mq
13.12.01, 12:38
Lepper został stworzony przez biedę, media i specjalistów od public relations.
Najpierw byli zbiedniali, sfrustrowani ludzie. Na ich czele stanęła grupa
bogatych, wielohektarowych rolników, którzy mieli pecha i wzięli kredyt w
nieodpowiednim momencie. Ci drudzy zaczęli ostro, w ruch poszły taczki,
traktory, kosy. Były populistyczne hasła, które spodobały się zabiedzonym
frustratom, biednej wsi. Teraz już ich była "siła". Masy wyszly na drogi,
zaczęły się blokady, powstała organizacja - "Samoobrona". Kiedy "górę" znudziły
rozróby, które przynosiły im tylko problemy, konflikty z policją, władzami,
postanowili zająć się polityką - z tego przynajmniej są pieniądze, a poza tym
prestiż i ... jest immunitet. Lepiej nie mogli trafić. Kiedy wkroczyli do
świata polityki, po latach zaniedbań SLD i PSL, latach kłótni na górze (w AWS)
i kulawych reformach AWS-UW, okazało się, że nasz Tygrys Europy stał się
kulawym żółwiem i trzeba wziąć się za naprawę, a za naprawę zawsze najwięcej
płaca najbiedniejsi. I pojawił się Jedruś Lepper - nie dość, że swój ze wsi, to
jeszcze nie żaden profesor oderwany od rzeczywistości, ale technik co się zna i
wie, bo wszystko widział z bliska, sam klepał biedę i zaznał niegodziwości
władzy. I jeszcze taki mądry. Na rolnictwie się zna, na ekonomii też i nie
kręci, nie bajdurzy, że jedno zalezy od drugiego, że żeby było lepiej, to musi
być gorzej, że musimy do Unii. Wszystko wie i prosto Ci wytłumaczy. Telewizja
wyczuła, że Pan Andrzej może być gwiazdą sezonu. Stacje TV zaczęły się
prześcigać w zaproszeniach. Jędrek zaczął bywać ... to tu, to tam. Piarowcy
wiedzieli, że brak Panu L. ogłady, więc zaproponowali mu swe usługi, w ruch
poszły pieniądze ze składek członkowskich i składek na pomoc dla rannych w
starciach z policją rolników. Piarowcy dobrze wynagrodzeni dobrze się do swej
pracy przyłozyli. Pan Przewodniczący wszedł do Sejmu. W TV pojawił sie
odmieniony, uczesany, dobrze ubrany (u Armaniego) szef Samoobrony, potem Pan
Marszałek. Swe opinie wypowiadał spokojnym głosem wobec przekrzykującej
się "klasy politycznej". Wyrażał się prosto i przekonująco, na wszystko miał
receptę i trzeba było się tylko trochę przysłuchać, że mówi ciągle to samo i że
jego proste recepty na wszystko to wierutne brednie, ale którz tam sie wgłębia
w wypowiedzi polityków? I naród by stanął za nim murem. Na nasze szczęście
czasem Jędrusiowi "słoma wychodzi z butów", a mózg zaczyna szaleć. Atak na
domniemmanych skorumpowanych polityków był uderzeniem mocnym, ale
przemawiającym do skołowanego wierzącego w spiskową teorię dziejów narodu, ale
żeby narodowi wciskać lądowanie Talibów, a może i samego Bin Ladena pod
Olsztynem, to już przesada. I naród zaczął podejrzewać swego bohatera o
problemy natury psychiatrycznej - na szczęście tegoż narodu. Czasem też Jędruś
traci wyuczoną przez piarowców ogładę i traktuje swych adwersarzy i
dziennikarzy (a to już bardzo wielki błąd) jak krowy w oborze, lub kumpli spod
sklepu spozywczego na wsi podkoszalińskiej. Jego największe osiągnięcia to
powitanie dziennikarzy na korytarzu sejmowym z oburzeniem i wyrzutem: "Co to
jakaś konferencja prasowa?" i "Za mną głosowali, co Pan jest ślepy, czy co?" do
Marka Czyża w programie Forum w TVP1.
Daj nam, Panie Boże, więcej takich "występów" oskarżonego Andrzeja L.