jenisiej
17.10.07, 21:55
Znam takie numery z konspiry lat 80: SB przydzielało wytypowanej
starannie figurantce agenta lub funkcjonariusza o nieodpartym uroku
osobistym, po krótszej czy dłuższej obróbce dama pękała i gotowa
była na wszystko. Czasem działo się to jeszcze na wolności, innym
razem w areszcie śledczym. Nie spotkałem nikogo, kto potępiałby
nieszczęsną kobietę, choć nie wykluczam, że byli tacy wśród
bezpośrednich ofiar tego typu esbeckiej prowokacji.
Gdyby ktoś mi jeszcze kilka miesięcy temu powiedział, że IV RP w
interesie partii rządzącej sięgnie do takich metod wobec własnych
obywateli, by ich nakłaniać do popełnienia przestępstwa - nie
uwierzyłbym.
Pomijam bezprawność takiego wodzenia na pokuszenie. W wymiarze
moralnym ciśnie mi się na usta jedyne określenie - słowo, którego
nie zwykłem używać pochopnie: to hańba.