Bruksela obawia się polskich "spekulantów"?

23.04.03, 21:27
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030415/ekonomia/ekonomia_a_3.html
Bruksela obawia się spekulantów

Czy w ostatnich miesiącach przed przystąpieniem do Unii Europejskiej polskie
firmy zaczną masowo magazynować i importować żywność, którą po 1 maja 2004
roku będzie można sprzedać z dużym zyskiem w krajach "15"? - Zrobimy
wszystko, aby temu zapobiec - powiedział wczoraj rzecznik komisarza ds.
rolnych UE Gregor Kreuzhuber.


Ceny mleka, cukru czy ryżu w Polsce i Unii różnią się dziś nawet dwukrotnie.
Handlowcy nie mogą jednak tego wykorzystać, bo rynek wspólnoty jest chroniony
wysokimi cłami. Z dniem uzyskania przez Polskę członkostwa cła znikną. Co
prawda od tego momentu interwencja Brukseli na rynku rolnym obejmie także
nasz kraj i ceny części produktów rolnych poszybują w górę, jednak ci, którzy
zgromadzą wcześniej zapasy, mogą zarobić krocie.

Długa lista produktów chronionych

- Dobrym przykładem jest ryż - mówi jeden z unijnych ekspertów. - W Polsce
jego import jest wolny, podczas gdy Unia stosuje wysokie cła, aby promować
produkcję w Hiszpanii, południowej Francji i zamorskich regionach
krajów "15". Dlatego różnice cen po obu stronach Odry są wysokie. Jeśli
polscy importerzy na czas sprowadzą ryż, po 1 maja 2004 roku mogą go z dużą
korzyścią sprzedać w Niemczech czy Hiszpanii. Bruksela bardzo się tego
obawia, bo wówczas ceny załamią się, a producenci we Francji czy Hiszpanii
mogą nawet zbankrutować. Lista produktów chronionych w Unii jest długa. Nie
na wszystkich da się jednak łatwo zarobić. Magazynowanie bananów wymaga np.
poważnych inwestycji. Podobnie ze sprowadzanymi dziś bez ceł z Norwegii
łososiami, śledziami i makrelami.

Polskie władze obiecały Komisji dostarczyć dane o "normalnym" poziomie
zapasów produktów rolnych. Rząd nie może zakazać prywatnym firmom
sprowadzania z zagranicy czy magazynowania żywności. Jeśli jednak po 1 maja
2004 roku upłynnią one w krajach "15" wyjątkowo wysokie rezerwy, mogą zostać
obłożone bardzo wysokimi podatkami, które zostaną uzgodnione z Brukselą.

Wprowadzenie w życie tego porozumienia będzie jednak trudne. Rząd bowiem na
razie nie wie, jak dużo zapasów przechowują prywatni importerzy. Można też
spodziewać się długich sporów o definicję "normalnego" ich poziomu. Gdy do
Unii przystępowała w połowie lat 90. Austria, Szwecja i Finlandia, zajęło to
dwa i pół roku. Kolejny problem: od 1 maja 2004 roku kontrola przewozu
towarów na Odrze i Nysie zniknie, przez co wykrycie wzrostu importu żywności
z Polski będzie technicznie trudniejsze.

Kłopot ma zresztą także sam rząd. Nasz władze objęły bowiem interwencyjnym
skupem niektóre produkty, które nie korzystają z tej formy wsparcia w Unii.
Dotyczy to przede wszystkim wieprzowiny. Aby dostosować się do unijnego
prawodawstwa, rząd musi możliwie szybko pozbyć się zgromadzonych zapasów,
tracąc na tym możliwie jak najmniej. Bruksela ma z kolei inny problem:
sprzedaż zbyt dużej ilości wieprzowiny na rynku może podciąć ceny we
wspólnocie. Są one dziś relatywnie wysokie dzięki cłom importowym na granicy.

Odmienne definicje

Spór dotyczy także zbóż, masła, mleka w proszku, wołowiny i innych produktów
żywnościowych, które zarówno w Polsce, jak i w Unii są objęte skupem
interwencyjnym. Jednak Bruksela i Warszawa odmiennie definiują ilość
żywności, jaką trzeba "zdjąć" z rynku, aby utrzymać wysokie ceny. Stawki
skupu w Polsce i Unii są zresztą odmienne. Przekazując zapasy polskie, władze
mogą więc na jednych produktach stracić, a na innych zyskać. Dodatkowym
problemem są unijne normy żywności: jeśli polskie zboże czy wołowina
zgromadzona przez rząd nie będą ich spełniać, Bruksela nie zgodzi się na ich
odkupienie czy objęcie dopłatami do eksportu.

Kłopotów nie będzie natomiast z magazynami strategicznymi żywności,
zgromadzonymi przez wojsko na wypadek wojny. Ich wielkość, ale także jakość
pozostają tajemnicą. Bruksela chce mieć pewność tylko co do jednego: że nie
będą "po cichu" upłynniane.

Jędrzej Bielecki z Brukseli


www.pk.bezuprzedzen.pl/abazar.htm
www.pk.bezuprzedzen.pl/akwiat.shtml

    • Gość: +++Ignorant Gromadź żywnośc, susz suchary! Unia u bram! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.03, 21:33
      wild napisał:

      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030415/ekonomia/ekonomia_a_3.html
      > Bruksela obawia się spekulantów
      >
      > Czy w ostatnich miesiącach przed przystąpieniem do Unii Europejskiej polskie
      > firmy zaczną masowo magazynować i importować żywność, którą po 1 maja 2004
      > roku będzie można sprzedać z dużym zyskiem w krajach "15"? - Zrobimy
      > wszystko, aby temu zapobiec - powiedział wczoraj rzecznik komisarza ds.
      > rolnych UE Gregor Kreuzhuber.
      >
      >
      > Ceny mleka, cukru czy ryżu w Polsce i Unii różnią się dziś nawet dwukrotnie.
      > Handlowcy nie mogą jednak tego wykorzystać, bo rynek wspólnoty jest chroniony
      > wysokimi cłami. Z dniem uzyskania przez Polskę członkostwa cła znikną. Co
      > prawda od tego momentu interwencja Brukseli na rynku rolnym obejmie także
      > nasz kraj i ceny części produktów rolnych poszybują w górę, jednak ci, którzy
      > zgromadzą wcześniej zapasy, mogą zarobić krocie.
      >
      > Długa lista produktów chronionych
      >
      > - Dobrym przykładem jest ryż - mówi jeden z unijnych ekspertów. - W Polsce
      > jego import jest wolny, podczas gdy Unia stosuje wysokie cła, aby promować
      > produkcję w Hiszpanii, południowej Francji i zamorskich regionach
      > krajów "15". Dlatego różnice cen po obu stronach Odry są wysokie. Jeśli
      > polscy importerzy na czas sprowadzą ryż, po 1 maja 2004 roku mogą go z dużą
      > korzyścią sprzedać w Niemczech czy Hiszpanii. Bruksela bardzo się tego
      > obawia, bo wówczas ceny załamią się, a producenci we Francji czy Hiszpanii
      > mogą nawet zbankrutować. Lista produktów chronionych w Unii jest długa. Nie
      > na wszystkich da się jednak łatwo zarobić. Magazynowanie bananów wymaga np.
      > poważnych inwestycji. Podobnie ze sprowadzanymi dziś bez ceł z Norwegii
      > łososiami, śledziami i makrelami.
      >
      > Polskie władze obiecały Komisji dostarczyć dane o "normalnym" poziomie
      > zapasów produktów rolnych. Rząd nie może zakazać prywatnym firmom
      > sprowadzania z zagranicy czy magazynowania żywności. Jeśli jednak po 1 maja
      > 2004 roku upłynnią one w krajach "15" wyjątkowo wysokie rezerwy, mogą zostać
      > obłożone bardzo wysokimi podatkami, które zostaną uzgodnione z Brukselą.
      >
      > Wprowadzenie w życie tego porozumienia będzie jednak trudne. Rząd bowiem na
      > razie nie wie, jak dużo zapasów przechowują prywatni importerzy. Można też
      > spodziewać się długich sporów o definicję "normalnego" ich poziomu. Gdy do
      > Unii przystępowała w połowie lat 90. Austria, Szwecja i Finlandia, zajęło to
      > dwa i pół roku. Kolejny problem: od 1 maja 2004 roku kontrola przewozu
      > towarów na Odrze i Nysie zniknie, przez co wykrycie wzrostu importu żywności
      > z Polski będzie technicznie trudniejsze.
      >
      > Kłopot ma zresztą także sam rząd. Nasz władze objęły bowiem interwencyjnym
      > skupem niektóre produkty, które nie korzystają z tej formy wsparcia w Unii.
      > Dotyczy to przede wszystkim wieprzowiny. Aby dostosować się do unijnego
      > prawodawstwa, rząd musi możliwie szybko pozbyć się zgromadzonych zapasów,
      > tracąc na tym możliwie jak najmniej. Bruksela ma z kolei inny problem:
      > sprzedaż zbyt dużej ilości wieprzowiny na rynku może podciąć ceny we
      > wspólnocie. Są one dziś relatywnie wysokie dzięki cłom importowym na granicy.
      >
      > Odmienne definicje
      >
      > Spór dotyczy także zbóż, masła, mleka w proszku, wołowiny i innych produktów
      > żywnościowych, które zarówno w Polsce, jak i w Unii są objęte skupem
      > interwencyjnym. Jednak Bruksela i Warszawa odmiennie definiują ilość
      > żywności, jaką trzeba "zdjąć" z rynku, aby utrzymać wysokie ceny. Stawki
      > skupu w Polsce i Unii są zresztą odmienne. Przekazując zapasy polskie, władze
      > mogą więc na jednych produktach stracić, a na innych zyskać. Dodatkowym
      > problemem są unijne normy żywności: jeśli polskie zboże czy wołowina
      > zgromadzona przez rząd nie będą ich spełniać, Bruksela nie zgodzi się na ich
      > odkupienie czy objęcie dopłatami do eksportu.
      >
      > Kłopotów nie będzie natomiast z magazynami strategicznymi żywności,
      > zgromadzonymi przez wojsko na wypadek wojny. Ich wielkość, ale także jakość
      > pozostają tajemnicą. Bruksela chce mieć pewność tylko co do jednego: że nie
      > będą "po cichu" upłynniane.
      >
      > Jędrzej Bielecki z Brukseli
      >
      >
      > www.pk.bezuprzedzen.pl/abazar.htm
      > www.pk.bezuprzedzen.pl/akwiat.shtml
      >
    • wild Bruksela obawia się polskich 'spekulantów'? 07.05.03, 18:27
      .
    • wild Bruksela obawia się polskich 'spekulantów'? 10.05.03, 23:20
      .
      • Gość: Heniek Re: Bruksela obawia się polskich 'spekulantów'? IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 00:43
        Kilo ryzu w LIDL kosztuje 89 centow.Jak Polacy moga jeszcze na ryzu zarobic.???
        • wild Re: Bruksela obawia się polskich 'spekulantów'? 19.05.03, 07:06
          Gość portalu: Heniek napisał(a):

          > Kilo ryzu w LIDL kosztuje 89 centow.Jak Polacy moga jeszcze na ryzu
          zarobic.???

          co to jest LIDL?
    • wild Re: Bruksela obawia się polskich 'spekulantów'? 29.05.03, 20:44
      .
    • wild specjalizacja 'spekulacja' 03.06.03, 16:14
      :>
    • wild 'spekulant' i 'przemytnik' sowiecka semantyka trwa 10.06.03, 18:24
      .
Pełna wersja