Franca: postępuje upadek gospodarczy...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.03, 14:17
Patrick Bonazza w "Le Point" (cyt. za "Forum nr 23/2003) opisuje stale
pogarszającą się sytuację gospodarczą Francji. Ten kraj, obok ledwie
dychających Niemiec i zastopowanej (głównie na skutek olbrzymich wydatków
wojennych) Wielkiej Brytanii miał być lokomotywą Unii Europejskiej. Wygląda
na to, że to stara ciuchcia:


Stoimy w obliczu załamania wzrostu gospodarczego na skalę, jakiej nie
znaliśmy w najnowszej historii naszego kraju. Premier Francji Jean-Pierre
Raffarin, wypowiadając te słowa przy okazji jednej z gospodarskich wizyt na
prowincji (31 marca w fabryce Michelin w Clermont-Ferrand), ujawnił wreszcie
wielką tajemnicę. Jednak szczerze mówiąc, deklaracja szefa rządu dla nikogo
nie była zaskoczeniem. [...]
Każdy Francuz miał sposobność osobiście przekonać się, że rzeczywisty wzrost
gospodarczy jest znacznie słabszy, niż wynikałoby to z zapowiedzi rządu. Na
dole dostrzega się takie fakty, jak postępujący wzrost liczby bezrobotnych
(w lutym o blisko 20 tys. osób) czy mnożące się we wszystkich częściach
kraju restrukturyzacje. Na północy Francji - Metalgroup, na wschodzie -
Daewoo, na południu - Pechiney, w centrum kraju - Air Lib. Mówiąc w skrócie -
dziś Francuzi unikają posiłków w restauracji, kupują mniej samochodów i
starają się coraz więcej oszczędzać. [...]
Wszyscy eksperci doskonale wiedzieli, że rząd wykorzysta rozpoczęcie
kampanii militarnej w Iraku, aby oficjalnie ogłosić rewizję własnych
przewidywań dotyczących wzrostu PKB. Tylko sam Francis Mer, minister
gospodarki i finansów, nie połapał się w tej grze. Wyraził opinię, że kryzys
iracki nam nie zagraża. Oto gafa - jedna z wielu, które poniewczasie szef
resortu musiał odkręcać. A Jean-Pierre Raffarin, bardziej niż kiedykolwiek,
czuł się zmuszony wkroczyć do ogródka swojego podwładnego. Krótko potem, jak
pierwsze bomby spadły na Bagdad, premier przyznał osobiście, że tegoroczny
wskaźnik wzrostu gospodarczego nie przekroczy 1,3 procent.
31 marca w Clermont-Ferrand szef rządu nie podał już żadnych liczb,
zadowalając się konstatacją stanu załamania. Dzień później w wystąpieniu
przed Zgromadzeniem Narodowym Francis Mer był już bardziej precyzyjny,
mówiąc o wzroście wynoszącym 1 procent. W ciągu sześciu miesięcy cel rządu
na rok 2003 został zredukowany ponad dwukrotnie.
Jeśli chodzi o finanse państwa to prawdziwa katastrofa. - Rząd nie panuje
nad deficytem i roztrwonił wszystkie środki umożliwiające mu wpływanie na
wzrost gospodarczy - mówi Dider Migaud, deputowany z ramienia Partii
Socjalistycznej. Według ostatnich danych deficyt budżetowy osiągnie poziom
3,4 proc. PKB, dużo więcej niż 3 proc., na które pozwala europejski Pakt
