudzej myśli, zanim się dojdzie
do ewentualnego jej odrzucenia lub uznania, jest pierwszym warunkiem dyskusji
rzetelnej i naprawdę wolnej. (...)
Wola zapoznania się niejako w oryginale z cudzym stanowiskiem jest w nauce,
a zwłaszcza filozofii, pierwszym warunkiem wyzwolenia się od własnych
przesądów i uprzedzeń, ale zarazem jest też pierwszym warunkiem prawa
domagania się, by n a s z e stanowisko zostało w równie swobodny sposób
zrozumiane i przemyślane, jak prawo do tego ma stanowisko cudze. Dopóki nie
ma spełnienia tego warunku, tak długo też nie ma dyskusji swobodnej. Dopóki
- innymi słowy - nie ma w o l i _w s p ó ł p r a c y - n a _r ó w n y c h
p r a w a c h _i _p r z y _r ó w n y m _w y s i ł k u _i _r ó w n e j
r z e t e l n o ś c i - przy zdobywaniu wiedzy czy przy wyzwalaniu się od
błędów własnych, dopóty nie ma mowy o zrealizowaniu dyskusji naprawdę wolnej
i dopóty wszelka dyskusja nie jest właściwie potrzebna, bo jest tylko
pozorna. Gdy wszystkie strony gotowe są wspólnie rozważać same nieosobiste
twierdzenia, gdy nie odgrywa w dyskusji żadnej roli, kto i kiedy je wykrył
lub reprezentuje, gdy więc jesteśmy wszyscy wolni wobec twierdzeń
dyskutowanych czy ideałów rozważanych, dopiero wtedy jest sens przystępować
do dyskusji.
Potrzeba dyskusji i jej istotna funkcja rodzi się bowiem nie z pragnienia
czy żądzy przeforsowania własnego stanowiska w jakiejkolwiek sprawie (choć
prawdą jest, że wiele dyskusji z tego to powodu bywa wytaczanych), lecz
z ograniczoności i ułomności sił twórczych, a w szczególności poznawczych,
poszczególnego człowieka. Rodzi się też często ze świadomości naszej
j e d n o s t r on n o ś c i, jakżeż często nieuchronnej, bo wypływającej
bądź to z typu naszych uzdolnień czy sprawności, bądź też z naszych umiłowań,
zamieniających ją tak często w stronniczość, w brak swobody wewnętrznej.
Przełamywaniu tych ułomności ludzkich ma właśnie służyć dyskusja, dyskusja
będąca szukaniem u innych pomocy, skontrolowania tego, co udało się nam samym
uzyskać, i uzupełnienia tym, czego własnym wysiłkiem nie mogliśmy zdobyć.
I w tej to właśnie funkcji wzajemnego pomagania sobie, współpracy, dyskusja
winna i może uzyskać ową swobodę, której wszyscy winniśmy się domagać jako
prawa człowieka a zarazem czegoś, co dopiero może ją uczynić dyskusją
sprawiedliwą.

Roman Ingarden "O dyskusji owocnej słów kilka" (w: "Książeczka o człowieku",
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1987)



Tym, którzy dobrnęli do końca lektury - i tym, którzy nie dobrnęli - życzę,
by ICH WŁASNE dyskusje spełniały ingardenowe kryterium dyskusji swobodnej
i rzetelnej - a więc owocnej. Mam przy tym całkowitą świadomość utopijności
takich życzeń - znam przecież to forum od lat.
A jednak - skoro powszechnie życzy się ludziom stu lat w sytuacji, gdy setki
dożywa - ilu? jeden promil?? jeszcze mniej?? - to czemużby również nie życzyć
WSZYSTKIM forumowiczom dojrzenia do prowadzenia DYSKUSJI, a nie pyskówek.
No to z okazji zbliżającego się Nowego Roku - życzę. Wszystkim, a co.

Inne noworoczne życzenia, złożone Ogółowi (a zatem i mnie) w innych wątkach,
odwzajemniam. Szczęśliwego Nowego Roku.

Marcq Tyu
    • pozarski Re: Życzenia noworoczne fori et orbi, mottem opat 29.12.06, 15:11
      I nawzajem,choc po sygnaturce zorientujesz sie,ze Twoj apel nie jest
      realizowalny na tym forum.
    • sz0k "Dyskusja z komunistami jest bezprzedmiotowa... 29.12.06, 15:14
      ...gdyż czarne nazywają biały, a białe czarnym, co wyklucza wszelką konkluzję."
      Józef Mackiewicz
      • pozarski Re: "Dyskusja z faszystami jest bezprzedmiotowa. 29.12.06, 15:48
        z tych samych powodow.
        • xiazeluka Re: "Dyskusja z faszystami jest bezprzedmiotowa. 29.12.06, 15:59
          Faszyści to to samo co komuchy, tylko z twarzą bardziej przypominającą
          człowieka.
          • pozarski A z kim sie porownujesz, 29.12.06, 16:32
            kiedy sie podziwiasz w lustrze?To w ogole ciekawe,ze dwoch oszalalych
            prawicowcow z forum na zyczenia Marqa odpowiada nie wzajemnoscia,a kolejnymi
            wyrokami w sprawach,ktore walkuja w te i nazad, codziennie,od rana do nocy i to
            nie tylko na tym forum.
            • xiazeluka Bardzo ciekawe 29.12.06, 17:01
              Odezwał się ten, co nie wałkuje w kółko etc. Zapaskudziłeś forum swą prywatą i
              pouczasz? Co za dzidziuś.
              • pozarski Re: Bardzo ciekawe.Sam widzisz, 29.12.06, 17:11
                nawet strzelasz nie do celu.Pretensje zglaszaj do autorow mojej sygnaturki.To
                oni sa autorami mojej "prywaty".
            • dachs Z wzajemnością Tyueczkowi 29.12.06, 18:16
              pozarski napisał:

              > To w ogole ciekawe,ze dwoch oszalalych
              > prawicowcow z forum na zyczenia Marqa odpowiada nie wzajemnoscia...

              To ja będę ten trzeci (dobry) i odpowiem Tyu równie życzliwą wzajemnością.
              Drogi Marcqu, życzę Ci, abyś w tym nowym nadchodzącym roku nie musiał już więcej
              kraść, aby już nie płakały przez Ciebie wdowy i abyś znacznie ograniczył użycie
              sierot.
              Stosowania się do zasad sformułowanych przez Ingardena nie życzę Ci, bo jako
              prawicowiec, brzydzę się wszelkiej utopii, a taką była by nadzieja, że kiedyś
              będziesz w stanie zrozumieć argumenty strony przeciwnej.
              • pozarski Re: Z wzajemnością 29.12.06, 18:22
                Chcesz mi powiedziec,ze zrozumiec przeciwnika (to znaczy zrozumiec jego
                rozumowanie),ale jednoczesnie sie z nim nie zgadzac,to jest utopia?Cos mi tu
                nie klapuje,ale tez ci zycze szczesliwego nowego roku.
                • dachs Re: Z wzajemnością 29.12.06, 18:25
                  pozarski napisał:

                  > Chcesz mi powiedziec,ze zrozumiec przeciwnika (to znaczy zrozumiec jego
                  > rozumowanie),ale jednoczesnie sie z nim nie zgadzac,to jest utopia?

                  Chcę powiedzieć to co Ci powiedziałem: że Tyu nie jest w stanie zrozumieć
                  argumentów.
                  Czy się potem z nimi zgadza, czy nie, to całkiem osobna sprawa. smile)


                  Cos mi tu
                  > nie klapuje,ale tez ci zycze szczesliwego nowego roku.
                  • zupagrzybowa szczescia dla wszystkich tu obecnych 29.12.06, 18:29
                    a takze dla tych ktorych tu nie ma
                    zyczy
                    drf vel terran
                    • ewa8a Re: szczescia dla wszystkich tu obecnych 30.12.06, 10:38
                      Jak dla wszystkich, to rozumiem, że dla mnie i dla Pozarskiego także.
                      Dziękujemy wobec tego.
                      • pozarski Re: szczescia dla wszystkich tu obecnych 30.12.06, 10:53
                        Tobie na pewno,mnie na pewno nie,a nawet gdyby,to jemu nie podalbym nawet reki.
                • benek231 Dachs jedynie sprobowal zlapac cie na haczyk i zma 29.12.06, 18:28
                  zmanipulowac przeciwko Marcq'owi. Dachs to szkopska swinia, popierajaca na tym forum wszystko co w
                  Polakach najgorsze, a samej Polsce zaszkodzic moze najbardziej. Rozbijanie rozsadku uprawia tu od lat.
                  • pozarski Re: Dachs jedynie sprobowal zlapac cie na haczyk 29.12.06, 18:34
                    Dzieki,Beniu.Co bym bez ciebie zrobil?
                  • dachs I ja Tobie Krzysiu też wszystkiego najlpszego :) 29.12.06, 19:00
                    benek231 napisał:

                    > zmanipulowac przeciwko Marcq'owi. Dachs to szkopska swinia, popierajaca na tym
                    > forum wszystko co w
                    > Polakach najgorsze, a samej Polsce zaszkodzic moze najbardziej. Rozbijanie rozs
                    > adku uprawia tu od lat.
                    • benek231 Skoros az taki obludny to jeszcze sie wypnij :O)) 29.12.06, 19:03
                      I nadstaw trzeci policzek - na kopa smile))
                      • dachs Re: Skoros az taki obludny to jeszcze sie wypnij 29.12.06, 19:54
                        benek231 napisał:

                        > I nadstaw trzeci policzek - na kopa smile))

                        Żebym się nie bał, że moja dobroduszność wykorzystasz w nieobyczajny sposób, to
                        bym się na Ciebie wypiął. smile
                • gini Re: Z wzajemnością 29.12.06, 18:28
                  To ja rowniez zycze Szczesliwego Nowego Roku dawno nie widzianemu Tyu no i
                  Wszystkim starym znajomym i nieznajomym tez.
                  • marcq Z wzajemną wzajemnością :) - do Gini 30.12.06, 14:28
                    gini napisała:

                    > To ja rowniez zycze Szczesliwego Nowego Roku dawno nie widzianemu Tyu no i
                    > Wszystkim starym znajomym i nieznajomym tez.


