Nie podsluchiwac

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.03, 18:47
Do Trybunału Konstytucyjnego organizacja przedsiębiorców zaskarżyła
rozporządzenie nakazujące operatorom telekomunikacji i Internetu archiwizację
całej korespondencji przesyłanej w sieci i udostępnienie jej, jak
również "końcówek" umożliwiających dowolne podsłuchiwanie rozmów, wszelkim
możliwym organom władzy (artykuł "Nie podsłuchiwać"; GW 3.07.)

Myślałem dotychczas, ze płodom wylęgającym się w resorcie pana ministra
wicepremiera Pola można zarzucić tylko idiotyzm (patrz winietki), ale od
kiedy przeczytałem o jego rozporządzeniu wprowadzającym powszechna
inwigilacje w Internecie i telefonach przekonałem się, ze bywają one również
groźne i chciało by się powiedzieć haniebne. Podobno w czasach Bieruta
wybudowano w Poznaniu specjalny urząd pocztowy, otwierający i kontrolujący w
s z y s t k i e listy (zob. "Dziennik 1954" Tyrmanda), ale dotyczyło to tylko
przesyłek zagranicznych, a wiec postęp mamy niewątpliwy. A Berię gdzieś w
grobie skręca z zazdrości - nie dość ze on nie mógł marzyć o takich
możliwościach technicznych, ale nie wpadł nawet na to żeby kosztami
podsłuchiwania i szpiegowania obciążyć ofiary. A u nas proszę bardzo - płaci
dostawca usług, czyli w efekcie oczywiście my - inwigilowani. Czemu w prasie
tak cicho na ten temat - czy ważny jest już tylko Rywin? Może redakcja Gazety
ma inne zdanie na ten temat, ale dla mnie ta sprawa jest sto razy gorsza. A
co koledzy pana ministra wicepremiera z partii sławiącej wolność i dobro
wszystkich obywateli? A co inni posłowie -czemu nikt jeszcze nie złożył
interpelacji w tej sprawie? Czy mamy liczyć tylko na Trybunał Konstytucyjny?
Wysyłam ten tekst bo liczę ze ucho Wielkiego Brata jeszcze nie działa - za
pól roku może już bym się nie odważył!
Nazwisko - do wiadomości tych, którzy je wyszpiegują.
    • Gość: Marek Re: Nie podsluchiwac IP: *.neonet.gliwice.pl 06.07.03, 09:13
      Zbyszku,

      Trudno nie zgodzic sie z opinią, ktorą wyraziles w tekscie. Podobno w krajach o
      bardziej "zaawansowanych" demokracjach, infiltracja takze jest bardziej
      zaawansowana. Ale chyba nie ma tutaj zaleznosci wprost proporcjonalnej na
      szczęście. Pozostaje tylko sie zastanowic nad przyczynami takiego "dziwnego"
      stanu rzeczy. No bo jakie byly motywy stalinowskich kolegów, to mniej wiecej
      wszyscy wiemy. Czy takie same są motywy wspolczesnych włodarzy? W pewnym sensie
      tak, ale przeciez nikt z nas nie zaryzykuje bezpośredniego przyrownania
      prezydenta USA do Stalina, mimo ze ten pierwszy prawdopodobnie ma jeszcze
      bardziej skuteczną machine inwigilacji oparta na najnowszych zdobyczach
      przodujacej techniki tego kraju. Ja bym powiedzial tak: sklonny jestem zgodzic
      sie na taka inwigilacje z paru powodow. To tak mniej więcej jak zgadzam się na
      kontrolę przez policje, przeciez nie bede sie obrazal jak mnie policja zatrzyma
      i bedzie zagladac do bagaznika samochodu, czy tez nie bede protestowal jak mi
      przegladaja bagaze na lotnisku. Moge poczuc sie nieco urazony, bo podejrzewa
      sie mnie przez moment o zle zamiary, no ale to cena ktora zgadzam sie zaplacic
      za bezpieczenstwo porozowania samolotem. Tak wiec zgodzilbym sie na taka
      inwigilacje z paru powodow:
      1. Nie mam nic do ukrycia, wiec sie nie boje.
      2. Ci ktorzy maja niecne zamiary (łyse pały od narkotykow, terrorysci, etc.),
      niech sie boją i niech są zagrozeni, ja za to bede czul sie bezpieczniejszy.
      Nie zalezy mi na zachowywaniu ich "prywatnosci"!!
      3. Mam podstawy przypuszczac, ze "podgladanie" skierowane jest glownie na
      potencjalnie bandyckie czyny, nie zaś na moje listy do dziewczyny.
      4. Nawet jesli mój list miłosny jest podgladany, to jest tylko jednym spośrod
      milionow jemu podobnych i zapewne zostanie zignorowany przez machinę wielkiego
      brata
      Tak wiec mając poczucie, ze ten list bedzie filtrowany, choćby z powodu samego
      uzycia w nim słowa "terrorysci", nie lękam się smile)) W pewnym sensie cel uswieca
      srodki. Zeby tylko słuszny cel nie zostal zatracony. To jedyne niebezpieczenstwo

      Pozdrawiam serdecznie
      Marek
      • Gość: zbykr Re: Nie podsluchiwac IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 20:27
        Czesc Marku!
        Dzięki za Twój głos w dyskusji na temat inwigilacji. Piszesz na wstępie, że się
        ze mną zgadzasz, ale dalsza lektura pokazuje, że raczej nie. Ja jednak
        pozostanę przy swoim zdaniu. Piszesz m. in., że to nieuniknione koszta walki z
        terroryzmem itp.. Ja jeszcze terrorysty u nas nie widziałem, natomiast zdarzało
        się słyszeć o prześladowaniu ludzi, którzy mieli nieszczęście czymś podpaść lub
        narazić się władzom czy raczej władcom różnego kalibru. Chyba zgodzisz się, że
        będąc (w co nie wątpię) najbardziej nawet uczciwym i praworządnym obywatelem,
        co najmniej kilka razy dziennie przekraczasz różne bzdurne prawa i przepisy,
        którymi nasi drodzy prawodawcy utrudnili nam życie. Po prostu inaczej nie da
        się funkcjonować. A więc jesteś właściwym obiektem do ukarania przez organ,
        który "poweźmie wiadomość" o Twoich bezprawnych działaniach. Oczywiście, że
        normalnie nikomu by sie nie chciało wykorzystywać systemu inwigilacji w tak
        drobnym celu, ale gdyby zechciał... Pomijam już cały temat ewentualnych
        bezprawnych (przestępczych) działań na własną rękę funkcjonariuszy, którzy do
        całego systemu mając mieć dostęp praktycznie bez żadnej kontroli, a są w końcu
        tylko ludźmi. No i ogromne koszty tego molocha, które w efekcie obciaża całe
        społeczeństwo. A wracając do terrorystów, to uważam, że ich największym
        sukcesem było i jest w światowej skali takie zastraszenie społeczeństw, że
        skwapliwie godzą się na niesłychanie daleko idące ograniczenie wolności
        osobistych przez zawsze tego żądnych władców wszelkiego rodzaju. Ja osobiście
        uważam, że już lepiej liczyć się z prawdopodobieństwem rzędu ułamka promila,że
        mój sąsiad w autobusie zdetonuje bombę, skoro i tak muszę godzić się z o wiele
        większą szansą przejechania przez samochód, upadku balkonu na głowę w czasie
        spaceru po moim rodzinnym mieście popadającym w ruinę albo zawału serca w
        czasie czytania nowej ustawy sejmowej. Mnie zresztą nie przeszkadza to, że ktoś
        mnie podglada czy nawet nagrywa z ukrytej kamery na ulicy, bo w końcu jest to
        miejsce publiczne, ale zupełnie mi nie odpowiada sytuacja, gdy ktoś czyta moje
        listy i podsłuchuje rozmowy (chociaż należąc do pokolenia wychowanego w PRL i
        tak mam wpojony odruch, żeby niczego ważnego nie mówić przez telefon - teraz
        może się to bardzo przydać!). No i jeszcze jedno - jak zwykle - prawdziwy
        bandyta i tak zdobędzie zakazany pistolet, prawdziwy narkoman swoją działkę, a
        prawdziwy terrorysta skontaktuje się z innym tak, że nikt go nie namierzy.
        Serdecznie pozdrawiam
        zbykr
        • Gość: Marek Re: Nie podsluchiwac IP: *.neonet.gliwice.pl 08.07.03, 21:55
          Niby tak jest. Rzeczywiscie w naszej ojczyznie jeszcze terrorystow nie ma, ale
          wszystko przed nami. Juz prezydenci nasz i USA sie o to postaraja. Zobaczysz ze
          i do nas plaga przybedzie, bo jak ktos kopie w mrowisku, to w koncu mrowki go
          obleza. Niezawodnie. Nie o terrorystach jednak chcialem glownie mowic, lecz o
          bardziej zwyczajnych bandziorach, ktorzy jednak z internetu korzystaja, a z
          komorek to juz napewno. Mala jest szanasa na namierzenie profesjonalisty, bo
          ten sie kryje, ale pospolitych lamaczy prawa mozna tym sposobem wylapywac. Nie
          wiem co jest lepsze, czy zgadac sie czy nie zgadzac na inwigilacje bandziorow
          (choc to musi dotykac takze uczciwych). Za malo mam danych, aby wyrazic opinie.
          Moze i masz racje. Ale jak codziennie z pracy wychodze, to straznik przeszukuje
          mi teczke. Robi tak od 5 lat dzien w dzien, bo tyle juz pracuje w firmie. Moze
          to mnie nieco uodparnia na takie zjawiska. Zgadzam sie na zagladanie mi do
          teczki, mimo, ze nie musze wedle prawa sie na to zgadzac. Ale zgadzam sie, bo
          na tym to polega. Wsrod moich wspolpracownikow jest wielu zlodziei, ktorzy
          wynosili PRLowskim zwyczajem czesci. Mimo ze nigdy do glowy mi to nie przyszlo,
          to i tak jestem traktowany przez straznika jak potencjalny zlodziej. Nie moge
          przeciez odmowic mu przegladania mojej torby, choc nigdy w zyciu tam nic nie
          znajdzie, co by go zainteresowalo. No a co do tych niby codziennych "malych
          przestepstw", ktore rzekomo popelniam(y), to musze zaprotestowac. Nie
          przekraczam ram przepisow i prawa, chyba ze o tym nie wiem. Niech za przyklad
          podam mandaty. Choc w zyciu przejechalem juz zgola 400-500 tysiecy km, nigdy
          nie zaplacilem mandatu za przekroczenie predkosci, bo zwyczajnie jej nie
          przekraczam. A moze glupi jestem albo dziwak, ale nie przekraczam, bo po co mam
          przekraczac. Zeby byc wczesniej gdziec o pare minut? To cokolwiek niepowazny
          powod. Nie na tym zycie polega zeby gonic wciaz.
          No dobrze, inwigilacja to swinska sprawa smile)))
          Bywaj
          m
          • bimi Re: Nie podsluchiwac 08.07.03, 22:06
            Ale dlaczego wprowadzanie podsłuchów odbywa się bez informowania o tym opinii
            publicznej? Dlaczego dowiedzieć się o tym można, co najwyżej, z dalece
            drugorzędnych źródeł?
            Bo jakoś nie widziałem aby wspominali o tym choćby w Wyborczej. Że o Faktach
            czy Wiadomościach nie wspomnę...

            Że niby to, ani ważne, ani ciekawe? To dlaczego mi sie tak nie wydaje? A też
            nie uważam abym miał coś do ukrycia w swych rozmowach telefonicznych...
    • Gość: Piort Re: Nie podsluchiwac IP: *.man.polbox.pl 09.07.03, 12:01
      Każda władza państwowa chce mieć pełną kontrole swoich poddanych. Tylko że w
      normalnym państwie obywatele, przez swoich przedstawicieli w parlamencie, nie
      pozwalają na totalna inwigilację wszystkich zawsze i wszędzie. Cala nadzieja w
      tym, że po ostaniej wpadce posła Jagiełły inni posłowie uprzytomnią sobie że i
      oni mogą być podsłuchiwani i podgladani. Najgorsze jest to, że fakt
      podsłuchiwania i osoba podsłuchująca mogą byc nikomu nieznane. Nie będzie można
      ustalić w jaki sposób wydostały się poufne informacje, które moga być użyte do
      szantażowania kogoś lub zniszczenia jakiejś firmy. Niby ucziwym ludziom nic nie
      grozi, ale może nie kazdy jest w absolutnej zgodzie z prawem, bo ono zmienia
      się w Polsce szybciej niż damska moda i nikt go nie jest w stanie opanować w
      całości. Kamery zainstalowane w miastach miały jakoby służyć bezpieczeństwu, a
      rejestrują i identyfikują właścicieli wszyskich przejeżdżających samochodów.
      Była awantura o koncesję dla GSM Plus, bo nie chcieli na telefon byle gliniarza
      udostępniać bilingów wskazanych osób. Posiadacz włączonej komórki może być
      zlokalizowany, można wykreślić mapę jego przemieszczeń. Do tego jeszcze
      podsłuch, czytanie maili i czego to sobie jeszcze władza nie wymyśli. Gdyby
      policja i słuzby bezpieczeństwa składały się z rzeczywistych aniołów, to cała
      ta sprawa byłaby tylko wątpliwa moralnie, ale w tych służbach pracują zwykli
      ludzie i to wcale nie najucziwsi. Cała nadzieja w Trybunale!
      • Gość: Marek Re: Nie podsluchiwac IP: *.neonet.gliwice.pl 12.07.03, 10:00
        Probowalem bronic zasady "cel uswieca srodki" ale w sytuacji kiedy cel nie jest
        zdefiniowany, to zasada staje sie watpliwa. Musze przyznac troche racji. Brak
        demokratycznej kontroli nad machina inwigilacyjna rodzi powazne zagrozenia o
        ktorych wspominacie. No ale jak w takim razie inwigilowac bandytow, nie
        dotykajac uczciwych obywateli? Widzicie czasem lany zboza poorane kolami
        traktorow, kiedy rolnicy opryskuja przyszle zbiory? W miejscu gdzie przejechalo
        kolo, pozostaje bruzda i nic juz tam nie urosnie. To jest cena, ktora rolnik
        placi za to ze pozostala znaczaca wiekszosc pola przyniesie lepsze zbiory. Jak
        zatem uchronic obywateli przed zagrozeniami inwigilacji nie rezygnujac z
        podsluchu bandytow. Nie chcecie chyba zrezygnowac ze stosowania wszelkich
        dostepnych srodkow w zmniejszaniu przestepczosci. To sprawa odroznienia bandyty
        od uczciwego czlowieka. Ale wiecie dobrze, ze w kazdym procesie selekcji
        potrzeba porownac probki dobre i probki zle. Nie mozna rozpoznac bandyte nie
        probkujac takze uczciwych obywateli. Tak jak w prostym iteracyjnym procesie
        znajdowania rozwiazan rownan matematycznych. Czy ktos mi poda genialne
        rozwiazanie tego problemu? Dodatkowo po stokroc wazniejsze jest zapobieganie
        niz sciganie juz dokonanych czynow przestepczych.
        marek
    • Gość: Centrala Re: Nie podsluchiwac IP: *.am.poznan.pl 12.07.03, 10:08
      Gość portalu: zbykr napisał(a):

      > Do Trybunału Konstytucyjnego organizacja przedsiębiorców zaskarżyła
      > rozporządzenie nakazujące operatorom telekomunikacji i Internetu archiwizację
      > całej korespondencji przesyłanej w sieci i udostępnienie jej, jak
      > również "końcówek" umożliwiających dowolne podsłuchiwanie rozmów, wszelkim
      > możliwym organom władzy (artykuł "Nie podsłuchiwać"; GW 3.07.)
      >
      > Myślałem dotychczas, ze płodom wylęgającym się w resorcie pana ministra
      > wicepremiera Pola można zarzucić tylko idiotyzm (patrz winietki), ale od
      > kiedy przeczytałem o jego rozporządzeniu wprowadzającym powszechna
      > inwigilacje w Internecie i telefonach przekonałem się, ze bywają one również
      > groźne i chciało by się powiedzieć haniebne. Podobno w czasach Bieruta
      > wybudowano w Poznaniu specjalny urząd pocztowy, otwierający i kontrolujący w
      > s z y s t k i e listy (zob. "Dziennik 1954" Tyrmanda), ale dotyczyło to tylko
      > przesyłek zagranicznych, a wiec postęp mamy niewątpliwy. A Berię gdzieś w
      > grobie skręca z zazdrości - nie dość ze on nie mógł marzyć o takich
      > możliwościach technicznych, ale nie wpadł nawet na to żeby kosztami
      > podsłuchiwania i szpiegowania obciążyć ofiary. A u nas proszę bardzo - płaci
      > dostawca usług, czyli w efekcie oczywiście my - inwigilowani. Czemu w prasie
      > tak cicho na ten temat - czy ważny jest już tylko Rywin? Może redakcja Gazety
      > ma inne zdanie na ten temat, ale dla mnie ta sprawa jest sto razy gorsza. A
      > co koledzy pana ministra wicepremiera z partii sławiącej wolność i dobro
      > wszystkich obywateli? A co inni posłowie -czemu nikt jeszcze nie złożył
      > interpelacji w tej sprawie? Czy mamy liczyć tylko na Trybunał Konstytucyjny?
      > Wysyłam ten tekst bo liczę ze ucho Wielkiego Brata jeszcze nie działa - za
      > pól roku może już bym się nie odważył!
      > Nazwisko - do wiadomości tych, którzy je wyszpiegują.


      Zbykr,
      żeby było śmieszniej to ten o ksywie KAT to agencik Moskwy , zatem kto będzie
      nas kontrolował ?? nikt inny jak centrala w Moskwie !
      A pono mamy zachodnią demokrację !
Pełna wersja