Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
27.04.03, 02:44
Manhattan na piasku
W sercu arabskiej pustyni rozkwita wzorcowe miasto turystyczne. Dubaj już
wkrótce prześcignie rozmachem i ekstrawagancją Las Vegas i Singapur.
Pieniądze mogą zapewnić spokój i tłumy turystów nawet w trakcie wojny.
C. SCEMAMA
13.02.2003
Klęcząc na ziemi, indyjski robotnik wykonuje ostatnie pociągnięcia pędzlem.
Maluje na złoty kolor filar podtrzymujący budowlę. Nad nim wznosi się siedem
kopuł pomalowanych na różne odcienie ochry, co symbolizuje kolory pustynnego
piasku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Tego dnia w Dubaju zostanie
otwarty kolejny pięciogwiazdkowy hotel.
W Dubaju tradycja jest wciąż żywa, choć to zrodzone w sercu pustyni miasto -
elegancka mieszanka Singapuru i Las Vegas - nieodwołalnie postawiło na
nowoczesność. Przepych budowli, eleganckie sklepy oferujące markowe produkty,
sześciopasmowe autostrady, po których pędzą luksusowe samochody: porsche,
ferrari, czy toyoty land cruiser. Za jakieś 10 lat należące do emiratu złoża
ropy naftowej wyczerpią się, dlatego już dziś Dubaj stawia na błyskawiczny
rozwój. Od 3 lat ten zapał jest skierowany nie tylko na biznes, ale także na
turystykę. Ambitna maleńka monarchia chce stać się drugim Miami w Zatoce
Perskiej - według planów do 2010 r. miasto ma odwiedzać 15 mln turystów.
Dubaj zrodził się jako owoc wielkiego marzenia szejka Raszida al-Machtuma,
ojca obecnego emira. W latach 60. na całą jego monarchię składały się:
piasek, mała zatoczka, wyboiste drogi i ropa naftowa. Nie było nawet
elektryczności - tylko dwa miasteczka i parę beduińskich namiotów. Gdyby nie
duch przedsiębiorczości władcy, Dubaj nadal byłby spłachciem jałowej ziemi.
Korzystając z dostępu do morza, emir zbudował tu port i ustanowił strefę
wolnocłową. - Szejk Raszid miał dalekosiężną wizję. Wiedział, że szybko
trzeba znaleźć alternatywne wobec ropy źródła dochodu - opowiada Frédéric
Bardin, pochodzący z Francji szef biura podróży Arabian Adventures. Ulokowany
idealnie pomiędzy Azją, Afryką a Europą (najdalej 7 godzin lotu w każdą
stronę) Dubaj stał się tętniącym życiem ośrodkiem handlu, a także przemytu:
od przypraw przez wyroby z jedwabiu aż po produkty high-tech. IBM, Carrefour,
CNN, Mark's & Spencer, Toyota… - ponad tysiąc firm z całego świata otworzyło
tu swoje filie, korzystając ze zwolnień podatkowych.
To już nie jest po prostu emirat, to gigantyczny plac budowy. Robotnicy,
głównie imigranci z Indii i Pakistanu, pracują dzień i noc. Nie ma czasu do
stracenia. W tym raju dla architektów w ciągu ostatnich 2 lat czas płynął
bardzo szybko. Bo podjąwszy decyzję o rozwoju turystyki, władze Dubaju nie
bawią się w półśrodki. Z myślą o przybyszach zza granicy w mieście
natychmiast zaczęto budować gigantyczne kompleksy handlowo-rozrywkowe. Rosną
one jak grzyby po deszczu. Obecnie w realizacji jest 100 projektów, z czego
25 to przyszłe pięciogwiazdkowe hotele. W Dubaju nie oszczędza się na niczym,
gdy chodzi o rozwój luksusowej turystyki
Kliknij tu:
tygodnikforum.onet.pl/1118076,0,4865,923,1,artykul.html