                    Witaj, Aniu! smile))
                    WRESZCIE znowu Cię widzę! Może tym razem na nieco dłużej?
                    I - wszystkiego dobrego jeszcze raz.
                    smile))
                    M.

                    • gini Re: Z wzajemną wzajemnością :) - do Gini 30.12.06, 16:28
                      marcq napisał:

                      > gini napisała:
                      >
                      > > To ja rowniez zycze Szczesliwego Nowego Roku dawno nie widzianemu Tyu no
                      > i
                      > > Wszystkim starym znajomym i nieznajomym tez.
                      >
                      >
                      > Witaj, Aniu! smile))
                      > WRESZCIE znowu Cię widzę! Może tym razem na nieco dłużej?
                      > I - wszystkiego dobrego jeszcze raz.
                      > smile))
                      > M.
                      >
                      Jak zwykle roztrzepana, jak zwykle rozbiegana, nick nieznany, nie zauwazywalam
                      podpisu, ale przeczytalam uwaznie post borsuka i sie zawrocilam, ciesze sie, ze
                      spotkania, czy na dluzej?
                      Odpowiem, chcialabym, chciala, z tym, ze nie wszystko zalezy ode mnie.
                      Na pocieszenie dla przyjaciol dodam , uparta jestam...
                      Njlepszego raz jeszcze Nowego Roku!!!ç
                      • marcq Do Gini jeszcze raz :) 02.01.07, 15:51
                        gini napisała:

                        > Jak zwykle roztrzepana, jak zwykle rozbiegana, nick nieznany, nie zauwazywalam
                        > podpisu, ale przeczytalam uwaznie post borsuka i sie zawrocilam

                        No, no... Nasz Borsuk popełnił dobry uczynek i ułatwił ludziom kontakt zamiast
                        rozbijać. Tłumaczy go chyba tylko to, że zrobił to niechcący...

                        > ciesze sie ze spotkania, czy na dluzej?
                        > Odpowiem, chcialabym, chciala, z tym, ze nie wszystko zalezy ode mnie.
                        > Na pocieszenie dla przyjaciol dodam , uparta jestam...

                        Wiemy, wiemy... wink
                        I BĄDŹ! Przynajmniej w chęci powrotu. smile

                        > Njlepszego raz jeszcze Nowego Roku!!!ç

                        I wzajemnie jeszcze raz. smile

                        Marcq Tyu
    • aurora.una Re: Życzenia noworoczne fori et orbi, mottem opat 29.12.06, 18:40
      Przylaczam sie do zyczen noworocznych dla foruminkow FA i podzielam utopijne
      zyczenie Marqa, acz nie podzielam jego fascynacji Ingardenem, ktory jak
      wiekszosc filozofow ma wybitna zdolnosc niemilosiernego gmatwania oczywistych
      prawd. Pozwole sobie odrzec jego dlugi i nudny wywod ze zbednych slow i
      wyluskac z niego perle: "poprzez wolność ducha i dyskusji do prawdy". Lubię
      lakoniczna czystosc mysli.

      Do siego roku 2007, ktory wedlug wskazowek na niebie i ziemi chyba bedzie
      gorszy od 2006. Ale, niech zyje nadzieja i utopia, bez ktorych niemozliwe jest
      zycie.smile
      pozdrawiam
      AU
      • benek231 Czy zyczenia zdrowia i stu lat to tylko zyczenia - 29.12.06, 19:00
        dobre zyczenia pomyslnosci itd.? Czy wtedy takze, kazdorazowo, zwracasz wszystkim uwage na ich
        utopijnosc?

        Podpierajac sie przemysleniami Ingardena o wadze swobody wypowiedzi, oraz umiejetnosci dyskutowania
        - a ponoc dyskusyjne to forum - zyczy wiec Marcq wszystkim wlasnie tego czego dyskutantom nalezy
        zyczyc: umiejetnosci dyskutowania. Co w tym dziwnego...(???)

        I ja dziekuje Marcq'owi za zyczenia.
    • ada08 Re: Życzenia noworoczne fori et orbi, mottem opat 29.12.06, 19:05
      Ingarden napisał:

      "Swoboda dyskusji? Ależ, oczywiście, tak. To niezbędny warunek wszelkiego
      postępu w nauce i czynnik równie istotny dla wszelakiego rozwoju kulturalnego
      i społecznego."

      Tyu napisał:

      "A jednak - skoro powszechnie życzy się ludziom stu lat w sytuacji, gdy setki
      dożywa - ilu? jeden promil?? jeszcze mniej?? - to czemużby również nie życzyć
      WSZYSTKIM forumowiczom dojrzenia do prowadzenia DYSKUSJI, a nie pyskówek"

      A jednak, Tyu - jeśli swoboda dyskusji to i swoboda pyskówki wink Tym bardziej,
      że bywają pyskówki, które są takimi właśnie dyskusjami "ingardenowskimi" , to
      jest są "czynnikiem istotnym dla wszelakiego rozwoju kulturalnego i
      społecznego",

      pomimo ich faulknerowskiego "wściekłości i wrzasku" (*), a może też trochę
      dzięki nim smile

      Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku życzę, Tyu, Tobie i Twoim Bliskim smile
      Ada

      (*) Faulkner może tu nie bardzo pasuje, ale ten tytuł "Wściekłość i wrzask"
      sam mi wlazł jakoś do kontekstu smile
      a.
      • pozarski O tytule ksiazki Faulknera(sound and fury) 29.12.06, 19:20
        The title of the novel is taken from Macbeth's soliloquy in act 5, scene 5 of
        William Shakespeare's Macbeth:

        "To-morrow, and to-morrow, and to-morrow,
        Creeps in this petty pace from day to day
        To the last syllable of recorded time,
        And all our yesterdays have lighted fools
        The way to dusty death. Out, out, brief candle!
        Life's but a walking shadow, a poor player
        That struts and frets his hour upon the stage
        And then is heard no more: it is a tale
        ''Told by an idiot, full of sound and fury,
        Signifying nothing..."
        To tyle o tytule ksiazki F.
        • ada08 Re: O tytule ksiazki Faulknera(sound and fury) 29.12.06, 19:55
          No tak, no tak, masz rację, pożarski, słuszna Twoja reprymenda, zważ jednak,
          że gdybym przywołała tu Szekspira to określenie "wściekłość i w wrzask" nie
          miałoby sensu, bo nie o treść mi szło.

          A poza tym wczesniej czytałam Faulknera niż Szekspira, więc dlatego te słowa
          z F. mi się bardziej kojarzą niż z S.
          a.

          PS

          Za karę przepisałam ten fragment z Szekspira w przekładzie Macieja
          Słomczyńskiego, co - mam nadzieję - udobrucha Cię literacko smile

          Jutro i jutro, i ponownie jutro,
          Powolnym krokiem wlecze się z dnia na dzień,
          Aż po ostatnią zgłoskę dziejów czasu,
          A wszystkie wczoraj oświecały głupcom
          Drogę ku śmierci w prochu. Precz, precz, świeczko!
          Życie jest cieniem ruchomym jedynie,
          Nędznym aktorem, który przez godzinę
          Pyszni i miota się po scenie, aby
          Umilknąć później na zawsze; jest bajką
          Opowiedzianą przez głupca, pełnego
          Furii i wrzasków, które nic nie znaczą

          ...

          Który to fragment nie ma, oczywiście, nic wspólnego z tematem wątku smile
          Szczęśliwego roku, pożarski! smile
          a.
          • pozarski Re: O tytule ksiazki Faulknera(sound and fury) 29.12.06, 21:04
            Dziekuje,oczywiscie angielska wersja dla mojego emigranckiego ucha jest,jakby
            tu powiedziec,dosadniejsza.I Tobie Ado wszystkiego najlepszego,malo trosk i
            duzo przyjemnosci.
    • benek231 Katol ze swoboda myslenia nie ma nic wspolnego 29.12.06, 20:50
      ale to ladnie z Twojej strony Marcqu, ze zyczysz katolom - i tu ma racje Szkopek Dachs -
      urzeczywistnienia sie utopi.

      "Lecz jeżeli dyskusja ma być istotnie owocna, to jej swoboda nie może być
      tylko czysto formalna, to znaczy taka, że nie stawia się dyskusji żadnych
      zewnętrznych formalnych zapór. Musi się ona jeszcze odznaczać innymi
      istotnymi rysami. Musi przede wszystkim wypływać z rzetelnej wewnętrznej
      p o t r z e b y wszystkich biorących w niej udział i być prowadzona przy
      zachowaniu w e w n ę t r z n e j ich swobody. Ta wewnętrzna swoboda rodzi
      się z absolutnej rzetelności myślenia, ze szczerości wobec samego siebie
      i z nieustraszonego żądnymi okolicznościami dążenia do uzyskania wyjaśnienia
      spraw nie wyjaśnionych, a nieraz dogmatycznie na wiarę czy w oparciu
      o autorytet przyjmowanych. Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania
      przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem
      nieuprzedzonym dociekaniu."

      "Wewnetrzna swoboda i wewnetrzna potrzeba" katola nigdy! nie bedzie w konflikcie z kretynizmami
      ktorymi wypelniono mu lepetyne. Co najwyzej podejmie sie dyskusji w zamknietych kregach
      hermeneutycznych, gdzie kretynizmy nigdy nie zostana zakwestionowane, a jedynie w nowych maskach
      krecic sie beda jak krecily sie wczesniej. By moc myslec krytycznie i tworczo nalezy najpierw potrafic
      myslec. A jesli nie potrafi sie tego to pozostaje jedynie branie pod but wyglaszajacych opinie nie
      pokrywajace sie z "prawdami" wbitymi w lepetyne katola.

