? Czy to prawda, że na tym forum

09.01.07, 13:26
pisywały kiedyś jakieś ciemniaki, które nie wierzyły w globalne ocieplenie?
Jeśli to prawda, to śmieszne i tragiczne zarazem, jak bardzo religioza mózgu
potrafi wyhodować szczelne klapki na oczy.
    • dachs Re: ? Czy to prawda, że na tym forum 09.01.07, 14:01
      sen.dzia.li napisał:

      > pisywały kiedyś jakieś ciemniaki, które nie wierzyły w globalne ocieplenie?
      > (...) jak bardzo religioza mózgu potrafi wyhodować szczelne klapki na oczy.

      Wiara ma wprawdzie dużo wspólnego z religią, ale akurat wiara w globalne
      ocieplenie ma raczej więcej wspólnego z zaklinaniem deszczu.
      • jaceq Re: ? Czy to prawda, że na tym forum 09.01.07, 21:18
        dachs napisał:

        > wiara w globalne ocieplenie ma raczej więcej wspólnego z zaklinaniem deszczu.


        ...które to swego czasu marszałek Marek J. był łaskaw określić mianem "liturgii".
        • parcienastolec Re: ? Czy to prawda, że na tym forum 09.01.07, 21:45
          założyciel i pierwszy premier panstwa Israel, David Ben Gurion, powiedział
          kiedyś :
          „kto nie wierzy w cuda , nie jest realistą“.
          Jethhak Novon były izraelski prezydent powiedział kiedyś :”w Izraelu nic nie
          jest zrozumiałym. Pamiętajcie zawsze o tym , że żyjemy przez cuda”.
          przykłady :
          1948 niezależność
          wojna Jom-Kippur 1973
          ------------------
          • nick.kertiz Israel 21.01.07, 23:22
            > założyciel i pierwszy premier panstwa Israel, David Ben Gurion, powiedział
            > kiedyś :
            > „kto nie wierzy w cuda , nie jest realistą“.
            > Jethhak Novon były izraelski prezydent powiedział kiedyś :”w Izraelu nic
            > nie

            Początki Izraela były dość kontrowersyjne. Mam na myśli Izrael
            dwudziestowieczny. Kulisy wielu brutalnych akcji miały pozostać tajemnicą i
            stąd typowe zasłanianie się przy utajnianych sprawkach cudownością, wsparciem
            cudownego obrazu Matki Bożej. Momento, to ci założyciele Izraela wcale nie byli
            katolikami i nie modlili się do Żydówki? W każdym razie dobrze by było, gdyby
            nie byli męskimi szowinistami i gdyby nie przeszkadzała im jej kobiecość.

            W analogicznym okresie powstawał PRL. Też doszło do paru cudów. Zwłaszcza do
            cudów przy urnach wyborczych. Dla mnie akceptacja cudów w tym kontekscie to
            raczej chamstwo niż realizm.


            > I love Israel

            Z pewną życzliwą dla Żydów przesadą można powiedzieć, że Izrael to cząstka
            Cywilizacji w otaczającym ich morzu sąsiedniego barbarzyństwa.
            • jaceq Re: Israel 22.01.07, 00:01
              nick.kertiz napisał:
              > W analogicznym okresie powstawał PRL. Też doszło do paru cudów. Zwłaszcza do
              > cudów przy urnach wyborczych. Dla mnie akceptacja cudów w tym kontekscie to
              > raczej chamstwo niż realizm.

              Zdźbło przesadzasz. Do pewnych cudów jednak doszło (bynajmniej nie mam tu na
              mysli cudów nad rozbitymi urnami). Cudów na miarę np. cudu, o którym pisze p.
              Uta Ranke-Heinemann ("NIE I AMEN") - polecam, w którym to cudzie chodziło z
              grubsza o to, że przywiało na włoskie wybrzeże Adriatyku chatę, w której miał
              się urodzić Pan. Rzecz miała miejsce w wiekach z grubsza średnich, a w miejscu
              desantu z Israel stoi ponoć kościół po dziś dzień.
              Wybieram się tam, choć nie w tej chwili.

