_____Scan mogę to żwirowisko przeznaczyć na muzeum

19.07.07, 19:54
"kamienie mówią choć świat milczy?"

Wyciągam już maszynę do szycia oflagowania...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=66141724&a=66178899
    • canaris.jr Re: _____Scan mogę to żwirowisko przeznaczyć na m 19.07.07, 20:15
      nie radzę tego thread’a kontynuować ....

      u mnie w mojej famili ..była to jedna z największych tajemnic historii 2.WŚ
      polski , i o niej się szeptem mówiło ...
      .. cały dramat Katynia został zniweczony przez wierzganie solidaruchów i po
      nich ekipy rządowe .....
      i potem uczyniono z Katynia polski teatr , polit-kabaret ......
      nawet Europa , przestała się tym interesować ... przedtem był to niekiedy
      temat w gabinetach większości europejskich rządów...
      dzisiaj ... Katyń nie robi wrażenia ...
      polak potrafi wszystko.... nawet spier’dolić swoją historię....
      wielu kolegów mojego przodka tam zginęło ...
      miał szcżeście , że nie został delegowany do Pińska...
      wszedł na pokład....
      • hasz0 ______wielcy wrodzy prawdy są w "Polakami" 19.07.07, 21:34
        nie radzę tego thread’a kontynuować ....

        u mnie w mojej famili ..była to jedna z największych tajemnic historii 2.WŚ
        polski , i o niej się szeptem mówiło ...
        .. cały dramat Katynia został zniweczony przez wierzganie solidaruchów i po
        nich ekipy rządowe .....
        i potem uczyniono z Katynia polski teatr , polit-kabaret ......
        nawet Europa , przestała się tym interesować ... przedtem był to niekiedy
        temat w gabinetach większości europejskich rządów...
        dzisiaj ... Katyń nie robi wrażenia ...
        polak potrafi wszystko.... nawet spier’dolić swoją historię....
        wielu kolegów mojego przodka tam zginęło ...
        miał szcżeście , że nie został delegowany do Pińska...
        wszedł na pokład....

        jak nas Uwole przygotowali do obrony prawdą i ekonomią do obrony przed agresją
        drogą podboju gospodarczego, stosowanego dziś powszechnie w świecie, i idącego
        za tym politycznego i osiągnęły supremację w Europie, jak to ujęło wpływowe
        pismo angielskie „The Economist” stwierdzając: „Jest coraz bardziej pewne, że
        Niemcy gotowe są osiągnąć pokojowo to, czegodwukrotnie nie udało się im
        osiągnąć w drodze wojny.” I tu jest odpowiedź na pytanie, czy grozi nam jakieś
        niebezpieczeństwo. Grozi i już się zarysowuje, tak jak groziło przezcały prawie
        ciąg naszych dziejów. Mówi się tu i ówdzie, że to są inni Niemcy po tych
        doświadczeniach, po dwóch przegranych wojnach, że Niemcy, jak to się mówiło po
        wojnie na Zachodzie, są reedukowani, a mówiło się dużo o tej reedukacji, tylko
        że ta reedukacja polegała ze strony Niemiec na wzrastaniu ich sił i znaczeniu w
        Europie i świecie.
        Mówi się dziś, zwłaszcza w Polsce, o wspólnym domu europejskim, który wyklucza
        agresję i zabory. Ten wspólny dom wrozumieniu niemieckim jest raczej powrotem
        do dawniej proponowanego przez nich zjednoczenia, w którym graliby
        pierwszeskrzypce, do Mitteleuropy. Stoi przed nami pytanie zasadnicze: jeśli
        rzeczywiście opieramy naszą przeszłość i bezpieczeństwo nawspólnym domu
        europejskim, jakie miejsce zajmiemy w tym domu, czy współgospodarza na równych
        prawach przy równympodziale dóbr tego domu, czy też zostaniemy niewolnikami –
        robotnikami panów tego domu?
        Alianci zaopatrywali zpowietrza Francuzów, Jugosłowian, Włochów, Polaków -
        każdego, kto chciał walczyć z Niemcami. Powstania zbrojne planowano od początku
        wojny. Miały na celu podminowanie pozycji niemieckich tuż przed wkroczeniem
        wojsk sprzymierzonych. Niemieckie plany, przekształcania stolic w twierdze,
        których Niemcy bronili przy ogromnych stratach ludności cywilnej, ażdo
        kompletnego ich zniszczenia (np. Mińsk białoruski, a później Gdańsk i Wrocław),
        też były znane Aliantom. Dlatego szybkie przejęcie władzy w stolicach było
        szczególnie ważne. Z drugiej strony Podziemie planowało przejąć stolice, aby
        odtworzyć w okupowanych krajach niepodległe, narodowe państwa. Powstania w
        stolicach Europy miały więc być zjawiskiem powszechnym.Zgodnie z planami,
        powstanie musiało się rozpocząć we właściwym momencie, gdy Niemcy byli
        zdezorganizowani podnaporem alianckim. Miasto miało być zajęte i utrzymane na 2-
        3 dni, aż do wkroczenia wojsk sprzymierzonych. Pierwszy był Rzym(5 czerwca
        1944), potem Paryż (19 sierpnia 1944), a następnie planowano powtórzenie tej
        operacji w Amsterdamie, w Warszawie, Belgradzie i Budapeszcie. Od klęski
        Wrześniowej 1939, powstanie było zawsze rozważane jako metoda oswobodzenia
        Polski. Dyskutowano jedynie, kiedy i jak je przeprowadzić? Już w październiku
        1939, Gen. W. Sikorski zainicjował plan przygotowań do Powstania. Później stał
        się on częścią programu Polskiego Podziemia. O planach polskich sojusznicy w
        Londynie i w Waszyngtonie byli stale informowani,a jednocześnie bombardowania z
        żądaniami dostarczenia materiałów wojennych, niezbędnych do jego
        przeprowadzenia. Plany się zmieniały, ale sojusznicy zawsze byli o tym lojalnie
        informowani! Dla przykładu, 2 lipca 1943 plany Powstania wraz z listą
        potrzebnych materiałów wojennych zostały przedłożoneZjednoczonemu Dowództwu
        Alianckiemu. W archiwach amerykańskich istnieje też telegram amerykańskiego
        sekretarza stanu do Roosevelta z 23 listopada 1943,który stwierdza: „Powstanie
        zbrojne jest planowane w Polsce przeciwko Niemcom. Moment wybuchu będzie
        uzgodniony z Aliantami i nastąpi przed albo w chwili wkroczenia wojsk
        sowieckich na teren Polski.” Było to jeszcze przed konferencją w Teheranie, na
        dwa miesiące przed wkroczeniem Sowietów do Polski i dziewięć miesięcy przed
        osiągnięciem linii Wisły. W lutym 1944, Rząd apelował o wysłanie brytyjskich i
        amerykańskich misji wojskowych do Polski. Zachód miałby bezpośrednie dane, a
        Polacy byliby uwolnieni od zarzutów, że rozpowszechniają przesadzone
        informacje. Brak niezależnego wywiadu alianckiego był później tragiczny w
        skutkach. Alianci nie mieli koncepcji jak sobie radzić ze Stalinem. Dyplomacja
        USA pod kierunkiem Harry Hopkins’a polegała nazaspokajaniu jego ambicji.
        Amerykanie odsyłali Polaków do Brytyjczyków. Wśród Brytyjczyków byli zarówno
        politycy sympatyzujący z Polakami jak i ich przeciwnicy. Jednakże większość
        uważała, że „Sprawa Polska nie powinna przesłaniać bardziej istotnych
        zagadnień.” Zasłaniali się trudnościami logistycznymi na Wschodzie i odsyłali
        Polaków do Stalina (bez wsparciasojuszników), który zerwał z Polską oficjalne
        kontakty. Tak więc Alianci zmuszali Polaków do rozmów z potęgą, której zupełnie
        nierozumieli, i z którą sami nie potrafili negocjować. Brytyjczycy zwlekali też
        z formalnym zajęciem stanowiska w Sprawie Polskiej ażdo końca lipca 1944, kiedy
        decyzja o wybuchu Powstania została już podjęta przez Rząd Polski i sprawy
        toczyły się własnymrozpędem.W tej samej fazie wojny w Jugosławii, Alianci
        zmienili poparcie, jakiego udzielali od 1941 królowi Piotrowi i jego serbskim
        Czetnikom, na poparcie dla komunistów J.Broz Tito. W lutym 1944, zmusili króla
        do ugody z komunistami, w rezultacie, której został on wyeliminowany z dalszej
        gry. Rozwiązanie to nadało „kompromisowi w Europie Wschodniej wyraźnie
        oportunistyczne zabarwienie,” uważa historyk brytyjski. W stosunku do Grecji
        Brytyjczycy byli przeciwni jakiemukolwiek kompromisowi.
        W połowie 1944, głośna była też sprawa „sowieckich obywateli” przejmowanych
        przez Aliantów (z obozów śmierci, obozów pracy, jednostek kolaborujących z
        Niemcami, itp.). Anglicy wiedzieli, że wracając do Rosji ludzie ci pójdą na
        śmierć. Wielu z nich było obywatelami Polski i jako tacy powinni być uznani
        przez Aliantów. Na Zachodzie nie znaleziono mejsca dla tych ludzi.Polacy czuli,
        że decyzja brytyjska będzie miała reperkusje dla ich starań o uznanie
        nienaruszalności granic państwa polskiego. 26 października 1943, Rząd Polski
        wydał instrukcję rozpatrując następujące możliwości: Powstanie powszechne,
        dywersjena mniejszą skalę jeżeli Alianci nie zaaprobują Powstania, oraz inne
        rozwiązania, w wypadku gdy Sowieci będą interweniować. Instrukcja wskazywała na
        rozbieżności wewnątrz Rządu! Sprawa ta w historiografii, jest najczęściej
        przedstawiana błędnie, woparciu o sowiecką propagandę. Według
        niej „antysowieckie, nieprzejednane elementy,” w Rządzie prowadzone przez D-cę
        SiłZbrojnych (DZS) Gen. K. Sosnkowskiego, planowały krwawe Powstanie, aby
        uniemożliwić przejęcie władzy przez Sowietów. Usunięcia tych ”elementów”
        domagał się w 1944 Stalin, jako warunku wstępnego nawiązania stosunków
        dyplomatycznych zPolską. Premier Mikołajczyk był zaliczany do zwolenników
        porozumienia z Sowietami i przeciwników Powstania. „Praktycznie nic z tego
        scenariusza nie było zgodne z prawdą,” pisze N. Davies. Każdy w Rządzie
        był „antysowiecki” wtym sensie, że najwyższą wartością była niepodległość
        Polski i wszyscy byli przeciwni planom Stalina. Wszyscy byli też za Powstaniem
        jako metodą wypędzenia okupanta. Różnice pol
        • hasz0 Cz.2 ______wielcy wrodzy prawdy są w "Polakami" 19.07.07, 21:45
          Wszyscy byli też za Powstaniem jako metodą wypędzenia okupanta. Różnice
          polegały na szczegółach praktycznych i ocenie intencji sojuszników. Biorąc pod
          uwagę niesłychanie skomplikowaną sytuację polityczną i militarną, różnice
          poglądów w łonie Rządu Polskiego nie mogądziwić. Grupa wokół DSZ (Gen. K.
          Sosnkowskiego) zwana sceptykami uważała, że Stalin nie jest zdolny do
          kompromisu z własnej woli, a przywódcy Zachodu nie mają nerwu do konfrontacji z
          nim. Nie wierząc w pomoc Zachodu i Sowietów uważali, że Powstanie nie ma szans
          na sukces. Natomiast Premier i jego grupa, uważani za optymistów, brali
          zapewnienia Zachodu za dobrąmonetę. Liczyli na aktywne pośrednictwo sojuszników
          w negocjacjach z Sowietami. Ludzie ci nie znali Rosji, pochodzili z polskich
          prowincji zachodnich i najbardziej obawiali się Niemiec. Generałowie: Bór-
          Komorowski, Chruściel, Okulicki, którym powierzono realizację Powstania również
          byli uprzednio oficerami austriackimi. Sceptycy: Sosnkowski, Anders, odwrotnie -
          znali Rosję. Tak,więc ludzie, którzy uważani byli w Londynie i w Moskwie za
          antysowieckich „jastrzębi,” byli jednocześnie (wbrew propagandziesowieckiej)
          największymi przeciwnikami Powstania. Dalsze dyskusje prowadzono na temat
          trzech wariantów akcji militarnych: Powstania powszechnego, operacji „Burza” i
          bitwy o Stolicę. Dowódca AK, Gen Bór-Komorowski zaproponował rozwiązanie własne
          20 listopada 1943 w oparciu o operację„Burza.” Zakładała ona użycie „Tajnej
          Armii” tak, aby wojska sowieckie były traktowane jako „Sprzymierzeńcy naszych
          Aliantów”, (jeżeli do tego momentu nie zostaną nawiązane stosunki dyplomatyczne
          z Sowietami), podkreślając współpartnerstwo wwalce z Niemcami. AK miało uderzyć
          na Niemców od tyłu i pomóc dowódcom sowieckim wszelkim dostępnymi
          środkami. „Burzę” wyobrażano sobie jako rozproszone lokalne akcje AK, zamiast
          jednego planowanego Powstania. Dużą swobodę pozostawionolokalnym dowódcom AK.
          Akcja była planowana głównie w rejonach rolniczych. Warszawa miała być włączona
          tylko, jeżeli „Burza” dotrze do Wisły. Jednocześnie z wyzwalaniem Polski miało
          nastąpić odtwarzanie zrębów administracji polskiej i gościnne podjęcie armii
          sowieckiej. Akcja zbrojna przeciwko Sowietom była wykluczona! Rozpatrując
          sprawę z perspektywy 60 lat, w krytycznych chwilach lata 1944 istniały. Można
          było postąpić tak jak Gen. Z.Berling i reanimowani polscy komuniści (pierwsza
          opcja). Za cenę powrotu do łask gotowi byli oni spełnić każde życzenie
          Stalina.Dla nich ważne było jedynie to, aby się wydostać z Sowietów. Dramat
          krajów Bałtyckich już wtedy wskazywał, że praktycznie oznacza to kolonizację
          przez Związek Sowiecki. Żaden naród mający ambicje bycia suwerennym nie mógł
          się na to zgodzić. Nie poto Polacy przelewali krew na kilku kontynentach! Jak
          wiemy, taki wariant został Polsce później narzucony i znamy tego rezultaty.
          Podobne rozwiązanie wprowadzono w życie obecnie (AD 2004) w formie aneksji
          Polski przez Unię Europejską. Tak jak wtedywobec Stalina, tak w „negocjacjach