      Efekty opisanych podzialow sa Ci doskonale znane.

      Pozdrawiam surprised))

      B.







      • dachs Re: Katol ze swoboda myslenia nie ma nic wspolneg 29.12.06, 20:55
        benek231 zacytował:
        "Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania
        przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem
        nieuprzedzonym dociekaniu."

        Beniuchna, robaczku słodki nieuprzedzony, czy ja się kiedyś doczekam rozmowy np.
        o pedofilach, bez natychmiastowego zjeżdżania na klechów?
        • benek231 Re: Katol ze swoboda myslenia nie ma nic wspolneg 29.12.06, 21:11
          dachs napisał:

          > benek231 zacytował:
          > "Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania
          > przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem
          > nieuprzedzonym dociekaniu."
          >
          > Beniuchna, robaczku słodki nieuprzedzony, czy ja się kiedyś doczekam rozmowy np.
          > o pedofilach, bez natychmiastowego zjeżdżania na klechów?

          =======
          Jesli wsrod kleru jest pedofilow 10 razy tyle co (przecietnie) w generalnej populacji to musialbym byc
          uprzedzony w stosunku do laikow, gdybym zajmowal sie zboczeniami wsrod laikow. Pedofile w
          spoleczenstwie to oczywiscie problem (masz pole do popisu zatem), ale pedofile wsrod kleru to
          znacznie powazniejsza sprawa (to pole nie dla "skromnie wierzacych").

          A na marginesie, ze swej swiniowatosci doprowadzonej do perfekcji mozesz wprawdzie byc dumny ale
          jest to tylko swiniowata perfekcyjnosc.
          • dachs Re: Katol ze swoboda myslenia nie ma nic wspolneg 29.12.06, 21:15
            Beniuchna, koteczku, znowu dałeś się nabrać. Tobie nie potrzeba pedofilów, żeby
            sprowadzić temat na katoli. Wystarczy żebym ja nie lubił Tyu i już sie meldujesz
            z Twoja ulubiona idiosynkrazją. smile
            A nawiasem, skąd wiesz, że wśród kleru tak dużo pedofilów jest? Doświadczenia z
            wikarym w zakrystii prześladują/
            • benek231 Wy Niemcy uczeni jestescie oblizywania sobie sliny 30.12.06, 02:09
              z opluwanej twarzy. By udowodnic, ze na was takie drobiazgi nie robia
              najmniejszego wrazenia. No i oblizujesz. Tyle, ze mnie nie pokazujesz swojej
              twardosci bynajmniej lecz kompletny brak honoru i charakteru. To dlatego
              napawasz mnie obrzydem.

              Kiedys ogladalem w TV typowo niemiecki show dla (meskich) mezczyzn. Z prawa
              widac bylo czyjs zadek a po lewo, na wprost zadka, w odleglosci pol metra od
              niego, ustawiona byla twarz faceta udowadniajacego wlasna twardosc. Zadek
              puszczal glosne wiatry a facet caly czas domagal sie mocniejszych wrazen. W
              pewnym momencie wyraznie widac bylo jakies czasteczki wylatujace z zadka -
              prosto w twarz tego debila. Bardzo twardy sie okazal. Prawdziwy zahartowany Niemiec.

              Jako narod wojownikow nie mozecie sobie pozwolic na zawracanie sobie glowy
              duperelami i obrazaniem sie o nie (przekonany jestem ze przy stole puszczasz
              glosno wiatry bo w niemieckiej tradycji Niemiec ciagle w marszu).
              Dowcip wojownikow musi byc prosty i smieszny zarazem. Co my uwazamy za
              grubianstwo i prostactwo wy wynosicie do rangi tych cech czlowieka, i narodu, z
              ktorych nalezy byc dumnym. No i urzadzacie sobie zawody pierdzenia przy stole -
              kto najglosniej. I az pekacie z zadowolenia zescie tacy czerstwi i odporni na
              wszystko. Bo ze nastepny Marsz na Wschod bedzie mial miejsce - to pewne.

              A im bardziej zacofani i glupi ci Polacy, a do tradycji przywiazani - tym dla
              was lepiej. I nad tym wlasnie metodycznie pracujesz.
              • pozarski Re: Wy Niemcy uczeni jestescie oblizywania sobie 30.12.06, 10:42
                Jakbys Beniu pisal o Szwedach.Ten sam rodzaj humoru.
                • benek231 Re: Wy Niemcy uczeni jestescie oblizywania sobie 30.12.06, 19:08
                  Dzieki, Pozarski. Co bym bez ciebie zrobil?
              • dachs Re: Wy Niemcy uczeni jestescie oblizywania sobie 30.12.06, 12:47
                benek231 napisał:

                > Kiedys ogladalem w TV typowo niemiecki show dla (meskich) mezczyzn. Z prawa
                > widac bylo czyjs zadek a po lewo, na wprost zadka, w odleglosci pol metra od
                > niego, ustawiona byla twarz faceta udowadniajacego wlasna twardosc. Zadek
                > puszczal glosne wiatry a facet caly czas domagal sie mocniejszych wrazen. W
                > pewnym momencie wyraznie widac bylo jakies czasteczki wylatujace z zadka -
                > prosto w twarz tego debila. Bardzo twardy sie okazal. Prawdziwy zahartowany
                > Niemiec.

                W Berlinie to oglądałeś, czy w saloonie wśród oregońskich drwali?
    • andrzejg Do Siego Roku 30.12.06, 11:59
      i dla tych co dyskutują
      i dla tych co pyskują


      A.
      • ada08 Re: Do Siego Roku 30.12.06, 13:42
        andrzejg napisał:

        > i dla tych co dyskutują
        > i dla tych co pyskują
        >

        Krótko i celnie smile

        Do Siego Roku! Andrzeju smile
        a.
    • jaceq Re: Życzenia noworoczne fori et orbi, mottem opat 30.12.06, 13:10
      Dosiego nowego, urbi et forbi!

      Chociaż z czego tu się cieszyć: nasze samochody o rok starsze, nasze żony o rok
      starsze. Tylko my jakoś tak coraz młodsi:

      www.youtube.com/watch?vshock3-vbhpFFZc

      wink
    • marcq Do Ady, Aurory, Benia, p.Pożarskiego... wszystkich 30.12.06, 14:26
      Podobne kwestie, wspólna więc odpowiedź.

      "I nawzajem,choc po sygnaturce zorientujesz sie,ze Twoj apel nie jest
      realizowalny na tym forum." - pisze p. Pożarski.

      Realizowa-L-ny jest (sam byłem świadkiem, a nawet uczestnikiem!),
      ale realizowa-ny - istotnie sporadycznie. A szkoda...


      Aurora pisze:
      > ...podzielam utopijne zyczenie Marqa, acz nie podzielam jego fascynacji
      Ingardenem...

      Hmmm... Słowo "fascynacja" jest tu o wiele za mocne, ale myśl zawartą
      w cytowanym dziełku istotnie uważam za cenną.

      > ...ktory jak wiekszosc filozofow ma wybitna zdolnosc niemilosiernego
      gmatwania oczywistych prawd.

      smile)))

      > Pozwole sobie odrzec jego dlugi i nudny wywod ze zbednych slow i wyluskac
      z niego perle: "poprzez wolność ducha i dyskusji do prawdy". Lubię lakoniczna
      czystosc mysli.

      smile))
      I ja nie bez kozery napisałem w swych życzeniach o "tych, którzy dobrnęli
      do końca lektury" wink Ale konkluzja - jak wyżej.


      "Czy zyczenia zdrowia i stu lat to tylko zyczenia - dobre zyczenia pomyslnosci
      itd.? Czy wtedy takze, kazdorazowo, zwracasz wszystkim uwage na ich
      utopijnosc?" - pyta Benek.

      Nie. WTEDY każdy rozumie, bez mojego tłumaczenia się, że te "sto lat" to pewna
      przenośnia. Natomiast życzenie - bez takiej asekuracji - umiejętności dyskusji
      komuś, kto lubi i umie wyłącznie pienić się, zbyt łatwo może być uznane za
      dowód głupoty. Asekuruję się więc. Ale, jak widać z pewnych wypowiedzi (dwie
      najwcześniejsze skomentował p. Pożarski), nawet to nie pomaga.

      I - z nieco innej beczki. Tak, masz rację, że dyskusje - nawet jeśli FAKTYCZNIE
      obustronnie życzliwe! - ale takie, gdzie pewne dogmaty (zwłaszcza religijne,
      ale nie tylko) z założenia nie mogą być stawiane w wątpliwość, nie są
      dyskusjami prawdziwie wolnymi, prowadzącymi do poznania prawdy. W takim
      wypadku, prędzej czy później, doprowadzą tylko do kolejnej ściany, kolejnej
      ślepej uliczki.


      A Ada napisała tak:
      A jednak, Tyu - jeśli swoboda dyskusji to i swoboda pyskówki wink Tym bardziej,
      że bywają pyskówki, które są takimi właśnie dyskusjami "ingardenowskimi" ,
      to jest są "czynnikiem istotnym dla wszelakiego rozwoju kulturalnego i
      społecznego",


      I tu mam przyjemność (bo zawsze taka sytuacja jest dla mnie przyjemna smile)
      stwierdzić, że OBIE strony mają rację. Tyle, że - jak u Ingardena - obie
      używają innego aparatu pojęciowego i innych definicji "pyskówki". Ale też obie
      mają wszelkie szanse, by zrozumieć intencje tej drugiej. smile

      Nie mam nic przeciwko pyskówkom w sensie "dyskusji toczonych merytorycznie,
      choć z dużą ekspresją". wink Sam, wcale nierzadko, w takich uczestniczyłem
      Niezmiennie niesmaczną mnie pyskówki, gdzie jedynym celem jest dokopanie
      przeciwnikowi i tym samym pokazanie światu i samemu sobie, jacyż to jesteśmy -
      ach! - pełni krzepy. Dlatego od dłuższego czasu nie odpisuję na posty w rodzaju
      borsuczych - świeży przykład obok.