              Cudem będzie, jeśli w tzw. przewidywalnej przyszłości złotówki ujrzę wyłącznie w
              charakterze numizmatów.
              • sen.dzia.li Re: Israel 22.01.07, 02:39
                > > W analogicznym okresie powstawał PRL. Też doszło do paru cudów. Zwłaszcza
                > do
                > > cudów przy urnach wyborczych. Dla mnie akceptacja cudów w tym kontekscie
                > to
                > > raczej chamstwo niż realizm.


                > Zdźbło przesadzasz. Do pewnych cudów jednak doszło (bynajmniej nie mam tu na
                > mysli cudów nad rozbitymi urnami). Cudów na miarę np. cudu, o którym pisze p.
                > Uta Ranke-Heinemann ("NIE I AMEN") - polecam, w którym to cudzie chodziło z
                > grubsza o to, że przywiało na włoskie wybrzeże Adriatyku chatę, w której miał
                > się urodzić Pan. Rzecz miała miejsce w wiekach z grubsza średnich, a w miejscu
                > desantu z Israel stoi ponoć kościół po dziś dzień.
                > Wybieram się tam, choć nie w tej chwili.

                W tym, że książki z relacjami o cudach sprzedają się dobrze, nie widzę nic
                cudownego. Przeciwnie: jest to zgodne z moimi poglądami na cechy publiczności
                jako takiej.

                UR-H, autorka, jest teologiem. I taki, poniekąd przynajmniej, ma charakter jej
                książka. Uważam teologię za pseudonaukę. W tej sytuacji zgodnie z moimi
                przekonaniami pozycja ta prawdopodobnie może być dobra jedynie relatywnie. (To
                znaczy może być dobra jedynie na tle innych pozycji o charakterze częściowo lub
                całkowicie teologicznym.) Na razie przejrzałem jedynie jej fragment w necie.
                Może sie zdarzyć, że przejrzę lub dokładnie przeczytam całą książkę. Nie jestem
                mocny w okolicznościach dotyczących postaci Jezusa. Jezus - to będzie skrót
                myślowy!, niedosłowny sens ma niniejsze zdanie - wydaje mi się mocno
                nieobowiązkowy.


                > Cudem będzie, jeśli w tzw. przewidywalnej przyszłości złotówki ujrzę
                wyłącznie
                > w
                > charakterze numizmatów.

                To znaczy? W jakim konkretnie okresie euro nie będzie wprowadzone według
                Ciebie? Czy dobrze wyczuwam, że nie jesteś przeciwny, by euro dość szybko
                zostało wprowadzone zamiast złotego (choc - jak piszesz - uważasz,że tak się
                nie stanie)?
      • nick.kertiz Widzę, że Twoja opcja jest bardzo pro-zachodnia 09.01.07, 23:04
        > akurat wiara w globalne
        > ocieplenie ma raczej więcej wspólnego z zaklinaniem deszczu


        Meteorologia i klimatologia to takie nauki. Nauki szamańskie. Coś dobre co
        najwyżej dla człowieka radzieckiego, jeśli nie dla murzyna z dżungli.

        Za to fizyka, logika, matematyka i teologia. O bracie! To nie żarty. To studia
        uniwersyteckie i to nie byle jakie! To takie wybrane dziedziny, którymi
        zajmowały się Wielkie i Największe Umysły Zachodu.
        • sen.dzia.li Wyjaśnienie dla Borsuka 09.01.07, 23:11
          > Meteorologia i klimatologia to takie


          Mogłeś nie czytać tego wątku, więc podaję link. W istocie chodzi mi o
          wypowiedzi, ktore się w tym wątku do dzisiaj pojawiły:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=55038950
        • dachs zaklinacze deszczu 10.01.07, 01:08
          to tacy faceci, co tańczą wokół baobabu, albo laski marszałkowskiej (zależnie od
          szerokości geograficznej) i wierzą, że swoimi zaklęciami sprowadzą upragniony
          skutek czyli deszcz (albo suszę, ale to raczej na wrogów).
          Czasem udowodnią, że przyczyną niepożądanej sytuacji atmosferycznej jest
          miejscowa czarownica, wtedy nie trzeba nawet tańczyć, wystarczy ja spalić.
          Znacznie mniej wysiłku,a i wartość rozrywkowa znaczniejsza.
          Z wyznawcami globalnego ocieplenia łączy ich wiara w niemylność diagnoz i
          skuteczność podejmowanych działań.
          Normalni ludzie, mając poczucia ograniczenia posiadanej wiedzy nie rekompensują
          jej braku wiarą w gusła.
          Nie muszą także wierzyć w globalne ocieplenie. Oni je widzą i przyjmują do
          wiadomości, bez robienia z tego ideologii.
          • benek231 Re: zaklinacze deszczu 10.01.07, 03:11
            dachs napisał:
            Normalni ludzie, mając poczucia ograniczenia posiadanej wiedzy nie rekompensują
            jej braku wiarą w gusła.

