kataryna.kataryna
29.06.03, 18:42
Czytając wypowiedzi większości panów wypowiadających
się za prawem kobiet do decydowania o sobie można
odnieść wrażenie, że żyjemy wśród nowoczesnych
mężczyzn-feministów. Szkoda tylko, że aż 1/3 kobiet
pada ofiarą przemocy domowej - gdzie są wtedy
deklaracje, że ciało kobiety należy do niej? Jak są
traktowane kobiety zgwałcone przez nasz wymiar
sprawiedliwości i swoich własnych facetów? Dlaczego
prawie każda musi się wtedy tłumaczyć z wyzywającego
stroju? Gdzie byli politycy-feminiści jak decydowano,
że wiek emerytalny kobiet jest o 5 lat niższy niż
mężczyzn, a ponieważ żyją dłużej ich emerytura
stanowi ok. 70% emerytury mężczyzny? Gdzie są wszyscy
przejęci prawami kobiet panowie decydencji gdy
kobiety są dyskryminowane ma rynku pracy i muszą
walczyć ze szklanym sufitem, mniejszą płacę za tę
samą pracę i molestowaniem seksualnym? Gdzie są ci
zatroskani o godziwe warunki życia dla dzieci już
urodzonych jak trzeba ustalać wysokość alimentów?
Odnoszę wrażenie, że panowie stają się zagorzałymi
feministami wyłącznie wtedy, gdy chodzi o ułatwienie
im ich własnego życia - przecież swobodny dostęp do
aborcji to mniej kłopotów także dla panów - nie
trzeba się żenić "z musu", nie trzeba płacić
alimentów na niechcianego dzieciaka. Nie jest tak,
panowie i panie?