Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
09.05.03, 01:19
Struck podtrzymuje zarzuty wobec Szmajdzińskiego
08.05.2003 10:09 (aktualizacja 12:28)
Struck uważa, że Szmajdziński powinien go poinformować o swojej decyzji / AP
Niemiecki minister obrony Peter Struck podtrzymał pretensje wobec swego
polskiego odpowiednika Jerzego Szmajdzińskiego o nieuzgodnienie z nim i ze
stroną duńską polskiej propozycji wspólnych działań w Iraku.
W dzisiejszym wywiadzie dla rozgłośni radiowej Deutschlandfunk Struck
powiedział, że został poinformowany o polskiej propozycji w niedzielę
wieczorem - "dopiero po tym, jak polski minister rozmawiał z prasą". Duński
minister obrony nic nie wiedział o polskiej inicjatywie - twierdzi
Struck. "Myślę, że (Szmajdziński) powinien poinformować nie tylko mnie, ale
także duńskiego ministra obrony, zanim rozmawiał z amerykańskimi
dziennikarzami" - wyjaśnił szef niemieckiego resortu obrony.
Szmajdziński oświadczył wczoraj w Warszawie, że poinformował w bezpośredniej
rozmowie niemieckiego ministra o polskim planie wykorzystania niemiecko-
polsko-duńskiego Korpusu Północ-Wschód do działań stabilizujących w Iraku.
Sztab Korpusu znajduje się w Szczecinie.
Struck powiedział, że rząd Niemiec jest przeciwny wykorzystaniu Korpusu,
ponieważ proces tworzenia trójstronnej jednostki nie został jeszcze
zakończony. "Brak jej zdolności koniecznych dla takiej misji" - zauważył.
Dlatego Korpus nie weźmie udziału w operacji na terenie Iraku, nawet gdyby
NZ podjęły decyzję o misji pokojowej w Iraku.
Struck nie wykluczył udziału Bundeswehry w Iraku w ramach sił NATO.
Rząd niemiecki wykluczył wczoraj "z przyczyn technicznych i politycznych"
udział wspólnego korpusu polsko-niemiecko-duńskiego w siłach
stabilizacyjnych w Iraku.
"Nie ma (odpowiednich) warunków do wykonania takiego zadania. Dlatego nie
myślimy o udziale niemieckich żołnierzy" - powiedział po posiedzeniu rządu
jego rzecznik Bela Anda. Na posiedzeniu minister obrony Struck przedstawił
ocenę polskiej propozycji.
Struck spotka się jednak dzisiaj ze Szmajdzińskim i duńskim ministrem obrony
Svendem Aage Jensbym w Kopenhadze.
"To doroczne spotkanie ministerialne w ramach trójstronnej współpracy,
zainicjowanej w 1995 roku utworzeniem korpusu trzech państw basenu Morza
Bałtyckiego" - wyjaśnił rzecznik duńskiego Ministerstwa Obrony Uffe
Christensen. Ministrowie "omówią między innymi polską propozycję, na którą -
jeśli zostanie zaakceptowana - potrzebna będzie zgoda parlamentu" - dodał.
"Tagesspiegel" broni Polski przed niemiecką krytyką
Niemiecki dziennik "Tagesspiegel" wziął w obronę Polskę przed ostrą krytyką
ze strony niemieckich mediów, zarzucających jej jednostronne zaangażowanie
się w konflikt iracki po stronie Ameryki. Berlińska gazeta uznała, że Polska
może przyczynić się do ponownego zbliżenia USA i Europy.
Autor komentarza na łamach "Tagesspiegla" zarzucił niemieckim krytykom
Polski "zarozumiałość, a nawet arogancję". "Polska jest krajem, którego
znaczenie można porównać z Hiszpanią, i należeć będzie w przyszłej Unii,
jako jedyny wstępujący obecnie kandydat, do dużych krajów. Nie jest biednym
petentem, któremu wolno uprawiać politykę zagraniczną tylko za pozwoleniem
UE, lecz jest krajem postrzeganym przez wielu na świecie jako aktywny
partner" - czytamy.
Jednak fakt, że Polska zaskoczyła Niemcy swoją propozycją (dotyczącą
wykorzystania trójstronnego niemiecko-polsko-duńskiego korpusu w Iraku),
dowodzi, że Polska nie panuje jeszcze nad nową sytuacją. "Polska nie jest
trojańskim koniem USA w Europie; posiada uprawnione interesy i tu, i tam.
Warszawa musi jednak unikać wszystkiego, co mogłoby utwierdzić błędne
wrażenie" - zauważył komentator.
Unia i Polska znalazły się w nowej sytuacji, z którą muszą się dopiero
oswoić - napisał "Tagesspiegel". Dawna "Piętnastka" musi pojąć, że nowe
kraje nie są biernymi partnerami, którzy z wdzięczności będą powtarzać "tak
i amen". Natomiast Polska musi nauczyć się, że wzrost znaczenia nie jest
tylko powodem do większej pewności siebie, lecz oznacza także większą
odpowiedzialność - w tym przypadku odpowiedzialność za załatanie pęknięć w
transatlantyckich stosunkach.
Nowa sytuacja może - zdaniem niemieckiego dziennika - wprawić w
ruch "niszczące siły": jeżeli wszyscy obrażą się na wszystkich, Chirac
ponownie zruga Polskę, Schroeder weźmie Polsce za złe brak konsultacji, a
Warszawa na dobre zacznie szukać pocieszenia w USA. Jednak ten nowy układ
zawiera w sobie także "wielki konstruktywny potencjał".
"Za przysługę, którą Polska wyświadcza Ameryce, obejmując kurdyjski północny
sektor i odciążając w ten sposób stosunki USA z Turcją oraz umożliwiając
wycofanie wojsk amerykańskich z Iraku, może ona oczekiwać rekompensaty: na
początek tego, że Ameryka będzie miała wzgląd na polskie stosunki z UE" -
napisał komentator i dodał: "Wspólnie z Tonym Blairem, Duńczykami i
Holendrami prezydent Kwaśniewski mógłby naciskać na USA, aby uzyskać mandat
ONZ dla Iraku".
"Byłaby to godna niespodzianka, gdyby Polska znalazła tyle siły, aby w tej
nowej sytuacji coś osiągnąć - coś, co połączy na powrót to, co się
rozeszło" - czytamy w konkluzji komentarza.
(PAP)
wyślij do znajomego « powrót
DRUKARKI