"Przed 1989 r. wyjazd za granicę oznaczał ...

06.05.07, 00:25
...urządzenie się na całe życie. To tak jakby teraz komuś za wyjazd dać na
przykład 3 mln.zł". Ta genialna mysl wygłosił naczelnik Kaczolandu czyli
tzw.IV RP.
A oto odpowiedź jednego z urządzonych na całe życie.
www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4104767.html?nltxx=961608&nltdt=2007-05-05-02-06

    • lisekrudy No to pieknie.... Romanowski agentem? 06.05.07, 12:36
      Z tego listu wynika, ze naczelny wrog lustracji i pogromca IPN wlasnie przyznal,
      ze w przeszlosci zobowiazal sie do wspolpracy z komunistyczna bezpieka.

      Romanowski pisze: "Warunkiem otrzymania paszportu służbowego było podpisanie
      tzw. instrukcji wyjazdowej", a nastepnie przyznaje, ze sam taka instrukcje
      wyjazdowa podpisal ("Wszystkie te działania okupiłem wcześniejszym pobraniem
      PRL-owskiego paszportu służbowego oraz podpisaniem PRL-owskiej instrukcji
      wyjazdowej").

      Pierwsze stwierdzenie jest ewidentnie nieprawdziwe. Podpisanie instrukcji
      wywjazdowej bylo elementem procedury podejmowania wspolpracy z wywiadem
      (odpowiednik zobowiazania do wspolpracy), a nie formalnoscia obowiazujaca
      automatycznie kazdego wyjezdzajacego sluzbowo za granice. Jesli wiec Romanowski
      rzeczywiscie podpisal instrukcje wyjazdowa (dlaczego nie mielibysmy mu wierzyc
      na slowo?), to znaczy, ze zobowiazal sie do wspolpracy z wywiadem PRL.Czy taka
      wspolprace rzeczywiscie podjal, tego nie wiemy. Przypomina to casus Marka Belki.

      L.
    • dachs Re: "Przed 1989 r. wyjazd za granicę oznaczał ... 06.05.07, 12:53
      wikul napisał:

      > ...urządzenie się na całe życie. To tak jakby teraz komuś za wyjazd dać na
      > przykład 3 mln.zł". Ta genialna mysl wygłosił naczelnik Kaczolandu czyli
      > tzw.IV RP.

      Troche racji Kaczor ma.
      Naukowiec - zwlaszcza humanista - na lichym stypendium musial najczesciej wiazac
      koniec z koncem.
      Lepiej mieli przedstawiciele nauk przyrodniczych.
      Ale juz inzynier - zwlaszcza taki, ktory na pierwszy rzut oka rozwiazywal
      problemy, na ktorymi inni glowili sie tygodniami - zarabial rzeczywiscie , jak
      na polskie stosunki, krocie i po paru wyjazdach byl urzadzony na cale zycie.
      Czy warunkiem koniecznym otrzymania paszportu służbowego było podpisanie tzw.
      instrukcji wyjazdowej, nie wiem, nigdy nie wyjezdzalem sluzbowo. Ale moze ktos z
      AQ - z takimi doswiadczeniami - opowie nam o tym blizej.
      • pozarski Re: "Przed 1989 r. wyjazd za granicę oznaczał ... 06.05.07, 13:01
        dachs napisał:

        > Czy warunkiem koniecznym otrzymania paszportu służbowego było podpisanie tzw.
        > instrukcji wyjazdowej, nie wiem, nigdy nie wyjezdzalem sluzbowo. Ale moze
        ktos
        > z
        > AQ - z takimi doswiadczeniami - opowie nam o tym blizej.
        >
        Hm.wink)
      • rycho7 w szczegolnosci mogl sobie pozwolic na dom i ulice 06.05.07, 13:11
        dachs napisał:

        > na polskie stosunki, krocie i po paru wyjazdach byl urzadzony na cale zycie.

        oraz na zabke w stawie przy domu. Gierek przykladowo pozwolil sobie na droge z
        pracy do domu. Tak zwana trase katowicka. Nie wspominajac o autostradzie do
        Klarysewa (aktualna siedziba CIA w niezaleznej kolonii Watykanu).

