piq
01.09.07, 21:19
...jeżeli platfusi nie mają jakichś spektakularnych akcji w kampanii.
Rozegranie klęski z akcją CBA i Kaczmarkiem było wicemistrzowskie,
podejrzewam, ze Donald dał się znów oszukać preziowi brnąc w odżegnywanie się
od komisji. Teraz mu się będzie trudno wycofać.
Jezeli teraz beda wybory, podkreślam, bo pisiactwo być może będzie chciało je
odwlec, żeby mieć czas na kolejne akcje, które z pewnością ma przygotowane.
Jeżeli pisiactwo wygra wybory, to będzie smiesznie, bo przypuszczalnie jednak
nie będzie rządzić. A jeśli, to będzie jeszcze śmieszniej, bo to są kompletni
niedołędzy, a ich zaplecze techniczno-fachowe jest znikome, zresztą dużo
zrobili, żeby potencjalnych pomocników odpędzić. Rządzenie wydaje się bowiem
Kaczyńskim czymś podobnym do tego, co robili podczas "walki z zomo", gdy byli
"w opozycji", czyli siedzeniem na kanapie z kotem, pyerdzeniem w poduszki,
wygłaszaniem teorii i knuciem kolejnych intryg w łonie tego biura
politycznego, do którego aktualnie należeli - co widać było od czasu usunięcia
Kazia, który przynajmniej się starał zorganizować jakoś pracę rządu i stworzyć
jakieś zaplecze eksperckie. Potem było juz tylko bełkotanie przerywane
robieniem kina w tiwi. Tak więc rządzic nie umieją i nie będą umieli.
Powiedzcie pa pa temu, co trzeba pilnie zrobić.
Mogą się za to wywrócic nie na hasełkach o faszyzmie wygłaszanych jak mantra
przez zmatolonych publicystów typu żakowski, tylko na końcu koniunktury
gospodarczej za jakieś dwa lata. Czas na dobre i głębokie reformy, których
drób nie przeprowadził, już teraz przypuszczalnie minął (ku uciesze paciencji
i innego lewactwa, zainteresowanego utrzymaniem "solidarnego", czyli
rozdawniczo-marnotrawnego status quo z bliżej mi nie znanych powodów, moze z
głupoty?). Tak więc tak czy owak drób utrzyma się u władzy jeszcze przez 3-4
lata. Chyba że PiS pierdyknie wewnątrz, bo słyszałem, że niezdarnośc i
głupawość w praktycznym rządzeniu wkurza tzw. drugi szereg, który hasło o IV
RP brał poważnie. Tymczasem PiS pozbył sie jakiejkolwiek ideologii poza
łżeantykomunizmem (że przypomnę wywrócenie przez prezia ustawy lustracyjnej) i
stał się, identycznie jak sld za mylera, partią władzy.
Ideowej identyfikacji nie ma też platfusostwo. Metodą na ominięcie i jednych i
drugich byłoby jedynie powstanie wydestylowanej z pisuarstwa i platfusów
prawdziwej partii prawicowej. Ale w to nie wierzę.
Dzisiaj można głosować tylko negatywnie, czyli przeciw. Czyli albo przeciw
bezradności i niedołestwu drobiu albo przeciw bezideowości i nijakości
platformy (odpuszczam sobie tutaj pieprzenie idiotów o platfusach jako
zdrajcach narodu i komunistach, bo piszę do ludzi w miarę bystrych). To
zależy, co dla kogo jest ważne: czy zgoda na kontynuowanie niedołęstwa i
farsowe pokrzykiwania na konferencjach, czy zgoda na ryzykowny eksperyment z
kolejną partią władzy - bez gwarancji, że w ogóle coś umie, i że nie zajmie
się sama sobą i swoimi ludźmi, co jest możliwe.
Brakuje w Polsce think-tanków, co zauważył w przebłysku przytomności
Zybertowicz. Jesli nikt ich nie wykreuje, lub przynajmniej nie wciagnie w
orbitę władzy, czyli aparatu wykonawczo-technicznego tych, którzy się na czymś
znają, to czarno widzę przyszłość.