Klub Anonimowych Pacynkarzy

IP: *.merito.co.jp 10.08.03, 11:55
Nazywam się Havermayer, jestem od ok. pół roku
nałogowym pacynkarzem. Mogę się trochę mylić bo trudno
mi określić dokładnie granicę pacynkowania dla
przyjemności, relaksu od uzależnienia.
Dosyć wcześnie jednak uświadomiłem sobie swoją chorobę
Obecnie wyglada to tak ,ze nie ma tygodnia abym nie
wymyślił nowej pacynki.
Nie jestem wybredny, pacynkuję na nickach na jakie stać
moją wyobraźnię a z nią coraz gorzej, obecny nick jest
z tej samej "parafii" co poprzedni łatwo więc je
skojarzyć, osiągnąłem więc dno.
Nie wiem nawet kiedy to sie zaczelo.
Tak samo jak nie potrafie dokladnie okreslic poczatku
innej uciazliwej choroby,ktora nieodlacznie wiaze sie z
moim pacynkowaniem. Jest nią często zbyt agresywne i
mocno konfrontacyjne nastawienie wobec rozmówców,
czasem na siłę wybieranych na oponentów.

Jedno i drugie powoduje u mnie ogromne wyrzuty sumienia.
Na szczęście otoczenie i rodzina nawet nie domyśla się,
że jestem uzależniony. Wiedzą że czasem pisuję na
forum, w życiu jednak nie podejrzewaliby mnie o
pacynkowanie.
Jestem już tym wykończony, muszę pamiętać gdzie i z kim
darłem koty, żeby nie wyszło, że pod innym nickiem
próbuję kończyć jakiś personalny konflikt wspomagając
sam siebie niehonorowym pacynkowym dopingiem.
Moja agresje i inne dziwne zachowania potęgowane są
przez lęk, ze ktos mnie rozszyfrujre, ze ktos odkryje
moje wstydliwe tajemnice i ta obawa bardzo wplywa na
moje zachowanie.
Wiem, jak bardzo pacynkowanie zmienilo moje forumowe
zycie, przytepilo zmysly i paradoksalnie chęć
wypowiadania sie na forum. To brzmi strasznie ale
piszac to jednoczesnie uwiadamiam sobie co stacilam.
Przynajmniej potencjalnie bowiem mogłem zaznaczyć swoją
obecność na forum nickiem, który byłby rozpoznawalną marką.
Jak widzicie jestem swiadom tego co mi dolega. Nie
potrafie jednak sam sobie z tym poradzić. Nie chce
nikogo obarczac swymi problemami ale nawet nie wiem
gdzie mógłbym szukać specjalistcznej pomocy.

Mam moralniaka. Od kiedy w moim zyciu pojawil sie
opisany problem,jedyne co za i przed soba widze to
jedną wielką pacynkę.

ref x3:
Czy to już tak zawsze ma pozostać?
Czuję sie jak pacynkowa postać.

    • Gość: EUROMIR MATKA JEST TYLKO JEDNA IP: *.cm-upc.chello.se 10.08.03, 12:37
      Panie Havermayer,

      dla kazdej osoby uzaleznionej najwazniejszym jest uczciwe przyznanie sie przed
      samym soba do rujnujacego jej psychike nalogu.
      Pan juz ten pierwszy, najwazniejszy krok podjal.
      Gratuluje Panu.

      Teraz - sadze - powinien Pan wzmocnic tylko swoja wole. Zamienic ja na wole
      stalowa, wole zelazna, wole nieprzejednana. Codzienna, ciezka praca nad swym
      charakterem musi Pan sobie udowodnic, iz stac Go na osiagniecie sukcesu.
      Wszystko w Panskich rekach. Panski los, Panska przyszlosc.

      Wiem, iz korcic codziennie bedzie Pana chec mocna i okrotna, chec wynikajaca z
      panskiego uzaleznienia, chec przymuszajaca wydawaloby sie nieodwolalnie, do
      oddania sie (choc na chwile) niegodziwym praktykom pacynki. Praktykom jakze
      rajcujacym, pociagajacym, jakze milym w chwili spelnienia. Lecz jakze
      jednoczesnie niegodziwym, zubazajacym Panska psychike, jako wlodarza swojej
      wolnej woli, wlasciciela silnego charakteru.

