benek231
19.03.07, 03:18
obywatel.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3984761.html
Ma sie rozumieć przy założeniu, że Pasożyci dopuściliby do niego, jako że nie tak znów dawno jak
Rejtany rwali bieliznę na strzępy, dla podkreślenia, ze NIE GŁOSUJE SIĘ !!! nad życiem ludzkim.
Zupełnie jakby aktualna ustawa nie wzięła się z głosowania lecz, za sprawą sił wyższych, w cudowny
sposób, spłynęła do Dziennika Ustaw by pozostać w nim na zawsze - od zawsze.
Rozsądny człowiek oleje to referendum tak jak olewał głosowania w PRLu. Na zasadzie - niech sobie
dalej robia co chcą, ale bez mojego uwiarygodniania tego co oni i tak robią, gdy tylko zechcą.
Obok istotnych pryncypiów istnieją także praktyczne powody dla których rozsądny człowiek oleje to
referendum.
Zatem wobec spodziewanych propozycji wyłączenia z dopuszczalności aborcji w przypadkach
gwałtu i kazirodztwa, bądź pozostawienia ich:
1) Wynik referendum nad proponowaną poprawką do konstytucji będzie antyaborcyjny!!! - bez
względu na to "kto wygra".
2) Ewentualny zakaz aborcji w wyniku kazirodztwa i gwałtu w zasadze niczego nie zmienia gdyż
zgłaszanych(!!) przypadków ciąż w wyniku gwaltu i kazirodztwa jest bardzo, bardzo mało - nie ma
się więc o co bić, przy czym, jak wyżej, "wygrana" oznacza akceptację istniejącego antyaborcyjnego
prawa, podczas gdy przegrana praktycznie niemal nic nie zmienia.
3) Proponowane referendum obliczone jest na powszechna akceptacje prawa, ktore nie przeszłoby w
referendum roku 1996, kiedy to zostało ono ustanowione przez podporządkowany Wojtyle Sejm.
4) Politycy lewicy oraz PO (w szczególności) opowiadają się za referendum aby to nie oni sami
musieli narażac się Katabasom - o zabezpieczenie własnych tyłków głównie im chodzi. To dlatego
tacy "hurra-demokratyczni" raptem sie stali, oraz zatroskani o głos ludu.
5) Na ryzyko można by ewentualnie pozwolić sobie gdyby w grę wchodziło także zliberalizowanie
istniejącego prawa antyaborcyjnego. Problem w tym, że aktualnie nie ma na to najmniejszych
szans!!!, a wiec SLD może darować sobie obludę obliczoną na pozyskanie poparcia.
SLD miał możność niedopuszczenia do ustanowienia aktualnego prawa antyaborcyjnego, ale wolał
nie narażac się Wojtyle i reszcie kleru. Ich ówczesna postawa nie ma jednak nic wspólnego z
naiwnością - to bylo starannie skalkulowane handlowanie prawami ludzkimi i obywatelskimi, w
zamian za możliwość zachowania przez czerwonych głów oraz stanu posiadania - uciułanego na
grabieniu obywateli PRL.
6) Tak długo jak SLD mowi o umowie społecznej, w sprawie aktualnego prawa antyaborcyjnego, tak
długo udowadnia SLD, iż jedynym jego zamiarem (nadal) jest wykiwanie własnego elektoratu,
albowiem nie było żadnej społecznej umowy w roku 1996. Byla umowa "ich z nimi" przy Okrągłym
Stole, a w jej ramach poddanie klerowi praw kobiety do decydowania o własnej ciąży, gdyz tego
zażadal dzierżymorda Wojtyła - Naczelny Pastuch katoli. Kłamiąc o umowie udowadnia SLD, ze nadal
nie jest wiarygodny.
7) Aktualne opowiadanie się SLD za pełną legalizacją zabiegu przerywania ciąży nie ma
najmniejszego znaczenia, w aktualnym układzie sił. W zamian winien skoncentrować SLD swe wysiłki
na zebraniu takiej mniejszości sejmowej, która zagwarantuje niedopuszczenie do uchwalenia
konstytucyjnej poprawki. Tylko w ten sposób udowodnić może SLD szczerość deklarowanych
intencji.
Aktualny dyktat kk zmienić może jedynie przesilenie i zrobienie z czarnym paskudztwem takiego
porządku jak niegdys zrobiono z nimi we Francji.
Prawo do decydowania o oborcji jest Naturalnym Prawem kobiety,