            Eche smile Potwierdzasz swa nienormalnosc.


            Nie muszą także wierzyć w globalne ocieplenie. Oni je widzą i przyjmują do
            wiadomości, bez robienia z tego ideologii.


            O!, to juz nie biegasz przy Luce z termometrem. Przeciez nie tak dawno nie
            przyjmowales (wraz z nim) do wiadomosci jakiegokolwiek ocieplania sie. Gleboko
            wierzyles ze ocieplanie sie to wymysl lewusow. Najwyrazniej teraz zwolennicy
            ocieplenia stanowia wiekszosc, co(?)

            Ogolnie ciesze sie, ze dotarlem do ciebie podczas ostatniej sesji
            ociepleniowej. Wlasnie tak, dlugoterminowe tendencje nie sa tak naprawde do
            przewidzenia, natomiast aktualnie jest jednak cieplej, barania glowo.
            • drf temperatura na aquaNecie wzrosla;) 10.01.07, 03:31
              Jak ostatnio doniosła Gazeta Wyborcza, w Demokratycznej Republice Kongo podczas
              rozgrywanego meczu piorun zabił 11 piłkarzy. Wszyscy oni należeli do jednej
              drużyny, reprezentowali wioskę Bena Tchadi. W tym strasznym zdarzeniu ucierpiało
              jeszcze 30 innych osób, ale żaden z piłkarzy drużyny przeciwnej. Kongo, podobnie
              jak cała Afryka, słynie z wiary w moc czarów. Mieszkańcy Bena Tchadi nie mają
              wątpliwości, że piorun nie padł przypadkiem i nie przypadkiem unicestwił całą
              ich drużynę piłkarską. Wierzą, że stało się to za sprawą czarów.
              ......................
              Dziady na co dzień


              Trzeba więc składać im sute ofiary z jadła i napojów. Zupełnie tak samo, jak to
              czynili bohaterowie Mickiewiczowskich "Dziadów", tyle że afrykańskie duchy, w
              przeciwieństwie do naszych, rodzimych, karmi się nie raz w roku, ale codziennie.
              Przed afrykańską chatą zazwyczaj wetknięta jest gałąź. W miskach, które się
              umieszcza w jej rozgałęzieniach zawsze spragnione dusze mogą coś dla siebie
              znaleźć. Za tę troskę służą radą i pomocą. Stosunkowo łatwo jest z nimi nawiązać
              kontakt. Afryka jest ojczyzną wielkiej ilości obrzędów i technik, które
              pozwalają przywoływać duchy. Te wcielają się w znachorów i przemawiają ich
              ustami, często zachowując się wtedy jak u cioci na imieninach.

              www.gildiarpg.pl/adventures/33
              • pozarski tempera wzrosla;) 10.01.07, 11:32
                Nie wiem co chloptys gra.
                Mialem z nim mila rozmowe, glownie - wspominkowa.
                Zahaczylismy o marzec 68 i... zaproponowal mi wywiad.
                Nie zgodzilem sie..
                Pytalem go o powody stanu wojennego miedzy Wami.
                Nie chcial o tym mowic, ale nie probowal Ciebie obmalowywac.

                W
                ---
            • dachs Krzysiu, ty też "ociepleniec"? 10.01.07, 09:46
              myślałem, że jedynie religijnego świra pielęgnujesz.

              benek231 napisał:

              > Eche smile Potwierdzasz swa nienormalnosc.

