Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
17.05.03, 03:37
Bush studzi ocieplenie
HERBERT KNOSOWSKI AP
ZOBACZ TAKŻE
• Schroeder za jak najszybszym zniesieniem sankcji przeciwko Irakowi (15-05-
03, 20:57)
• Powell: przemieszczenie baz nie ma na celu podziału Europy (15-05-03,
14:15)
Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 16-05-2003, ostatnia aktualizacja 16-05-
2003 22:08
Miało być ocieplenie stosunków niemiecko-amerykańskich po wizycie sekretarza
stanu Colina Powella w Berlinie. Ale na razie nie będzie. Nadzieje zniweczył
afront prezydenta Busha
czytaj dalej »
r e k l a m a
"Welcome, Colin Powell" - tak sekretarza witał wczoraj w Niemczech "Die
Zeit". Wielki artykuł na pierwszej stronie jest bezprecedensowy, bo napisany
po angielsku. Wydawca tygodnika i przyjaciel kanclerza Gerharda Schrödera
Michael Naumann pisze, że "[przyjazd szefa dyplomacji USA] to wyraz jego
wiary w nasz sojusz, który opiera się na wspólnych wartościach". Ale "Die
Zeit" nie idzie prostą drogą do Canossy - wypomina wprawdzie Niemcom
lekceważenie "państw łotrzykowskich", ale USA ostrzega przed próbą
zdominowania świata w pojedynkę.
Wizyta Powella - pierwsza tej rangi od wojny w Iraku - miała przełamać lody,
które zmroziły Atlantyk, gdy Schröder odrzucił plany zbrojnej rozprawy z
Saddamem Husajnem. Od wybuchu wojny Bush i Schröder nie rozmawiają i podobno
szczerze się nie znoszą. Po szybkim zwycięstwie USA Berlin nie zmienił
zdania na temat samej wojny, ale łagodzi ton. Schröder mówił tydzień temu
o "żywotnej przyjaźni, która wytrzymuje różnice zdań", i zapowiedział, że
Niemcy, które są niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, poprą
inicjatywę USA zniesienia sankcji przeciwko Irakowi.
Wczoraj i kanclerz, i minister spraw zagranicznych Joschka Fischer
powtórzyli Powellowi, że "w obecnej sytuacji sankcje nie mają już sensu".
Nie było jednak mowy - przynajmniej oficjalnie - ani o udziale Niemiec, ani
o przyszłej roli NATO w stabilizacji Iraku.
Schröder zapowiedział za to rozmowy o zwiększeniu niemieckiej obecności w
Afganistanie i rozszerzeniu działania międzynarodowych sił stabilizacyjnych
poza Kabul. Do tej pory Berlin był przeciw ze względów bezpieczeństwa.
Ocieplenie zmroziła jednak wiadomość z Waszyngtonu o niespodziewanym
spotkaniu prezydenta Busha z Rolandem Kochem - premierem Hesji,
przymierzającym się w 2006 r. do kandydowania na kanclerza z ramienia
opozycyjnej CDU/CSU. Chadecja poparła wojnę w Iraku, m.in. broniąc Polski
przed atakami socjaldemokracji. Jak powiedział Koch, Bush poskarżył mu się,
że Niemcy wolą przyjaźń z Francją od Ameryki. Zostało to odebrane w urzędzie
kanclerskim jako celowy afront Busha wobec Schrödera.
I tak rozwiały się resztki nadziei na spotkanie Bush - Schröder w cztery
oczy. A okazje czekają: na przełomie maja i czerwca uroczystości 300-lecia
Petersburga oraz szczyt G8 we francuskim Evian.