Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
25.07.03, 08:37
Mili Panstwo,
chyba calkiem bez uprzedzen, przecie pelnym bedac wobec swiata stosownej
pokory - przygladam sie, juz jakis czas, panu Andrzejowi Lepperowi.
I musze - wbrew opiniom wielu z Was zapewne - powiedziec, ze doszedlem do
wniosku, ze jest to, jak sadze - calkiem przyzwoity i porzadny czlowiek.
Prosty czlek, ze wsi.
Ze naszej wsi polskiej - uczciwy.
Mowi - tak jak sprawy widzi. Prosto. Bezposrednio. Nie kreci. Nie owija w
bawelne. Dokladnie tak - jak nie jestesmy do tego, przez nasze szkoly,
przyzwyczajeni.
To zaprawde swietny reprezentant naszego polskiego ludu.
Wiec jednak jeden z nas.
Jakze jednak nam obcy! Jakze nam duchowo odlegly!
(Choc jednak przecie nasz on !)
Nasza niechec wyksztalconych i wyfroterowanych w szerokim (najchetniej
anglosaskim) wordzie pieknoduchow - mimo wszystko nie jest w stanie przymusic
nas, abysmy przyznali ( z nieukrywana zloscia), iz Pan Lepper (jednak)
reprezentuje bardzo liczna, choc zupelnie nam obca (oczywiscie tylko
intelektualnie), grupe naszych rodakow?.
Samoobrone rzadko spotykamy w internecie. Te sol naszej ziemi (jednak).
(Przeciez nie maja komputerow, a moze i pradu!)
Coz z a chamy i glodne grosza czerstwiaki !
Nasi malomiasteczkowi wspolobywatele!
Ktorymi przywyklismy gardzic.
Czemu ?
No, jakze to ? Wystaje im sloma z butow. Popatrzcie jakie maja od niej
smieszne czerwone lydki!
Ci prostacy, wiesniacy, nosza na codzien i od swieta niemodne garnitury (!),
do ktorych nie potrafia nawet dobrac krawatow.
Lica zreszta tez czerwone, wiatrem koszalinskim wysmagane, sniade - jak
u ...mulatow jakichs.
Wiec tacy ludzie mielby decydowac o nas, naszej ogolnonarodowej polityce ?
Mieliby miec, swymi kurzymi mozdzkami, na nia wplyw ?
Pytania te stawiamy oczywiscie najczasciej w glebi naszych dusz - skoro nie
wypada na glos.
(Przeciez uwazamy sie za /dobrze wychowanych/ demokratow).
- A oni (tak szczerze mowiac) - to banda chamow niedomytych !
Nieprawda ?
Przeciez kazdy widzi, z kim mamy do czynienia !
Dobre wychowanie, rowniez politpoprawnosc, zakazuja nam powiedziec co sadzimy
na glos. Oceniamy polgebkiem. Puszczamy oczka, gdy rozmawiamy o Samoobronie,
w naszym kulturalnym, dobrze wyksztalconym i wszystko najlepiej wiedzacym
Towarzystwie, ("ktore (czyz o tym nie wiemy ?) trzyma wladze").
Czyz codziennie nie czujemy sie ponizeni swiadomoscia faktu, iz ci "glupsi",
nie rozeznajacy sie w absolucie koniecznosci podawania swiezych lisci bazyli
do pasty "a la diavola" (pod warunkiem, ze bez parmezanu), i krewetkach (gdyz
jesli juz, to nigdy z homarem) - maja takie samo prawo (jeden glos, jeden
czlowiek) do wyrazania opinii, i decydowania o NASZYM WSPOLNYM kraju, jego
dla nas urzadzeniu ?
Pozdrawiam Was pograzony w pokornej zadumie :
Euromir