      Na stronie, jeszcze raz do Benka i p. Pożarskiego. Jak sądzicie: czy można,
      bez utraty szacunku do samego siebie, wdawać się w spory z TAKIMI ludźmi?
      Wg mnie - bywa, że można. Tylko po co?
      Co nie zmienia faktu, że obraz Borsuka pędzla Benia jest udatny wielce.

      No i na koniec -
      wszystkim
      którzy wpisali się tu w dobrej wierze oraz tym, którzy nie mieli okazji

      jeszcze raz
      szczęśliwego nowego roku!

      Może TA utopia jednak się spełni? wink

      Marcq
      • benek231 Re: Do Ady, Aurory, Benia, p.Pożarskiego... wszys 30.12.06, 19:06
        dachs napisał:
        Stosowania się do zasad sformułowanych przez Ingardena nie życzę Ci, bo jako
        prawicowiec, brzydzę się wszelkiej utopii, a taką była by nadzieja, że kiedyś
        będziesz w stanie zrozumieć argumenty strony przeciwnej.

        ===
        Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje z sasady - nie dyskutuje z intelektualnymi oszustami, nie
        dyskutuje z klamcami, szujami itp. itd. Takze pyskowki z nim nie pociagaja mnie - choc czasem lubie
        sobie popyskowac. Acha, ze zlodziejami takze nie dyskutuje, przy czym, zauwaz, zlodziej zazwyczaj i
        klamca jest, a i przed oszustwem sie nie zawaha - choc tylko w potrzebie smile Taka juz przypadlosc tej
        zlodziejskiej profesji.
        Co najwyzej moge mu napluc w zyciorys, aby trenowac mogl sobie odpornosc.

        Ale do rzeczy, rzuc jeszcze raz okiem na cytowany fragment napasci Dachsa na Ciebie - toz to perelka
        prawdziwa. Ty zyczyles nam wszystkim(!) a wiec i sobie, doswiadczenia takich dyskusji ktorych ideotyp
        odmalowal nam Ingarden, a ten grubianin natychmiast dostrzegl kamyczek we wlasnym ogrodku. Uderz
        w stol, a...
        Pal diabli, ze nie zyczyl Ci stosowania sie do zasad dyskusji opisanych przez Ingardena. Bedziesz sie
        przeciez stosowal do nich, lub nie, bez wzgledu na zyczenia Szkopka. Tylko dlaczego nie zyczyl on
        chociaz sobie stosowania sie do nich?! Czy takze z powodu utopijnosci tego pomyslu? Hmm, dziwne to
        bo chociaz sam dla siebie mogl byc bardziej przyjazny... i zyczyc sobie chociaz...
        Tyle ze on po prostu nie mogl. Jako prawicowiec nie mogl. Z powodu obrzydu do wszelkiej utopii.

        Prawicowiec (nie mylic z konserwatysta) i rzetelna, uczciwa, usystematyzowana dyskusja to...
        oxymoron. Potwierdza to takze polska scena polityczna.

        Pozdrawiam i odwzajemniam sie zyczeniami Wszystkigo Najlepszego surprised))

        B.

        PS...Wierze ze nie odbierzesz mych zyczen jako zlosliwe kwestionowanie Twojego powodzenia smile))



        • dachs Benia!!! złotko moje 30.12.06, 19:43
          benek231 napisał:

          > Prawicowiec (nie mylic z konserwatysta) i rzetelna, uczciwa, usystematyzowana
          > dyskusja to...
          > oxymoron. Potwierdza to takze polska scena polityczna.
          >
          > Pozdrawiam i odwzajemniam sie zyczeniami Wszystkigo Najlepszego surprised))
          >
          > B.
          >
          > PS...Wierze ze nie odbierzesz mych zyczen jako zlosliwe kwestionowanie Twojego
          > powodzenia smile))
          >
          >
          >
          • dachs Cholera, się klikło. Więc, Beniuchna, jeszcze raz 30.12.06, 20:31
            czy Ty kiedyś coś na własną rękę wymyślisz, czy już na zawsze będziesz tylko
            powtarzał to, co inni mówią, a i to niedokładnie. sad
            Zasmucasz serce moje, gdyż tyle pracy w Ciebie włożyłem, choć pociechą mi jest
            świadomość, że to nie ze złej woli tak postępujesz, jeno poczciwa tępota Tobą
            powoduje.
            Tyu pożyczył mam wszystkim nie tylko czegoś, w co sam nie wierzy (uważam to
            wprawdzie za nieuczciwe, ale zmilczałem), ale w dodatku niewiarę tę odniósł do
            wszystkich forumowiczów. Tu dowód:
            "Tym, którzy dobrnęli do końca lektury - i tym, którzy nie dobrnęli - życzę,
            by ICH WŁASNE dyskusje spełniały ingardenowe kryterium dyskusji swobodnej
            i rzetelnej - a więc owocnej. Mam przy tym całkowitą świadomość utopijności
            takich życzeń - znam przecież to forum od lat."
            To Beniuchna dotyczy także Ciebie. Wiem, że tego sam nie potrafisz zrozumieć,
            więc nie gniewaj się, że Ci tłumaczę.smile
            Tradycyjnie nie zgadzając się z Tyu, uważam że jest tylko dwoje forumowiczów
            całkowicie odpornych na wszelkie argumenty. Sam Tyu oraz dająca mu powyżej
            słodkiego dzióbka Gini. Reszta potrafi w mniejszym lub większym stopniu
            zrozumieć oponenta - nawet Ty, choć rzadziej.
            Dokładnie, tylko wtedy gdy "udaje Ci się mniej lub więcej sprawnie - zawiesić
            Twoje własne przeświadczenia, twierdzenia, a nawet umiłowania, by móc przystąpić
            do dyskusji z całą gotowością do uznania c u d z e g o poglądu, a nie tylko w
            tendencji do przeforsowania własnej opinii."

            papatki Uszatku.
            • gini Borsuku a moze kogos ze slodkim ryjkiem ci brak 30.12.06, 20:45
              Tradycyjnie nie zgadzając się z Tyu, uważam że jest tylko dwoje forumowiczów
              całkowicie odpornych na wszelkie argumenty. Sam Tyu oraz dająca mu powyżej
              słodkiego dzióbka Gini. Reszta potrafi w mniejszym lub większym stopniu
              zrozumieć oponenta - nawet Ty, choć rzadziej

              ------------------------------------------------------------------------------
              Naturalnie, ze gdy nie zgadzam sie z tym co napiszesz , to oznacza, ze
              jestzem "calkowicie odporna na wszelkie argumenty" , bo wiadomob Twoje
              argumenty to sa WSZELKIE ARGUMENTY i tylko gini jest glupia i ich nie pojmuje.
              Nie bardzo wiem o co chodzi z tym "slodkim dziubkiem", moge sie nie zgadzac z
              pogladami Tyu , z tym, ze n,ie musze od razu obrzucac go blotem.
              Nie zgadzam sie wyobraz sobie ze wszystkim co pisze Xiaze , co wcale nie
              znaczy, ze nie mam prawa zlozyc zyczen,itd..itp..




              Pozdrawiam
              • dachs Niespecjalnie. Co mam, to mam. :) 30.12.06, 22:04
                gini napisała:

                > Nie bardzo wiem o co chodzi z tym "slodkim dziubkiem", moge sie nie zgadzac z
                > pogladami Tyu , z tym, ze n,ie musze od razu obrzucac go blotem.

                Nie żebym się uskarżał, ale jesteś niesprawiedliwa. A gdzie ja to Tyu obrzucałem
                błotem? Przeciw jego twierdzeniu, że żaden z forumowiczów nie jest w stanie
                zrozumieć, argumentów innego, postawiłem swoje, że tylko on i Ty.
                W Twojej sprawie gotów jestem tę tezę zrewidować.

                > Nie zgadzam sie wyobraz sobie ze wszystkim co pisze Xiaze , co wcale nie
                > znaczy, ze nie mam prawa zlozyc zyczen,itd..itp..

                Przekonałaś mnie. Nie składałem jeszcze życzeń Luce.
                Wszystkiego dobrego z nowym rokiem drogi Xiążę.
                • xiazeluka O, dziękuję, Borsuku 02.01.07, 16:57
                  Ależ jestem zaskoczony...! Zupełnie się ich nie spodziewałem.

                  Oczywiście Pani Gini i Tobie również życzę wszystkiego najlepszego. Ja również
                  potrafię zadziałać znienacka.
                  • marcq Zaskoczenie? 03.01.07, 16:26
                    xiazeluka napisała:

                    > Ależ jestem zaskoczony...! Zupełnie się ich nie spodziewałem.


                    Mnie natomiast fakt (tak - fakt!), że Gini potrafi być bardziej kulturalna od
                    Borsuka i Luki bynajmniej nie zaskakuje. Przecież to norma, nie ewenement.
                    • xiazeluka A wy, towarzyszu, powinniście tradycyjnie... 03.01.07, 16:40
                      ...dostać w pysk za tę obrazę damy.
                      • marcq Yaśnie Xiążęcy kulturnyj narod 03.01.07, 16:49
                        xiazeluka napisała:

                        > A wy, towarzyszu, powinniście tradycyjnie...
                        > ...dostać w pysk za tę obrazę damy.

