Gość: +++Ignorant
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
10.07.03, 04:00
Belgia Więcej władzy dla prowincji
Flandrię i Walonię łączy coraz mniej
Zrobiono kolejny krok na drodze do rozpadu Belgii. Przyjęty we wtorek przez
koalicję socjalistów i liberałów program nowego rządu zakłada przesunięcie
następnych kompetencji z poziomu federalnego do władz Flandrii i Walonii.
Rząd w Brukseli nie będzie miał już wpływu na przepisy kodeksu drogowego.
Przejeżdżając z jednej prowincji królestwa do drugiej, trzeba będzie
podporządkować się innym zasadom prędkości czy sygnalizacji. Podobnie z
prawem do posiadania broni: to, co dozwolone we Flandrii, w Walonii może
okazać się karalne. Sprawa jest niebłaha w kraju, gdzie 10 milionów
mieszkańców ma ponad 1,5 miliona strzelb i pistoletów.
Dla jedności Belgii znacznie poważniejsza w skutkach będzie jednak
uzgodniona przez partie koalicji reforma systemu podatkowego. Jest niezbędna
do zdynamizowania gospodarki. W Belgii dzień "wolności podatkowej", czyli
moment, od którego zaczynamy pracować na własny rachunek, przypada dopiero
na koniec sierpnia. W Europie gorzej jest tylko w krajach skandynawskich.
Ale budżet i system ubezpieczeń socjalnych to jedna z ostatnich spraw, które
łączą Flandrię z Walonią. Na zmianę tego stanu rzeczy najmocniej naciskają
Flamandowie, gdyż dopłacają do biedniejszych Walonów.
Ustępstwa w tej dziedzinie były jednak warunkiem utworzenia, po 50 dniach
negocjacji, socjalistyczno-liberalnego rządu, na którego czele stanie
dotychczasowy premier Guy Verhofstadt.
Alternatywa dla Belgii mogła być znacznie gorsza - powstanie rządu
współtworzonego przez populistyczny Blok Flamandzki. To ugrupowanie, pod
wodzą Filipa Dewintera, dąży do gwałtownego zerwania wszelkich więzi między
obiema wspólnotami i do pełnej niepodległości Flandrii. Aby tak się nie
stało, naciskają niektóre kraje "15", w tym Hiszpania, Wielka Brytania i
Włochy. Obawiają się precedensu, który mógłby doprowadzić do rewizji mapy
politycznej Europy.
Jednakże w miarę jak Unia przejmuje kolejne kompetencje od władz narodowych,
nawet małym regionom teoretycznie coraz łatwiej wybić się na niepodległość.
Jędrzej Bielecki z Brukseli