keyser_sose
21.05.07, 02:50
Pani Środa napisała w Wybiórczej:
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4143426.html
"homoseksualizm nikomu nie zagraża i nie sposób go propagować. Tak jak
heteroseksualista, nawet na skutek inwazyjnej propagandy homolobby, nie stanie
się homoseksualistą, tak homoseksualista na skutek żadnej terapii nie stanie
się hetero."
A ja mam tu taki cytacik z Wiki o koncepcji guru rewolucji seksualnej,
niejakiego Kinseya:
"Ciekawym zagadnieniem była opracowana przez Kinseya na potrzeby swoich badań
tzw. "Skala Kinseya" z której to każdemu była przypisywana inna cyfra z
zakresu od 0 do 6, gdzie:
0 - całkowity heteroseksualizm
1 - heteroseksualizm z lekkimi skłonnościami homoseksualnymi
2 - biseksualizm z większymi skłonnościami heteroseksualnymi
3 - biseksualizm, bez skłonności w żadną ze stron
4 - biseksualizm z większymi skłonnościami homoseksualnymi
5 - homoseksualizm z lekkimi skłonnościami heteroseksualnymi
6 - całkowity homoseksualizm
Wg Kinseya prawie każdy człowiek jest cyfrą pośrednią, a skrajności zdarzają
się niezwykle rzadko."
No i tu takie pytanie nieśmiałe:
Jesli dajmy na to taką Trójkę poddamy propagandzie hetero to zachowania hetero
nie staną się dominujace?
A jesli wprowadzimy taką Trójkę w środowisko homoseksualne to bardziej
homoseksualne? Napewno nie? A jeśli tak, to może jednak rodzice którzy by
chcieli mieć dzieci o zachowaniach hetero postępują racjonalnie ograniczajac
spotkania swoich dzieci z propagatorami homoseksualizmu?
No, kochani tolerancjoniści, może na waszym gruncie kinseyizmu odpowiecie mi
na to pytanie?
A może Kinsey to homofob był, hę?