        > z takimi doswiadczeniami

        Instrukcje wyjazdowe podpisywalem zawsze jak ktos o tym nie zapomnial. Na ogol
        sam ja musialem przygotowywac. Papiery trzeba bylo kolekcjonowac na przypadek
        jak kontrul zawita. Obecnie w miedzynarodowej firmie jest dokladnie tak samo.
        IPN wysle skamieniale umyslki z Agencji Antykorupcyjnej do centrali na pustyni
        Nazca?
        • dachs Re: w szczegolnosci mogl sobie pozwolic na dom i 06.05.07, 13:25
          rycho7 napisał:

          > oraz na zabke w stawie przy domu.
          Tez.
          > Gierek przykladowo pozwolil sobie na droge z pracy do domu. Tak zwana trase
          > katowicka. Nie wspominajac o autostradzie do Klarysewa

          Do Klarysewa nie ma autostrady. W kazdym razie nie do domu Gierka. Moze dlatego,
          zeby zbyt wielu chetnych nie odwiedzalo centrali CIA.

          > Instrukcje wyjazdowe podpisywalem zawsze jak ktos o tym nie zapomnial.

          Ja Cie nie lustruje.
          • rycho7 ja juz skladalem samokrytyke przed kolektywem 06.05.07, 16:33
            dachs napisał:

            > Ja Cie nie lustruje.

            Mnie to akurat powiewa. Zwracam uwage, ze w miare porzadnej firmie takze
            wspolczesnie planuje sie i sprawozdawa. Wyjazd sluzbowy z reguly powinien byc
            za sluzbowe pieniadze. Dokumentuje sie celowosc takich wydatkow. Kontrul
            fiskusa moze nie zachciec zaliczyc do kosztow z powodu braku papierka. Strata
            przez lustratorska boskosc.

            Na forum juz pisywalem, ze mnie Wscieklykamien zalistowal. Mam z tego niezla
            radoche. Jako redachtor w internecie tez chcialem se lusterkiem genitalia
            podgladac. Ale dowodztwo gaziety zmilczalo. Tera czekam na wizyte
            antyterrorystow. Budzik mam nastawiony przed 6 aby wczesniej wyjsc z domu na
            spacer. Rozpoznaje bunkry nad Renem aby sie ukrywac.
      • abstrakt2003 w rok 1980 nie był to warunek konieczny 06.05.07, 13:21
        jedynie we wniosku paszportowym trzeba było opisać cel oraz plan wyjazdu.
        PS
        Mowię o wyjedzie służbowym.
      • wikul Re: "Przed 1989 r. wyjazd za granicę oznaczał ... 06.05.07, 20:21
        dachs napisał:

        > Troche racji Kaczor ma.
        > Naukowiec-zwlaszcza humanista-na lichym stypendium musial najczesciej wiazac
        > koniec z koncem.
        > Lepiej mieli przedstawiciele nauk przyrodniczych.
        > Ale juz inzynier - zwlaszcza taki, ktory na pierwszy rzut oka rozwiazywal
        > problemy, na ktorymi inni glowili sie tygodniami - zarabial rzeczywiscie , jak
        > na polskie stosunki, krocie i po paru wyjazdach byl urzadzony na cale zycie.
        > Czy warunkiem koniecznym otrzymania paszportu służbowego było podpisanie tzw.
        > instrukcji wyjazdowej,nie wiem,nigdy nie wyjezdzalem sluzbowo. Ale moze ktos z
        > AQ - z takimi doswiadczeniami - opowie nam o tym blizej.