              Czym? Świadomością tego iż moja wiedza jest ograniczona?
              Może to i jest nienormalne.
              W świecie opanowanym przez nadętych zarozumialców, prymitywnych wyjaśniaczy
              wszechświata, którzy tyle czasu stracili na sylabizowanie elementarza, że nie
              zdążyli zauważyć stojącej za nim biblioteki, proroków obiecujących raj na ziemi,
              a to przez wytępienie Żydów, załatwienie katoli, wyrżnięcie kapitalistów, bądź
              po prostu przez załatanie dziury ozonowej, człowiek, który myśli krok dalej, a
              do tego ma odwagę powiedzieć: "nie wiem" - jest nienormalny.
              Jestem w takim razie nienormalny.

              > Gleboko wierzyles ze ocieplanie sie to wymysl lewusow. Najwyrazniej teraz
              > zwolennicy ocieplenia stanowia wiekszosc, co(?)

              "Ocieplenie" ma (jak słusznie zauważyłeś) swoich zwolenników, którzy stanowią
              większość. Zadowolony?
              To "ocieplenie", które głoszą "ociepleńcy", mało ma wspólnego z meteorologią i
              klimatologią, ma za to wszystkie cechy ideologii.
              W to "ocieplenie" (w odróżnieniu od zjawiska klimatycznego) wierzy się albo nie.
              Tak się składa, że ci wierzący to lewusy, które mają jeszcze parę innych
              nieskomplikowanych pomysłów na poprawę świata.
              "Ocieplenie" ma tę zaletę, że pozwala swoim wyznawcom, na spektakularne
              konstruowanie różnorodnych modeli końca świata.
              Dzięki temu, podczas gdy Świadkowie Yehowy stoją smutnie ze swoim Armageddonem
              niezauważeni gdzieś w bramach, czołowi ociepleńcy biorą sobie business class i
              lecą na kolejny kongres, finansowany z kieszeni wyznawców.
              Zresztą, po co ja Ci to wszystko tłumaczę?

              > Wlasnie tak, dlugoterminowe tendencje nie sa tak naprawde do
              > przewidzenia, natomiast aktualnie jest jednak cieplej, barania glowo.

              Wygląda na to, że sam wiesz o co chodzi, bo tak właśnie jest - długoterminowe
              tendencje nie są, ani do przewidzenia, ani do wyjaśnienia.
              Ale skoro naprawdę to wiesz, to czemu na końcu postu przeczysz temu co pisałeś
              na początku?
              W tym roku jest cieplej, niż zwykle.
              Tylko w Oregonie - jak wieść niesie - świat kręci się w odwrotną stronę i ludzie
              zamarzają na dogach. smile

              Pamiętaj o szaliczku i rękawiczkach, Uszatku.
    • hiperrealizm nie chodzi o wiarę tylko fakty 09.01.07, 21:59
      spór dotyczy nie tego czy ale z jakiego powodu klimat sie ociepla.
      Nikt nie dowiódł związkupomiędzy działalnością człowieka a wzrostem temperatury.
      PS
      W trzeciorzedzie było cieplej.
      • nick.kertiz Może napisz to jako abstrakt2 zero / nt 11.01.07, 00:18
        • dachs Re: Może napisz to jako abstrakt2 zero / nt 11.01.07, 13:35
          a jakby te prosbe sformulowal sen.dzia.li ? smile
        • abstrakt2003 a jakie to ma znaczenie? 12.01.07, 17:46
          oba nicki używam wymienni.
    • babariba-babariba a stokrotki, co porosły sobie... 10.01.07, 14:31
      ...i porozkwitały koło mojego bloku, to jest ch.. na sznurku???
      Dla porządku przypomę, że 10 stycznia jest, a ja ekologiczny napój z Puszczy
      Knyszyńskiej w lodówce trzymać muszę, chociaż przez lata o tej porze roku na
      balkonie stał i doskonałą, spożywalną miał temperaturę.
      • dachs Re: a stokrotki, co porosły sobie... 10.01.07, 15:20
        babariba-babariba napisała:

        > ...i porozkwitały koło mojego bloku, to jest ch.. na sznurku???

        A ja pamietam, ze w 49 r. w grudniu widzialem figlujace motyle cytrynki.

        > Dla porządku przypomę, że 10 stycznia jest, a ja ekologiczny napój z Puszczy
        > Knyszyńskiej w lodówce trzymać muszę, chociaż przez lata o tej porze roku na
        > balkonie stał i doskonałą, spożywalną miał temperaturę.

