Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
31.05.03, 22:23
Starcie z Francją
Sobota, 31 maja 2003 - 17:50 CEST (15:50 GMT)
Dziewięć państw, w tym Polska sprzeciwiają się zmianom w systemie
podejmowania decyzji przez UE. Z takiego stanowiska niezadowolona jest
Francja .
"Ich stanowiska nie da się pogodzić z przyjęciem trwałej konstytucji dla
UE" - powiedział w rozmowie z brukselskimi korespondentami największych
agencji prasowych, w tym PAP przewodniczący Konwentu Europejskiego Valery
Giscard d'Estaing.
Jego zdaniem, sprzeciw dziewięciu krajów nie pozwoliłby mu przedstawić 20
czerwca na szczycie w Salonikach pełnego projektu unijnej konstytucji, nad
którym pracuje konwent. Ale Giscard jest optymistą w tym względzie,
zwłaszcza że w jego ocenie połowa sygnatariuszy "listu dziewięciu" zgłasza
sprzeciw ze względów taktycznych.
Były prezydent Francji nazwał ich podejście "konserwatywnym", a swoje
propozycje reformy unijnych instytucji, którym się sprzeciwia się
dziewiątka, "demokratycznymi". Określił tak zwłaszcza pomysł, żeby
zastosować w Radzie UE zasadę podejmowania decyzji "podwójną większością" -
zwykłą większością liczby państw i 60 proc. ludności.
Tymczasem, według przedstawicieli Hiszpanii, która była inicjatorką listu,
taka podwójna większość ograniczyłaby możliwości blokowania decyzji przez 39-
milionową Hiszpanię czy 38- milionową Polskę, a zwiększyłaby możliwości 81-
milionowych Niemiec.
W Nicei Hiszpania i Polska wywalczyły dla siebie po 27 głosów w unijnej
Radzie, zaś Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy uzyskały po 29 głosów.
Na mocy Traktatu Nicejskiego, który w tym zakresie wejdzie w życie w
przyszłym roku, do zablokowania decyzji wystarczy 28 proc. głosów, a
prezydium dąży do podniesienia tego progu do 40 proc.
Giscard starał się podważyć reprezentatywność sygnatariuszy "listu
dziewięciu", podpisanego przez delegatów rządowych Hiszpanii, Polski (Danutę
Huebner), Wielkiej Brytanii, Austrii, Cypru, Danii, Irlandii, Litwy i
Szwecji.
"Czyje to stanowisko? Rządów tych państw, nie jestem pewien. Ich dyplomatów,
czy samych członków konwentu?" - pytał przewodniczący. Jest faktem, że na
przykład delegatka polskiego rządu często podkreśla, że nie prezentuje w
konwencie oficjalnego stanowiska rządu, ponieważ takie jednolite, całościowe
stanowisko jeszcze nie istnieje.
"Nie sądzę, żeby dla wszystkich było to ostateczne stanowisko. Przywódcy co
najmniej dwóch z tych państw powiedzieli mi, że tak nie jest. Dla połowy z
nich jest to część taktyki, a tylko dla niektórych rzecz bardziej
definitywna" - pocieszał się Giscard.
Dał do zrozumienia, że Wielka Brytania może wycofać się z poparcia dla
instytucjonalnego status quo. Do tej pory popierała ona na przykład nowy
pomysł wyboru na kilka lat stałego przewodniczącego Rady Europejskiej
(zgromadzenia przywódców).
Dotychczas kierował jej pracami przywódca kraju stojącego na czele Unii i
jej Rady (ministrów). Taki przewodniczący zmienia się w systemie rotacyjnym
co pół roku.
Giscard ponownie opowiedział się za stałym przewodniczącym Rady Europejskiej
i za redukcją liczby komisarzy w celu usprawnienia działań Komisji
Europejskiej. Ale przyznał, że takie "odchudzenie" Komisji trzeba zapewne
odłożyć do 2009 roku, żeby na razie zapewnić każdemu nowemu państwu Unii
prawo wysyłania do Brukseli własnego komisarza.
Przewodniczący konwentu potwierdził, że jego prezydium zamierza opublikować
swoje propozycje instytucjonalne w najbliższą środę.
Autorzy wspomnianego listu piszą: "Porozumienie instytucjonalne z Nicei nie
jest doskonałe i wiemy o tym, ale stanowi punkt równowagi między różnymi
interesami, które wchodzą w grę, i mimo łatwo przychodzącej niektórym
krytyki uważamy, że może ono dobrze służyć Unii".
Danuta Huebner skomentowała to następująco: "W takim momencie, tuż przed
zakończeniem debaty, ponowne otwarcie czegoś, co zostało z takim bólem
uzgodnione w Nicei, otwierałoby nowe pole sporów i zwiększałoby ryzyko
niedokończenia prac konwentu".
Projekt konstytucji, który Giscard ma przedstawić szczytowi Unii w
Salonikach, musi być zatwierdzony przez konferencję rządów 15 państw
członkowskich i 10 przystępujących do Unii i podpisany przez wszystkie 25
państw już po jej poszerzeniu 1 maja 2004 roku.
em, pap