        Trochę, ale bardzo mało. Nie tak łatwo ustawić sie na całe życie. Widziałem to
        z bliska. Niewielu udawało sie cokolwiek odłożyc na kilka lat a co dopiero na
        całe życie.
        Z zagranicznych wyjazdów słuzbowych zaliczyłem tylko jeden (do Brna) wiec
        prawdziwego paszportu nie potrzebowałem ale sprawozdanie jak najbardziej.
        Z krajowych delegacji zresztą też, każdorazowo.
        A Kaczory pewnie mszczą sie za tamte czasy kiedy nikt ich za granicę nie
        wysyłał.
        • babariba-babariba kaczki za granice nie jeździły, bo: 07.05.07, 20:10
          ...
          1. nikt nie był ciekaw ich osiągnięć naukowych z cytatami a Lenina (z drugiej
          ręki zresztą);
          2. nie znali i nie znają języków, tak, że nikt kaczych naukowych 'dostiżenij'
          pojąć by nie umiał. Nawet, gdyby je mieli;
          3. A swoją drogą, ciekaw jest, jak kaczki doktoraty porobiły PRL-owskie bez
          umiejętności posługiwania się jakimkolwiek językiem obcym??? Egzamin z języka od
          zawsze był jednym z obowiązkowych punktów obrony doktorskiej dysertacji.
          A dziś kaczkę z pałacu 'profesorem' nawet przezywają...
          • hasz0 paszport słuzbowy leżał w centrali handlu Metronex 07.05.07, 21:31
            i był przysyłany przed planowanym wyjazdem do komórki kadrowej w firmie.
            Nic nigdy nie podpisywałem na milicji czy sb. Podpisywało się w firmie
            u z- cy dyrektora zachowanie tajemnicy służbowej.
            W kadrach czekał paszport i delegacja, ew. dokumenty, protokoły odbioru,
            testów itp.
            Opisałem moj przypadek, gdy wyjechałem w niedoczasie służbowo na paszport
            turystyczny załatwiony w godzinę po telefonie Dyrektora.
            Wystrzałowa Naczelniczka która wysłał dyrektor i ja zostalismy ugoszczeni
            koniakiem u samego Komendanta Woj. MO. Zanim dopiismy butelkę paszport był
            gotowy.

            A to znalazłem w internecie"
            "Kilka dni temu na spotkaniu towarzyskim coś sie zgadało o naszym przyjeździe
            do Australii 24 lata temu i okazało się, że w towarzystwie była pani, która
            przebywała na kontrakcie w Kuwejcie w tym samym czasie co ja.
            A pamiętasz...? Ludzi, miejsca, zdarzenia i.... zarobki.
            Pracowałem na Uniwersytecie Kuwejckim jako specjalista informatyk ale Centrala
            handlowa Metronex, która łaskawie pozwoliła mi pobrać paszport służbowy na ten
            wyjazd, umieściła mnie na swojej liście płac jako kierownika brygady
            montażowej. Wypłata wynagrodzenia wyglądała również dość dziwnie. Uniwersytet
            nie zawarł umowy z Metronexem w związku z czym co miesiąc pobierałem wypłatę w
            gotówce w kasie uniwersytetu i zanosiłem ją do mieszkania pracownika polskiego
            konsulatu. Po wymianie kurtuazyjnych grzeczności gospodarz mieszkania wołał:
            - Marysiu! Przyszedł pan M pobrać pensję.
            Na te słowa wyłaniała się z kuchni jego żona, brała ode mnie moją wypłatę
            zostawiając mi mniej więcej jedną czwartą moich zarobków, poczym JA kwitowałem,
            że pobrałem od niej pensję. Czy gdziekolwiek rejestrowano pieniądze pobrane ode
            mnie tego nie wiem. Na tym tle powstało spore zamieszanie na linii Uniwersytet -
            Metronex gdyż Uniwersytet oczekiwał, że dobrze opłacani pracownicy będą wieść
            życie na odpowiednim poziomie wolne od trosk materialnych a tymczasem ja nie
            mogłem sobie pozwolić na zakup samochodu i musiałem wziąć dodatkową pracę aby
            opłacić prywatną szkołę dla dzieci.
            I wtedy Metronex użył swojego koronnego argumentu: toż on w Polsce zarabia
            około 50 dolarów miesięcznie.
            Zadziwiające. Firma, która powinna przedstawiać polskich specjalistów w jak
            najlepszym świetle aby umieścić ich w Kuwejcie jak najwięcej, wyraża się o
            swoim "towarze" z lekceważeniem i pogardą."
            • wikul Re: paszport słuzbowy leżał w centrali handlu Met 07.05.07, 21:42
              hasz0 napisał:

              > i był przysyłany przed planowanym wyjazdem do komórki kadrowej w firmie.
              > Nic nigdy nie podpisywałem na milicji czy sb. Podpisywało się w firmie
              > u z- cy dyrektora zachowanie tajemnicy służbowej.
              > W kadrach czekał paszport i delegacja, ew. dokumenty, protokoły odbioru,
              > testów itp.
              > Opisałem moj przypadek, gdy wyjechałem w niedoczasie służbowo na paszport
              > turystyczny załatwiony w godzinę po telefonie Dyrektora.
              > Wystrzałowa Naczelniczka która wysłał dyrektor i ja zostalismy ugoszczeni
              > koniakiem u samego Komendanta Woj. MO. Zanim dopiismy butelkę paszport był
              > gotowy.