                        Damy - czyli kogo? Luki??
                        Bo Gini CHWALĘ i podziwiam jej kulturę w kontaktach z takimi, jak Wy.
                        • xiazeluka Durny prostaku 04.01.07, 08:50
                          Nawet żeście nie zauważyli - i to po zwróceniu uwagi - że wasz wpis był
                          wyjątkowo wulgarny i chamski, nawet jak na was?
              • danutki Re: Borsuku a moze kogos ze slodkim ryjkiem ci br 02.01.07, 12:53
                np.moim?

                motto
                nic bardziej nie denerwuje wrogow niz zyczenie im wszelkiej pomyslosci

                czy jakos tak

                no to zycze wszystkim tu obecnym i nieobecnym
                najpierw wszelkiej pomyslnosci a dopiero potem owocnych dyskusji jak taka
                pomyslnosc -dla wrogow takze-zapewnic
                • dachs Re: Borsuku a moze kogos ze slodkim ryjkiem ci br 02.01.07, 13:27
                  danutki napisała:

                  > np.moim?

                  smile))))))))
                  Absoluuuutnie.
                • marcq Hej, Danusiu! :) 02.01.07, 16:41
                  danutki napisała:

                  > motto
                  > nic bardziej nie denerwuje wrogow niz zyczenie im wszelkiej pomyslosci
                  >
                  > czy jakos tak
                  >
                  > no to zycze wszystkim tu obecnym i nieobecnym
                  > najpierw wszelkiej pomyslnosci a dopiero potem owocnych dyskusji jak taka
                  > pomyslnosc -dla wrogow takze-zapewnic


                  Hej! smile
                  Dawno Cię tu nie widziałem. Ale skoro, więc i tu - wszystkiego, co naj-! smile

                  Nawiasem - ktoś Ci odpisał wcześniej - i, sądząc z tego, co napisał, chyba
                  niezupełnie zrozumiał Twoją intencję... wink

                  M.
                  • dachs W sprawie słodkiego ryjka 02.01.07, 18:17
                    marcq napisał:

                    > Nawiasem - ktoś Ci odpisał wcześniej - i, sądząc z tego, co napisał, chyba
                    > niezupełnie zrozumiał Twoją intencję... wink

                    O kurrrrrczę, Tyu. To Ciebie miała na myśli z tym słodkim ryjkiem?
                    Ale się dałem nabrać. Kobiety jednak nieobliczalne i niezgłębione są. sad((
                    • marcq Tradycja 03.01.07, 16:24
                      dachs napisał:

                      > marcq napisał:
                      >
                      > > Nawiasem - ktoś Ci odpisał wcześniej - i, sądząc z tego, co napisał, chyba
                      > > niezupełnie zrozumiał Twoją intencję... wink
                      >
                      > O kurrrrrczę, Tyu. To Ciebie miała na myśli z tym słodkim ryjkiem?
                      > Ale się dałem nabrać. Kobiety jednak nieobliczalne i niezgłębione są. sad((


                      Ustosunkowanie się Borsuka do problemu przerastającego go - tradycyjne, czyli
                      błazenada.
                      A może NAPRAWDĘ nie rozumie? To dopiero byłoby śmieszne! Bo borsucza błazenada
                      śmieszna bynajniej nie jest.
                      • dachs Tradycyjnie wpieprzasz się między wódkę a zakąskę 03.01.07, 18:14
                        Tym razem między słodki ryjek Danutki, a mnie.
                        Nic dziwnego, że wychodzisz z takiej opresji z obolałym ryjem i niezgrabną
                        polszczyzną wyłuszczasz jakie pretensje.
                        Przestań się nadymać jak żaba, lepiej odmij słodki ryjek i idź pobawić się z
                        Krzysiem. To bardzo grzeczny chłopczyk, będzie wam we dwóch dobrze.
                        Jak widzisz zgodnie z postulatem Danutki życzę Ci wszelkiej pomyślności.
                        Tradycyjnie zresztą.
                        smile)
        • marcq Błazen miarą króla 02.01.07, 15:38
          Benek na moje zapytanie:
          > czy można, bez utraty szacunku do samego siebie, wdawać się w spory z TAKIMI
          ludźmi?

          odpisał:
          > Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje (...) choc czasem lubie sobie popyskowac.


          Odpowiem Ci porzekadłem: "nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą was nie odróżnić".
          Nawet wtedy, gdy Ty sam traktujesz to jako swego rodzaju sparring i zabawę.

          Natomiast co do jałowości dyskusji z w/w - widzę, że rozumiemy ją podobnie.
          Włącznie z tym, co piszesz w swoim PS, a co jest świetnym - tym świetniejszym,
          że przeoczonym (sic! smile)) przez delikwenta - opisem jego metod skłócania ludzi.
          Kolejny dowód celności Twej diagnozy dał przecież w ODPOWIEDZI na nią! Postawię
          więc tylko kropkę nad i - być może niepotrzebnie, bo "koń jaki jest, każdy
          widzi".

          Moje życzenia brzmiały tak:

          "Tym, którzy dobrnęli do końca lektury - i tym, którzy nie dobrnęli - życzę,
          by ICH WŁASNE dyskusje spełniały ingardenowe kryterium dyskusji swobodnej
          i rzetelnej - a więc owocnej. Mam przy tym całkowitą świadomość utopijności
          takich życzeń - znam przecież to forum od lat.
          A jednak - skoro powszechnie życzy się ludziom stu lat w sytuacji, gdy setki
          dożywa - ilu? jeden promil?? jeszcze mniej?? - to czemużby również nie życzyć
          WSZYSTKIM forumowiczom dojrzenia do prowadzenia DYSKUSJI, a nie pyskówek.
          No to z okazji zbliżającego się Nowego Roku - życzę. Wszystkim, a co."


          Natomiast Borsuk napisał tak:

          "Tyu pożyczył mam wszystkim nie tylko czegoś, w co sam nie wierzy (uważam to
          wprawdzie za nieuczciwe, ale zmilczałem), ale w dodatku niewiarę tę odniósł do
          wszystkich forumowiczów. Tu dowód:
          "Tym, którzy dobrnęli do końca lektury - i tym, którzy nie dobrnęli - życzę,
          by ICH WŁASNE dyskusje spełniały ingardenowe kryterium dyskusji swobodnej
          i rzetelnej - a więc owocnej. Mam przy tym całkowitą świadomość utopijności
          takich życzeń - znam przecież to forum od lat."


          Borsuk, odpowiadając Ci, zacytował tylko pierwszy akapit - a to po to, by potem
          móc twierdzić, że nie wierzę w to, co sam piszę i że "niewiarę tę odniosłem
          do wszystkich forumowiczów". A ja wierzę. W mojej wypowiedzi adresowanej do
          p. Pożarskiego, którą Borsuk z całą pewnością przeczytał, stoi przecież
          wyraźnie:

          "...Twoj apel nie jest realizowalny na tym forum." - pisze p. Pożarski.

          "Realizowa-L-ny jest (sam byłem świadkiem, a nawet uczestnikiem!),
          ale realizowa-ny - istotnie sporadycznie. A szkoda..." - to już piszę ja.


          I nie wszystkich to dotyczy. Tak, jak nie wszyscy umierają, nim dożyją setki.
          Owszem - nie wierzę, by wszyscy na tym forum potrafili uczciwie i mądrze
          dyskutować (choć ŻYCZĘ tego wszystkim szczerze - choćby tylko ze względu
          na swój własny komfort psychiczny podczas dyskusji), ale też nie uważam,
          że wszyscy nie potrafią. SĄ tacy, którzy potrafią.

          Cóż, nie pierwsze to i z całą pewnością nie ostatnie świństewko Borsuka -
          niegdyś, wydawało mi się, pana pełnego godności i zasad, pisującego w wątkach
          Carminy i jej ówczesnych przyjaciół (pamiętasz zapewne). A dziś - drobnego
          krętacza znajdującego przyjemność w świństewkach i złośliwościach.

          Morał jak w tytule. Nawet błazen, jeśli marnej klasy, może psuć opinię władcy,
          nawet znakomitemu. Tym bardziej - sparringpartner zupełnie już bez klasy.

          Poza tym - wzajemnie życzę Ci wielu powodów do uśmiechu w nowym roku.

          M.


          I - trawestując Twoje słowa -
          PS. Wierzę, że nie odbierzesz mych życzeń jako złośliwe kwestionowanie Twojego
          poczucia humoru smile))))

          PS 2.
          "Prawicowiec (nie mylić z konserwatystą)" - piszesz. Przypomniało mi to tytuł
          pewnego dziełka Kołakowskiego pt."Jak być konserwatywno-liberalnym socjalistą".
          Tak - konserwatyzm jako poszanowanie dla DOBREJ tradycji i sprawdzonych
          rozwiązań wcale nie musi być sprzeczny z lewicowością, choć ta - w zasadzie -
          wybiera przemiany jako drogę do postępu. Ale to już - jak mawiał pewien
          konserwatysta wink - zupełnie inna historia...

          • pozarski Re: Błazen miarą króla 02.01.07, 15:53
            Wiesz co,czlowiek moze sie mylic(i myli sie)oceniajac znajmych w realu,a co
            dopiero w wirtuale,ale jesli o mnie chodzi,wydaje mi sie,ze sie mylisz tak
            negatywnie oceniajac dowcipnego i madrego Borsuka.Robi swinstewka?Byc moze;mnie
            przeprosil,kiedy bezwiednie zrobil mi male swinstewko.Na tym forum dzieja sie
            gorsze rzeczy od robienia malych swinstewek,czego np ty nie zauwazyles,nie
            mowiac juz o jakims adekwatnym komentarzu.Bosuk to zauwazyl i adekwatnie
            skomentowal.No,to tyle na obrone(choc on sam na pewno powie,ze nikt go bronic
            nie musi)Borsuka.
            • marcq Re: Błazen miarą króla 02.01.07, 16:36
              Witaj w nowym roku.


              pozarski napisał:

              > Wiesz co,czlowiek moze sie mylic(i myli sie)oceniajac znajmych w realu,a co
              > dopiero w wirtuale,ale jesli o mnie chodzi,wydaje mi sie,ze sie mylisz tak
              > negatywnie oceniajac dowcipnego i madrego Borsuka.

              Zauważ: nie oceniam jego inteligencji i dowcipu, lecz stosunek do ludzi (w tym
              do "ludzia", jakim i ja jestem). Uważam go za człowieka małostkowego i
              złośliwego, którego cieszy zrobienie świństweka komuś nielubianemu (a ja takim
              kimś jestem z całą pewnością). NIE ZAWSZE uważałem go za kogoś takiego (i o tym
              też piszę!), ale jestem "obiektem" - i tu i, wcześniej, na forach zamkniętych -
              dostatecznie długo, by móc sądzić o nim to, co sądzę.


              > Robi swinstewka?Byc moze;mnie
              > przeprosil,kiedy bezwiednie zrobil mi male swinstewko.

              Właśnie. BEZWIEDNIE. Innym robi je świadomie i z premedytacją.


              > Na tym forum dzieja sie
              > gorsze rzeczy od robienia malych swinstewek,czego np ty nie zauwazyles,

              Oj, zauważyłem, zauważyłem! Także wtedy, gdy Ciebie tu jeszcze nie było...


              > nie mowiac juz o jakims adekwatnym komentarzu.

              Jak wyżej. Ale kiedyś ręce opadną.


              > Bosuk to zauwazyl i adekwatnie skomentowal.

              Pytanie pomocnicze: czy "adekwatność" łączyła się z ryzykiem?


              > No,to tyle na obrone(choc on sam na pewno powie,ze nikt go bronic
              > nie musi)Borsuka.

              Nie musi, to fakt. Mnie też nikt nie musi, ale było mi miło czytać, gdy jemu
              z kolei próbowałeś wyjaśnić rzeczy oczywiste, ale przez niego "nie zauważone".
              Niestety, rzadko się zdarza, by taka postawa - postawa rozjemcy - była
              doceniana. Kiedyś i ja tego próbowałem, zbierając stosowne cięgi, więc wiem co
              to jest. A skoro wiem - dzięki Ci za szczerość, nawet jeśli wg mnie mylisz się.

              Pozdrawiam.

              Marcq
              • pozarski Re: Błazen miarą króla 02.01.07, 16:59
                Marcq napisal
                > Bosuk to zauwazyl i adekwatnie skomentowal.

                >Pytanie pomocnicze: czy "adekwatność" łączyła się z ryzykiem?
                Witaj w Nowym Roku!
                No,to zalezy,co uwazasz za "adekwatne ryzyko" na forum.Zdecydowanie tak,jesli
                zwazysz,ze komentowal dzialalnosc pejszns,ktora ceni i lubi.To bylo ryzyko.Nie
                wiem czy zmienil swoje zdanie,co do merytorycznej P.,ale ryzyko,ze ona zmienila
                swoje w stosunku do niego istnieje.Na ile realistyczne tego nie wiem,bo zadna
                ze stron mi sie nie zwierzyla.
                • marcq Pozory mylą 03.01.07, 16:46
                  pozarski napisał:

                  > Marcq napisal
                  > > Bosuk to zauwazyl i adekwatnie skomentowal.
                  >
                  > >Pytanie pomocnicze: czy "adekwatność" łączyła się z ryzykiem?
                  > Witaj w Nowym Roku!
                  > No,to zalezy,co uwazasz za "adekwatne ryzyko" na forum.Zdecydowanie tak,jesli
                  > zwazysz,ze komentowal dzialalnosc pejszns,ktora ceni i lubi.To bylo ryzyko.Nie
                  >wiem czy zmienil swoje zdanie,co do merytorycznej P.,ale ryzyko,ze ona zmienila
                  > swoje w stosunku do niego istnieje.Na ile realistyczne tego nie wiem,bo zadna
                  > ze stron mi sie nie zwierzyla.


                  Ustosunkowując się do kwestii ryzyka: TAKIE ryzyko uważam za zmnikomo małe.

                  1. Myślę, że przeceniasz ogrom sympatii D. wobec P.
                  2. Gdyby nawet, jej sympatie chadzają drogami dość nieodgadnionymi i - co mam
                  pomimo wszystko in plus - nie są funkcją stopnia odmienności poglądów. Czyli -
                  ich utrata w wyniku wykazania się różnicą zdań jest niewielka. I vice versa.
                  Przykład: autor tych słów. Zarówno w okresie dobrym (teraz) jak i złym (hasło:
                  Helga) różnicę tę deklarowałem niezliczoną ilość razy. Skutek - zanik (!)
                  wzajemnej wrogości przy zachowaniu całego rozziewu w poglądach.
                  3 i chyba najważniejsze. Poznałem Cię, jako dyskutanta zrównoważonego. Skoro
                  więc piszesz z takim żarem o tym, co dzieje się na forum - widać coś jest na
                  rzeczy. Co? Ostatnio zaglądałem tu rzadko i pobieżnie. Gdybyś mógł dać jakiś
                  "adekwatny" link - może i ja miałbym szansę na adekwatne ustosunkowanie się do
                  sprawy? wink

                  Pozdrawiam.

                  Marcq
                  • pozarski Re: Pozory mylą 03.01.07, 16:54
                    Jest kilka linkow.Wejdz na watek drf aqua2996 i od powiedzmy postu 800 lec do
                    konca.Tego jest masa,wiec ci sie nie bedzie chcialo,ale sproboj.Ostatnio - od
                    12 grudnia do teraz tutaj.Szczegolnie watki o Stanie Wojennym,ktory
                    zadeklarowala pejszns 13 grudnia zeszlego roku.Fascynujaca historia!
                    • marcq Dzięki! :) 03.01.07, 17:41
                      pozarski napisał:

                      > Jest kilka linkow.Wejdz na watek drf aqua2996 i od powiedzmy postu 800 lec do
                      > konca.Tego jest masa,wiec ci sie nie bedzie chcialo,ale sproboj.Ostatnio - od
                      > 12 grudnia do teraz tutaj.Szczegolnie watki o Stanie Wojennym,ktory
                      > zadeklarowala pejszns 13 grudnia zeszlego roku.Fascynujaca historia!

                      Spróbuję.
                      smile
                      M.
              • dachs Re: Błazen miarą króla 02.01.07, 18:11
                marcq napisał:

                > do "ludzia", jakim i ja jestem). Uważam go za człowieka małostkowego i
                > złośliwego, którego cieszy zrobienie świństweka komuś nielubianemu (a ja takim
                > kimś jestem z całą pewnością).

                Zgadzam się całkowicie z ta charakterystyką. Poza epitetem "małostkowy". Na to
                nie zasłużyłem. Naprawdę. sad( Kiedy chcę komuś dopiec nie żałuję środków.

                > NIE ZAWSZE uważałem go za kogoś takiego (i o tym
                > też piszę!), ale jestem "obiektem" - i tu i, wcześniej, na forach zamkniętych
                > - dostatecznie długo, by móc sądzić o nim to, co sądzę.

                Jest dokładnie tak jak piszesz. Znamy się wystarczająco długo, by sądzić o sobie
                to, co sądzimy.

                > Właśnie. BEZWIEDNIE. Innym robi je świadomie i z premedytacją.

                Absolutnie świadomie i z premedytacją. Plus dla Ciebie, że to podkreślasz.
                No i widzisz jaki z Ciebie czarnowidz. A tu prawie w całej rozciągłości się
                zgadzamy. Więcej optymizmu drogi Tyu, Jak to pisała Agnieszka Osiecka
                ...świat nie jest taki zły,
                świat nie jest taki zły,
                niech to tylko zapachnie Calvados.
                smile))
                • marcq Re: Błazen miarą króla 03.01.07, 16:30
                  dachs napisał.

                  Tym samym zasada "wysłuchania także drugiej strony" została spełniona. Każdy
                  może wydać osąd jaki uważa za stosowne.
                  Myślę, że "linia obrony" Borsuka mówi sama za siebie. Zarówno tam, gdzie
                  ustosunkowuje się do moich słów, jak i tam, gdzie sprawę przemilcza.


          • benek231 Re: Błazen miarą króla 03.01.07, 03:48
            Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje (...) choc czasem lubie sobie popyskowac.
            >
            >
            > Odpowiem Ci porzekadłem: "nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą was nie odróżnić"
            >
            ====
            Caly fragment przytoczylem ponizej:

            >>Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje z sasady - nie dyskutuje z intelektualnymi oszustami, nie
            dyskutuje z klamcami, szujami itp. itd. Takze pyskowki z nim nie pociagaja mnie - choc czasem lubie
            sobie popyskowac.>>

            I wynika z niego jasno, ze jakiekolwiek! wymiany z Dachsem nie interesuja mnie. Z powodu ktory
            nadmieniles, oraz dlatego, ze mam najzwyczajnieszy obrzyd do Szkopka.

            B.
            • marcq Re: Błazen miarą króla 03.01.07, 16:08
              benek231 napisał:

              > Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje (...) choc czasem lubie sobie popyskowac.
              > >
              > >
              > > Odpowiem Ci porzekadłem: "nie kłóć się z głupcem, ludzie mogą was nie
              > odróżnić"
              > >
              > ====
              > Caly fragment przytoczylem ponizej:
              >
              > >>Marcqu, ja z Dachsem nie dyskutuje z sasady - nie dyskutuje z intelek
              > tualnymi oszustami, nie
              > dyskutuje z klamcami, szujami itp. itd.Takze pyskowki z nim nie pociagaja
              > mnie - choc czasem lubie sobie popyskowac.>>
              >
              > I wynika z niego jasno, ze jakiekolwiek! wymiany z Dachsem nie interesuja
              > mnie. Z powodu ktory nadmieniles, oraz dlatego, ze mam najzwyczajnieszy
              > obrzyd do Szkopka.
              >
              > B.


              Być może nie zrozumiałem Cię wcześniej - konkretnie: uznałem określenie
              "popyskować" jako "popyskować (czyli - powymieniać się obelgami) Z NIM". Jeśli
              jednak "jakiekolwiek wymiany z Dachsem nie interesują Cię" - z przyczyn wyżej
              podanych - to i tu nie ma między nami różnicy.

              M.
    • jenisiej Hehe, nasz drogi marxista-leninista podpiera się.. 02.01.07, 13:36
      ...fenomenologiem? Toż to śmierdzący idealizm!

      Niemniej odwzajemniam wszem wobec i każdemu z osobna najlepsze życzenia.
      • marcq Re: Hehe, nasz drogi Jenisiej znowu muli... 02.01.07, 15:46
        jenisiej napisał:

        > ...fenomenologiem? Toż to śmierdzący idealizm!
        >
        > Niemniej odwzajemniam wszem wobec i każdemu z osobna najlepsze życzenia.


        I wzajemnie uprzejmie to co dla mnie odwzajemniam.

        Dalsza odpowiedź będzie zapewne znowu "śpiewaniem sobie a muzom": Jenisiej nie
        należy do tych, którzy zwykli dyskutować: on tylko "rzuca myśl a wy go łapcie".
        Po czym znika w tzw. sinej dali.

        Gdybym jednak tym razem miał się pomylić - informuję arcyuprzejmie, że - w
        przeciwieństwie do tutejszej prawicy - nie uważam, by monopol na mądrość mieli
        tylko i wyłącznie "moi". Raczej odwrotnie - za "moich" uważam tych wszystkich,
        którzy piszą mądrze. Fenomenologów też.

        M.
        • jenisiej W mule żerują małże. Małże produkują perły. 02.01.07, 22:36
          marcq napisał:

          > Dalsza odpowiedź będzie zapewne znowu "śpiewaniem sobie a muzom": Jenisiej
          > nie należy do tych, którzy zwykli dyskutować: on tylko "rzuca myśl a wy go
          > łapcie". Po czym znika w tzw. sinej dali.

          No co ja poradzę - hojny jestem. Tak sobie spaceruję i ciskam od niechcenia te
          perły (nie mylić z Perłą).

          > Gdybym jednak tym razem miał się pomylić - informuję arcyuprzejmie, że - w
          > przeciwieństwie do tutejszej prawicy - nie uważam, by monopol na mądrość
          > mieli tylko i wyłącznie "moi". Raczej odwrotnie - za "moich" uważam tych
          > wszystkich, którzy piszą mądrze. Fenomenologów też.

          A ja niemniej uprzejmie informuję, że nie widzę sposobu, by pogodzić dorobek
          Husserla i Ingardena z tzw. materializmem.

          A mądrość? To zupełnie inna bajka. Ja np. uważam, że Stalin był bardzo mądry, a
          Ty?

          Na marginesie: jeżeli wyróżnienia w cytowanym tekście Ingardena pochodzą od
          Ciebie, wypadałoby to zaznaczyć, czyż nie?
          • marcq W mule żerują szczeżuje, nie perłopławy 03.01.07, 16:20
            jenisiej napisał:

            > marcq napisał:
            >
            > > Dalsza odpowiedź będzie zapewne znowu "śpiewaniem sobie a muzom": Jenisiej
            > > nie należy do tych, którzy zwykli dyskutować: on tylko "rzuca myśl a wy go
            > > łapcie". Po czym znika w tzw. sinej dali.
            >
            > No co ja poradzę - hojny jestem. Tak sobie spaceruję i ciskam od niechcenia
            > te perły (nie mylić z Perłą).

            Po czym znikasz w sinej dali. Rozumiem.


            > > Gdybym jednak tym razem miał się pomylić - informuję arcyuprzejmie, że - w
            > > przeciwieństwie do tutejszej prawicy - nie uważam, by monopol na mądrość
            > > mieli tylko i wyłącznie "moi". Raczej odwrotnie - za "moich" uważam tych
            > > wszystkich, którzy piszą mądrze. Fenomenologów też.
            >
            > A ja niemniej uprzejmie informuję, że nie widzę sposobu, by pogodzić dorobek
            > Husserla i Ingardena z tzw. materializmem.

            Husserl to - cytując Twe, akapit niżej, słowa - zupełnie inna bajka, choć też
            fenomenolog. Ingarden podkreślał w swej filozofii brak założeń wstępnych (np.
            istnienia duszy nieśmiertelnej) - zatem także jego tezy są niesprzeczne z
            tezami materializmu (czemu "tzw." nie wiem, ale to już nie mój problem).

            > A mądrość? To zupełnie inna bajka. Ja np. uważam, że Stalin był bardzo mądry,
            > a Ty?

            A ja nie. I bynajmniej nie tylko dlatego, abyś nie mógł mnie łapać za słówka,
            że "skoro wg mnie mądry, to mój". Po prostu - nie uważam, aby suma sprytu, siły
            i bezwzględności w utrzymywaniu władzy równała się mądrości. Status męża stanu,
            czy - tym bardziej - intelektualisty to zupełnie inna kategoria.

            > Na marginesie: jeżeli wyróżnienia w cytowanym tekście Ingardena pochodzą od
            > Ciebie, wypadałoby to zaznaczyć, czyż nie?

            Dobre określenie "jeżeli". Otóż NIE pochodzą. Do tego stopnia nie pochodzą, że
            aż zostawiłem pierwotny sposób podkreśleń (rozstrzelonym drukiem), pomimo tego,
            że w tutejszym, dziwacznym portalu zanika druga z rzędu (i kolejne) spacja, co
            powoduje, że z rozstrzelonych słów tworzy się jeden rozstrzelony tasiemiec.
            Antytasiemcowo wsadziłem więc między słowa znaki "_" - i tyle.

            W sumie - trzy, a licząc tytuł - cztery kule w płot, ale dzięki za próbę
            udzielenia odpowiedzi. Może jeszcze coś?

            Marcq
            • dachs Ale mu dałeś Tyueczku! Bosko! :)) 03.01.07, 18:27
              To może teraz coś o wyporności napiszesz?
              smile))
            • jenisiej Naści kolejną garstkę pereł, a co mi tam 03.01.07, 22:31
              marcq napisał:

              > jenisiej napisał:
              > > A ja niemniej uprzejmie informuję, że nie widzę sposobu, by pogodzić
              > > dorobek Husserla i Ingardena z tzw. materializmem.
              >
              > Husserl to - cytując Twe, akapit niżej, słowa - zupełnie inna bajka, choć też
              > fenomenolog. Ingarden podkreślał w swej filozofii brak założeń wstępnych (np.
              > istnienia duszy nieśmiertelnej)

              To go różni od Husserla?

              > zatem także jego tezy są niesprzeczne z
              > tezami materializmu

              Czy mógłbyś uprzejmie rozwinąć swój wywód, bo ja prosty człowiek jestem i nie
              widzę tego wynikania?

              > (czemu "tzw." nie wiem, ale to już nie mój problem).

              Skrót myślowy. Chodzi mi o tzw. (hehe) filozofię, reprezentowaną przez Twoich,
              jak rozumiem, proroków: Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Aha, dorobek tego
              ostatniego skreślasz - sorry.

              > > A mądrość? To zupełnie inna bajka. Ja np. uważam, że Stalin był bardzo
              > > mądry, a Ty?
              >
              > A ja nie. I bynajmniej nie tylko dlatego, abyś nie mógł mnie łapać za słówka,
              > że "skoro wg mnie mądry, to mój".

              Nie wiem, czy przypadkiem nie chcesz mnie obrazić, sugerując mi użycie tak
              prostackich chwytów, ale jestem wspaniałomyślny, więc Ci wybaczam. Ale jesteś
              czujny, no no.

              > Po prostu - nie uważam, aby suma sprytu, siły
              > i bezwzględności w utrzymywaniu władzy równała się mądrości.

              No to mamy problem semantyczny. U mnie w słowniku stoi jak byk:

              mądry = "mający dużą wiedzę, inteligencję, doświadczenie, umiejący je
              wykorzystać, zastosować; rozumny, rozsądny", a także "nie dający się
              wyprowadzić w pole; sprytny, przebiegły, chytry".

              A Ty masz jakiś słownik?

              > Status męża stanu, czy - tym bardziej - intelektualisty to zupełnie inna
              > kategoria.

              A czy ja coś mówiłem na ten temat?

              > > Na marginesie: jeżeli wyróżnienia w cytowanym tekście Ingardena pochodzą
              > > od Ciebie, wypadałoby to zaznaczyć, czyż nie?
              >
              > Dobre określenie "jeżeli". Otóż NIE pochodzą.

              Powziąłem uzasadnione podejrzenie, więc grzecznie zapytałem. Uzasadnione,
              ponieważ Twe wypowiedzi zazwyczaj są upstrzone PODKREŚLENIAMI. Nie mając pod
              ręką "Książeczki" pomyślałem, że może zepsuł Ci się CapsLock. Dzięki za
              wyjaśnienie.

              > Do tego stopnia nie pochodzą,
              > że aż zostawiłem pierwotny sposób podkreśleń (rozstrzelonym drukiem), pomimo
              > tego, że w tutejszym, dziwacznym portalu zanika druga z rzędu (i kolejne)
              > spacja, co powoduje, że z rozstrzelonych słów tworzy się jeden rozstrzelony
              > tasiemiec. Antytasiemcowo wsadziłem więc między słowa znaki "_" - i tyle.

              Współczuję Ci, ale chyba nie potrafię Ci pomóc. Może zgłoś się do adminów?

              > W sumie - trzy, a licząc tytuł - cztery kule w płot, ale dzięki za próbę
              > udzielenia odpowiedzi.