Stabilizacji i Rozwoju. Tylko jeśli chodzi o wydatki na ubezpieczenia
społeczne, deficyt ma wynieść 13 mld euro - coś takiego nie zdarzyło się we
Francji od kilkudziesięciu lat. [...]
Jeśli dojdzie do utraty kontroli nad budżetem, jej odzyskanie może okazać
się niemożliwe. A reformy - zmiany w przepisach emerytalnych, w dziedzinie
polityki socjalnej oraz decentralizacja państwa - będzie na pewno dużo
trudniej zrealizować, jeśli państwowa kasa będzie świecić pustkami. Komisja
Europejska nie ma zamiaru niczego owijać w bawełnę, jeśli chodzi o ocenę
francuskiej polityki gospodarczej. W raporcie Komisji opublikowanym 2
kwietnia, niezależnie od trudności wynikających z osłabienia koniunktury,
surowo napiętnowano Paryż za przekroczenie dopuszczalnego deficytu. Komisja
przewiduje, że w 2003 roku francuski deficyt budżetowy wyniesie 3,7 proc.
PKB, czyli więcej niż zapowiada rząd (3,4 proc.). W 2004 roku nie należy
oczekiwać znaczącej poprawy (deficyt ma sięgnąć 3,6 proc.). Co gorsza, w
opinii Brukseli Francja "przełamie" dopuszczalny poziom zadłużenia
publicznego (60 proc. PKB według postanowień paktu stabilizacyjnego).
W istocie rząd Raffarina wyczerpał już najprostsze sposoby wpływania na
sytuację. W pierwszych miesiącach urzędowania ministrowie podjęli
najłatwiejsze decyzje: złagodzenie rygorów dotyczących 35-godzinnego
tygodnia pracy, zmniejszenie obciążeń socjalnych, ujednolicenie podatku od
posiadanego majątku, czy obniżenie podatku dochodowego. Teraz pozostaje już
jedynie ograniczanie wydatków państwowych. A co się okazuje? W 2002 roku
wydatki publiczne wzrosły w stosunku do roku poprzedniego, a w roku bieżącym
na pewno nie należy spodziewać się ich zmniejszenia. Rząd wspomina tylko o
jednym sposobie ich redukowania - i to w dodatku takim, który nie rzuca się
w oczy: gdyby zrezygnować z zastępowania urzędników odchodzących na
emeryturę nowymi pracownikami, można by zaoszczędzić cenne fundusze. Jest
tylko jeden problem - choć w długim okresie taka polityka może przynieść
korzyści, to na krótką metę są to działania zdecydowanie niewystarczające
(np. w 2004 roku można by zaoszczędzić zaledwie 700 mln euro). Cudowne
remedium nie sprosta oczekiwaniom. Prędzej czy później przyjdzie taki
moment, kiedy trzeba będzie naciąć "żywe ciało" albo podnieść podatki." [...]
Francja jest dużym, bogatym krajem z nowoczesną gospodarką i infrastrukturą.
Jej sytuacja daje nam jednak do myślenia: jak zrealizujemy cele
eurofederastów, którzy wrzeszczą o szybkim wzroście gospodarczym i
likwidacji bezrobocia po naszym wstąpieniu do UE, jeśli kraje "starej" UE
ledwo dyszą i potrzebują świeżej krwi (którą to z nas przecież mają
wytoczyć).
(opr. zel)