      Tedy tylko wytrwala codzienna walka z piekielny monstrum uzaleznienia moze
      przyniesc zapewne upragnione, niecierpliwie przez Pan oczekiwane efekty.

      Prosze pamietac - nie jest Pan sam. Koledzy i Kolezanki tu na FA murem stoja za
      Panem w jego walce. Swiadomosc nie bycia osamotnionym powinna Panu pomoc.
      Prosze wiedziec, ze zawsze moze Pan na nas liczyc. A w chwilach slabosci, gdy
      wydaje sie juz, ze nalog jest nie do opanowania - prosze, tak jak dzis,
      odwaznie i z pelnym zaufaniem przychodzic do nas. Dobrym slowem i rada zawsze
      Pana wspomozemy.

      Powodzenia zycze :

      Euromir

      PS
      Zmartwil mnie szczegolnie ten fragment Panskiego postu, w ktorym pisze Pan :

      " Na szczęście otoczenie i rodzina nawet nie domyśla się,że jestem uzależniony.
      Wiedzą że czasem pisuję na forum, w życiu jednak nie podejrzewaliby mnie o
      pacynkowanie."

      Po coz trzyma Pan nalog w tajemnicy pozbawiajac sie tem samym najbardziej
      naturalnych sojusznikow w swej walce z uzaleznieniem?
      Hazard, alkoholizm, onanizm, opium, pacynkowanie jedna matke maja. Niech Pan do
      Niej idzie, niech Pan z Nia w zaufaniu porozmawia. Zapewniam pana, iz udzieli
      Panu pomocy.



      • Gość: Havermayer Bywają dwie IP: 213.121.248.* 11.08.03, 10:50
        Może nie u nas bo jeszcze nie zalegalizowano małżeństw
        lezb ale chyba faktycznie moją duchową matką chrzestną
        jest mateczka nałogów (mam nadzieję, że bliższych z nią
        pokrewieństw nie sugerował był Pan).
        Nie wiem czy również Pana, Euromirze wiążą z nią jakieś
        koneksje, ale jeśli tak a wskazywałoby na to gorące
        zapewnienie, że może ona pomóc, prosiłbym o
        wstawiennictwo, najlepiej takie, zeby się ode mnie
        odkarauliła. Zacząłem leczyć się na własną rękę
        intuicyjnie wybierając homeopatię zmodyfikowaną, tzn
        nałóg lecząc nałogiem i pacynkarstwo wytrawiać
        alkocholem. Z dosyć dobrym skutkiem, bo w dzień mnie
        zasadniczo nie ma a późnymi wieczorami jak
        zaobserwowałem, ochota do pacynkowego procederu jakby
        mnie przechodziła, co prawda wraz z ze zdolnoscią do
        formułowania myśli i sprawnej koordynacji ruchów, no ale
        grunt że cel pomału osiągam.
        Bardzom ukontentowany, że prawdziwa osobistość forum,
        pochyliła się ze zrozumieniem i z sympatią kibicuje mojej
        walce z ta niegodną słabością. Postaram się tedy nie
        zawieść okazanego zaufania.

        Serdecznie pozdrawiam.
        Havermayer
        • Gość: EUROMIR TEORIA PODWOJNEGO KLINA IP: *.cm-upc.chello.se 11.08.03, 12:30
          Szanowny Panie Havermayer,

          szczesc Boze w Panskiej szlachetnej walce z nalogiem.
          Zycze Panu boskiej pomocy, gdyz czasami jednak ani ludzka, ani tez ta
          chemiczna - na nic sie zdaja.

          Zdecydowanie psu na buty metoda, ktora Pan przyjal. Proba wyrugowania jednego
          uzaleznienia innym nalogiem.
          Slyszalem natomiast, iz stosowanie tzw.podwojnego klina (dwa uzaleznienia, z
          tym, iz rownolegle)), czasami przynosi calkiem niezle rezultaty.