          akcesyjnych” (przypominały one raczej dyktat Unii), polscy socjaldemokraci i
          liberałowie(przeważnie komunistycznego chowu), za dopuszczenie na przedpokoje
          salonów unijnych, poświęcili interesy państwa i narodu. Na taki wariant mogło
          się zgodzić współczesne pokolenie Polaków zdeprawowane przez 6 lat okupacji
          niemieckiej, 50 latokupacji sowieckiej, a potem 15 lat (1989-2004) „demokracji
          peryferii” (prof. Z. Krasnodębski). Pokolenie 1944 wychowane naprzekonaniu, że
          tylko suwerenna Polska może zapewnić pomyślny rozwój Narodu, było niezdolne do
          zdrady! DSZ, Gen. K. Sosnkowski uważał (druga opcja), że jakiekolwiek
          negocjacje ze Stalinem zakończą się porażką i poniżeniem dla Polski. Według
          niego, po wkroczeniu armii sowieckiej należało unikać starć, zejść do podziemia
          z AK, obserwowaći czekać. Generał obawiał się, że Zachód nie rozumie realiów
          sowieckich, a mocarstwa zachodnie potajemnie już zaakceptowały spełnienie
          ambicji Stalina oraz, że premier Polski będzie zmuszony do
          kapitulacji.Najliczniejsza była grupa premiera Mikołajczyka (trzecia opcja).
          Uważała ona, że nie należy popadać w pesymizm i jakieśrozwiązanie jest możliwe
          i potrzebne dla obu stron. Wiedzieli, że pozycja Polski jest słaba, ale nie
          oczekiwali, iż sojusznicy rzucąich na pożarcie wilkom (Sowietom). Zgodzili się
          na ustępstwa żądane przez Anglików, zaufali zapewnieniom Roosevelta i wysłali
          Mikołajczyka do Moskwy na bezpośrednie rozmowy ze Stalinem. Rząd zdecydował, że
          Powstanie będzie ograniczone do bitwy o Stolicę, a ostateczną decyzję o
          podjęciu akcji zbrojnej powierzono władzom Podziemia w kraju. Decyzja o
          Powstaniu (w Stolicy)podjęta została 25 lipca 1944. W ten sposób Rząd utracił
          możliwość kontroli nad wydarzeniami! Tego samego dnia premierrozpoczął swoją
          podróż (okrężną drogą) na rozmowy w Moskwie. Chciał porozumieć się ze Stalinem
          w sprawie pomocy dlaPowstania. Spośród Polaków na emigracji, dwóch się
          szczególnie wyróżniło: Józef Rettinger i Gen. Stanisław Tatar. Rettinger
          (ps. „Salamandra”wink, mason wysokiego stopnia, bliski współpracownik gen.
          Sikorskiego, miał niezliczoną ilość powiązańmiędzynarodowych i występował jako
          współpracownik wielu wywiadów. Jego związki z wywiadem brytyjskim (MI6)
          nieulegają wątpliwości. Rettinger był niewątpliwie „wtyczką” brytyjską we
          władzach polskich na emigracji. W styczniu 1944 podjął tajemną misję do Polski,
          która o włos nie skończyła się jego śmiercią (próbowano go otruć). Być może
          misja Rettingera była próbą, podjętą przez Aliantów, skierowania brytyjskiego
          agenta do Polski i zdobycia niezależnych informacji o sytuacji, przed
          wkroczeniem armii sowieckiej. Misje brytyjskie operowały w tym czasie już w
          Grecji i w Jugosławii. Gen St. Tatar (ps. „Tabor”, trzeci, co do rangi w AK)
          pojawił się w Anglii dopiero w kwietniu 1944 i od razu zajął wysokiestanowisko
          z-cy Szefa Sztabu Generalnego. Był bardzo silną osobowością, nie liczącą się z
          nikim, a w przeszłości w opozycji do Marszałka Piłsudskiego. S. Tatar doradzał
          przeorientowanie polskiej polityki z pro-zachodniej na pro-sowiecką i pójście
          naustępstwa wobec Stalina. Przewidywał, ze Rosja będzie po wojnie wielką
          potęgą. To zbiegało się z pro-sowiecką atmosferąprzeważającą w Londynie. W
          czasie spotkania z Churchill’em, 25 kwietnia 1944, Gen. Tatar zaakceptował
          przekazanie Brytyjczykom dowództwa nad Polska Brygadą Spadochronową. W czerwcu
          1944, S. Tatar wraz z premierem Mikołajczykiem, udali się do Waszyngtonu z
          prośbą o pomoc dla Podziemia. Spotkania wypadły pozytywnie. Prez. Roosevelt
          spotkał się z Mikolajczykiem cztery razy. „Tajna armia” została uznana za
          najlepiej zorganizowaną i kompetentną w Europie, a także za gotową do walki z
          Niemcami oraz do współpracy z Sowietami. OSS (Office of Strategic Services -
          poprzednik CIA) miał udzielić wszelkiej pomocy „Tajnej Armii.” Wyglądało na to,
          że Polska ma pełne poparciemocarstw: granice Polski miały być nienaruszalne i
          Powstanie zrealizowane zgodnie z planami. Roosevelt zatwierdził ogromne
          poparcie finansowe dla Polski: 10 mln dolarów USA w złocie (1.5 mln na pomoc
          dla społeczeństwa i 8.5 mln dla Podziemia). Gen.Tatar otrzymał jedno z
          najbardziej prestiżowych odznaczeń: Kawalera Orderu Łaźni. Prezydent doradzał
          Polakom nawiązaniebezpośrednich kontaktów ze Stalinem, ale powiedziane to
          zostało w takim kontekście jakby było uzgodnione, że Sowiety zgodzą sięna
          kompromis korzystny dla Polaków. Historycy polscy przypisują postępowanie
          prezydenta USA nadchodzącym wyborom parlamentarnym w USA i chęciązdobycia sobie
          poparcia Polonii amerykańskiej. Obiektywnie trzeba podkreślić, że członkowie
          polskiej delegacji mieli podstawy, aby odebrać wizytę bardzo optymistycznie i
          • pan.scan Hasz napisał: 19.07.07, 22:13
            Davies, Bór Komorowski, Powstanie, walka, śmierć męczeńska, Sprzymierzeni,
            zdrada, nóż w plecy, wspólny europejski dom czyli Mitteleuropa, wina wszystkich
            dookoła, przelewanie krwi serdecznej, Bóg, Honor, Ojczyzna.

            ..Ktoś mi opowiadał, że lotnicy amerykańscy za każdy nalot na Niemcy otrzymują
            specjalną premię i ze każdy członek załogi bombowca, który po dwudziestu pięciu
            nalotach wróci cało i zdrowo, dostaje ileś tam dolarów i może wracać do Stanów
            Zjednoczonych. Wojna jest dla niego skończona i po herbacie. Chciałbym widzieć
            Polaka, który słysząc to, w pierwszej chwili nie zasłoniłby twarzy wstydliwie i
            nie był "do głębi" (my zawsze <do głębi> - nic taniej) oburzony. Nawet mnie
            wydało się to w pierwszej chwili coś nie tego. Bo niby obowiązkiem dobrego
            Polaka jest tak długo latać, aż go zestrzelą na chwałę ojczyźnie. Jak można
            łączyć pojęcie <forsy> z poświęceniem się za ojczyznę?

            Amerykanie mają rację. Każdy z nas po cichu to przyznaje, ale broń Boże głośno.
            Hipokryzja na punkcie Polski i Ojczyzny (przez wielkie "O" -nic taniej) jest u
            nas zboczeniem narodowym. Hipokryzja ojczyźniana wpędza nas w tę zaściankowość
            całej naszej kultury, której w gruncie rzeczy nikt nie rozumie. Epatujemy się
            obcymi pisarzami, ale jak jakiś nasz pisarz napisze coś i nie umieści w tym
            Polski, Polaka, malw i maków, strzechy, łanów, służącej, ciąży i skrobanki
            (jeden z narodowych problemów), to on jest zły Polak. Jak Conrad, który raz
            wreszcie wpadł na świetną myśl pisania po angielsku. I nie o strzechach i
            malwach. I pomimo, że zrobił dla Polski więcej reklamy niż nawet Sienkiewicz, to
            Orzeszkowa uważała za stosowne mu nawymyślać.