    • Gość: Janek Re: Franca: postępuje upadek gospodarczy... IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 14:56
      Uwazam,ze Polacy sa bardzo pracowici.Jak zostana otworzone granice, Polacy wyjada masowo do pracy we Francji czy Niemczech czy innych krajow Unii i nastapi tam szybki wzrost gospodarczy-dzieki taniej sile roboczej.A w Polsce spadnie bezrobocie,bo bezrobotni wyjada z kraju na zachod.
    • Gość: abc Komuchy tez oglaszaly UPADEK zachodu przez 50 lat IP: *.rdu.bellsouth.net 02.06.03, 16:22
      A polska nadal w ogonku. Nie osmieszaj sie. To normalne wahania i wcale nie
      wielkie. Nie oslabia sie tak by Polska byla dla nich zagrozeniem, ani glownym
      u nich inwestorem. Teraz czas splacac dlugi odlozone przez umowy paryskie.
      Bedzie kwik, ale nad Wisla.
      Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

      > Patrick Bonazza w "Le Point" (cyt. za "Forum nr 23/2003) opisuje stale
      > pogarszającą się sytuację gospodarczą Francji. Ten kraj, obok ledwie
      > dychających Niemiec i zastopowanej (głównie na skutek olbrzymich wydatków
      > wojennych) Wielkiej Brytanii miał być lokomotywą Unii Europejskiej. Wygląda
      > na to, że to stara ciuchcia:
      >
      >
      > Stoimy w obliczu załamania wzrostu gospodarczego na skalę, jakiej nie
      > znaliśmy w najnowszej historii naszego kraju. Premier Francji Jean-Pierre
      > Raffarin, wypowiadając te słowa przy okazji jednej z gospodarskich wizyt na
      > prowincji (31 marca w fabryce Michelin w Clermont-Ferrand), ujawnił wreszcie
      > wielką tajemnicę. Jednak szczerze mówiąc, deklaracja szefa rządu dla nikogo
      > nie była zaskoczeniem. [...]
      > Każdy Francuz miał sposobność osobiście przekonać się, że rzeczywisty wzrost
      > gospodarczy jest znacznie słabszy, niż wynikałoby to z zapowiedzi rządu. Na
      > dole dostrzega się takie fakty, jak postępujący wzrost liczby bezrobotnych
      > (w lutym o blisko 20 tys. osób) czy mnożące się we wszystkich częściach
      > kraju restrukturyzacje. Na północy Francji - Metalgroup, na wschodzie -
      > Daewoo, na południu - Pechiney, w centrum kraju - Air Lib. Mówiąc w skrócie -
      > dziś Francuzi unikają posiłków w restauracji, kupują mniej samochodów i
      > starają się coraz więcej oszczędzać. [...]
      > Wszyscy eksperci doskonale wiedzieli, że rząd wykorzysta rozpoczęcie
      > kampanii militarnej w Iraku, aby oficjalnie ogłosić rewizję własnych
      > przewidywań dotyczących wzrostu PKB. Tylko sam Francis Mer, minister
      > gospodarki i finansów, nie połapał się w tej grze. Wyraził opinię, że kryzys
      > iracki nam nie zagraża. Oto gafa - jedna z wielu, które poniewczasie szef
      > resortu musiał odkręcać. A Jean-Pierre Raffarin, bardziej niż kiedykolwiek,
      > czuł się zmuszony wkroczyć do ogródka swojego podwładnego. Krótko potem, jak
      > pierwsze bomby spadły na Bagdad, premier przyznał osobiście, że tegoroczny
      > wskaźnik wzrostu gospodarczego nie przekroczy 1,3 procent.
      > 31 marca w Clermont-Ferrand szef rządu nie podał już żadnych liczb,
      > zadowalając się konstatacją stanu załamania. Dzień później w wystąpieniu
      > przed Zgromadzeniem Narodowym Francis Mer był już bardziej precyzyjny,
      > mówiąc o wzroście wynoszącym 1 procent. W ciągu sześciu miesięcy cel rządu
      > na rok 2003 został zredukowany ponad dwukrotnie.
      > Jeśli chodzi o finanse państwa to prawdziwa katastrofa. - Rząd nie panuje
      > nad deficytem i roztrwonił wszystkie środki umożliwiające mu wpływanie na
      > wzrost gospodarczy - mówi Dider Migaud, deputowany z ramienia Partii
      > Socjalistycznej. Według ostatnich danych deficyt budżetowy osiągnie poziom
      > 3,4 proc. PKB, dużo więcej niż 3 proc., na które pozwala europejski Pakt
      > Stabilizacji i Rozwoju. Tylko jeśli chodzi o wydatki na ubezpieczenia
      > społeczne, deficyt ma wynieść 13 mld euro - coś takiego nie zdarzyło się we
      > Francji od kilkudziesięciu lat. [...]
      > Jeśli dojdzie do utraty kontroli nad budżetem, jej odzyskanie może okazać
      > się niemożliwe. A reformy - zmiany w przepisach emerytalnych, w dziedzinie
      > polityki socjalnej oraz decentralizacja państwa - będzie na pewno dużo
      > trudniej zrealizować, jeśli państwowa kasa będzie świecić pustkami. Komisja
      > Europejska nie ma zamiaru niczego owijać w bawełnę, jeśli chodzi o ocenę
      > francuskiej polityki gospodarczej. W raporcie Komisji opublikowanym 2
      > kwietnia, niezależnie od trudności wynikających z osłabienia koniunktury,
      > surowo napiętnowano Paryż za przekroczenie dopuszczalnego deficytu. Komisja
      > przewiduje, że w 2003 roku francuski deficyt budżetowy wyniesie 3,7 proc.
      > PKB, czyli więcej niż zapowiada rząd (3,4 proc.). W 2004 roku nie należy
      > oczekiwać znaczącej poprawy (deficyt ma sięgnąć 3,6 proc.). Co gorsza, w
      > opinii Brukseli Francja "przełamie" dopuszczalny poziom zadłużenia
      > publicznego (60 proc. PKB według postanowień paktu stabilizacyjnego).
      > W istocie rząd Raffarina wyczerpał już najprostsze sposoby wpływania na
      > sytuację. W pierwszych miesiącach urzędowania ministrowie podjęli
      > najłatwiejsze decyzje: złagodzenie rygorów dotyczących 35-godzinnego
      > tygodnia pracy, zmniejszenie obciążeń socjalnych, ujednolicenie podatku od
      > posiadanego majątku, czy obniżenie podatku dochodowego. Teraz pozostaje już
      > jedynie ograniczanie wydatków państwowych. A co się okazuje? W 2002 roku
      > wydatki publiczne wzrosły w stosunku do roku poprzedniego, a w roku bieżącym
      > na pewno nie należy spodziewać się ich zmniejszenia. Rząd wspomina tylko o
      > jednym sposobie ich redukowania - i to w dodatku takim, który nie rzuca się
      > w oczy: gdyby zrezygnować z zastępowania urzędników odchodzących na
      > emeryturę nowymi pracownikami, można by zaoszczędzić cenne fundusze. Jest
      > tylko jeden problem - choć w długim okresie taka polityka może przynieść
      > korzyści, to na krótką metę są to działania zdecydowanie niewystarczające
      > (np. w 2004 roku można by zaoszczędzić zaledwie 700 mln euro). Cudowne
      > remedium nie sprosta oczekiwaniom. Prędzej czy później przyjdzie taki
      > moment, kiedy trzeba będzie naciąć "żywe ciało" albo podnieść podatki." [...]
      > Francja jest dużym, bogatym krajem z nowoczesną gospodarką i infrastrukturą.
      > Jej sytuacja daje nam jednak do myślenia: jak zrealizujemy cele
      > eurofederastów, którzy wrzeszczą o szybkim wzroście gospodarczym i
      > likwidacji bezrobocia po naszym wstąpieniu do UE, jeśli kraje "starej" UE
      > ledwo dyszą i potrzebują świeżej krwi (którą to z nas przecież mają
      > wytoczyć).
      > (opr. zel)
      >
    • Gość: Polityczny Re: Nie tylko ,za Odra tez nie lepiej ! IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 21:37


      Wiekszosc instytutow badajacych gospodarke niemiecka, okreslilo
      stan w jakim sie Niemcy znajduja ,jako poczatek wielkiej katastrofy.
      Wysoki kurs euro hamuje inwestycje ,podaz przewysza od kilukudziesieciu
      do kilkuset procent popyt ,konsumpcja spada ,nawet gdy cenny towarow sa
      zanizane (deflacja).W konsekwencja jest mniejsza produkcja ,albo nawet
      zaniechanie jej, co powoduje z koleji zwolninia pracownikow .Bezrobocie z
      miesiaca na miesiac jest wieksze , co powoduje kolejki po zasilki ,a wiec
      budzet panstwa jest obciazony.
      I tu wejscie Polski do UE jest jak zbawienie dla gospodarki niemieckiej ,
      nowy rynek i do tego mozliwosc ekspansji jeszcze bardziej na wschod.
      Tylko problem jest taki ze Polska z tego nie bedzie nic miala ,
      bedzie Polska -tak jak wielu forumowiczow pisalo-platnikiem netto .
      Moim zdaniem ,kryzys sie dopiero zaczyna i jak na to wyglada sie szybko
      nie skonczy .

      • Gość: Janek Re: Nie tylko ,za Odra tez nie lepiej ! IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 23:05
        Jezeli produkcja niemiecka bedzie spadac tak,jak w tragicznym,najgorszym pierwszym kwartale tego roku (-0,2%)przez nastepne 5 lat,to produkcja przemyslowa Niemcow w 2008 bedzie o 1% mniejsza niz dzis.Jezeli w Polsce produkcja bedzie rosla rocznie o 3%,to za 5 lat w 2008 Polacy beda na poziomie dzisiejszych Czechow.Gdzie tam dzisiejszym Czechom do Niemcow,a Polakom dopiero za 5 lat....
        Wazne jest w Niemczech ten dobrobyt utrzymac,bo juz nie ma co rosnac.Chyba po trzecim aucie,3 razy urlop,30 godz.pracy itd...
        • Gość: Skrzypek Oj Janku Janku IP: *.pl 03.06.03, 00:26
          Gość portalu: Janek napisał(a):
          > Wazne jest w Niemczech ten dobrobyt utrzymac,bo juz nie ma co rosnac.Chyba po
          > trzecim aucie,3 razy urlop,30 godz.pracy itd...

          i 4,5 mln a w zasadzie 7 mln bezrobotnych.
          Już bli tac co mówili jak t w XVIII/XIXw. nazwali się czartści czy jakoś
          tak,walczli z maszynami, które likwidują ich miejsca pracy...
          • Gość: Janek Re: Oj Janku Janku IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 00:48
            Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.Razem trzymac.Nie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezywa bezrobotnego jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
            • Gość: +++Ignorant Niech Niemcy płaca na nierobów, to ich wykończy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 09:09
              Gość portalu: Janek napisał(a):

              > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.Razem
              trzymac.N
              > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezywa
              bezrobotnego
              > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
            • Gość: jacek2 Re: Oj Janku Janku IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 03.06.03, 18:54
              Gość portalu: Janek napisał(a):

              > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.Razem
              trzymac.N
              > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezywa
              bezrobotnego
              > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
              Z uporem maniaka Niemcy i Francuzi bronia opiekuncze panstwo socjalistyczne,
              ktore to na dluzsza mete jest nie do utrzymania!!!
              • Gość: +++Ignorant Niech FraNie utoną w Renie! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 19:35
                Gość portalu: jacek2 napisał(a):

                > Gość portalu: Janek napisał(a):
                >
                > > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.Razem
                > trzymac.N
                > > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezywa
                > bezrobotnego
                > > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
                > Z uporem maniaka Niemcy i Francuzi bronia opiekuncze panstwo socjalistyczne,
                > ktore to na dluzsza mete jest nie do utrzymania!!!
                • Gość: abc Czy to zazdrosc dla bogatych i silnych, +++Ignoran IP: *.rdu.bellsouth.net 03.06.03, 21:03
                  Nie obraz sie, ale Polska oglosilaby wielki sukces gdyby miala dochod w
                  polowie tych dwoch krajow. Francja i Niemcy to czlonkowie G8, sojusznicy w
                  podejmowaniu decyzji o losach ekonomicznych swiata. Gdzie tu Polska? Zyjesz w
                  kraju -
                  kliencie poteznych. W kraju, gdzie wszystko co warte; banki , stalownie,
                  produkcja techniczna sa, lub niedlugo beda, ( stal dla US Steel) w obcych
                  rekach. Nie stac was nawet na zalosne pare zolniezy, a USA nie bedzie placila
                  za imperialne zabawy. Wlasnie ogloszono wyniki pollu o popularnosci politykow
                  i krajow w USA. Blair #1, polskich politykow ani kraju nie ma nawet na
                  horyzoncie.
                  Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

                  > Gość portalu: jacek2 napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Janek napisał(a):
                  > >
                  > > > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.Razem
                  >
                  > > trzymac.N
                  > > > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezywa
                  > > bezrobotnego
                  > > > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
                  > > Z uporem maniaka Niemcy i Francuzi bronia opiekuncze panstwo socjalistyczn
                  > e,
                  > > ktore to na dluzsza mete jest nie do utrzymania!!!
                  • Gość: +++Ignorant Wyraźnie przestają sie liczyć. Pędzi lawina w dół IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 21:12
                    Gość portalu: abc napisał(a):

