Czy ktoś był laten w Nowym Jorku

31.07.07, 03:57
Chodzi mi o wasze odczucia wzgledem pogody. Jak znosiliście upał?
    • dachs Re: Czy ktoś był laten w Nowym Jorku 31.07.07, 10:17
      Fatalnie. Bylem w lipcu i zostawialem mokre slady na chodniku. Gorzej czulem sie
      tylko 30 stopni bardziej na poludnie w Meksyku. Ale tam to przynajmniej
      spodziewalem sie tego.
    • cs137 Re: Mieszkałem 12 lat tuż obok D.C. 31.07.07, 10:49
      A D.C., jak starzy gazdowie powiadajo, jest jeszcze gorsze od N.Y.

      Pierwsze lato w USA spedziłem w Seattle. Mieliśmy tam małe francuskie autko, "Le
      Car" (w Europie sprzedawane jako Renalult 5), które nie miało klimatyzacji. Mnie
      to nic nie przeszkadzało i pokwpiwałem sobie z Amerykanów, że to taki
      wydelikacony naród.

      Po tym lecie w Seattle dostałem robotę w Gaitherburgu, MD, który jest tuz obok
      Washington, D.C. Nadeszło lato i moja żona tez dostała robotę. Potrzebowalismy
      pilnie drugiego auta. Poniewaz żona uważała mnie za eksperta od spraw
      automobilowych w naszym małzeństwie, zapytała: "jaką marke powinniśmy kupić,
      uważasz?" Ja na to odpowiedziałem: "chrzanię markę, jest mi totalnie obojetne,
      czy to będzie Ford, czy Toyota, czy jakiekolwiek inne licho - jedyne, co mnie
      obchodzi, to to, ze by to nasze nowe auto miało sprawnie działający air
      conditioner!" Po kilku tygodniach jeżdżenia w upale tym Le Carem bez klimy ja
      miałem juz absolutnie dosyć!

      Ale to było pierwsze lato i pierwsze moje zetkniecie z tą "zupą", w którą
      zamienia sie latem powietrze na East Coast. Po kilku latach jakos te upały stały
      sie mniej straszne... Pod koniec pobytu w tamtej okolicy ja dostałem prace w
      George Mason University w Virginii, i musiałem dojeżdzac 30 mil w te i 30 mil z
      powrotem każdego dnia, w straszliwych waszyngtońskich korkach. Zaraz na początku
      w mojej Hondzie popsuł sie air conditioning. Wiec pojechałem do warsztatu i
      pytam, ile bedzie kosztowała naprawa. Pan zdiagnozował problem i orzekł, ze
      kompresor padł, trzeba cały nowy, bedzie kosztowac $700. Na to mój wąz, co go
      nosze w kieszeni, zasyczał rozgłosnie - zrobiło mi sie tych siedmiu stówek żal.
      I do końca pobyty w podwaszyngtońskiej okolicy juz jeździłem samochodem bez
      klimatyzacji... Po 10 latach "treningu", juz nie było to takie straszne.

      Teraz jednak mieszkam w Oregonie, gdzie pogoda latem jest niezwykle sympatyczna
      - temperatura rzadko przekracza 30 C, no i nie ma tej koszmarnej wilgoci. Latem
      jednak dosc czesto jeżdzę do Marylandu w celach naukowych - no i teraz znów te
      upaly wydaja mi sie koszmarne, absolutnie nie do wytrzymania.
      • club66 Mieszkam w tropiku i nie zamienie na NYC :) 02.08.07, 06:51
        Od blisko dwudziestu lat mieszkam w subtropiku poludniowej Florydy i za kazdym
        razem kiedy latem jestem w ktoryms miejscu wschodniego wybrzeza, upaly sa tam
        dla mnie ciezkie do zniesienia. Goraco i wilgotno jest nie tylko wzdluz lini
        wybrzeza. Dziewiec lat temu kupilem troche ziemi w okolicach Great Smoky Mtns w
        North Carolina i postawilem tam wakacyjna chalupe zebysmy mieli dokad jezdzic i
        chlodzic sie od florydzkich upalow. Juz pierwszego lata przezylismy tam
        termiczny szok. Pomimo wysokosci prawie 3tys. stop temperatura dobijala do 90F a
        klimatyzacja pracowac musiala dzien i noc. W dolinach bylo ciezkie od wilgoci
        powietrze, niemalze jak w tropiku, a na dodatek nie bylo codziennych
        popoludniowych burz, zeby je schlodzic jak na Florydzie. Jednak nie odmawiamy
        sobie corocznie spedzania tam czesci letnich wakacji, gdyz okolice sa tam
        przepiekne a przyroda bujna jak w tropikalnych lasach. Rano, kiedy przy
        pierwszych slonecznych promieniach zaczyna parowac wilgoc (stad nazwa tego
        gorkiego pasma), wypelniajac bialym puchem rozlegle doliny, przecinajac gorskie
        wierzcholki, widoki sa zapierajace dech w piersi i odniesc wrazenie mozna, ze
        przebywa sie na jednej z wysp archipelagu. Drugi raz kazdego roku przyjezdzamy
        tam w pazdzierniku, kiedy gory mienia sie w zlocistych kolorach i rzeczywiscie
        mozna wtedy schlodzic sie. Jednego lata wracajac z Kanady zatrzymalismy sie
        jeszcze przed poludniem w Baltimore, termometry wskazywaly juz 103F i nie bylo
        czym oddychac. Charleston w SC i Savannah w Georgia przypominaly piekarnik z
        wrzaca woda, zastanowilo mnie przez moment jak wytrzymywal tam Pulaski. Ulge
        odczulismy dopiero w poludniowej Florydzie, byl juz pozny wieczor, po deszczu i
        temperatura w gornym przedziale 70s F.Pomimo duzej wilgotnosci powietrze bylo
        zupelnie inne jak na calym odcinku od Maryland, oddychalismy z ulgasmile
        • v.ci Re: Mieszkam w tropiku i nie zamienie na NYC :) 02.08.07, 17:40
          Moja Żona była latem w N.Y.C. Pytałem. Nie przypomina sobie owych legendarnych
          upałów.
          • felusiak1 Re: Mieszkam w tropiku i nie zamienie na NYC :) 02.08.07, 18:47
            No jeśli twoja żona była i nie pamieta to znaczy, ze ........................
          • sz0k Re: Mieszkam w tropiku i nie zamienie na NYC :) 02.08.07, 19:21
            v.ci napisał:

            > Moja Żona była latem w N.Y.C. Pytałem. Nie przypomina sobie owych legendarnych
            > upałów.

            Ani chybi musiała się minąć w drodze z "globalnym ociepleniem" smile)))
    • stormy_weather Re: Czy ktoś był laten w Nowym Jorku 02.08.07, 19:36
      New York się gotuje latem . W przeciwieństwie do nas nowojorczycy są
      przyzwyczajeni do gorączki lata.
      Miasto wtedy poci się kolektywnie i wie : następna burza śnieżna nadejdzie na
      pewno.
      Teraz w New York jest tak gorąco , że ample wysiadają , asfalt się topi i
      więcej rabusiów ulicznych napada. To nie jest nic nadzwyczajnego.
      W Nowym Yorku jest tak każdego lata.
      Inaczej niż w europie nikt nie gada o tym . Cierpi się w ciszy .
      Literatur-Nobelowiec Saul Bellow pisał kiedyś : “w niektóre noce Nowy York
      jest jak Bangkok”. ”Gorzko szary Atlantyk nagle staje się zielony i
      tropikalny”.
      Nie każdy może tej pogodzie tyle pozytywnego wydrzeć , jak kiedyś niemiecki
      pisarz Carl Zuckmayer (1896-1977), (który w Ameryce żył na wychodżctwie) : „już
      sam tropikalno-wilgotny żar fali upału ma w sobie przez swój egzotyczny
      charakter coś stymulującego”.
      Temperatury ok. 40 stopni i wilgotności powietrza do 90 procent tworzą w tej
      8.5 milionowej metropolii nową formę dwu-klasowego społeczeństwa.
      Jedni mogą sobie pozwolić ignorować lato , spędzając cały dzień w
      klimatyzowanych mieszkaniach i biurach a nawet swoje pinczerki wożą przez
      miasto w psich-taxówkach z air-condition.
      Ci drudzy pocą się. Trzymają się puszek Cola i śpią albo otwierają hydranty na
      ulicach by publicznie wziąć prysznic.

    • qwardian Re: Czy ktoś był laten w Nowym Jorku 02.08.07, 20:41
      Byłem i nie zamierzam więcej nigdy być, a co najwyżej obserwuję prognozę pogody
      dla NY i doceniam, że jeżdżę z otwartym oknem przy umiarkowanej przyjemnej
      pogodzie w Poznaniu. Nie używam conditionera w samochodzie, nie mam go w domu.
      Moja piwnica jest chłodna a dom ma tempewraturę w sam raz. Ten etap życia zwany
      NY mam za sobą.
      BTW dzisiaj pogoda w P-niu jest idealna.
Pełna wersja