              Nie wiem, co liczysz, ale cieszę się, bo zdajesz się usatysfakcjonowany.

              > Może jeszcze coś?

              Zobaczymy. Chwilowo papatkismile
              • dachs No i jak Marcq ma mi napisac coś rozsądnego o 04.01.07, 00:00
                wyporności jak Ty go peszysz?
              • marcq Rzeczny perłopław-samozwaniec nadaje 04.01.07, 16:07
                jenisej napisał:

                > marcq napisał:

                > > jenisiej napisał:
                > > > A ja niemniej uprzejmie informuję, że nie widzę sposobu, by pogodzić
                > > > dorobek Husserla i Ingardena z tzw. materializmem.
                > >
                > > Husserl to - cytując Twe, akapit niżej, słowa - zupełnie inna bajka, choć
                > > też fenomenolog. Ingarden podkreślał w swej filozofii brak założeń wstępnych
                > > (np. istnienia duszy nieśmiertelnej)
                >
                > To go różni od Husserla?

                No niee. To akurat ich łączy. Sąsiedztwo i sekwencja zdań nie implikują
                implikacji (nadążasz?), choć, istotnie, mogą ją sugerować. Różnicę określiłbym
                przez analogię, jako podobną, choć płytszą znacznie, różnicy między Freudem
                a Jungiem, jeśli oczywiście wiesz co mam na myśli, Prosiaczku.


                > > zatem także jego tezy są niesprzeczne z tezami materializmu
                >
                > Czy mógłbyś uprzejmie rozwinąć swój wywód, bo ja prosty człowiek jestem
                > i nie widzę tego wynikania?

                Jako lewicowiec odpowiadam czynem na wezwanie prostego człowieka. Możliwie
                łopatologicznie, skoro, jak widzę, prosty człowiek wciąż nie rozumie.

                Otóż - jeśli na tekst w zasadzie zdroworozsądkowy reagujesz wypunktowaniem
                faktu, że pisał go fenomenolog, to, być może, Twój ogląd sprawy obciążony
                jest wadą typową dla niektórych "hehe-materialistów" (Piotra Jaroszewicza np.
                - kojarzysz?), iż "ważne jest nie CO ktoś mówi, lecz z jakich pozycji"
                (podkreślenie moje - marcq). Podkreśliłem więc fakt, że Ingarden podkreślał
                brak w swej filozofii założeń wstępnych. Skoro brak, to brak CAŁKOWITY, czyli
                także brak założeń sprzecznych z założeniami innych filozofii, czyli, acz
                fenomenolog, jego tezy są "do kupienia" także przez nie-fenomenologa.
                Wystarczy takie wyjaśnienie?

                Nie twierdzę przy tym, że założenie braku założeń wstępnych w filozofii jest
                słuszne zawsze (choć tu - tak), bywa bowiem, że kłóci się ono z empirią.
                Przykład? Proszę bardzo.

                Heraklit twierdził, że wszystko płynie. Wszystko, bez ograniczeń, choć życie
                (a także, nieco później i subtelniej, Archimedes) wskazywało, że płynie tylko
                to, co ma wyporność większą od ciężaru. Czyli - pływalność dodatnia występuje
                wtedy i tylko wtedy, gdy siła wyporu przewyższa siłę ciężkości. Czy zatem
                filozofia Heraklita jest obarczona immnanentnym błędem wynikłym z braku założeń
                wstępnych? Jeśli masz ochotę, możemy rozważyć i ten problem filozofii.

                Pozostał Husserl: czemu "inna bajka"? Ano, bo nie jego cytowałem.


                > > (czemu "tzw." nie wiem, ale to już nie mój problem).
                >
                > Skrót myślowy. Chodzi mi o tzw. (hehe) filozofię, reprezentowaną przez Twoich,
                > jak rozumiem, proroków: Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Aha, dorobek tego
                > ostatniego skreślasz - sorry.

                Myślę, że nieco nadto często opierasz się na sądach apriorycznych. Gdybyś
                do swego arsenału badawczego włączył coś z metodologii behawiorystycznej,
                zauważyłbyś z pewnością (ogrom Twej inteligencji daje mi tę pewność!), że w
                swych wypowiedziach powołuję się na autorytety (odległe jednakże od statusu
                proroków) Kołakowskiego i Kotarbińskiego, a z w/w - Marksa. W tej też chyba
                kolejności należy szacować liczność powołań. A czy w/w trójka to przedstawiciele
                "tzw. (hehe) filozofii", czy filozofii klasycy - de gustibus...


                > > > A mądrość? To zupełnie inna bajka. Ja np. uważam, że Stalin był bardzo
                > > > mądry, a Ty?
                > >
                > > A ja nie.I bynajmniej nie tylko dlatego, abyś nie mógł mnie łapać za słówka,
                > > że "skoro wg mnie mądry, to mój".
                >
                > Nie wiem, czy przypadkiem nie chcesz mnie obrazić, sugerując mi użycie tak
                > prostackich chwytów, ale jestem wspaniałomyślny, więc Ci wybaczam. Ale jesteś
                > czujny, no no.

                Pokornie dziękuję za wybaczenie. Twą wspaniałomyślność przerasta tylko Twa
                delikatność w okazywaniu wyższości: nie wspomniałeś przecież, choć mogłeś, że
                czujność ma czujnością rewolucyjną niewątpliwie jest. Za co dzięki Ci serdeczne
                ponownie.


                > > Po prostu - nie uważam, aby suma sprytu, siły
                > > i bezwzględności w utrzymywaniu władzy równała się mądrości.
                >
                > No to mamy problem semantyczny. U mnie w słowniku stoi jak byk:
                >
                > mądry = "mający dużą wiedzę, inteligencję, doświadczenie, umiejący je
                > wykorzystać, zastosować; rozumny, rozsądny", a także "nie dający się
                > wyprowadzić w pole; sprytny, przebiegły, chytry".
                >
                > A Ty masz jakiś słownik?

                Owszem. Siedemnasta kupka od lewej to właśnie słowniki. Cytowany przez Ciebie
                "Słownik języka polskiego" też tam leży. Nie ma w nim jednak definicji "bardzo
                mądrego", jest tylko "mądry". A skoro " 'prawie' stanowi wielką różnicę",
                to "bardzo" stanowi ją tym bardziej. Nie sądzisz?

                Proponuję: skoro nie ufasz zasobom swego umysłu (cóż za skromność!) i sprawdzasz
                w słownikach nawet rzeczy oczywiste, to poszukaj jakiegoś słownika z taką
                definicją, poczytaj, przemyśl... Potem możemy wrócić do sprawy.


                > > Status męża stanu, czy - tym bardziej - intelektualisty to zupełnie inna
                > > kategoria.
                >
                > A czy ja coś mówiłem na ten temat?

                Tak, pośrednio - właśnie przez dodanie określenie "bardzo". Bardzo mądry
                polityk to - w skrócie myślowym - mąż stanu. Bardzo mądry człowiek to -
                używając tegoż skrótu - intelektualista. Można oczywiście dywagować, czy
                mądrość życiowa nie podparta dyplomami też może czynić jej posiadacza
                intelektualistą, ale to już, jak sądzę, odrębna dyskusja.


                > > > Na marginesie: jeżeli wyróżnienia w cytowanym tekście Ingardena pochodzą
                > > > od Ciebie, wypadałoby to zaznaczyć, czyż nie?
                > >
                > > Dobre określenie "jeżeli". Otóż NIE pochodzą.
                >
                > Powziąłem uzasadnione podejrzenie, więc grzecznie zapytałem.

                A ja równie grzecznie odpowiedziałem. Wersal to jest to, czyż nie?


                > Uzasadnione,
                > ponieważ Twe wypowiedzi zazwyczaj są upstrzone PODKREŚLENIAMI. Nie mając
                > pod ręką "Książeczki" pomyślałem, że może zepsuł Ci się CapsLock. Dzięki za
                > wyjaśnienie.

                Drobiazg. Gdyby jeszcze coś kiedyś - zawsze do usług.


                > > Do tego stopnia nie pochodzą,
                > > że aż zostawiłem pierwotny sposób podkreśleń (rozstrzelonym drukiem), pomimo
                > > tego, że w tutejszym, dziwacznym portalu zanika druga z rzędu (i kolejne)
                > > spacja, co powoduje, że z rozstrzelonych słów tworzy się jeden rozstrzelony
                > > tasiemiec. Antytasiemcowo wsadziłem więc między słowa znaki "_" - i tyle.
                >
                > Współczuję Ci, ale chyba nie potrafię Ci pomóc. Może zgłoś się do adminów?

                Nie ma potrzeby. Rozwiązuję to metodą lokalnie powszechną, czyli WŁAŚNIE tak.
                Ale dzięki za altruizm.


                > > W sumie - trzy, a licząc tytuł - cztery kule w płot, ale dzięki za próbę
                > > udzielenia odpowiedzi.
                >
                > Nie wiem, co liczysz, ale cieszę się, bo zdajesz się usatysfakcjonowany.

                Oj ta skromność... Ale ja i tak wiem, że wiesz! smile


                > > Może jeszcze coś?
                >
                > Zobaczymy. Chwilowo papatkismile

                Ukłony wzajemne.

                Marcq
                • dachs coraz lepiej Tyueczku 04.01.07, 18:05
                  Styl twardy, argumentacja bezlitosna, epitety wymagają jednakowoż doszlifowania.
                  Ogólne wrażenie - zadowalające.smile)
                  A teraz - na bis - coś o wyporności, bo ten Twój numer najbardziej sobie zawsze
                  ceniłem.
                  Masz teraz okazję go jeszcze doszlifować.

                  Przy okazji uściski dla Uszatka. Chyba się na mnie obraził, bo jakiś taki ponury
                  łazi po tym forum. sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja