Gość: doku
IP: *.chello.pl
09.06.03, 22:05
... mniejszość.
Jak sprawić, będąc w opozycji nieliczącą się mniejszością, aby sprawiać
wrażenie poważnej i licznej mniejszości? Znany i popularny sposób, to uliczne
manifestacje i blokady – tak postępuje grupa wierząca w swoją siłę, a więc
zachowująca resztki optymizmu. Grupa taka wierzy, że zostanie dostrzeżona i
może kiedyś jej popularność wzrośnie, gdy ludzie dowiedzą się o niej i jej
świetnym programie.
Drugi sposób jest wykorzystywany przez grupy, które straciły nadzieję.
Wiedzą, że ich czas mija i nic tego nie zmieni. Wiedzą, że w ich program nikt
już nie uwierzy, gdyż wszyscy go dobrze znają i odrzucają. Ten brak wiary
odbiera siłę i energię. Takiej grupie nie chce się już nawet rozrabiać na
ulicach. Ich rozpaczliwą, ostatnią próbą odwrócenia upadku jest przyłączenie
się do grupy liczniejszej i takiej, która ich nie odrzuci. Tą starą sztuczką
jest nawoływanie do niegłosowania.
Szansa takiej kampanii polega na tym, że ludzie mogą uwierzyć, iż
niegłosowanie było efektem tej kampanii. Wtedy umierająca grupa na chwilę
sprawia wrażenie, jakby miała większe poparcie niż w rzeczywistości. Jeżeli
nawoływanie do bojkotu jest dostatecznie głośne, to mamy skłonność wierzyć w
to, że wszyscy słyszeli to nawoływanie, więc jakoś do niego się odnieśli. W
takiej sytuacji nawet zwykły menel jest postrzegany jako ktoś, kto poparł
nawoływanie do bojkotu. Zapominamy, że ten menel tak czy siak by nie
zagłosował.
A potem nadchodzi już prawdziwy koniec. Całe to niegłosujące menelstwo
pozostaje sobą, oczywiście wcale nie zdając sobie sprawy z tego, że kiedyś
przez chwilę zostało zaliczone do zwolenników jakiejś grupy. Grupa ta ma
nadal poparcie takie jak miała, czyli prawie zerowe. Kiedy następuje
otrzeźwienie, wtedy upadek jest już nieuchronny.