Dodaj do ulubionych

Brawo Makaroni glebić Niemców!

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.07.03, 22:42
Kryzys włosko-niemiecki trwa: Schroeder odwołuje wczasy we Włoszech




FERNANDO PROIETTI AP


ZOBACZ TAKŻE


• Pesaro - czyli dokąd nie pojedzie kanclerz Schroeder (09-07-03, 19:03)





SERWISY


¤ Ostatnio we Włoszech







Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 09-07-2003, ostatnia aktualizacja 09-07-
2003 20:43

Kryzys w stosunkach niemiecko-włoskich przybiera apokaliptyczne wymiary:
kanclerz Schröder odwołał swoje wczasy na włoskim wybrzeżu Adriatyku, bo
włoski wiceminister turystyki obraził Niemców, określając ich jako
jasnowłose bestie szalejące po włoskich plażach.



Jeszcze nie ucichły echa niefortunnej wypowiedzi premiera Berlusconiego,
który tydzień temu w Parlamencie Europejskim zaoferował niemieckiemu
deputowanemu Martinowi Schulzowi rolę hitlerowskiego kapo w filmie o obozie
koncentracyjnym, a już nadeszła nowa burza. Oto drugorzędny polityk Ligi
Północnej i wiceminister turystyki w rządzie Berlusconiego Stefano Stefani
opublikował w gazecie Ligi Północnej "La Padania" artykuł pod tytułem "Znamy
ich dobrze, tych Niemców". Wytoczył w nim armaty przeciwko niemieckim
grubianom, atakującym "naszego premiera" i powątpiewającym w
inteligencję "naszych ministrów".

Według Stefaniego Niemcy są "stereotypowymi blondynami, przepełnionymi
hipernacjonalistyczną dumą", uważającymi się za prymusów. W rzeczywistości
zaś przydałby im się test na inteligencję, który obnażyłby ich prawdziwe
walory. Niemcy zdaniem Stefaniego mają w zwyczaju "hałaśliwie napadać na
nasze plaże". Za obrazę wszystkich Włochów Stefani uznał niedawną
okładkę "Spiegla" przedstawiającą Berlusconiego jako mafijnego "ojca
chrzestnego". "Mafia jest synonimem śmierci i cierpienia. (...) Ale ten
Martin Schulz, który zapewne wyrósł wśród gromkich konkursów bekania po
piwnych libacjach i żarciu smażonych ziemniaków, ignoruje to" - broni
sekretarz Stefani swego premiera.

Kanclerz Schröder zareagował na epitety pod adresem Niemców ostro: zagroził,
że nie pojedzie na planowany rodzinny urlop do Włoch, o ile wyskok
Stefaniego nie zostanie ukarany. Minister spraw wewnętrznych Niemiec Otto
Schily, który ma willę na Półwyspie Apenińskim, posunął się jeszcze dalej: -
Gdybym był premierem Włoch, ten człowiek nie byłby już na urzędzie -
oświadczył wczoraj rano i nazwał Stefaniego "głupkowatym sekretarzem stanu".

Szef włoskiej dyplomacji próbował we wtorek łagodzić napięcie, ale ponieważ
sam Stefani nie zamierzał nikogo za nic przepraszać, Schröder nie wytrzymał
i ogłosił wczoraj, że do Włoch już na pewno nie pojedzie, bo "wszystko ma
swe granice". Woli zostać z rodziną w domu, w Hanowerze. Może jednak da się
skusić rodzimym hotelarzom, którzy na wieść o włoskiej awanturze pospieszyli
z zaproszeniami...

"Nieznany włoski sekretarz stanu nie powinien być w stanie wpływać na
decyzje niemieckiego kanclerza. Ale można zrozumieć, że Gerhard Schröder w
końcu ma tego dość. (...) Wyznaczenie jasnych granic oddzielających nas od
polityków, którzy stracili wszelką miarę albo nigdy jej nie znali, jest
kwestią szacunku demokracji dla siebie samej. We Włoszech, ale także wobec
Włoch, dopóki tacy politycy rządzą tym krajem" - komentuje "Frankfurter
Rundschau".



Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum


Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka