stan.borys
01.01.08, 14:39
Jarosław Kaczyński strasznie obraził się na swoich zastępców, chce
ich wyrzucać z PiS...
– Jak dziecko!
Dziecko?
– No pewnie. Przecież takie niepohamowane wybuchy złości na każdego,
kto nam się sprzeciwi, to cecha kilkuletnich dzieci w piaskownicy.
Nie dorósł?
– Ani trochę. Jarosław Kaczyński, podobnie zresztą jak jego brat
Lech, absolutnie nie potrafi poradzić sobie z gniewem i negatywnymi
emocjami. Gdy dzieje się coś złego, to znaczy niezgodnego z ich
oczekiwaniami, wybuchają jak wulkan.
Nie dojrzeli?
– Pod pewnymi względami wcale. Dorosłość czy też dojrzałość każdego
człowieka możemy oceniać pod względem intelektualnym i emocjonalnym.
Intelektualnie Kaczyńscy są OK, ukończyli studia, Lech zrobił nawet
doktorat, Jarosław jest w stanie planować polityczne gry istrategie.
Ale emocjonalnie to przedszkole.
Skąd to się bierze?
– Moim zdaniem z traumatycznych przeżyć w dzieciństwie. Zawinili
chyba rodzice. Karcili ich? Wymagali zbyt wiele? Byli zanadto
surowi? Nie wiem, ale bliźniacy wyglądają na klasyczny produkt zbyt
rygorystycznego, toksycznego wręcz wychowania.
Świat ich nie kochał, więc i oni go nie kochają?
– Proszę zobaczyć, jak działają. W kółko się na kogoś obrażają, są
strasznie pamiętliwi. Dlaczego? To dość charakterystyczne dla
bliźniaków. Stanowią swój mały, zamknięty świat – brat bliźniak jest
najważniejszym punktem odniesienia. I wzajemnie się nakręcają,
przekonując jeden drugiego, że są sami wobec wrogiego świata, a
wszyscy dookoła są źli. To klasyczny układ zamknięty.
To wszystko z dzieciństwa?
– Zapewne tak. Sądząc po samych objawach – ale też patrząc na ich
mamę – jestem przekonana, że to był „zimny wychów”. Musicie być
grzeczni, nie wolno okazywać emocji, gniewu, niezadowolenia... To
kiedyś musi wybuchnąć.
Jak?
– W postaci narastającej, kumulującej się, w końcu nieobliczalnej
złości. Proszę zauważyć, że oni zawsze byli przegrani. Nie wyszło z
Wałęsą, potem długie lata politycznego niebytu, wreszcie coś trochę
się zaczęło układać.Zawsze wypychany przez Jarosława do przodu Lech
został prezesem NIK, ministrem sprawiedliwości, prezydentem
Warszawy. W końcu totalny sukces, pełna władza wkraju – i po
niecałej kadencji klęska. Nagle prawie wszystko trzeba oddać !