        I to jest autentyczny problem. Sprobuj skomponowac jakis cocktail, co sie daje
        pic bez lodu. smile
    • wasze_blagorodie Re: ? Czy to prawda, że na tym forum 11.01.07, 17:33
      Ciekawą wypowiedź znalazłem na:
      niezapominajki.pl/Eko-ciekawostki-zima.htm
      "Z wykształcenia jestem geologiem, a ściślej hydrogeologiem i geologiem
      inżynierskim. W czasach, kiedy studiowałem na Wydziale Geologii UW program
      studiów na większości kierunków tego wydziału był skonstruowany tak, aby
      absolwenci mieli nie tylko wiedzę w zakresie wybranej specjalności, ale także
      ogólną wiedzę geologiczną. Na tzw. geologii technicznej mieliśmy także zajęcia
      z geologii historycznej z elementami paleontologii, mineralogii i petrografii,
      geomorfologii z elementami geologii czwartorzędu itp. Rozwodzę się trochę na
      ten temat, bo pragnę popolemizować z Panem na temat "efektu cieplarnianego".
      Jest to pojęcie z zakresu geologii oraz planetologii i określać się zwykło tym
      terminem taką sytuację w atmosferze w planety, gdy gromadzą się w niej gazy
      sprzyjające powstawaniu grubych i rozległych powłok obłoków oraz dochodzi do
      zatrzymywania wody w atmosferze. Taka sytuacja w historii geologicznej Ziemi na
      przestrzeni ostatniego 1 mld lat powstawała co najmniej kilkukrotnie, a na jej
      zmianę przychodziły okresy wielkich zlodowaceń. Ostatnie takie wahnięcia na
      dużą skalę miały miejsce na przestrzeni ostatnich 100-120 mln lat (kreda -
      pleistocen), a w skali drobniejszej w samym pleistocenie - 4 wielkie
      zlodowacenia przedzielone okresami ociepleń, nieraz bardzo dużych. Nie wolno
      zapominać, że ostatni lądolód ustąpił z ziem północnej polski raptem ok. 5000
      p.n.e. Nawet dzisiaj przypuszcza się, że pod dnem jednego z jezior mazurskich
      (niestety nazwa wyleciała mi z głowy) zalega bryła martwego lodu, o czym
      miałaby świadczyć temperatura przy dnie - ok. 0 o C.

      W ramach zajęć na studiach i późniejszego "dokształcania się" przedstawiano nam
      wyniki badań paleoklimatycznych i analiz pyłkowych, szczególnie w ostatnim
      okresie historii naszej planety, z których jednoznacznie wynikały spore
      wahnięcia klimatu na półkuli północnej. Ustąpienie lądolodu ze Skandynawii
      zmusiło, prawdopodobnie, mieszkańców zielonej dotychczas Sahary do osiedlenia
      się w dolinie Nilu - skończyły się pluwiały na Saharze. A patrząc na historię
      najnowszą pragnąłbym zwrócić Pańską uwagę na tzw. "małe optimum klimatyczne",
      które miało miejsce na przełomie I i II tysiąclecia n.e. To wtedy średnia
      temperatura była na tyle wysoka, że możliwa była uprawa zbóż na Grenlandii, co
      z kolei spowodowało osiedlenie się tam Wikingów. Z zapisków historycznych
      wynika, że w niektórych regionach Europy plony zbóż zbierano dwa razy do roku.
      Po tym okresie, gdzieś od XV w. rozpoczął się okres znacznego ochłodzenia,
      tzw. "mała epoka lodowcowa", podczas której zamarzał prawie cały Bałtyk i można
      było saniami dotrzeć na Bornholm, a nawet do Szwecji, a na lodzie stawiano
      karczmy, aby było gdzie się ogrzać.

