Gość: tomek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
19.04.03, 21:47
TVP pana Kwiatkowskiego (wiernego kolesia Millera
- wspólny udział w Rywingate etc.)
zrobiła żenujacą histerię
wokół zakupu F-16, stając sią
po raz kolejny tubą propagandową
tracącego
poparcie społeczne rządu.
Doszło do bełkotu, z którego wynikałoby
iż rzekomym panaceum na wszyskie problemy
jest zakup
wojskowych samolocików. Toż to nobel w
ekonomii - biedne kraje III świata
- chcecie zlikwidować nędzę kupcie
se F-16 albo coś droźszego !
Prawda jest natomiast brutalna .... :
1) samoloty wojskowe są ostatnią rzeczą
potrzebną temu krajowi ... nigdy nie
zostaną uzyte dla Polski, może ewentulanie
w serwilistycznych "misjach zagranicznych"
za pieniadze
podatników
2) kredyt nie jest preferencyjny, a typowo
komercyjny (ponad 7 %) - stąd koszt
samolotów do 3,5 mld, a z kredytem az 6 mld
3) Lockheed Martin robi wspaniały interes
- oto w czasie posuchy na rynku broni
biedny kraj został skrojony na dużą kasę,
a jego obywatele znowu zadużeni.
Dlatego przedstawiciele Lokheed'a wpadli
w euforie i dołączycli do propagadny sukcesu.
4) ofset wyniesie co najwyżej 7,5 mld na przestrezni
wielu lat (6 mld to ustawowe minimum), inne cyferki to
bełkot sofistyczno-matematyczny w stylu
"pozniej te inwestyceje wygeneruja inne inwestycje itd .."
- no tak tylko np. przy Grippenie też mozna
by tak pieprzyć;
wiecej - do ofsetu zaliczono "na chama" inwestycje
które i tak by miały miejsce jak
np. przeniesienie
starej linii montażowej starych
Opli Astra II z Niemiec do Polski
5) wiekszosc inwestycji ofsetowych idzie
w trupa gospodarczego jakim są zakłady
zbrojeniowe - tu nie ma widoków na istotny
popyt zewnetrzny (chyba że
my bedziemy kupować broń - po cholere nam ona ?),
a i zatrudnienie nieznaczne
6) platowiec f-16 to stary klamot (koncepcja
z 1970 r, pierwszy lot 1974 r) u schyłku produkcji
7) Zarowno Grippen jak i Mirage mialy 2-letnie
gwarancje ... a F-16 : 180 dni !
Także eksploatacja F-16 jest najdroższa.
8) Wybór F-16 jest kolejnym przejawem serwilistycznej polityki
wobec administarcji USA (budzącej zrozumiałą konsternację w EU)
prowadzonej przez niegdysiejszych lizodupców ZSRR.
Za tą polityką stoi naiwnie dziecinna nadzieja na
to, że oto pan Bush & co. da może jakąś marchewkę, a w razie potrzeby
obroni.
Tymaczasem to nie czasy planów Marshala,
anglosasi są chłodni w biznesie i wyrachowani
w polityce, a ich specjalizacją jest
dymanie naiwnych kundelków.