              Moja żona pracowała w Metronexie. Muszę sprawdzic twoje rewelacje.
              A swoja droga z twoich postów wynika nie pierwszy raz że fajnie ci było
              w PRL-u. Po cholerę ci Kaczoland, zapisz sie do LSD.
              • hasz0 durnyś - fajnie? dlaczego fajnie? bo nie czekałem 07.05.07, 21:56
                20 lat na M3 jak moi znajomi tylko 5?

                Bo nie dostawałem talonów i asygnat tylko kartki,
                za które kupowałem konserwy na wyjazd turystyczny?
                Wiesz jak się kupowało ubranie? jeansy? namiot?
                butle turystyczne, materace, buty? meble? mieszkanie? samochód? szynkę? kawę?
                herbatę? papierosy a nawet wódkę?

                Ty chory chyba dziś jesteś.




                • wikul Re: durnyś - fajnie? dlaczego fajnie? bo nie cze 07.05.07, 22:20
                  hasz0 napisał:

                  > 20 lat na M3 jak moi znajomi tylko 5?
                  >
                  > Bo nie dostawałem talonów i asygnat tylko kartki,
                  > za które kupowałem konserwy na wyjazd turystyczny?
                  > Wiesz jak się kupowało ubranie? jeansy? namiot?
                  > butle turystyczne, materace, buty? meble? mieszkanie? samochód? szynkę? kawę?
                  > herbatę? papierosy a nawet wódkę?
                  >
                  > Ty chory chyba dziś jesteś.


                  Te, zdrowy a to to ja napisałem ? Komu tu było fajnie ? Mnie ?
                  "Opisałem moj przypadek, gdy wyjechałem w niedoczasie służbowo na paszport
                  turystyczny załatwiony w godzinę po telefonie Dyrektora.
                  Wystrzałowa Naczelniczka która wysłał dyrektor i ja zostalismy ugoszczeni
                  koniakiem u samego Komendanta Woj. MO. Zanim dopiismy butelkę paszport był
                  gotowy."
                  Wiem jak było ale pamietam twoje posty chwlące PRL, wiec nie udawaj oburzenia.
                  Szczególnie jeden post z szynką utkwił mi w pamieci. Poszukać ?
                  • hasz0 I czego nie rozumiesz w tym cytacie? 08.05.07, 12:54
                    Nie kompromituj się az tak...

                    Nie zrozumiałeś też innych postów. pokazujących komuszo-esbecką
                    mentalność uniżoność, służalczość i uległość wobec przełożonych
                    i butę, lekceważenie i chamstwo wobec ich zdaniem podległych czyli
                    ich zdaniem słabszychi głupszych z drugiej strony.

                    Zobacz kto tu takie cechy - tę butę, przejawiającą się poniżaniem i
                    lekceważeniem - ujawnia na forum przy każdej, nawet błahej okazji!

                    Mnie napawało to takim obrzydzeniem - ten brak dystansu do siebie
                    połączony z brakiem poczucia humaru, że przy każdej okazji starałem się to
                    komuszkom udowodnić - i to tak, żeby tylko oni się nie kapnęli.

                    I dalej to leci jak 40, 30 i 20 lat temu TU NA FORUM!!!!

                    Slepy jesteś? I aż tak niekumaty? Bo Ty powinieneś to dokładnie czuć!

