marcq
29.12.06, 14:51
Motto:
Swoboda dyskusji? Ależ, oczywiście, tak. To niezbędny warunek wszelkiego
postępu w nauce i czynnik równie istotny dla wszelakiego rozwoju kulturalnego
i społecznego. Nie trzeba chyba więcej o tym pisać.
Lecz jeżeli dyskusja ma być istotnie owocna, to jej swoboda nie może być
tylko czysto formalna, to znaczy taka, że nie stawia się dyskusji żadnych
zewnętrznych formalnych zapór. Musi się ona jeszcze odznaczać innymi
istotnymi rysami. Musi przede wszystkim wypływać z rzetelnej wewnętrznej
p o t r z e b y wszystkich biorących w niej udział i być prowadzona przy
zachowaniu w e w n ę t r z n e j ich swobody. Ta wewnętrzna swoboda rodzi
się z absolutnej rzetelności myślenia, ze szczerości wobec samego siebie
i z nieustraszonego żądnymi okolicznościami dążenia do uzyskania wyjaśnienia
spraw nie wyjaśnionych, a nieraz dogmatycznie na wiarę czy w oparciu
o autorytet przyjmowanych. Rodzi się ona z potrzeby skontrolowania
przyjmowanych twierdzeń czy żywionych przeświadczeń, w krytycznym, a zarazem
nieuprzedzonym dociekaniu.
Lecz swoboda wewnętrzna jest jedynie wtedy rzetelna, jeżeli jest
wszechstronna (co zaraz wytłumaczę) i jeżeli pozwala przezwyciężyć wszelkie
nasze, na ślepo żywione przez nas przywiązania do pewnych idei czy wartości.
Ma być, powiedziałem, wszechstronna, to znaczy, że ma się odnosić nie tylko
do cudzych, indywidualnie czy społecznie przyjmowanych twierdzeń, lecz także
do twierdzeń w ł a s n y c h uznanych już za prawdziwe i uzasadnione, czy
choćby tylko do żywionych przez nas przeświadczeń. Jeżeli jesteśmy istotnie
swobodni wewnętrznie, gotowi jesteśmy zawsze - i udaje się nam to mniej lub
więcej sprawnie - zawiesić nasze własne przeświadczenia, twierdzenia, a nawet
umiłowania, by móc przystąpić do dyskusji z całą gotowością do uznania
c u d z e g o poglądu, a nie tylko w tendencji do przeforsowania własnej
opinii. Gdzie brak tej gotowości do odstąpienia od własnych twierdzeń i do
przyjęcia stanowiska naszego oponenta - dyskusja jest od pierwszej chwili
skrępowana i przeprowadzana raczej dla pozoru czy dla zaspokojenia własnej
ambicji, a nie w tendencji do dojścia w s p ó l n i e z przeciwnikiem
teoretycznym do prawdy. Rozstrzygające znaczenie ma tu zwłaszcza gotowość
do zawieszenia żywionej przez nas dotychczas oceny cudzego stanowiska czy
postawy. Bez zawieszenia tej oceny nie jesteśmy skłonni wysłuchać rzetelnie
cudzej argumentacji ani zrozumieć, dlaczego ktoś inny uznaje pewne
twierdzenia, które my uważamy za fałszywe, a występuje przeciw temu, które my
reprezentujemy. Trafne i wierne zrozumienie cudzej myśli, zanim się dojdzie
do ewentualnego jej odrzucenia lub uznania, jest pierwszym warunkiem dyskusji
rzetelnej i naprawdę wolnej. (...)
Wola zapoznania się niejako w oryginale z cudzym stanowiskiem jest w nauce,
a zwłaszcza filozofii, pierwszym warunkiem wyzwolenia się od własnych
przesądów i uprzedzeń, ale zarazem jest też pierwszym warunkiem prawa
domagania się, by n a s z e stanowisko zostało w równie swobodny sposób
zrozumiane i przemyślane, jak prawo do tego ma stanowisko cudze. Dopóki nie
ma spełnienia tego warunku, tak długo też nie ma dyskusji swobodnej. Dopóki
- innymi słowy - nie ma w o l i _w s p ó ł p r a c y - n a _r ó w n y c h
p r a w a c h _i _p r z y _r ó w n y m _w y s i ł k u _i _r ó w n e j
r z e t e l n o ś c i - przy zdobywaniu wiedzy czy przy wyzwalaniu się od
błędów własnych, dopóty nie ma mowy o zrealizowaniu dyskusji naprawdę wolnej
i dopóty wszelka dyskusja nie jest właściwie potrzebna, bo jest tylko
pozorna. Gdy wszystkie strony gotowe są wspólnie rozważać same nieosobiste
twierdzenia, gdy nie odgrywa w dyskusji żadnej roli, kto i kiedy je wykrył
lub reprezentuje, gdy więc jesteśmy wszyscy wolni wobec twierdzeń
dyskutowanych czy ideałów rozważanych, dopiero wtedy jest sens przystępować
do dyskusji.
Potrzeba dyskusji i jej istotna funkcja rodzi się bowiem nie z pragnienia
czy żądzy przeforsowania własnego stanowiska w jakiejkolwiek sprawie (choć
prawdą jest, że wiele dyskusji z tego to powodu bywa wytaczanych), lecz
z ograniczoności i ułomności sił twórczych, a w szczególności poznawczych,
poszczególnego człowieka. Rodzi się też często ze świadomości naszej
j e d n o s t r on n o ś c i, jakżeż często nieuchronnej, bo wypływającej
bądź to z typu naszych uzdolnień czy sprawności, bądź też z naszych umiłowań,
zamieniających ją tak często w stronniczość, w brak swobody wewnętrznej.
Przełamywaniu tych ułomności ludzkich ma właśnie służyć dyskusja, dyskusja
będąca szukaniem u innych pomocy, skontrolowania tego, co udało się nam samym
uzyskać, i uzupełnienia tym, czego własnym wysiłkiem nie mogliśmy zdobyć.
I w tej to właśnie funkcji wzajemnego pomagania sobie, współpracy, dyskusja
winna i może uzyskać ową swobodę, której wszyscy winniśmy się domagać jako
prawa człowieka a zarazem czegoś, co dopiero może ją uczynić dyskusją
sprawiedliwą.
Roman Ingarden "O dyskusji owocnej słów kilka" (w: "Książeczka o człowieku",
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1987)
Tym, którzy dobrnęli do końca lektury - i tym, którzy nie dobrnęli - życzę,
by ICH WŁASNE dyskusje spełniały ingardenowe kryterium dyskusji swobodnej
i rzetelnej - a więc owocnej. Mam przy tym całkowitą świadomość utopijności
takich życzeń - znam przecież to forum od lat.
A jednak - skoro powszechnie życzy się ludziom stu lat w sytuacji, gdy setki
dożywa - ilu? jeden promil?? jeszcze mniej?? - to czemużby również nie życzyć
WSZYSTKIM forumowiczom dojrzenia do prowadzenia DYSKUSJI, a nie pyskówek.
No to z okazji zbliżającego się Nowego Roku - życzę. Wszystkim, a co.
Inne noworoczne życzenia, złożone Ogółowi (a zatem i mnie) w innych wątkach,
odwzajemniam. Szczęśliwego Nowego Roku.
Marcq Tyu