                    > Nie obraz sie, ale Polska oglosilaby wielki sukces gdyby miala dochod w
                    > polowie tych dwoch krajow. Francja i Niemcy to czlonkowie G8, sojusznicy w
                    > podejmowaniu decyzji o losach ekonomicznych swiata. Gdzie tu Polska? Zyjesz
                    w
                    > kraju -
                    > kliencie poteznych. W kraju, gdzie wszystko co warte; banki , stalownie,
                    > produkcja techniczna sa, lub niedlugo beda, ( stal dla US Steel) w obcych
                    > rekach. Nie stac was nawet na zalosne pare zolniezy, a USA nie bedzie
                    placila
                    > za imperialne zabawy. Wlasnie ogloszono wyniki pollu o popularnosci
                    politykow
                    > i krajow w USA. Blair #1, polskich politykow ani kraju nie ma nawet na
                    > horyzoncie.
                    > Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: jacek2 napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: Janek napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma byc.
                    > Razem
                    > >
                    > > > trzymac.N
                    > > > > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie przezyw
                    > a
                    > > > bezrobotnego
                    > > > > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
                    > > > Z uporem maniaka Niemcy i Francuzi bronia opiekuncze panstwo socjalis
                    > tyczn
                    > > e,
                    > > > ktore to na dluzsza mete jest nie do utrzymania!!!
                    • Gość: abc Nie ma zadnej lawiny na Zachodzie. IP: *.rdu.bellsouth.net 03.06.03, 21:28
                      jest ogolne spowolnienie, w USA tez. 0% wzrostu, czy 1% spadku to nie lawina.
                      Codziennie Polacy pracuja by oni mieli sie dobrze. W zakladach ktore sa
                      wlasnoscia firm zachodnich. Niemcy posiadaja ogromna kontrole nad sercem
                      kapitalizmu- bankami w Polsce. Francja ma najwieksze inwestycje. Coraz wiecej
                      ludzie kupuja w zachodnich supermarketach. W tym zachod nie ma konkurencji.
                      Zanim oni spadna, ty zejdziesz z tej ziemi. Jesli wogole. Razem z USA, kraje G7
                      (+1) musza wspolpracowac , jesli mamy zobaczyc wyjscie z dolka. Bez Europy,
                      USA nie wyciagnie siebie i swiata. To czym sie tak podniecasz to dla gawiedzi.
                      Rejon Europy wschodniej jest marginalny dla USA. Nie ma znaczenia
                      strategicznego, bo nie ma ZSRR. Nie ma znaczenia militarnego, bo za co? Jest
                      potrzebny, ale nie koniweczny dla USA. Europa zachodnia jest potrzebna i
                      konieczna, ze wzgledu na potencjal ekonomiczny.


                      Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):

                      > Gość portalu: abc napisał(a):
                      >
                      > > Nie obraz sie, ale Polska oglosilaby wielki sukces gdyby miala dochod w
                      > > polowie tych dwoch krajow. Francja i Niemcy to czlonkowie G8, sojusznicy w
                      >
                      > > podejmowaniu decyzji o losach ekonomicznych swiata. Gdzie tu Polska? Zyjes
                      > z
                      > w
                      > > kraju -
                      > > kliencie poteznych. W kraju, gdzie wszystko co warte; banki , stalownie,
                      > > produkcja techniczna sa, lub niedlugo beda, ( stal dla US Steel) w obcych
                      > > rekach. Nie stac was nawet na zalosne pare zolniezy, a USA nie bedzie
                      > placila
                      > > za imperialne zabawy. Wlasnie ogloszono wyniki pollu o popularnosci
                      > politykow
                      > > i krajow w USA. Blair #1, polskich politykow ani kraju nie ma nawet na
                      > > horyzoncie.
                      > > Gość portalu: +++Ignorant napisał(a):
                      > >
                      > > > Gość portalu: jacek2 napisał(a):
                      > > >
                      > > > > Gość portalu: Janek napisał(a):
                      > > > >
                      > > > > > Ale ci pracujacy zarobia na siebie i na bezrobotnych.Tak ma
                      > byc.
                      > > Razem
                      > > >
                      > > > > trzymac.N
                      > > > > > ie jak w Polsce.Niemcy trzymali zawsze razem.Tu nikt nie pr
                      > zezyw
                      > > a
                      > > > > bezrobotnego
                      > > > > > jak w Polsce,ze len.Tu ludzie wspolczuja bezrobotnym.
                      > > > > Z uporem maniaka Niemcy i Francuzi bronia opiekuncze panstwo soc
                      > jalis
                      > > tyczn
                      > > > e,
                      > > > > ktore to na dluzsza mete jest nie do utrzymania!!!
Pełna wersja