                    To jak jadłem za 3 zł schaboszczaka na wielkim talerzu w kantynie za żółtymi
                    firankami. Było to na początku w Lublinie gdy nie znałem miasta. Wtedy nie
                    wiedziałem co to są "żółte firanki" Dopiero jak mnie zapytano
                    który cennik mnie obowiązuje a były chyba ze trzy - Ty bys zapłacił 15 zł?
                    Taaak? A ja zamówiłem jeszcze se dwie sety żeby się nie kelner nie pokapował.
                    I tak parę razy do dnia, gdy mi kazał się wylegitymować.

                    Wiesz ile razy spałem tą metodą w hatelu Forum w apartamencie?

                    Tyle ile razy byłem w tamtych latach w Wraszawie.
                    Bo raz (RAZ) dyrektor w ministerstwie załatwił mi nocleg po awarii, której nie
                    mogły naprawić przez 10 miesięcy.

                    Wierzysz, ze mam pismo z tamtych lat z najlepszego hotelu z przeprosinami
                    na oficjalnym papierze z pieczątką do Pełnomocnika Rządu Hasza
                    i z obniżką ceny piwa z 12 zł na 3,50 ju uciesze żaków z KULu i UMCS-u?

                    O przeniesieniu dyplomaty z apartementu po moim telefonie dla mnie i kolegi z
                    Wrocławia po 1 telefonie tez chyba pisałem. O ogłoszonym alarmie
                    w Jednostce Wojskowej i pościgu na terenie jednostki wojskowej malucha
                    z Haszem stojącym na przednim siedzeniu w otwartym oknie, wyprostowanym
                    trzymającym się dachu i rozkazującym wartownikom nie strzelać a otwierać nie
                    napiszę bo i tak nie uwierzysz. Ile to promil było już nie pomnę...
                    Dowódcy ogrodzonej jednostki, który na nas czekał i tak zabrakło
                    amunicji...

                    No dość zmyślania na dziś. Jeszcze zawołasz Scana...


                    • wikul Re: I czego nie rozumiesz w tym cytacie? 08.05.07, 19:36
                      W cytacie rozumiem wszystko, tylko ty chyba nie wiesz o czym piszesz.
                      A obszerna epistoła którą wysmażyłeś w odpowiedzi, tylko to potwierdza.
                      Miałes w PRL-u jak u Pana Boga za piecem. Kombinowałeś wykorzystując przywileje
                      ówczesnej władzy wiec co sie oburzasz. Powinieneś się zlustrować zgodnie z nową
                      ustawą. Takie kontakty, no, no.
                      • rycho7 Hasz jest ponad 08.05.07, 20:20
                        wikul napisał:

                        > Takie kontakty, no, no.

                        On jest nadbogiem, Uebermenschem. Jemu bylo wolno tak jak Bierutowi byc
                        bezpartyjnym.

                        Jemu komendant wojewodzki w zebach przynosil paszport na kolanch. Raz zeby bylo
                        szybciej jechal samochodem. ale tez kleczal.
                        • hasz0 Re: Hasz jest ponad 08.05.07, 21:36
                          Logika nakazałaby wstrzymanie się od wniosków, jeśli nie potraficie
                          wskazać sprzeczności. A Wasze wnioski świadczą jedynie o Waszych skojarzeniach,
                          dalekich od opisanych tu faktów tzn. ubogich, uśrednionych wyobrażeniach
                          popartych własnymi rzeczywistymi albo na swą miarę wyobrażonymi zachowaniami.

                          Wyobraźnia u notorycznych, smutnych szyderców jest mocno ograniczona, bo skażona
                          rzutowanymi urazami jakie płyną bezwiednie na szydercę jego złe myśli.

                          To prawo karmy. Swoisty samoregulator zła.

                          Im bardziej chce dokuczyć tym bardziej cierpi.

                          No kto się bardziej smieje teraz w duchu? Czujecie?
                        • wikul Re: Hasz jest ponad 08.05.07, 23:06
                          rycho7 napisał:

                          > wikul napisał:
                          >
                          > > Takie kontakty, no, no.
                          >
                          > On jest nadbogiem, Uebermenschem. Jemu bylo wolno tak jak Bierutowi byc
                          > bezpartyjnym.

                          >
                          > Jemu komendant wojewodzki w zebach przynosil paszport na kolanch.Raz zeby bylo
                          >
                          > szybciej jechal samochodem. ale tez kleczal.



