hasz0
12.10.07, 10:09
Nierefleksyjni nie zdają sobie sprawy, np. że nasza Konstytucja oraz
wykładnia Konstytucji przez Trybunał Konstytucyjny również opiera
się na liberalizmie, a nie na jurysprudencji.
Termin "liberalizm" jest celowo zmyłkowy i służy jako oręż w walce
politycznej przeciwko Polsce tradycyjnej, przeciwko Kościołowi i
przeciwko naszej kulturze duchowej.
"Europejskie standardy demokratyczne" z 17 maja 2007 r. mają na celu
przywrócenie III Rzeczypospolitej, rządzonej przez postkomunistów,
liberałów, no i przez układy, łącznie z mafiami, aby tylko zniszczyć
elementy polskie, narodowe, katolickie. Liberalizm jest bronią
przeciwko klasycznemu ładowi i porządkowi życia na rzecz burzenia
wszystkiego, żeby zrobić miejsce dla nierozumu, namiętności i szału
niszczenia.
Dogmaty - jak powiedział jeden z liberałów katolickich krakowskich -
ja sam wybieram sobie, jakie chcę, jakie mi odpowiadają". W ogóle
nie ma jakiejś jedynej prawdy, prawd o tej samej rzeczy jest wiele.
Nie ma też absolutnej i jedynej etyki. - to gwałciłoby wolność
człowieka. Tym bardziej nie obowiązuje w gospodarce, polityce, życiu
socjalnym, w kulturze, w nauce i sztuce.
Kościół polski, Kościół Kolbego, Hlonda, Wyszyńskiego itd. to tylko
błędny folklor polski. Podobnie terminy: Naród, ojczyzna, kultura
polska, dzieje Polski, rodzima tradycja wieków, tak głęboko
wnikające w język polski, to tylko przejawy polskiego nacjonalizmu,
mesjanizmu, szowinizmu, ksenofobii, zapadłej parafiańszczyzny. Dziś,
jeśli chcemy być partnerami krajów unijnych, to musimy o tych
terminach zapomnieć, wyprzeć się ich, uznać za dewiacje katolickie,
a za ojczyznę przyjąć Europę Zachodnią
Marksizm, który wyrósł z Hegla, uważał, że zmieni życie społeczne i
cały świat przez ideologię, przez zmianę myślenia, w tym i przez
zamianę religijnych treści myślenia na świeckie, ateistyczne.
Tymczasem na tym polega aberracja ideologiczna. Oto i liberalizm
jest prawym dzieckiem Hegla: człowiek zmienia rzeczywistość przez
samo hasło "wolność", przez myśl o wolności i przez uwolnienie myśli
od rzeczywistości, czyli od prawdy.
Ponieważ wolność stanowi człowieka, dlatego dla radykalnego
liberała, kto nie jest za nieograniczoną wolnością, nie jest
człowiekiem pełnym i wartościowym. Kto nie jest liberałem, nie jest
też pełnowartościowym obywatelem i nie może mieć pełnych praw
publicznych, nie może być politykiem, nie może piastować wysokich
stanowisk, nie może być autorytetem, ani naukowym, ani moralnym, nie
może być kulturotwórcą. Tylko liberałowie są wybitni, światli,
genialni, reformatorscy. I na tych dopiero spływają ordery, nagrody,
pieniądze z Niemiec, no i sława. Oni zostali uznani za pojednawców
Polski z Niemcami i z całą Europą. Inni nie mają równego dostępu do
wielkiej polityki, do stanowisk rządowych, wojskowych,
dyplomatycznych, do przedstawicielstw zagranicznych, do awansów w
życiu kulturalnym, artystycznym i naukowym. Na przykład tylko
liberałowie, przefarbowani najczęściej z postkomunistów, byli i są
wielkimi figurami w polityce międzynarodowej: w byłej Jugosławii, w
Iraku, Anglii i gdzie indziej.
Przed paroma miesiącami pewna moja znajoma wróciła do Polski z
Holandii, gdzie mieszkała z mężem, Holendrem, 30 lat. Teraz mąż
zmarł, a ona po prostu się boi, że przy lada przeziębieniu mogą ją
uśpić jako zbędnego obcokrajowca. A przekroczyła już
siedemdziesiątkę. Jaka tam w Holandii musi panować atmosfera! Ano
liberalna, czyli wolno zabijać.
W swej istocie liberalizm, który zdradza prawdę, stanowi wielkie
zagrożenie przypominające żywo bolszewizm i komunizm azjatycki.
Między katolicyzmem a liberalizmem w jego formach radykalnie
ukształtowanych nie ma ani dialogu, ani pokoju. Może jest coś z
dialogu jedynie w życiu praktycznym i bieżącym, bo po prostu trzeba
żyć realnie, ale radykalny liberalizm ideologiczny nie dąży do
obiektywnej prawdy w żadnym obszarze ideowym i jest rodzajem buntu
woli, uczucia i namiętności przeciwko rozumowi i jego funkcjom.
Toteż pojawiające się niekiedy ze strony liberałów zapraszanie do
dialogu i tzw. tolerancji przypomina raczej zapraszanie na ucztę
przez króla Popiela, który otruł biesiadników.
W sytuacji strajków w służbie zdrowia jeszcze raz nasuwa się poważna
obawa, czy zarówno aborcja, eutanazja i działania antyrodzinne, jak
i właśnie zła polityka medyczna ze strony czynników państwowych nie
są po prostu realizacją postulatu wyrażonego w związku z planami
Wspólnoty Europejskiej w Rzymie w 1972 roku, żeby w Polsce nie było
więcej ludzi, niż 16 milonów.
W tych sytuacjach trzeba nam dużo przezorności, bystrości, odwagi i
przedsiębiorczości. Bowiem szeroko rozlane tendencje i systemy w
różnych epokach historii nie przemijają szybko i wymagają wielkich
przeciwdziałań, gdyż pożerają wiele ofiar, które są bezkrytyczne i
nie trwają mocno w wierze w Boga i w dążeniu do naprawdę lepszego
świata.
www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=8658