Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
27.06.03, 15:39
Mniej tabletek wczesnoporonnych na "Langenorcie"
Statek "Langenort" wpłynął do portu bez zezwolenia.
fot. Beata Kitowska / AG
fot. Beata Kitowska / AG
ZOBACZ TAKŻE
• "Langenort" wyszedł w morze z Polkami na pokładzie (26-06-03, 18:56)
• Statek-klinika aborcyjna w Polsce - zdjęcia (23-06-03, 10:06)
PAP, k 27-06-2003, ostatnia aktualizacja 27-06-2003 14:41
Podczas rejsu poza wody terytorialne Polski, na statku Langenort ubyło
tabletek wczesnoporonnych - poinformowała w piątek Izba Celna w Gdyni. W
tzw. rejs szkoleniowo-edukacyjny popłynęło na statku 11 Polek.
Po czwartkowym rejsie statku-kliniki aborcyjnej "Langenort" poza polskie
wody terytorialne o 12 zmniejszyła się liczba tabletek wczesnoporonnych
Mifegyne - podała w piątek Izba Celna w Gdyni.
Prokuratura zajmie stanowisko w tej sprawie w najbliższych godzinach -
zapowiedział zastępca Prokuratora Generalnego Kazimierz Olejnik.
Podczas przebywania w czwartek na wodach międzynarodowych Holenderki mogły
używać wszystkich leków zabezpieczonych na pokładzie przez polskie służby
celne na początku tygodnia.
W rejsie - określanym przez organizatorów jako szkoleniowo- edukacyjny -
brało udział 11 Polek.
Rzeczniczka Izby Celnej w Gdyni Jolanta Twardowska powiedziała PAP, że po
powrocie w czwartek "Langenorta" z rejsu poza wody terytorialne Polski do
odprawy ponownie zostały zgłoszone znajdujące się na jednostce farmaceutyki.
Celnicy ustalili, że tabletek Mifegyne, mogących wywoływać reakcje
wczesnoporonne, było 33, natomiast Cytotecu, który nie jest lekiem
wczesnoporonnym, ale jest podawany łącznie z Mifegyne - 40 tabletek. Oba te
farmaceutyki są zakazane w Polsce. Tymczasem podczas pierwszej kontroli po
wpłynięciu holenderskiego "Langenorta" do portu we Władysławowie celnicy
spisali 45 tabletek Mifegyne i 180 sztuk Cytotecu.
Po kolejnej kontroli celników okazało się, że po rejsie zmniejszyła się
liczba nie tylko Mifegyne i Cytotecu. Według Twardowskiej, ubyło też dwóch
rodzajów tabletek, które wcześniej zabezpieczono, bowiem wkrótce miały
utracić termin przydatności do spożycia. "Dwa z tych leków zostały zużyte.
Nie było 60 sztuk tabletek jednego rodzaju leku, którego termin ważności
mijał w ciągu kilku dni. Był wcześniej zabezpieczony, bowiem inspekcja
faramaceutyczna stwierdziła, że ta ilość w ciągu kilku dni nie może zostać
fizycznie zużyta" - powiedziała Twardowska.
Podczas przebywania w czwartek na wodach międzynarodowych Holenderki mogły
używać wszystkich leków zabezpieczonych na pokładzie przez polskie służby
celne na początku tygodnia.
Rzeczniczka powiedziała, że po powrocie statku, który obecnie cumuje w
zamkniętej części portu we Władysławowie, ponownie zaplombowano m.in
farmaceutyki nieistniejące w Polskim Rejestrze Leków.
W najbliższych godzinach prokuratura zajmie stanowisko w sprawie zniknięcia
części tabletek wczesnoporonnych na holenderskim statku-klinice
aborcyjnej "Langenort" - zapowiedział zastępca Prokuratora Generalnego
Kazimierz Olejnik.
"Jeżeli tego rodzaju ustalenia są, że coś zniknęło, wymaga to wyjaśnienia
procesowego i prokuratura będzie to wyjaśniała" - powiedział dziennikarzom
Olejnik, goszczący w piątek w Gdańsku na sesji poświęconej 10. rocznicy
powstania miejscowej Prokuratury Apelacyjnej.
Olejnik dodał, że dowodem w ewentualnym postępowaniu prokuratorskim mogą być
dokumenty celne.
Po wpłynięciu "Langenorta" do portu we Władysławowie szefowa
fundacji "Kobiety na falach" Rebecca Gomperts powiedziała, że podczas rejsu
statku poza polskie wody terytorialne odbywały się na nim warsztaty edukacji
seksualnej. Na pytanie, czy wśród pasażerek były kobiety w ciąży,
oświadczyła, że jest to zbyt intymna sprawa. Nie odpowiedziała na pytanie,
czy na pokładzie rozdawano pigułki aborcyjne.