                          Kolejny bliźniak ?
              • hasz0 żona pracowała w Metronexie 07.05.07, 21:57
                jako kto?
                • wikul Re: żona pracowała w Metronexie 07.05.07, 22:23
                  hasz0 napisał:

                  > jako kto?



                  Jako specjalista ekonomistka. Niestety, nie wyjeżdżała za granicę.
            • hasz0 O szantażu esbeckim po tym właśnie wyjeździe już 07.05.07, 21:45
              pisałem.
              Esbeka, który po powrocie mnie wezwał i przesłuchiwał okłamał
              prowadzony przez niego TW - sasiad (co jakiś czas inny) z klatki,
              że przewiozłem mu paczkę choć odmówiłem.
              Był to jeden z elementów szantażu.
              Sąsiad którego znam tylko z widzenia dzwoni do mnie do pokoju
              na Zachodzie w tym samym hotelu!!!!!

              Esbek straszył. Obiecywał złote góry i znowu straszył.
              Mało kto by się nie ugiął. Dlatego nie mam pretensji do tych co podpisali.
              Ale tych, którzy po 89 dalej szkodzili by Polska nie mogła skorzystać z
              dziejowej szansy
              - co może usprawiedliwić? No co?
            • canaris.jr Re: paszport słuzbowy leżał w centrali handlu Met 07.05.07, 22:05
              jak bym swoja kartotekę widział ...nigdy nie byłem w partii ..i na to cia i
              bendesnachrichten dał się nabierać ... stasi mnie ceniło ...
              ha metronex , a universal ....? był taki CHZ w berlinie , holż und
              papier ... jak ten dyrektor się nazywał ...
              panie ipenie ja mam zaburzenia pamięci ... nie tylko ..
              hehe ...
              chciał mnie zatrudnić ....
              a ja poszedł w fiordy ... z amerykanami ...
              z wami nigdym bym nie współpracował ...dupki ...
              jesteście osły ....

              gdy Józek Goebbels najpierw zastrzelił swoją żonę , zwłoki leżały głowa przy
              głowie...szok ...
              • canaris.jr Re: paszport słuzbowy leżał w centrali handlu Met 07.05.07, 22:13
                no wreszcie rozkodowałem hasza ... wiedziałem... tylko nie mogłem wpaść z
                jakiego garnizonu... to był dystrykt warschau ...
                qrwa , oni mieli kadrę ..pany salut !!!
                hasz ty diable....
                • hasz0 za to Cie lubię... 07.05.07, 22:16
                  • wikul Re: za to Cie lubię... 07.05.07, 22:26
                    Nic dziwnego, nadajesz z abprallem na tej samej fali. Bolszewik bolszewika nie
                    skrzywdzi.
                    • hasz0 Re: za to Cie lubię... 08.05.07, 12:15
                      Powójnie się mylisz.

                      > Bolszewik bolszewika nie
                      > skrzywdzi.

                      Nie wstyd Ci? Zastanów się raz jeszcze.

                      Chcesz mnie zobaczyć na tym samym pochodzie bolszewików
                      na zdjęciu?
                      Znajdź zdjęcie na 1 stronie na cłą szpaltę w Wieczorze Wrocławia
                      chyba sprzed 2 lat datę znasz idę w najbliżej fotografa
                      w 1 szeregu. Byłes daleko za mną? Zapytaj Abpralla gdzie był wtedy.
                      • wikul Re: za to Cie lubię... 10.05.07, 21:17
                        hasz0 napisał:

                        > Powójnie się mylisz.
                        >
                        > > Bolszewik bolszewika nie
                        > > skrzywdzi.
                        >
                        > Nie wstyd Ci? Zastanów się raz jeszcze.
                        >
                        > Chcesz mnie zobaczyć na tym samym pochodzie bolszewików
                        > na zdjęciu?
                        > Znajdź zdjęcie na 1 stronie na cłą szpaltę w Wieczorze Wrocławia
                        > chyba sprzed 2 lat datę znasz idę w najbliżej fotografa
                        > w 1 szeregu. Byłes daleko za mną? Zapytaj Abpralla gdzie był wtedy.


                        Nie wiem o które zdjecie chodzi. Troche jasniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja