haszszachmat 19.07.07, 19:54 "kamienie mówią choć świat milczy?" Wyciągam już maszynę do szycia oflagowania... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=66141724&a=66178899 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
canaris.jr Re: _____Scan mogę to żwirowisko przeznaczyć na m 19.07.07, 20:15 nie radzę tego thread’a kontynuować .... u mnie w mojej famili ..była to jedna z największych tajemnic historii 2.WŚ polski , i o niej się szeptem mówiło ... .. cały dramat Katynia został zniweczony przez wierzganie solidaruchów i po nich ekipy rządowe ..... i potem uczyniono z Katynia polski teatr , polit-kabaret ...... nawet Europa , przestała się tym interesować ... przedtem był to niekiedy temat w gabinetach większości europejskich rządów... dzisiaj ... Katyń nie robi wrażenia ... polak potrafi wszystko.... nawet spier’dolić swoją historię.... wielu kolegów mojego przodka tam zginęło ... miał szcżeście , że nie został delegowany do Pińska... wszedł na pokład.... Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ______wielcy wrodzy prawdy są w "Polakami" 19.07.07, 21:34 nie radzę tego thread’a kontynuować .... u mnie w mojej famili ..była to jedna z największych tajemnic historii 2.WŚ polski , i o niej się szeptem mówiło ... .. cały dramat Katynia został zniweczony przez wierzganie solidaruchów i po nich ekipy rządowe ..... i potem uczyniono z Katynia polski teatr , polit-kabaret ...... nawet Europa , przestała się tym interesować ... przedtem był to niekiedy temat w gabinetach większości europejskich rządów... dzisiaj ... Katyń nie robi wrażenia ... polak potrafi wszystko.... nawet spier’dolić swoją historię.... wielu kolegów mojego przodka tam zginęło ... miał szcżeście , że nie został delegowany do Pińska... wszedł na pokład.... jak nas Uwole przygotowali do obrony prawdą i ekonomią do obrony przed agresją drogą podboju gospodarczego, stosowanego dziś powszechnie w świecie, i idącego za tym politycznego i osiągnęły supremację w Europie, jak to ujęło wpływowe pismo angielskie „The Economist” stwierdzając: „Jest coraz bardziej pewne, że Niemcy gotowe są osiągnąć pokojowo to, czegodwukrotnie nie udało się im osiągnąć w drodze wojny.” I tu jest odpowiedź na pytanie, czy grozi nam jakieś niebezpieczeństwo. Grozi i już się zarysowuje, tak jak groziło przezcały prawie ciąg naszych dziejów. Mówi się tu i ówdzie, że to są inni Niemcy po tych doświadczeniach, po dwóch przegranych wojnach, że Niemcy, jak to się mówiło po wojnie na Zachodzie, są reedukowani, a mówiło się dużo o tej reedukacji, tylko że ta reedukacja polegała ze strony Niemiec na wzrastaniu ich sił i znaczeniu w Europie i świecie. Mówi się dziś, zwłaszcza w Polsce, o wspólnym domu europejskim, który wyklucza agresję i zabory. Ten wspólny dom wrozumieniu niemieckim jest raczej powrotem do dawniej proponowanego przez nich zjednoczenia, w którym graliby pierwszeskrzypce, do Mitteleuropy. Stoi przed nami pytanie zasadnicze: jeśli rzeczywiście opieramy naszą przeszłość i bezpieczeństwo nawspólnym domu europejskim, jakie miejsce zajmiemy w tym domu, czy współgospodarza na równych prawach przy równympodziale dóbr tego domu, czy też zostaniemy niewolnikami – robotnikami panów tego domu? Alianci zaopatrywali zpowietrza Francuzów, Jugosłowian, Włochów, Polaków - każdego, kto chciał walczyć z Niemcami. Powstania zbrojne planowano od początku wojny. Miały na celu podminowanie pozycji niemieckich tuż przed wkroczeniem wojsk sprzymierzonych. Niemieckie plany, przekształcania stolic w twierdze, których Niemcy bronili przy ogromnych stratach ludności cywilnej, ażdo kompletnego ich zniszczenia (np. Mińsk białoruski, a później Gdańsk i Wrocław), też były znane Aliantom. Dlatego szybkie przejęcie władzy w stolicach było szczególnie ważne. Z drugiej strony Podziemie planowało przejąć stolice, aby odtworzyć w okupowanych krajach niepodległe, narodowe państwa. Powstania w stolicach Europy miały więc być zjawiskiem powszechnym.Zgodnie z planami, powstanie musiało się rozpocząć we właściwym momencie, gdy Niemcy byli zdezorganizowani podnaporem alianckim. Miasto miało być zajęte i utrzymane na 2- 3 dni, aż do wkroczenia wojsk sprzymierzonych. Pierwszy był Rzym(5 czerwca 1944), potem Paryż (19 sierpnia 1944), a następnie planowano powtórzenie tej operacji w Amsterdamie, w Warszawie, Belgradzie i Budapeszcie. Od klęski Wrześniowej 1939, powstanie było zawsze rozważane jako metoda oswobodzenia Polski. Dyskutowano jedynie, kiedy i jak je przeprowadzić? Już w październiku 1939, Gen. W. Sikorski zainicjował plan przygotowań do Powstania. Później stał się on częścią programu Polskiego Podziemia. O planach polskich sojusznicy w Londynie i w Waszyngtonie byli stale informowani,a jednocześnie bombardowania z żądaniami dostarczenia materiałów wojennych, niezbędnych do jego przeprowadzenia. Plany się zmieniały, ale sojusznicy zawsze byli o tym lojalnie informowani! Dla przykładu, 2 lipca 1943 plany Powstania wraz z listą potrzebnych materiałów wojennych zostały przedłożoneZjednoczonemu Dowództwu Alianckiemu. W archiwach amerykańskich istnieje też telegram amerykańskiego sekretarza stanu do Roosevelta z 23 listopada 1943,który stwierdza: „Powstanie zbrojne jest planowane w Polsce przeciwko Niemcom. Moment wybuchu będzie uzgodniony z Aliantami i nastąpi przed albo w chwili wkroczenia wojsk sowieckich na teren Polski.” Było to jeszcze przed konferencją w Teheranie, na dwa miesiące przed wkroczeniem Sowietów do Polski i dziewięć miesięcy przed osiągnięciem linii Wisły. W lutym 1944, Rząd apelował o wysłanie brytyjskich i amerykańskich misji wojskowych do Polski. Zachód miałby bezpośrednie dane, a Polacy byliby uwolnieni od zarzutów, że rozpowszechniają przesadzone informacje. Brak niezależnego wywiadu alianckiego był później tragiczny w skutkach. Alianci nie mieli koncepcji jak sobie radzić ze Stalinem. Dyplomacja USA pod kierunkiem Harry Hopkins’a polegała nazaspokajaniu jego ambicji. Amerykanie odsyłali Polaków do Brytyjczyków. Wśród Brytyjczyków byli zarówno politycy sympatyzujący z Polakami jak i ich przeciwnicy. Jednakże większość uważała, że „Sprawa Polska nie powinna przesłaniać bardziej istotnych zagadnień.” Zasłaniali się trudnościami logistycznymi na Wschodzie i odsyłali Polaków do Stalina (bez wsparciasojuszników), który zerwał z Polską oficjalne kontakty. Tak więc Alianci zmuszali Polaków do rozmów z potęgą, której zupełnie nierozumieli, i z którą sami nie potrafili negocjować. Brytyjczycy zwlekali też z formalnym zajęciem stanowiska w Sprawie Polskiej ażdo końca lipca 1944, kiedy decyzja o wybuchu Powstania została już podjęta przez Rząd Polski i sprawy toczyły się własnymrozpędem.W tej samej fazie wojny w Jugosławii, Alianci zmienili poparcie, jakiego udzielali od 1941 królowi Piotrowi i jego serbskim Czetnikom, na poparcie dla komunistów J.Broz Tito. W lutym 1944, zmusili króla do ugody z komunistami, w rezultacie, której został on wyeliminowany z dalszej gry. Rozwiązanie to nadało „kompromisowi w Europie Wschodniej wyraźnie oportunistyczne zabarwienie,” uważa historyk brytyjski. W stosunku do Grecji Brytyjczycy byli przeciwni jakiemukolwiek kompromisowi. W połowie 1944, głośna była też sprawa „sowieckich obywateli” przejmowanych przez Aliantów (z obozów śmierci, obozów pracy, jednostek kolaborujących z Niemcami, itp.). Anglicy wiedzieli, że wracając do Rosji ludzie ci pójdą na śmierć. Wielu z nich było obywatelami Polski i jako tacy powinni być uznani przez Aliantów. Na Zachodzie nie znaleziono mejsca dla tych ludzi.Polacy czuli, że decyzja brytyjska będzie miała reperkusje dla ich starań o uznanie nienaruszalności granic państwa polskiego. 26 października 1943, Rząd Polski wydał instrukcję rozpatrując następujące możliwości: Powstanie powszechne, dywersjena mniejszą skalę jeżeli Alianci nie zaaprobują Powstania, oraz inne rozwiązania, w wypadku gdy Sowieci będą interweniować. Instrukcja wskazywała na rozbieżności wewnątrz Rządu! Sprawa ta w historiografii, jest najczęściej przedstawiana błędnie, woparciu o sowiecką propagandę. Według niej „antysowieckie, nieprzejednane elementy,” w Rządzie prowadzone przez D-cę SiłZbrojnych (DZS) Gen. K. Sosnkowskiego, planowały krwawe Powstanie, aby uniemożliwić przejęcie władzy przez Sowietów. Usunięcia tych ”elementów” domagał się w 1944 Stalin, jako warunku wstępnego nawiązania stosunków dyplomatycznych zPolską. Premier Mikołajczyk był zaliczany do zwolenników porozumienia z Sowietami i przeciwników Powstania. „Praktycznie nic z tego scenariusza nie było zgodne z prawdą,” pisze N. Davies. Każdy w Rządzie był „antysowiecki” wtym sensie, że najwyższą wartością była niepodległość Polski i wszyscy byli przeciwni planom Stalina. Wszyscy byli też za Powstaniem jako metodą wypędzenia okupanta. Różnice pol Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Cz.2 ______wielcy wrodzy prawdy są w "Polakami" 19.07.07, 21:45 Wszyscy byli też za Powstaniem jako metodą wypędzenia okupanta. Różnice polegały na szczegółach praktycznych i ocenie intencji sojuszników. Biorąc pod uwagę niesłychanie skomplikowaną sytuację polityczną i militarną, różnice poglądów w łonie Rządu Polskiego nie mogądziwić. Grupa wokół DSZ (Gen. K. Sosnkowskiego) zwana sceptykami uważała, że Stalin nie jest zdolny do kompromisu z własnej woli, a przywódcy Zachodu nie mają nerwu do konfrontacji z nim. Nie wierząc w pomoc Zachodu i Sowietów uważali, że Powstanie nie ma szans na sukces. Natomiast Premier i jego grupa, uważani za optymistów, brali zapewnienia Zachodu za dobrąmonetę. Liczyli na aktywne pośrednictwo sojuszników w negocjacjach z Sowietami. Ludzie ci nie znali Rosji, pochodzili z polskich prowincji zachodnich i najbardziej obawiali się Niemiec. Generałowie: Bór- Komorowski, Chruściel, Okulicki, którym powierzono realizację Powstania również byli uprzednio oficerami austriackimi. Sceptycy: Sosnkowski, Anders, odwrotnie - znali Rosję. Tak,więc ludzie, którzy uważani byli w Londynie i w Moskwie za antysowieckich „jastrzębi,” byli jednocześnie (wbrew propagandziesowieckiej) największymi przeciwnikami Powstania. Dalsze dyskusje prowadzono na temat trzech wariantów akcji militarnych: Powstania powszechnego, operacji „Burza” i bitwy o Stolicę. Dowódca AK, Gen Bór-Komorowski zaproponował rozwiązanie własne 20 listopada 1943 w oparciu o operację„Burza.” Zakładała ona użycie „Tajnej Armii” tak, aby wojska sowieckie były traktowane jako „Sprzymierzeńcy naszych Aliantów”, (jeżeli do tego momentu nie zostaną nawiązane stosunki dyplomatyczne z Sowietami), podkreślając współpartnerstwo wwalce z Niemcami. AK miało uderzyć na Niemców od tyłu i pomóc dowódcom sowieckim wszelkim dostępnymi środkami. „Burzę” wyobrażano sobie jako rozproszone lokalne akcje AK, zamiast jednego planowanego Powstania. Dużą swobodę pozostawionolokalnym dowódcom AK. Akcja była planowana głównie w rejonach rolniczych. Warszawa miała być włączona tylko, jeżeli „Burza” dotrze do Wisły. Jednocześnie z wyzwalaniem Polski miało nastąpić odtwarzanie zrębów administracji polskiej i gościnne podjęcie armii sowieckiej. Akcja zbrojna przeciwko Sowietom była wykluczona! Rozpatrując sprawę z perspektywy 60 lat, w krytycznych chwilach lata 1944 istniały. Można było postąpić tak jak Gen. Z.Berling i reanimowani polscy komuniści (pierwsza opcja). Za cenę powrotu do łask gotowi byli oni spełnić każde życzenie Stalina.Dla nich ważne było jedynie to, aby się wydostać z Sowietów. Dramat krajów Bałtyckich już wtedy wskazywał, że praktycznie oznacza to kolonizację przez Związek Sowiecki. Żaden naród mający ambicje bycia suwerennym nie mógł się na to zgodzić. Nie poto Polacy przelewali krew na kilku kontynentach! Jak wiemy, taki wariant został Polsce później narzucony i znamy tego rezultaty. Podobne rozwiązanie wprowadzono w życie obecnie (AD 2004) w formie aneksji Polski przez Unię Europejską. Tak jak wtedywobec Stalina, tak w „negocjacjach akcesyjnych” (przypominały one raczej dyktat Unii), polscy socjaldemokraci i liberałowie(przeważnie komunistycznego chowu), za dopuszczenie na przedpokoje salonów unijnych, poświęcili interesy państwa i narodu. Na taki wariant mogło się zgodzić współczesne pokolenie Polaków zdeprawowane przez 6 lat okupacji niemieckiej, 50 latokupacji sowieckiej, a potem 15 lat (1989-2004) „demokracji peryferii” (prof. Z. Krasnodębski). Pokolenie 1944 wychowane naprzekonaniu, że tylko suwerenna Polska może zapewnić pomyślny rozwój Narodu, było niezdolne do zdrady! DSZ, Gen. K. Sosnkowski uważał (druga opcja), że jakiekolwiek negocjacje ze Stalinem zakończą się porażką i poniżeniem dla Polski. Według niego, po wkroczeniu armii sowieckiej należało unikać starć, zejść do podziemia z AK, obserwowaći czekać. Generał obawiał się, że Zachód nie rozumie realiów sowieckich, a mocarstwa zachodnie potajemnie już zaakceptowały spełnienie ambicji Stalina oraz, że premier Polski będzie zmuszony do kapitulacji.Najliczniejsza była grupa premiera Mikołajczyka (trzecia opcja). Uważała ona, że nie należy popadać w pesymizm i jakieśrozwiązanie jest możliwe i potrzebne dla obu stron. Wiedzieli, że pozycja Polski jest słaba, ale nie oczekiwali, iż sojusznicy rzucąich na pożarcie wilkom (Sowietom). Zgodzili się na ustępstwa żądane przez Anglików, zaufali zapewnieniom Roosevelta i wysłali Mikołajczyka do Moskwy na bezpośrednie rozmowy ze Stalinem. Rząd zdecydował, że Powstanie będzie ograniczone do bitwy o Stolicę, a ostateczną decyzję o podjęciu akcji zbrojnej powierzono władzom Podziemia w kraju. Decyzja o Powstaniu (w Stolicy)podjęta została 25 lipca 1944. W ten sposób Rząd utracił możliwość kontroli nad wydarzeniami! Tego samego dnia premierrozpoczął swoją podróż (okrężną drogą) na rozmowy w Moskwie. Chciał porozumieć się ze Stalinem w sprawie pomocy dlaPowstania. Spośród Polaków na emigracji, dwóch się szczególnie wyróżniło: Józef Rettinger i Gen. Stanisław Tatar. Rettinger (ps. „Salamandra”, mason wysokiego stopnia, bliski współpracownik gen. Sikorskiego, miał niezliczoną ilość powiązańmiędzynarodowych i występował jako współpracownik wielu wywiadów. Jego związki z wywiadem brytyjskim (MI6) nieulegają wątpliwości. Rettinger był niewątpliwie „wtyczką” brytyjską we władzach polskich na emigracji. W styczniu 1944 podjął tajemną misję do Polski, która o włos nie skończyła się jego śmiercią (próbowano go otruć). Być może misja Rettingera była próbą, podjętą przez Aliantów, skierowania brytyjskiego agenta do Polski i zdobycia niezależnych informacji o sytuacji, przed wkroczeniem armii sowieckiej. Misje brytyjskie operowały w tym czasie już w Grecji i w Jugosławii. Gen St. Tatar (ps. „Tabor”, trzeci, co do rangi w AK) pojawił się w Anglii dopiero w kwietniu 1944 i od razu zajął wysokiestanowisko z-cy Szefa Sztabu Generalnego. Był bardzo silną osobowością, nie liczącą się z nikim, a w przeszłości w opozycji do Marszałka Piłsudskiego. S. Tatar doradzał przeorientowanie polskiej polityki z pro-zachodniej na pro-sowiecką i pójście naustępstwa wobec Stalina. Przewidywał, ze Rosja będzie po wojnie wielką potęgą. To zbiegało się z pro-sowiecką atmosferąprzeważającą w Londynie. W czasie spotkania z Churchill’em, 25 kwietnia 1944, Gen. Tatar zaakceptował przekazanie Brytyjczykom dowództwa nad Polska Brygadą Spadochronową. W czerwcu 1944, S. Tatar wraz z premierem Mikołajczykiem, udali się do Waszyngtonu z prośbą o pomoc dla Podziemia. Spotkania wypadły pozytywnie. Prez. Roosevelt spotkał się z Mikolajczykiem cztery razy. „Tajna armia” została uznana za najlepiej zorganizowaną i kompetentną w Europie, a także za gotową do walki z Niemcami oraz do współpracy z Sowietami. OSS (Office of Strategic Services - poprzednik CIA) miał udzielić wszelkiej pomocy „Tajnej Armii.” Wyglądało na to, że Polska ma pełne poparciemocarstw: granice Polski miały być nienaruszalne i Powstanie zrealizowane zgodnie z planami. Roosevelt zatwierdził ogromne poparcie finansowe dla Polski: 10 mln dolarów USA w złocie (1.5 mln na pomoc dla społeczeństwa i 8.5 mln dla Podziemia). Gen.Tatar otrzymał jedno z najbardziej prestiżowych odznaczeń: Kawalera Orderu Łaźni. Prezydent doradzał Polakom nawiązaniebezpośrednich kontaktów ze Stalinem, ale powiedziane to zostało w takim kontekście jakby było uzgodnione, że Sowiety zgodzą sięna kompromis korzystny dla Polaków. Historycy polscy przypisują postępowanie prezydenta USA nadchodzącym wyborom parlamentarnym w USA i chęciązdobycia sobie poparcia Polonii amerykańskiej. Obiektywnie trzeba podkreślić, że członkowie polskiej delegacji mieli podstawy, aby odebrać wizytę bardzo optymistycznie i Odpowiedz Link Zgłoś
pan.scan Hasz napisał: 19.07.07, 22:13 Davies, Bór Komorowski, Powstanie, walka, śmierć męczeńska, Sprzymierzeni, zdrada, nóż w plecy, wspólny europejski dom czyli Mitteleuropa, wina wszystkich dookoła, przelewanie krwi serdecznej, Bóg, Honor, Ojczyzna. ..Ktoś mi opowiadał, że lotnicy amerykańscy za każdy nalot na Niemcy otrzymują specjalną premię i ze każdy członek załogi bombowca, który po dwudziestu pięciu nalotach wróci cało i zdrowo, dostaje ileś tam dolarów i może wracać do Stanów Zjednoczonych. Wojna jest dla niego skończona i po herbacie. Chciałbym widzieć Polaka, który słysząc to, w pierwszej chwili nie zasłoniłby twarzy wstydliwie i nie był "do głębi" (my zawsze <do głębi> - nic taniej) oburzony. Nawet mnie wydało się to w pierwszej chwili coś nie tego. Bo niby obowiązkiem dobrego Polaka jest tak długo latać, aż go zestrzelą na chwałę ojczyźnie. Jak można łączyć pojęcie <forsy> z poświęceniem się za ojczyznę? Amerykanie mają rację. Każdy z nas po cichu to przyznaje, ale broń Boże głośno. Hipokryzja na punkcie Polski i Ojczyzny (przez wielkie "O" -nic taniej) jest u nas zboczeniem narodowym. Hipokryzja ojczyźniana wpędza nas w tę zaściankowość całej naszej kultury, której w gruncie rzeczy nikt nie rozumie. Epatujemy się obcymi pisarzami, ale jak jakiś nasz pisarz napisze coś i nie umieści w tym Polski, Polaka, malw i maków, strzechy, łanów, służącej, ciąży i skrobanki (jeden z narodowych problemów), to on jest zły Polak. Jak Conrad, który raz wreszcie wpadł na świetną myśl pisania po angielsku. I nie o strzechach i malwach. I pomimo, że zrobił dla Polski więcej reklamy niż nawet Sienkiewicz, to Orzeszkowa uważała za stosowne mu nawymyślać. I nawet ludzie, którzy się nim zachwycali, nie potrafili jednak robić tego bez jakiejś głębinowej pretensji «że nie wrócił». Nie wrócił, bo mu się lepiej podobało w Anglii i każdy człowiek powinien mieć prawo żyć tam, gdzie mu się najbardziej podoba. Są tacy, dla których Koluszki albo Radom są wszystkim i bardzo to szanuję, ale są tacy, którzy wolą włóczyć się po świecie i znajdują w tym świecie więcej, niż w Koluszkach lub w Radomiu. I wtedy mówi się ze świątobliwym oburzeniem: «kosmopolita», czyli prawie Żyd. A czy może być coś gorszego - tak między nami -niż Żyd?... www.ksiegarnia-polska.com/Kontra-Bobkowski.htm Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________Hasz tego nie napisał o co pomawiasz 19.07.07, 23:51 _______________OTO STAŁA WREDNA TAKTYKA WĘŻOWA antypolska maczuga do obezwładniania wstydem, zażenowaniem, poprawnoscią, "nie wypada", "jakie to zaściankowe", "nikt tego w nowoczesnym swiecie nie rozumie" "bogoojczyźniana, jakże staroświecka wiara i honor" a z drugiej strony: to ciemniacy, ich wyborcy mają 7 klas, powoduje nimi zawiść, zazdroszczą bogatym, nieroby i nieuki, jedyne co rozumieją to brać, roszczeniowcy... nic dla Europy nigdy nie zrobili... Świadczy ta HIPOKRYZJA POŁYKANIA SPRZECZNOŚCI o jednym fałszem i oszczerstwem maskują prawdę! Bo... Davies, Bór Komorowski, Powstanie, walka, śmierć męczeńska, Sprzymierzeni, zdrada, nóż w plecy, wspólny europejski dom czyli Mitteleuropa, wina wszystkich dookoła, przelewanie krwi serdecznej, Bóg, Honor, Ojczyzna. to.... nie żadne zmyślonae mity - TO NAJPRAWDZIWSZE FAKTY HITORYCZNE tyle że zamilczane i wyszydzone jak NIGDZIE NA SWIECIE... W USA przy każdej okazji na imieninach spiewa się się hymn państwowy, BÓG HONOR OJCZYZNA otaczane są czcią i szacunkiem. To żadna tajemnica. Widać to wszedzie...w TV sportowcy, filmy... Amerykańscy lotnicy latali z pomoca dla Polski i ginęli.. Amerykańscy piloci ochotnicy, Merian C. Cooper i Cedric Fauntleroy, braterstwo broni... Włączasz się w nurt propagandy zydowskiego ruchu roszczeniowego, która kwitnie w najlepsze w Polsce w formie falszywych oskarzen narodu polskiego. Michnik nazwal najwieksza zbrodnia w historii Polski Jedwabne i pogrom kielecki, przypisujac je naturalnie Polakom, w czasie konferencji o polskim antysemityzmie w Kalifornii. Podczas obchodów masakry w Jedwabnem prezydenta polski Kwasniewski publicznie przepraszal Zydow za zbrodnie, przy przedstawicielach prasy z zagranicy i przekonal tych dziennikarzy o odpowiedzialnosci narodu polskiego za zabojstwo Zydow w stodole. Zbrodnia jedwabinska byla dokonana przez Niemcow, ktorzy oddzielili osoby silniejsze (zastrzelili je w stodole i pochowano wewnatrz stodoly), a reszte bezbronnych ludzi zabili pozarem stodoly. Do podpalenia stodoly Niemcy uzyli okolo 400 litrow benzyny. Niedopalone szczatki ofiar Niemcy kazali umiescic w drugim grobie wzdluz stodoly. Obie zbrodnie, tak pogrom Kielecki jak i masakra w Jedwabnem, czesto wracaja na lamy prasy amerykanskiej w ramach antypolskiej propagandy zydowskiego ruchu roszczeniowego. Profesor historii Kamil Dziewanowski wystosowal do "The New York Times" list w tej przykrej sprawie. W liscie tym profesor podaje zrodla niemieckie i sowieckie, z ktorych wynika, ze w calym regionie Jedwabnego bylo okolo 560 Zydow z wiosna 1941. Czesc Zydow jedwabinskich byla zaangazowana w sowiecki aparat terroru i uciekla na wschod, czesc byla chroniona w polskich domach, czesc byla zabita w stodole i reszta po spaleniu stodoly zaludnila spore getto przy rynku w Jedwabnem. Ilosc osob zabitych w stodole bylaby znana, gdyby dokonano badania medycyny sadowej. Niestety badania medycyny sadowej rabini przerwali, takze nie wiadomo ile faktycznie osob zginelo w Jedwabnem w lipcu 1941. We wszystkich tlumaczeniach w na obce jezyki ksiazki "Sasiedzi," J.T. Gross podaje, ze 1600 polskich sasiadow wymordowalo 1600 zydowskich sasiadow w Jedwabnem. Faktyczna liczba ofiar tej zbrodni niemieckiej prawdopodobnie waha sie od jednej dziesiatej do jednej szesnastej cyfry rozglaszanej przez Grossa przy pomocy Kwasniewskiego i jego perfidnej polityki przeprosin i skruchy, ktora to polityke uzywa on do oczerniania narodu polskiego na korzysc zydowskiego ruchu roszczeniowego. Ironia losu jest, ze ten sam Kwasniewski przyczynil sie do wyslania do podboju i okupacji Iraku 3000 polskich zolnierzy, na wojne sprowokowana przez ten sam zydowski ruch roszczeniowy. Ruch ten szerzy antypolska propagande w prasie zachodniej i cytuje wystapienia Kwasniewskiego jako prezydenta Polski, ktory przyjal na narod polski odpowiedzialnosc za niemiecka zbrodnie w Jedwabnem. Porównaj co Scan napisał a co wcześniej ja: ..Ktoś mi opowiadał, że lotnicy amerykańscy za każdy nalot na Niemcy otrzymują specjalną premię i ze każdy członek załogi bombowca, który po dwudziestu pięciu nalotach wróci cało i zdrowo, dostaje ileś tam dolarów i może wracać do Stanów Zjednoczonych. Wojna jest dla niego skończona i po herbacie. Chciałbym widzieć Polaka, który słysząc to, w pierwszej chwili nie zasłoniłby twarzy wstydliwie i nie był "do głębi" (my zawsze <do głębi> - nic taniej) oburzony. Nawet mnie wydało się to w pierwszej chwili coś nie tego. Bo niby obowiązkiem dobrego Polaka jest tak długo latać, aż go zestrzelą na chwałę ojczyźnie. Jak można łączyć pojęcie <forsy> z poświęceniem się za ojczyznę? Amerykanie mają rację. Każdy z nas po cichu to przyznaje, ale broń Boże głośno. Hipokryzja na punkcie Polski i Ojczyzny (przez wielkie "O" -nic taniej) jest u nas zboczeniem narodowym. Hipokryzja ojczyźniana wpędza nas w tę zaściankowość całej naszej kultury, której w gruncie rzeczy nikt nie rozumie. Epatujemy się obcymi pisarzami, ale jak jakiś nasz pisarz napisze coś i nie umieści w tym Polski, Polaka, malw i maków, strzechy, łanów, służącej, ciąży i skrobanki (jeden z narodowych problemów), to on jest zły Polak. Jak Conrad, który raz wreszcie wpadł na świetną myśl pisania po angielsku. I nie o strzechach i malwach. I pomimo, że zrobił dla Polski więcej reklamy niż nawet Sienkiewicz, to Orzeszkowa uważała za stosowne mu nawymyślać. I nawet ludzie, którzy się nim zachwycali, nie potrafili jednak robić tego bez jakiejś głębinowej pretensji «że nie wrócił». Nie wrócił, bo mu się lepiej podobało w Anglii i każdy człowiek powinien mieć prawo żyć tam, gdzie mu się najbardziej podoba. Są tacy, dla których Koluszki albo Radom są wszystkim i bardzo to szanuję, ale są tacy, którzy wolą włóczyć się po świecie i znajdują w tym świecie więcej, niż w Koluszkach lub w Radomiu. I wtedy mówi się ze świątobliwym oburzeniem: «kosmopolita», czyli prawie Żyd. A czy może być coś gorszego - tak między nami -niż Żyd?... Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Scan mogę to żwirowisko przeznaczyć na m 19.07.07, 23:37 canaris.jr napisał: > nie radzę tego thread’a kontynuować .... Dla rusofilów każdy pretekst jest dobry by klepać antypolskie brednie. Przestań więc abprall pie..ć głupoty bo rzygać sie chce. Przecież nie jesteś aż takim idiotą żeby wierzyć w to co piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 rusofile połączyli antypolski siły germanofilami 19.07.07, 23:56 gdzie ja kiedykolwiek krytykowałem Conrada, tych co za chlebem, że nie wracają...itp wyssane z palca obrzęknietego pie'rdoły? Odpowiedz Link Zgłoś