            I nawet ludzie, którzy się nim zachwycali, nie potrafili jednak robić tego bez
            jakiejś głębinowej pretensji «że nie wrócił». Nie wrócił, bo mu się lepiej
            podobało w Anglii i każdy człowiek powinien mieć prawo żyć tam, gdzie mu się
            najbardziej podoba. Są tacy, dla których Koluszki albo Radom są wszystkim i
            bardzo to szanuję, ale są tacy, którzy wolą włóczyć się po świecie i znajdują w
            tym świecie więcej, niż w Koluszkach lub w Radomiu. I wtedy mówi się ze
            świątobliwym oburzeniem: «kosmopolita», czyli prawie Żyd. A czy może być coś
            gorszego - tak między nami -niż Żyd?...

            www.ksiegarnia-polska.com/Kontra-Bobkowski.htm

            • hasz0 _________Hasz tego nie napisał o co pomawiasz 19.07.07, 23:51
              _______________OTO STAŁA WREDNA TAKTYKA WĘŻOWA
              antypolska maczuga do obezwładniania wstydem, zażenowaniem, poprawnoscią,
              "nie wypada", "jakie to zaściankowe", "nikt tego w nowoczesnym swiecie nie
              rozumie" "bogoojczyźniana, jakże staroświecka wiara i honor"

              a z drugiej strony:

              to ciemniacy, ich wyborcy mają 7 klas, powoduje nimi zawiść, zazdroszczą
              bogatym, nieroby i nieuki, jedyne co rozumieją to brać, roszczeniowcy...
              nic dla Europy nigdy nie zrobili...

              Świadczy ta HIPOKRYZJA POŁYKANIA SPRZECZNOŚCI o jednym

              fałszem i oszczerstwem maskują prawdę!

              Bo...
              Davies, Bór Komorowski, Powstanie, walka, śmierć męczeńska, Sprzymierzeni,
              zdrada, nóż w plecy, wspólny europejski dom czyli Mitteleuropa, wina wszystkich
              dookoła, przelewanie krwi serdecznej, Bóg, Honor, Ojczyzna.
              to....
              nie żadne zmyślonae mity - TO NAJPRAWDZIWSZE FAKTY HITORYCZNE
              tyle że zamilczane i wyszydzone jak NIGDZIE NA SWIECIE...

              W USA przy każdej okazji na imieninach spiewa się się hymn państwowy,
              BÓG HONOR OJCZYZNA otaczane są czcią i szacunkiem. To żadna tajemnica.
              Widać to wszedzie...w TV sportowcy, filmy...

              Amerykańscy lotnicy latali z pomoca dla Polski i ginęli..
              Amerykańscy piloci ochotnicy, Merian C. Cooper i Cedric Fauntleroy, braterstwo
              broni...
              Włączasz się w nurt propagandy zydowskiego ruchu roszczeniowego, która kwitnie
              w najlepsze w Polsce w formie falszywych oskarzen narodu polskiego.

              Michnik nazwal najwieksza zbrodnia w historii Polski Jedwabne i pogrom
              kielecki, przypisujac je naturalnie Polakom, w czasie konferencji o polskim
              antysemityzmie w Kalifornii.

              Podczas obchodów masakry w Jedwabnem prezydenta polski Kwasniewski publicznie
              przepraszal Zydow za zbrodnie, przy przedstawicielach prasy z zagranicy i
              przekonal tych dziennikarzy o odpowiedzialnosci narodu polskiego za zabojstwo
              Zydow w stodole.
              Zbrodnia jedwabinska byla dokonana przez Niemcow, ktorzy oddzielili osoby
              silniejsze (zastrzelili je w stodole i pochowano wewnatrz stodoly), a reszte
              bezbronnych ludzi zabili pozarem stodoly. Do podpalenia stodoly Niemcy uzyli
              okolo 400 litrow benzyny. Niedopalone szczatki ofiar Niemcy kazali umiescic w
              drugim grobie wzdluz stodoly.

              Obie zbrodnie, tak pogrom Kielecki jak i masakra w Jedwabnem, czesto wracaja na
              lamy prasy amerykanskiej w ramach antypolskiej propagandy zydowskiego ruchu
              roszczeniowego. Profesor historii Kamil Dziewanowski wystosowal do "The New
              York Times" list w tej przykrej sprawie. W liscie tym profesor podaje zrodla
              niemieckie i sowieckie, z ktorych wynika, ze w calym regionie Jedwabnego bylo
              okolo 560 Zydow z wiosna 1941. Czesc Zydow jedwabinskich byla zaangazowana w
              sowiecki aparat terroru i uciekla na wschod, czesc byla chroniona w polskich
              domach, czesc byla zabita w stodole i reszta po spaleniu stodoly zaludnila
              spore getto przy rynku w Jedwabnem. Ilosc osob zabitych w stodole bylaby
              znana, gdyby dokonano badania medycyny sadowej. Niestety badania medycyny
              sadowej rabini przerwali, takze nie wiadomo ile faktycznie osob zginelo w
              Jedwabnem w lipcu 1941.

              We wszystkich tlumaczeniach w na obce jezyki ksiazki "Sasiedzi," J.T. Gross
              podaje, ze 1600 polskich sasiadow wymordowalo 1600 zydowskich sasiadow w
              Jedwabnem. Faktyczna liczba ofiar tej zbrodni niemieckiej prawdopodobnie waha
              sie od jednej dziesiatej do jednej szesnastej cyfry rozglaszanej przez Grossa
              przy pomocy Kwasniewskiego i jego perfidnej polityki przeprosin i skruchy,
              ktora to polityke uzywa on do oczerniania narodu polskiego na korzysc
              zydowskiego ruchu roszczeniowego.

              Ironia losu jest, ze ten sam Kwasniewski przyczynil sie do wyslania do podboju
              i okupacji Iraku 3000 polskich zolnierzy, na wojne sprowokowana przez ten sam
              zydowski ruch roszczeniowy. Ruch ten szerzy antypolska propagande w prasie
              zachodniej i cytuje wystapienia Kwasniewskiego jako prezydenta Polski, ktory
              przyjal na narod polski odpowiedzialnosc za niemiecka zbrodnie w Jedwabnem.

              Porównaj co Scan napisał a co wcześniej ja:

              ..Ktoś mi opowiadał, że lotnicy amerykańscy za każdy nalot na Niemcy otrzymują
              specjalną premię i ze każdy członek załogi bombowca, który po dwudziestu pięciu
              nalotach wróci cało i zdrowo, dostaje ileś tam dolarów i może wracać do Stanów
              Zjednoczonych. Wojna jest dla niego skończona i po herbacie. Chciałbym widzieć
              Polaka, który słysząc to, w pierwszej chwili nie zasłoniłby twarzy wstydliwie i
              nie był "do głębi" (my zawsze <do głębi> - nic taniej) oburzony. Nawet mnie
              wydało się to w pierwszej chwili coś nie tego. Bo niby obowiązkiem dobrego
              Polaka jest tak długo latać, aż go zestrzelą na chwałę ojczyźnie. Jak można
              łączyć pojęcie <forsy> z poświęceniem się za ojczyznę?

              Amerykanie mają rację. Każdy z nas po cichu to przyznaje, ale broń Boże głośno.
              Hipokryzja na punkcie Polski i Ojczyzny (przez wielkie "O" -nic taniej) jest u
              nas zboczeniem narodowym. Hipokryzja ojczyźniana wpędza nas w tę zaściankowość
              całej naszej kultury, której w gruncie rzeczy nikt nie rozumie. Epatujemy się
              obcymi pisarzami, ale jak jakiś nasz pisarz napisze coś i nie umieści w tym
              Polski, Polaka, malw i maków, strzechy, łanów, służącej, ciąży i skrobanki
              (jeden z narodowych problemów), to on jest zły Polak. Jak Conrad, który raz
              wreszcie wpadł na świetną myśl pisania po angielsku. I nie o strzechach i
              malwach. I pomimo, że zrobił dla Polski więcej reklamy niż nawet Sienkiewicz, to
              Orzeszkowa uważała za stosowne mu nawymyślać.

              I nawet ludzie, którzy się nim zachwycali, nie potrafili jednak robić tego bez
              jakiejś głębinowej pretensji «że nie wrócił». Nie wrócił, bo mu się lepiej
              podobało w Anglii i każdy człowiek powinien mieć prawo żyć tam, gdzie mu się
              najbardziej podoba. Są tacy, dla których Koluszki albo Radom są wszystkim i
              bardzo to szanuję, ale są tacy, którzy wolą włóczyć się po świecie i znajdują w
              tym świecie więcej, niż w Koluszkach lub w Radomiu. I wtedy mówi się ze
              świątobliwym oburzeniem: «kosmopolita», czyli prawie Żyd. A czy może być coś
              gorszego - tak między nami -niż Żyd?...
      • wikul Re: Scan mogę to żwirowisko przeznaczyć na m 19.07.07, 23:37
        canaris.jr napisał:

        > nie radzę tego thread’a kontynuować ....


        Dla rusofilów każdy pretekst jest dobry by klepać antypolskie brednie. Przestań
        więc abprall pie..ć głupoty bo rzygać sie chce. Przecież nie jesteś aż takim
        idiotą żeby wierzyć w to co piszesz.
        • hasz0 rusofile połączyli antypolski siły germanofilami 19.07.07, 23:56
          gdzie ja kiedykolwiek krytykowałem Conrada,

          tych co za chlebem, że nie wracają...itp wyssane z palca
          obrzęknietego pie'rdoły?
          • hasz0 _______żwir żwir żwir żwiruje Żwiranoscan 19.07.07, 23:58
Pełna wersja