puls
20.04.03, 23:14
Czyli Bademy ,baberiby ,Ali , muhamety i inne tym podobne ....tfu
Czesciowa odp skad tyle arabstwa w Polsce.........
Autor: wojo!!!!@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 28-08-2002 23:26 + dodaj do ulubionych wątków
Prosze , oto jedna z odpowiedzi skad te arabstwo , te pseudo -studenty-
terorysci i ich pociotki .............zaraza zaszczepiona za komuny moze
rozprzestrzenic sie z pomoca Uni .
"Życie Warszawy" sprawdziło co Abu Nidal robił w STOLICY
Dziewulski ujawnia tajemnice terrorysty
Międzynarodowy terrorysta Abu Nidal mieszkał i prowadził interesy w
Warszawie.
Historia jego pobytu opatrzona jest klauzulą najwyższej tajności. Czym
zajmował
się nad Wisłą, czy w ogóle był w Polsce? Oto nasze ustalenia. Mimo
współdziałania ze służbami specjalnymi Syrii i Libii Abu Nidal dbał o rozwój
własnych źródeł finansowania i zaopatrzenia w sprzęt niezbędny do
przeprowadzania akcji terrorystycznych. Pod koniec lat 70. w krajach
Bliskiego
Wschodu założył sieć firm finansujących jego działalność, a na początku lat
80.
dwa przedsiębiorstwa w Europie. Jedno w NRD, drugie w Polsce, w której
zdaniem
wywiadu amerykańskiego zamieszkiwał przez cztery lata.
Dlaczego Abu Nidal za miejsce zamieszkania obrał Polskę? - Na początku lat
80.
terroryści mieli tu idealne warunki bytowe. Kraj za żelazną kurtyną, w
którym
służba bezpieczeństwa koncentrowała swoje wysiłki na walce z opozycją i nie
interesowała się działalnością gości z Bliskiego Wschodu. Duże znaczenie
miał
również polski klimat, idealny dla człowieka, który przeszedł dwie operacje
serca i nie znosił upałów - mówi poseł Jerzy Dziewulski. Jego zdaniem pod
koniec lat 70. między przedstawicielami naszego kraju i Abu Nidala zawarte
zostało porozumienie: w Polsce nie będzie baz szkoleniowych dla terrorystów,
ale istnieje możliwość pewnych form przechowywania członków Fatah, a nawet
udzielania im stypendiów studenckich. W zamian ludzie Fatah mają się
zachowywać
w Polsce dyskretnie i prać swoje brudy poza granicami naszego kraju. - Abu
Nidal poszedł na układ, z jego punktu widzenia bardzo korzystny - tłumaczy
Dziewulski. Czy układ był równie korzystny dla Polski, mającej przecież na
początku lat 80. dobre stosunki z OWP, której przedstawicielstwo znajdowało
się
w Warszawie? - Zastosowano cyniczną taktykę: mordujcie się, byle nie u nas -
wyjaśnia poseł SLD. W efekcie porozumienia, do Polski na studia przyjechało
kilkudziesięciu członków Rady Rewolucyjnej, którzy czuli się na tyle
zadomowieni, że przez pewien czas wydawali w Warszawie gazetę "Fillastin as
saura" ("Palestyna w dobie rewolucji") i wysyłali do ambasadora
palestyńskiego
listy z pogróżkami. Do Polski przyjechał też sam Abu Nidal, który z żoną i
dziećmi zamieszkał pod Poznaniem i stamtąd kontrolował działalność swojej
firmy
w Warszawie - do stolicy przyjeżdżał dwa razy w miesiącu, na spotkania z
kurierem z Damaszku. SAS Trade and Investment, bo tak nazywała się firma,
oficjalnie zajmował się handlem cukrem. Siedziba SAS mieściła się na 25
piętrze
hotelu Intraco, w jednym pokoju wynajmowanym od Domu Handlowego Maciej
Czarnecki. Warszawskim przedstawicielem Abu Nidala był Samir Najmadeen,
znany
jako księgowy terrorysty. Czym naprawdę zajmowała się firma SAS? -
Handlowali
bronią. Kooperowali m.in. z Centralnym Zarządem Inżynierii Ministerstwa
Współpracy Gospodarczej z Zagranicą, "Cenzinem" - tłumaczy Dziewulski.
Podobnego zdania był amerykański wywiad. "Cenzin" wyparł się współpracy. W
1990
roku w polskiej prasie ukazały się płatne ogłoszenia, w których firma
eksportująca broń na Bliski Wschód oficjalnie dementuje pogłoski, jakoby
kiedykolwiek handlowała bronią z firmą SAS Trade and Investment. Kariera Abu
Nidala w Polsce dobiegła końca w 1985 roku, gdy Stany Zjednoczone zwróciły
się
z oficjalną notą wzywającą do ukrócenia działalności organizacji terrorysty.
MSZ zwróciło się w tej sprawie do generała Kiszczaka, a ten polecił
podległym
służbom zajęcie się sprawą. Abu Nidal zrozumiał, że w Polsce już nie ma dla
niego miejsca. Jesienią 1985 r. wyjechał do Algierii.