      Przedstawiam Panu te fakty aby próbować udowodnić tezę, iż obecne wahnięcia
      klimatyczne w naszym kraju i w ogóle na naszej planecie mieszczą się, jak na
      razie, w pewnej ogólnej normie geologicznej, nawet krótkookresowej, oraz
      paleoklimatycznej. Bardzo mi się w swoim czasie spodobało stwierdzenie prof.
      Olliera z Australii, że geolodzy na półkuli północnej mają "oczy zasypane
      osadami lodowcowymi". Trawestując to powiedzenie gotów jestem twierdzić, że my
      wszyscy mamy "oczy przesłonięte długością życia osobniczego człowieka" i
      zapominamy o geologicznej skali czasu. A nawet nie geologicznej - popatrzmy na
      otaczający nas świat "oczami" araukarii liczącej sobie 5000 lat, dębu mającego
      700-800 lat lub 400-letniej lipy. Prawda, że będzie on wyglądał inaczej? Nie
      popełniajmy błędu XIX-wiecznych uczonych, którzy twierdzili, że już wszystko
      odkryto, i nie mówmy, że znamy odpowiedź na pytania związane z klimatem. Nobel
      temu, kto stworzy jednolity funkcjonujący i funkcjonalny matematyczny model
      naszej planety - litosfery, hydrosfery i atmosfery z uwzględnieniem
      oddziaływania czynników związanych z wnętrzem naszej matki Ziemi oraz z
      Wszechświatem. A więc schowajmy do szuflady efekt cieplarniany i mówmy o
      wahnięciach klimatu mieszczących się w pewnej długookresowej normie. Nie znaczy
      to, że nie widzę zagrożeń spowodowanych emisją do atmosfery przez przemysł i
      samych ludzi gazów cieplarnianych. Ale ich roczna emisja nie dorównuje solidnej
      erupcji wulkanu, np. Krakatau lub Santorini. Dobrze jest stosować "brzytwę
      Okhama". "
      • wikul Finlandia zsunęła się do morza 12.01.07, 01:03
        Z powodu nagłego oblodzenia, będącego wynikiem przygruntowego przymrozku,
        Finlandia ześlizgnęła się z półwyspu skandynawskiego i wpadła do Zatoki
        Botnickiej.

        „To był moment”, opowiada Mikko Rouhonen, mieszkaniec Helsinek, którego
        zdarzenie zastało na fińsko-szwedzkim przejściu granicznym w Kukkoli. „Porwało
        mi nawet samochodową przyczepkę, w tym czasie znajdującą się jeszcze po
        fińskiej stronie”, zakończył Rouhonen, pokazując urwany hak do mocowania
        przyczepy.

        Pomimo to, że dryfujący w stronę Kłajpedy fiński instytut meteorologii
        zapowiedział odwilż, władze Szwecji w obawie przed kolejnym ochłodzeniem
        postanowiły wysypać granice państwa piaskiem.

        www.nowypompon.pl/#
    • cs137 Re: W globalne ocieplenie nie ma co wierzyć 12.01.07, 01:30
      sen.dzia.li napisał:

      > pisywały kiedyś jakieś ciemniaki, które nie wierzyły w globalne ocieplenie?


      Wierzyć albo nie wierzyć to można w Boga, ale w przypadku globalnego ocieplenia
      nie ma co wierzyć. Tak samo, jak nie wierzymy w dzień i noc. Nie wierzymy, tylko
      wiemy, ze są. Ocieplenie klimatu też każdy widzi na oczy.

      Co nie jest jasne natomiast, to to, czy to ocieplenie jest spowodowane
      działalnościa czlowieka, czy też jest zjawiskiem naturalnym. Ja słusznie
      podkresla Abstrakt, niezbitych dowodów na to pierwsze nie ma. Nawet film Ala
      Gore "Inconvenient truth" takim dowodem nie jest, choć w opinii wielu dowodem
      własnie jest i to koronnym. Mozna najwyżej mówic o bardzo silnych poszlakach.

      Jeżeli wykreślic średnia temperature globu i zawartośc CO2 w powietrzu
      w funkcji czasu, to kształt obu krzywych okazuje się uderzająco zbiezny (słynny
      kształt "kija hokejowego").

      Ale nie tylko wykres zawartości CO2 w powietrzu ma taki kształt. Jesli wykreślic
      w ten sam sposób liczbe ludnosci Chin lub Indii, to otrzyma sie nader podobny
      kształt kija hokejowego! I zapewne wiele innych rzeczy da bardzo podobny wykres.

      Ja osobiscie uważam, że niezależnie od tego, czy emitowany przez nas dwutlenek
      wegla ponosi winę, czy nie - nalezy wszelkimi siłami dażyc do zmniejszenia jego
      emisji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja