Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
26.04.03, 15:05
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030426&id=my12.txt
Wszędzie tam, gdzie żyją Ormianie, a więc także w Polsce, 24 kwietnia
obchodzony jest jako Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Ormian, dokonanego przez
Turków w latach 1895-1923. Zbrodnia ta - określana w historiografii
ormiańskiej jako "Genocide", a w polskiej jako "rzeź Ormian" - nie tylko
przyczyniła się do zgładzenia w barbarzyński sposób 1,5 mln chrześcijan, ale
także utorowała drogę do dalszych ludobójstw, którymi zhańbił się wiek XX.
Brak bowiem potępienia, najczęściej ze względów politycznych, zbrodniczych
działań Turcji, zachęcił rządy innych państw do podobnych działań. Wspomnijmy
tutaj choćby poczynania "rycerskiego" Wehrmachtu wobec ludności cywilnej w
czasie II wojny światowej czy ludobójstwo na Kresach Wschodnich, dokonane na
bezbronnych Polakach przez nacjonalistów ukraińskich.
Od rzezi Ormian mija wiek, ale Turcja, aktywny członek NATO i natarczywy
kandydat hałaśliwie dobijający się do drzwi Unii Europejskiej, cieszy się,
niestety nadal, bezkarnością. Oficjalna turecka propaganda wciąż tak samo
kłamie, jak swego czasu inni propagandziści kłamali w sprawie Katynia lub
syberyjskich łagrów.
Geneza
Armenia, piękna kraina - leżąca u podnóży biblijnej góry Ararat, na której
osiadła Arka Noego - była pierwszym krajem na świecie, który przyjął wiarę w
Jezusa Chrystusa za religię państwową. Stało się to w 301 r. (według
niektórych historyków w 313 lub 314 r.) za przyczyną biskupa św. Grzegorza
Oświeciciela, który ochrzcił ówczesnego króla Armenii. Z kolei w 405 r. mnich
św. Mesrop Masztoc ułożył alfabet ormiański, co pozwoliło na przetłumaczenie
Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła na język narodowy. Już więc w pierwszych
wiekach chrześcijaństwa losy tego kraju nierozerwalnie związały się z
Ewangelią, za co Ormianie niejednokrotnie musieli zapłacić krwią i niewolą.
Dzieje Armenii były bardzo burzliwe. Kraj położony na pograniczu Europy i
Azji przeżywał bowiem liczne najazdy Bizantyjczyków, Persów, Arabów, a
zwłaszcza Turków Seldżuckich, którzy w 1064 r. zdobyli i zniszczyli stolicę w
Ani. Po tym wydarzeniu kraj ten na wiele wieków utracił niepodległość.
Ormianie zaś, emigrując przed prześladowaniami, rozproszyli się po całym
świecie. Zajmując się kupiectwem i rzemiosłem, poruszali się wzdłuż szlaków
handlowych. Dotarli najpierw do Azji Mniejszej i na Bliski Wschód, gdzie
założyli liczne kolonie. Następnie na Bałkany, Krym, Ruś Kijowską i Ruś
Halicką. Po zajęciu tego ostatniego kraju w pierwszej połowie XIV wieku przez
króla Kazimierza Wielkiego znaleźli się też w obrębie państwa polskiego,
które stało się dla nich drugą ojczyzną. Cieszyli się bowiem w nim opieką
polskich monarchów i magnatów, posiadając liczne przywileje, w tym też prawo
do tworzenia własnych samorządów i parafii. Ich osady rozsiane były głównie
na Pokuciu, czyli na pograniczu polsko-mołdawskim. Kościelną jednak stolicą
polskich Ormian stał się Lwów, w którym do dnia dzisiejszego istnieje
wspaniała katedra ormiańska, zbudowana w 1363 r. przez kupców z Krymu.
Istniała tu także siedziba biskupa, który swoją jurysdykcją obejmował
wszystkich Ormian w Polsce, na Litwie i w Mołdawii. Nawiasem mówiąc, do 1939
r. Lwów był jedynym miastem w Europie, w którym znajdowały się trzy
katolickie katedry arcybiskupie, należące do trzech bratnich obrządków:
rzymsko-, grecko- i ormiańskokatolickiego.
Trzeba jednak zaznaczyć, że pierwsi emigranci spod Araratu nie byli
katolikami. Dynamicznie rozwijający się Kościół ormiański zerwał bowiem
łączność z Kościołem katolickim, i to na początku swych dziejów. Stało się to
po Soborze Chalcedońskim w 451 r., co ostatecznie przypieczętowane zostało w
552 r. Od tej pory większość Ormian tworzy Kościół narodowy, który pod nazwą
Ormiański Kościół Apostolski uznaje zwierzchnictwo nie biskupa Rzymu, ale
katolikosa w Eczmiadzynie w Armenii. Jedynie część Ormian poprzez unie
kościelne, zawarte w Polsce w 1630 r. i w Libanie w 1742 r., powróciła do
łączności z Kościołem katolickim, tworząc w jego strukturach obrządek
ormiański. Obrządek ten zachowuje swoje tradycje i zwyczaje, a przede
wszystkim własną liturgię, w tym także język staroormiański, czyli tzw.
grabar, jako język liturgiczny. W Polsce - po śmierci w 1938 r. ostatniego
lwowskiego arcybiskupa ormiańskiego Józefa Teodorowicza oraz po zamordowaniu
przez NKWD w obozie na Kołymie w 1954 r. ostatniego administratora
archidiecezji ormiańskokatolickiej ks. infułata Dionizego Kajetanowicza -
sprawa obrządku ormiańskiego jest w dużym stopniu nieuregulowana. Symbolem
tego jest wręcz sprawa pochówku arcybiskupa Teodorowicza, senatora i
wielkiego patrioty polskiego, którego doczesne szczątki ze względów
politycznych są od wielu lat pochowane we Lwowie w cudzym grobowcu pod obcym
nazwiskiem, co dla Ormian-katolików jest bolesną raną. Nawiasem mówiąc, jest
to jedyny w Europie katolicki hierarcha, który nie ma ani swego grobu, ani
tabliczki z imieniem, ani nawet krzyża.
O ile diaspora ormiańska w Rzeczypospolitej i w innych krajach europejskich
cieszyła się swobodami obywatelskimi, o tyle sytuacja Ormian w samej Armenii,
a także w państwach sąsiednich, była bardzo ciężka. Wierni Kościoła
ormiańskiego jako chrześcijanie byli bowiem zawsze w państwach muzułmańskich
obywatelami drugiej kategorii, a w wielu wypadkach wręcz niewolnikami. Poza
tym, na początku XIX w. los Armenii był wyjątkowo ciężki. Kraj ten stał się
bowiem terenem zaciętych wojen prowadzonych przez Turcję, Rosję i Persję.
Ostatecznie kraj podzielony został między dwa pierwsze mocarstwa, których
władcy, dążąc do zagarnięcia całego Zakaukazia, przedmiotowo traktowali naród
ormiański, pozbawiony własnego państwa. Stosunkowo najlepsza była sytuacja
Ormian w prawosławnej Rosji; w wielu przypadkach przypominała ona sytuację
Polaków w zaborze austriackim. Jednak również carom rosyjskim zależało nie na
odrodzeniu państwowości ormiańskiej, lecz jedynie na poszerzeniu granic
swojego imperium w Azji.
Tzw. kwestia ormiańska
Druga połowa XIX wieku to wielki wzrost świadomości narodowej Ormian, co
szczególny niepokój budziło w Turcji. W kraju tym od czasu manifestu,
wydanego w 1839 r. w Gülhane, Ormianie jako chrześcijanie mieli teoretycznie
zagwarantowaną wolność wyznania i posiadania prywatnej własności. W praktyce
jednak wydani byli na bezkarność urzędników i wojskowych tureckich, którzy w
brutalny, często krwawy sposób dokonywali grabieży majątków ormiańskich.
Grabieże potęgowało przekonanie o zamożności Ormian, trudniących się
kupiectwem lub bankierstwem. Grabieżom nie przeszkodziło ani wydane
potwierdzenie postanowień manifestu z Gülhane, ani zatwierdzenie w 1863 r.
praw narodowościowych, przygotowanych przez samych Ormian. Nie przeszkodziły
też interwencje państw europejskich, do których przez swoich dyplomatów i
kupców docierały informacje o prześladowaniu chrześcijan w imperium
otomańskim.
W 1877 r. wybuchła wojna Rosji z Turcją, toczona na Bałkanach i na
Zakaukaziu. Ormianie, licząc na opiekę chrześcijańskiego władcy, poparli
wkraczające wojska rosyjskie, często służąc ochotniczo jako przewodnicy i
zwiadowcy. Po zwycięskiej dla Rosji wojnie próbowano wprawdzie do traktatów
podpisanych w 1878 r. w San Stefano i w Berlinie wprowadzić ochronę praw
Ormian, ale i to - wobec skandalicznej postawy Anglii - nie przyniosło zmiany
tragicznej sytuacji. Co więcej, wzbudziło u władz tureckich przekonanie o
istnieniu poważnego problemu państwowego w postaci tzw. kwestii ormiańskiej,
czyli problemu Ormian-chrześcijan, którzy stali się kłopotliwymi obywatelami.
Rozwiązanie tej "kwestii" stało się więc kluczową sprawą dla kolejnych
władców Turcji. Rozwiązanie to jednak szło nie w kierunku ochrony praw
mniejszości chrześcijańskiej, ale w kierunku odwrotnym, czyli w kierunku
eksterminacji ludności orm