          Pozdrawiam Pana :

          Euromir

          • Gość: Havermayer Toś mnie Pan uspokoił IP: 213.121.248.* 11.08.03, 16:48
            Nie jestem na bieżąco z nowinkami z dziedziny
            profilaktyki i terapii uzależnień, więc dziękuję za
            informację.
            Co prawda, klina (czasem nawet podwójnego) stosowało się,
            tyle, że w leczeniu innej przypadłości.
            Co do wyrażonych obaw o powodzenie leczenia, to pragnę
            uspokoić, że rokowania nie zmalały a wręcz wydają się
            rosnąć. Bowiem uświadomił mi Pan, że chociaż z teorią
            jestem na bakier, w praktyce stosuję zasadę nie tylko
            podwójnego ale nawet potrójnego a bywa, ze i poczwórnego
            klina.

            Właśnie mam zamiar wyskoczyć do Totomixa i zagrać
            vabaque, obstawiając mecz SCHALKEN-H.T.LEE 2 kurs: 2,80.
            Od tego rozstrzygnięcia zależy czy sam się wyleczę
            zdobywając środki na dalszą wielotorową terapię, czy mnie
            wyleczą, odłączając internet.

            Pozdrawiam
            • Gość: Ogorek Re: Toś mnie Pan uspokoił IP: *.dip.t-dialin.net 11.08.03, 16:53
              Gość portalu: Havermayer napisał(a):

              Czy rozmawiales tez ze mna uzywajac roznych pacynek?
              Jakie to pacynki?

              Ciekawy Ogorek Stara Pacynka
              • Gość: havermayer Pan Bóg mnie opuscił Schalken wygrał IP: 213.121.248.* 11.08.03, 21:22
                Na szczęście diabeł czuwał i chociaż Totomixa mam w
                zasiegu konwencjonalnego rzutu jarmułką, niezdążyłem, bo
                via bukmacher zahaczyłem o Biedronkę by ugasić pragnienie
                Vipem.
                Coś mnie się pomerdało z czasem rozpoczęcia i mecz był
                już zablokowany.

                Ogórku znalazłem wątek na którym parę słów zamieniliśmy.
                Trochę "garych" ostatnio się namnożyło więc dla
                zaspokojenia ciekawości podaję link;
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=4812499&a=4812499&v=2&strona=0W

                Byc może też jako "superbaca", poznałes mnie (z widzenia)
                na wątku poswięconym Nowakowi, chociaż nie przypominam
                sobie, zebym znaczącą frekwencją zaznaczył tam swoja
                obecność. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że Ty tam
                poczułeś się w obowiązku zabrać głos więc może sie
                chociaż minęliśmy.

                Pozdrawiam

                • Gość: EUROMIR Re: Pan Bóg mnie opuscił Schalken wygrał IP: *.cm-upc.chello.se 11.08.03, 22:14
                  Panie Havermayer,

                  po pierwsze dosc bezczelne jest - z Panskiej strony - mieszanie Pana Boga w
                  mecze futbolowe. Szczegolnie, gdy podparte hazardem.

                  Na caly wieczor napelnil mnie Pan niesmakiem, ktorego w zaden sposob nie
                  potrafie ugasic.

                  Gdyby Pan chociaz wygral ! Wowczas moglbym (po znajomosci) zwrocic sie do Pan o
                  jakies tipsy na jutro. A tak...

                  Poza wszystkim :
                  - Co to jest VIP, ktorym gasi Pan pragnienie ? Czy zawartosc alkoholu jest :
                  - very
                  - important
                  - czy person

                  Pytanie zadaje, gdyz zapewne niedlugo przyjade do Polski. A nie chcialbym sie
                  personalnie otruc.
                  Gdybyscie Panowie, i Pan, i Pan Ogorek, w tym samym czasie odwiedzalli
                  Ojczyzne, ... niewykluczone, ze zaprosilbym Was na jednego, czy drugiego WIP-a.

                  Oczywiscie, gdyby odpowiedz na pytanie zadane powyzej byla zgodna z moimi
                  poboznymi oczekiwaniami.

                  Pozdrawiam Pana - bez hazardu a z Bogiem :

                  Euromir

                  • Gość: havermayer O wtórności pewnej sprawy wobec jej nadrzędnej IP: 213.121.248.* 12.08.03, 02:31
                    Drogi Panie Euromirze, gwoli formalności to moja
                    zuchwałość (tak jak Pan ją wypomniał ) jest tylko trochę
                    bardzej bezczelna niż pańskie życzenia by Najwyższy
                    czuwał nad pomyślną kuracją sklinowanymi nałogami.

                    Moje uchybienie jest innej natury niż raczył Pan zauważyć.
                    Futbol to radość - a więc afirmacja, z hazardem może być
                    tak samo dlaczego z nich wykluczać Boga?.
                    Ponadto hazard ma spory element wiary a Wiara jak ją
                    przedstawiał niejaki Pascal jest hazardem.
                    Przy stole z ruletką może nas więc dopaść znienacka
                    epifania przyczyniając się do poważnych, poświęconych
                    transcendencji, refleksji.
                    Moim grzechem nie jest więc rzekome obrazoburcze
                    zestawienie trywialnych plebejskich spraw lecz
                    sprzeniewierzenie się Duchowi Świetemu, zwatpiłem w
                    Opatrzność, zerwałem nić łączącą mnie z Łaską.
                    Tyle tylko, że tej więzi nie było i nie ma. Gdyby była,
                    prawdopodobnie nie angażowałbym autorytetu boskiego w
                    tak przyziemnej sprawie, a nawet jeśli, to nie w celu
                    który służyć miał zapiciu (umniejszeniu) we mnie boskiego
                    pierwiastka.

                    Więź z Bogiem oznacza otwarcie na fluid Łaski, ta zaś
                    pozwala dostrzec ontologiczny rdzeń rzeczywistości jako
                    wizję świata obiektywnie zhierachizowanych dóbr. Wiedza
                    ta pozwala rozróżnić dobra na te, których pragnienie i
                    korzystanie dla nich samych jest szlachetne i te z
                    których wolno i powinno się korzystać ale upajanie się
                    którymi de facto degeneruje człowieka czyli pomniejsza
                    jego boskie człowieczeństwo poprzez redukcję do tego co
                    stoi wobec niego niżej w hierarchii bytów.
                    Inaczej mówiąc Łaska to zdolność do realizacji wolności
                    bez dojmującego (zwykle na końcu testowanej drogi)
                    poczucia, że brnie się na oślep. Bez groźby upadku
                    nokautującego człowieczeństwo w człowieku.

                    Kończąc ten temat: niesmaku nie podzielam, gdybym go czuł
                    byłbym hipokrytą jak te pryncypialne panienki, co to
                    wzdragają się przed stosowaniem antykoncepcji z przyczyn
                    religijnych chociaż nie przeszkadza im owa pryncypialność
                    w realizacji swoiście pojmowananej zasady dzielenia się
                    z bliźnimi (zwykle płci odmiennej)tym co mają najlepszego.

                    Jedyne co mam w związku z powyższym to żal czasem, że
                    Bóg pozwolił, żebym przestał ów niesmak odczuwać.
                    __________________
                    _____________________
                    VIP - a nie polecam, i nie polecam polecac innym, to ma
                    status piwnego bałagana a o swój image powinien Pan dbać.
                    Czasem go kupuję, bo mam najbliżej i jak nie ma wyboru
                    z lodówki ujdzie, generalnie z piw, to żadnych
                    fajerwerków: Bosman, Tyskie, Debowe.

                    Bardzo zaszczycony czuję zaproszeniem chociaż nie wiem
                    czym jako pacynka bez historii nań sobie zasłużyłem.
                    Na forum jest od groma szacownych person, które są
                    godniejsze pańskiego towarzystwa, podczas jak mniemam
                    intensywnej wizyty w kraju) Nie mówię tego z przekąsem.

                    No ale my tu gadu gadu a ja muszę trochę odespać.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: EUROMIR O KOZACH, CHLOSCIE I PROWOKANTACH IP: *.cm-upc.chello.se 12.08.03, 12:56
                      Drogi Panie Havermayer,

                      czytajac dzis rano Panska odpowiedz (czy nie powinienem jej nazwac elaboratem o
                      Lasce i Opatrznosci Boskiej?) komputer zawiesil mi sie az dwa razy (znaczy
                      grubo ponad norme).
                      Zaniepokojony tym nieprzewidzianym rozwojem wydarzen, zdalem sobie nagle
                      sprawe, iz fakt ten (wiele przecie w kazdej symbolice znaczacy) powinno sie
                      odebrac dwojako:

                      a)jako sygnal, ktory wyraznie daje mi znac, ze nalezy (byc moze) jakis dluzszy
                      czas poswiecic skomplikowanym myslom zawartym w Panskim (religijnym ?
                      dotyczacym stosunku do religii?) tekscie,

                      albo,

                      b) jako przestroge przed czytaniem opinii heretyckich.

                      Moja znana powszechnie niemoznosc (nieumiejetnosc ?) w wyborze prawidlowej
                      interpretacji tekstu pisanego spowodowala, zem sie w sobie zamknal i za kare,
                      przed ekranem popsutego (resetujacego sie) kompa, trzykrotnie (wedlug reguly)
                      dokonalem samobiczowania, uprzednio zdjeta ze sciany i porzadnie wytrzepana z
                      domowego kurzu( co wazne z powodow higienicznych) nahajka kozacka (tak, tak,
                      wlasnie ta zakupiona hen... na Kubaniu, starozytna, gustownie i ze smakiem
                      osadzona na pieknej, dlugiej raczce, nabijanej ciezkim tatarskim talarem, nie
                      do wiary (curiosum!), ze w calosci wyrzezanej z najprawdziwszej Koziej nozki).

                      Po sumiennym wiec wykonaniu chlosty, ktora (o czym zapewniam) tak cudownie
                      oczyszcza kazda grzeszna dusze, przeciagle, pelnym glosem i z duza doza
                      rozkoszy zabeczalem...(jak Koza). Gdyz wiedzialem juz co myslec...

                      Jak Pan widzi mistyczny, z pustyni Gobi wywodzacy sie proceder przyjmowania
                      biczow, okazal sie byc owocnym, skoro sprowokowal do dzialania nie tylko me
                      starcze cialo, ale (nade wszystko) rozlazly, pozbawiony z rana sily woli, ten
                      element mego mozgu, ktory ze swojej natury odpowiedzialny jest za poranne
                      wydawanie, przez samcow naszego gatunku, krzepkich glosow i decyzji.

                      Po sniadaniu spiesznym truchtem polecialem do naszego "Samu". Sprzedaja tam
                      roznosci. A wiele produktow mozna nabyc na zamowienie. Zazyczylem sobie
                      balagana, precyzujac dokladnie, iz idzie mi o piwo, ktorego dzialanie tak
                      swietnie opisal mi Pan w swoim ostatnim poscie. I prosze sobie wyobrazic, ze
                      byl na skladzie. Nalezalo tylko poczekac, az goniec dotrze z magazynu.
                      Poszedlem wiec na spacer, w aleje. W naszym "Samie" szerokie, przewiewne ulice,
                      tak swietnie nadajace sie do promenady, wyznaczaja estetyczne, wykonane z
                      porzadnego aluminium szeregi wysokich polek, przepelnionych (pewnie tak samo
                      jak na Panskim osiedlu) wspanialymi roznosciami. I francuskie szmpany, i ruski
                      kawior i Kozie sery Pan tam znajdzie. Sa tam oczywiscie rowniez lakocie.

                      Ustawilem sie wiec przy jednej z lakociowych ulic i z przyjemnoscia
                      obserwowalem gromadke ciemnookich dzieci, w sprytny sposob ladujacych sobie za
                      pazuchy paczki pysznych belgijskich czekolad i cukierkow.
                      - Widzi Pan jak te Cyganiatka kradna ? - Spytala mnie gruba jejmosc fikusnie
                      przepasana barwna, pieknie uwydatniajaca szczodry brzuch spodnica lowicka.
                      - Na biednego nie trafilo. – Odparlem filuternie.

                      Baba okazala sie byc zamaskowanym pracownikiem ochrony naszego ”Samu”, i jako
                      taka prowokacyjnie nagrywala rozmowy ze swiadkami kradziezy. Dzieci byly
                      wynajete i mialy platne na godziny. Domysla sie Pan, iz mam teraz powazne
                      klopoty. Dostalem zakaz wstepu do naszego sklepu na trzy miesiace. Po
                      przesluchaniu policjant poinfirmowal mnie, ze sprawa trafi z pewnoscia do sadu…

                      A najgorsze, iz zamowiony przeze mnie balagan szlag wzial. Zamowienia sam juz
                      nie moge zrealizowac. Zastanawiam sie, czy aby nie wynajac sobie jakiej ladnej
                      Kozy, a wiele takich tu sie kreci kolo ”Samu” (na wagarach). Zeby piwsko jednak
                      jakos odebrac. Taka Koza za zlecenie i przysluge duzo nie wezmie. A przecie
                      (jak wiadomo), co sobie pogadam to moje.

                      Pozdrawiam Pana :

                      Euromir





                      • Gość: siedem Re: O KOZACH, CHLOSCIE I PROWOKANTACH IP: 213.216.66.* 12.08.03, 13:06
                        Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                        > Drogi Panie Havermayer,
                        >
                        > czytajac dzis rano Panska odpowiedz (czy nie powinienem jej nazwac elaboratem
                        o
                        >
                        > Lasce i Opatrznosci Boskiej?) komputer zawiesil mi sie az dwa razy (znaczy
                        > grubo ponad norme).
                        > Zaniepokojony tym nieprzewidzianym rozwojem wydarzen, zdalem sobie nagle
                        > sprawe, iz fakt ten (wiele przecie w kazdej symbolice znaczacy) powinno sie
                        > odebrac dwojako:
                        >
                        > a)jako sygnal, ktory wyraznie daje mi znac, ze nalezy (byc moze) jakis
                        dluzszy
                        > czas poswiecic skomplikowanym myslom zawartym w Panskim (religijnym ?
                        > dotyczacym stosunku do religii?) tekscie,
                        >
                        > albo,
                        >
                        > b) jako przestroge przed czytaniem opinii heretyckich.
                        >
                        > Moja znana powszechnie niemoznosc (nieumiejetnosc ?) w wyborze prawidlowej
                        > interpretacji tekstu pisanego spowodowala, zem sie w sobie zamknal i za kare,
                        > przed ekranem popsutego (resetujacego sie) kompa, trzykrotnie (wedlug reguly)
                        > dokonalem samobiczowania, uprzednio zdjeta ze sciany i porzadnie wytrzepana z
                        > domowego kurzu( co wazne z powodow higienicznych) nahajka kozacka (tak, tak,
                        > wlasnie ta zakupiona hen... na Kubaniu, starozytna, gustownie i ze smakiem
                        > osadzona na pieknej, dlugiej raczce, nabijanej ciezkim tatarskim talarem, nie
                        > do wiary (curiosum!), ze w calosci wyrzezanej z najprawdziwszej Koziej nozki).
                        >
                        > Po sumiennym wiec wykonaniu chlosty, ktora (o czym zapewniam) tak cudownie
                        > oczyszcza kazda grzeszna dusze, przeciagle, pelnym glosem i z duza doza
                        > rozkoszy zabeczalem...(jak Koza). Gdyz wiedzialem juz co myslec...
                        >
                        > Jak Pan widzi mistyczny, z pustyni Gobi wywodzacy sie proceder przyjmowania
                        > biczow, okazal sie byc owocnym, skoro sprowokowal do dzialania nie tylko me
                        > starcze cialo, ale (nade wszystko) rozlazly, pozbawiony z rana sily woli, ten
                        > element mego mozgu, ktory ze swojej natury odpowiedzialny jest za poranne
                        > wydawanie, przez samcow naszego gatunku, krzepkich glosow i decyzji.
                        >
                        > Po sniadaniu spiesznym truchtem polecialem do naszego "Samu". Sprzedaja tam
                        > roznosci. A wiele produktow mozna nabyc na zamowienie. Zazyczylem sobie
                        > balagana, precyzujac dokladnie, iz idzie mi o piwo, ktorego dzialanie tak
                        > swietnie opisal mi Pan w swoim ostatnim poscie. I prosze sobie wyobrazic, ze
                        > byl na skladzie. Nalezalo tylko poczekac, az goniec dotrze z magazynu.
                        > Poszedlem wiec na spacer, w aleje. W naszym "Samie" szerokie, przewiewne
                        ulice,
                        >
                        > tak swietnie nadajace sie do promenady, wyznaczaja estetyczne, wykonane z
                        > porzadnego aluminium szeregi wysokich polek, przepelnionych (pewnie tak samo
                        > jak na Panskim osiedlu) wspanialymi roznosciami. I francuskie szmpany, i
                        ruski
                        > kawior i Kozie sery Pan tam znajdzie. Sa tam oczywiscie rowniez lakocie.
                        >
                        > Ustawilem sie wiec przy jednej z lakociowych ulic i z przyjemnoscia
                        > obserwowalem gromadke ciemnookich dzieci, w sprytny sposob ladujacych sobie
                        za
                        >
                        > pazuchy paczki pysznych belgijskich czekolad i cukierkow.
                        > - Widzi Pan jak te Cyganiatka kradna ? - Spytala mnie gruba jejmosc fikusnie
                        > przepasana barwna, pieknie uwydatniajaca szczodry brzuch spodnica lowicka.
                        > - Na biednego nie trafilo. – Odparlem filuternie.
                        >
                        > Baba okazala sie byc zamaskowanym pracownikiem ochrony naszego ”Samu̶
                        > 1;, i jako
                        > taka prowokacyjnie nagrywala rozmowy ze swiadkami kradziezy. Dzieci byly
                        > wynajete i mialy platne na godziny. Domysla sie Pan, iz mam teraz powazne
                        > klopoty. Dostalem zakaz wstepu do naszego sklepu na trzy miesiace. Po
                        > przesluchaniu policjant poinfirmowal mnie, ze sprawa trafi z pewnoscia do
                        sadu&
                        > #8230;
                        >
                        > A najgorsze, iz zamowiony przeze mnie balagan szlag wzial. Zamowienia sam juz
                        > nie moge zrealizowac. Zastanawiam sie, czy aby nie wynajac sobie jakiej
                        ladnej
                        > Kozy, a wiele takich tu sie kreci kolo ”Samu” (na wagarach). Zeby p
                        > iwsko jednak
                        > jakos odebrac. Taka Koza za zlecenie i przysluge duzo nie wezmie. A przecie
                        > (jak wiadomo), co sobie pogadam to moje.
                        >
                        > Pozdrawiam Pana :
                        >
                        > Euromir
                        >
                        >
                        >
                        >
                        >


                        to jest wysmienite. mam pytanie: czy wy tam czasem w tej szwecji zbytnio
                        hitlerowskiego prawa nie macie? zeby za sad nad kradzieżą karac sadem?

                        5040
                        • Gość: EUROMIR Re: O KOZACH, CHLOSCIE I PROWOKANTACH IP: *.cm-upc.chello.se 12.08.03, 13:54
                          Mily Panie Siodemko,

                          my tu w Szwecji roznosci i dziwy mamy. Np. najstarszy Instytut Czystosci
                          Rasowej. Powolany do zycia jeszcze dlugo przed moda, jaka zapanowala na
                          porzadek, w calej Europie, po dojsciu w Niemczech Hitlera do wladzy. Ten
                          Instytut istnial jeszcze wiele lat po tym jak moda ta przebrzmiala...

                          My tu mamy "skandynawskie powietrze" - fenomen specyficznego wiosna i latem
                          zalamywania sie swiatla. Rzadko bywa podziwiany przez turystow, ale na poczatku
                          zeszlego wieku zamaszyscie i z wyczuciem byl wykorzystywany przez tutejszych
                          artystow malarzy, glownie do malowanie kobiecych aktow, kaczek albo zajecy.

                          My tu mamy Panie stary socjalizm szyty na ludzka miare i z ludzkim obliczem.
                          My tu mamy do dzis nierozwiazana zagadke morderstwa Olofa Palmego.
                          My tu mamy, az za duzo spokoju.
                          Tu nie tak jak w Polsce, gdzie nie ma Pan szans na to, aby sie nudzic.

                          Pozdrawiam serdecznie :

                          Euromir
                          • Gość: siedem Re: O KOZACH, CHLOSCIE I PROWOKANTACH IP: 213.216.66.* 12.08.03, 14:16
                            jesli te śliczne cyganiatka sa prawdziwe to kozki ochoczo i figlarnie
                            podskakujace na wagarach przed sklepem pewnie tez sa z Departamentu Dobrych
                            Obyczajow...

                            ZYCZLIWY

Inne wątki na temat:
Pełna wersja