Polacy, Niemcy, Żydzi, "Placówka"

05.07.07, 10:07
Jeszcze w moich czasach gimnazjalnych, gdy przyjeżdżałem na wieś na wakacje,
spotykałem drobnego staruszka o lasce spacerującego polami.

Był to nie byle kto, bo ponoć pierwowzór Ślimaka z "Placówki".

Swe gospodarstwo oddał w ręce dziedziców, ale codziennie z rana przeprowadzał
inspekcję pól.

Nie znałem go osobiście, nie był z naszą rodziną spokrewniony, ni
spowinowacony, nie był kumem, ojcem chrzestnym, a mimo bliskiego sąsiedztwa
należał do innej parafii.

Być może zresztą powodem było, że chociaż moi dziadkowie ciężką pracą dorobili
sie sporego majątku, to zamożnością nie mogli się porównywać z T. a oni, choć
mieszkali centralnie i dobrze widoczni na pagórze, trzymali się nieco z boku
od społeczności wiejskiej.

Była w tej osobności również jakaś skrywana tajemnica rodzinna. Popytam ciotki
przy okazji.

Topografia wsi zgadzała się z opisem w powieści. Byli niemieccy koloniści.

Wieś miała swój początek z przybyciem Ślimaka i jego sąsiadów. Przedtem rósł
tu las, o czym świadczyły samotne sosny-samosiejki na miedzach i wąwóz w
miejscu starej drogi.

Las sprzedano, wyrąbano, na jego miejscu pojawili się osadnicy.

Każdy pazerny na pracę, wyrywający każdy grosz z ziemi.

Chyba jednocześnie dwa lub trzy gospodarstwa kupili niemieccy koloniści.

Jedno z nich na pagórze naprzeciwko siedziby T. Dom był obszerny, solidny,
kryty blachą.

Jeszcze przez długi czas po wojnie był tam wiejski sklep, teraz mieści się tu
podmiejska restauracja zawieszona między ekskluzywnością a mordownią.

Jest też i "rzeka", dawniej szeroki na dwie piędzi strumień, wylewający z
brzegów w czasie wiosennych roztopów, teraz podmokła i zarosła olszynami i
innym chwastem łąka.

I wszystko inne to bujda.

Nie było żadnych konfliktów między polskimi i niemieckimi kolonistami. Niemcy
przynosili nowe sposoby upraw, maszyny rolnicze, rozmach i kalkulację i byli
skrzętnie podpatrywani i chętnie naśladowani przez polskich sąsiadów.

To od nich we wsi pojawiły się truskawki, to oni wprowadzili uprawę buraków
cukrowych - przez długie lata źródło bogactwa wsi.

Niemieckie, polskie i żydowskie dzieci chodziły do tej samej wiejskiej szkoły,
kierowanej przez mądrego społecznika-pozytywistę, tam nawiązywały się
przyjaźnie. Niemieccy chłopcy służyli w polskiej armii.

Nawet różnice religijne zdawały się nie odgrywać większego znaczenia.

Jeden z moich pradziadków parobkował u innego kolonisty w oddalonej o
kilkanaście kilometrów wsi. Gdy przyszedł czas przeprowadzki na własne
gospodarstwo, kupione za odłożone pieniądze i pożyczką z banku, dostał od
swego pracodawcy na pożegnanie cielę rasy holenderskiej.

O tym wszystkim Prus nie napisał.

Ten najnowocześniejszy ówczesny polski pisarz nie dowierzał widać obserwacji,
nakładał na rzeczywistość system anachronicznych i urojonych znaczeń
przegranej warstwy szlacheckiej.

Na miejsce upadających folwarków - bo zniknęła darmowa siła robocza, bo brak
było kalkulacji ekonomicznej, bo właściciele przenosili się do miast i chcieli
jak dawniej żyć ponad stan - pojawili się uwłaszczeńcy i chłopscy
dorobkiewicze chciwie wprowadzający niewidziane nigdy nowinki.

Na ich potrzeby powstawały fabryki maszyn rolniczych, ich pracą ku obopólnej
korzyści bogacili się i rzutcy żydowscy kupcy i drobni przedsiębiorcy.

Moi dziadkowie korzystali z nowych możliwości. O pokolenie młodsi od
chłopskich pionierów zwiększali mozolną pracą i przemyślnością gospodarstwo.

A potem przyszła wojna. Niemieccy koloniści zostali po żniwach 1940 roku (?)
wysiedleni na tereny Rzeszy, Żydzi wymordowani - ale trzy rodziny zostały
przez sąsiadów, przy tajnej wiedzy całej chyba wsi uratowane.

Wojna, powojenne porządki oznaczały ubóstwo i regres cywilizacyjny. Jeszcze
walały się w szopie resztki wirówki do mleka szwedzkiej firmy Alfa Laval, ale
nie było już żydowskiego kupca odbierającego u babci śmietanę i sery.

Jeszcze leżała w kącie lakierowana tuba patefonu, a w domu stały solidne
meble, a na strychu, wśród papierów znajdowałem bezużyteczne i nikomu już
niepotrzebne przedwojenne poradniki rolnicze.

I mit, niewiele mający wspólnego z prawdą, w kanonie lektur szkolnych.

O Ślimaku-narodowcu.
    • hasz0 aż kaczki przyleciały i skonfliktowały wszystkich 05.07.07, 10:40
      Wszelkie zło zaczęło się panoszyć w Polsce wraz z rządami PiS-u.
      Skończyła się 17 -letnia amnestia ...okazało się, że Skrzypek nieprofesjonalista
      bo nieprofesor i nie z PZPR doprowadzi niedługo do nędzy

      Totalitarny PiS zawłaszczył sądy, wojsko, policję, służby specjalne i media
      publiczne. Karły polityczne ośmieszyły Polskę 100- kroć gorzej od kraju
      ANTYSEMITÓW, MEGAZBRODNIORZY, kraju polskich ludobójczych obozów
      koncentarcyjnych, ta obstrukcja wobec komisarzy, ta polityka zagraniczna
      kontra zbliżeniu Niemic do Rosji może być jedynie inspiracją dla
      jeszcze gorszych "polish jokes", a nie dla forowania polskich interesów,
      o które tak dbały SLD wspólnie z UW, PO i PSL.
      Korzystają z chamskich, oszczerczych i prymitywnych metod, takich jak dzielenie
      społeczeństwa na grupy lepszych i gorszych, szczucie jednych na drugich,
      poniżanie lustracją a nawet samolustracją.
      Dają podwyżki lekarzom tak duze, ze osmiela to nawet pielęgniarki do strajków
      w centrum Warszawy a lekarzy do łamania przysięgi.

      Ta sielanka ten dobrobyt te starania o zwyczajnych ludzi
      zakończyły dyktatorskie, pazerne, msciwe i krwawe rządy PiS-u.
      Ludzie umierają z braku przeszczepów. Wykształceni w polskich uczelniach
      wstydzą sie pracować w tym podłym kraju...ech.. a tak mogło być pięknie...

      Robiło się biznesy...
      • leje-sie A wiesz, mieliśmy we wsi 05.07.07, 10:50
        też wsiowego głupka.

        Po miedzach krowy pasał.

        Kopnij w czerwony kosz obok swojego wpisu, jak nie masz nic na temat do napisania.

        Ja cię nawet lubię, chociażeś zakałą FA. Ale tylko na odległość.
        • hasz0 A jednak się pomyliłem co do Ciebie... 05.07.07, 10:53
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=65391051
    • rycho7 polityczne zapotrzebowanie 05.07.07, 13:00
      leje-sie napisał:

      > Nie było żadnych konfliktów między polskimi i niemieckimi kolonistami.

      > nakładał na rzeczywistość system anachronicznych i urojonych znaczeń
      > przegranej warstwy szlacheckiej.

      > O Ślimaku-narodowcu.

      Haszysci do tej pory nie sa w stanie zrozumiec przyczyn polskiego zacofania.
      Wytrwale walczum o rzunt duszow. Cos im sie jednak nie chce jechac zbierac
      slimaki w Irlandii.
      • hasz0 mam robotę na autobanie masz jaki niemieckipyrlik? 05.07.07, 14:56
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=65313737&a=65408474
        • rycho7 napisz o co Ci chodzi 05.07.07, 16:23
          hasz0 napisał:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=65313737&a=65408474

          Nie chce mi sie czytac belkotu. W tamtym watku mnie nie ma.
Pełna wersja