hasz0
02.01.08, 09:16
Dlaczego zależy mu w tej chwili (gdy delegalizuje się WSI, gdy
sięga się po dokumenty z szafy Lesiaka) by w prymitywny sposób
oczerniać Kaczyńskich, z ofiar robić agresorów? O odpowiedź będzie
łatwiej, gdy zapoznamy się (niektórzy sobie przypomną) z historią
jego kariery politycznej:
Mieczysław Wachowski urodził się w 1950 roku w Bydgoszczy. Po
ukończeniu podstawówki trafił do Technikum Elektryczno-Mechanicznego
w Bydgoszczy. Co ciekawe chodził do jednej klasy z Andrzejem
Drzycimskim, późniejszym rzecznikiem prasowym Lecha Wałęsy. Zaraz po
rozpoczęciu nauki w szkole średniej wstąpił do Związku Młodzieży
Socjalistycznej. Po ukończeniu szkoły średniej Wachowski rozpoczyna
naukę w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Nie ukonczył jej jednak i
po 2 latach studiów, przerywa je. Co ciekawe, mimo nieuregulowanego
stosunku do służby wojskowej, Wachowski nie zostaje powołany do
wojska, ale we wszystkich kwestionariuszach osobowych podaje stopień
szeregowca. W ciągu trzech lat po przerwaniu studiów, nie jest
niepokojony przez wojsko, a w 1975 zostaje przeniesiony do rezerwy
ze stopniem podchorążego marynarki bez odbycia służby wojskowej. W
latach 70 Wachowski kilkakrotnie zmienia pracę, miał także problemy
z alkoholem. Udał mu się także wyjechać do Wielkiej Brytanii. Po
powrocie zaczyna jeździć taksówką, trafia do trójmiejskiego
półświatka. W tym samym czasie zbliża się do Kościoła, przestaje pić
i poprzez ruch oazowy trafia do środowiska Ruchu Młodej Polski.
Zdobywa tam zaufanie czołowych działaczy, jako człowiek od czarnej
roboty.
Przełom w życiu Wachowskiego nastąpił we wrześniu 1980 roku. Wówczas
został on szoferem Lecha Wałęsy. Poprzedni został zdemaskowany, jako
agent SB. Wachowski także spotkał się z podejrzeniami o
agenturalność, zwłaszcza ze strony działaczy Wolnych Związków
Zawodowych - Andrzeja Gwiazdy, Anny Walentynowicz. Wachowski
charakterem i nawykami przypominał im jednego ze zdemaskowanych
agentów działających w WZZ. Wachowski zdobywa zaufanie Wałęsy i jego
rola zaczyna wykraczać daleko poza rolę szofera. Np. Wachowski
zawsze brał udział we wszelkich negocjacjach z rządem - oczywiście
nie zabierał głosu, ale zawsze był obecny gdzieś w tle, tam robił
notatki, a być może też nagrywał te rozmowy. Po jakimś czasie z
kierowcy awansuje na asystenta przewodniczącego zwiączku i w tym
charakterze zaczyna organizować pracę sekretariatu Wałęsy. Decyduje
z kim się spotyka, kiedy się spotyka Lech Wałęsa. Przewodniczacy
związku powierza mu także zajmowanie się finansami. Mimo zaufania
Wałęsy, a może właśnie przez nie, nasilają się pogłoski o
agenturalności Wachowskiego. Jest on postrzegany, jako "specjalny
opiekun", przydzielony Wałęsie przez SB. Aby odwrócić od siebie te
podejrzenia Wachowski rozgłasza, że to on właśnie zdemaskował
Eligiusza Naszkowskiego - konfidenta SB, który nagrał i przekazał
bezpiece obrady Komisji Krajowej "S" w Radomiu. Z tych nagrań
spreparowano później słynne "taśmy radomskie". Tej wersji jednak nie
potwierdza nkit z ówczesnego kierownictwa "S", poza Jackiem
Kuroniem. Karierę Wachowskiego u Wałęsy przerywa stan wojenny.
Wachowski zostaje internowany, ale szybko wychodzi na wolność. Do
czasu wyjścia Wałęsy na wolność Wachowski spędza czas na pomaganiu
rodzinie przewodniczącego. Ale w 1983 roku wycofuje się z
działalności opozycyjnej. Przy czym Wałęsa pytany o powody,
odpowiada: "agent był, to go wyrzuciłem". (Paweł Rabiej, Inga
Rosińska, Kim pan jest panie Wachowski?, brak miejsca wydania, 1993)
Jarosław Kaczyński jako szef kancelarii prezydenta po bliższym
poznaniu z Wachowskim zaczął sprawdzać jego przeszłość. Wyszło, że
Wachowski ukończył oficerski kurs ASW w Świdzrze pod Otwockiemod I
do VIII 1975r. Kierownikiem kursu był płk Tomasik.Promocję oficerską
otrzymał z rąk Ministra spraw wewnętrznych Kowalczyka.W składzie
kursu była kompania MO i SB.W czasie puczu Janajewa ,gdy Wachowski
wprost narzucał naszą politykę na prosowiecką, Kaczyński poszedł do
Wałęsy i powiedział,że to agent.Wałęsa na to:"Tak,to agent. Ale,cóż-
trzeba go awansować".("Lewy czerwony" J.Kurskiego i P.Semki)
Po objęciu prezydentury przez Lecha Wałęsę, rola naszego bohatera
systematycznie rośnie. W teorii to kancelaria Prezydenta powinna
opracowywać politykę Belwederu i takie zadanie otrzymał Kaczyński.
Tymczasem, jak było wiadomo współpracownikom oddziaływać na politykę
Wałęsy można było tylko pozostając nieustannie w jego otoczeniu. A
kancelarię ulokowano w dużym oddaleniu od Belwederu i jej pracownicy
nie byli w stanie spotkać się z prezydentem bez asysty jego
osobistego sekretarza Mieczysława Wachowskiego. Wachowski także
stopniowo zaczyna "filtrować" dostęp do prezydenta. Decyduje kto i w
jakiej sprawie może spotkać się z Prezydentem.
Z kolei Wachowski miał nieograniczony dostęp do Prezydenta o każdej
porze dnia i nocy. Coraz częściej jego pomysły Lech Wałęsa
przyjmował za swoje, a były to pomysły sprzeczne z głoszonym przez
Wałęsę w trakcie kampanii wyborczej, programem "przyspieszenia".
Jego wpływy uzyskały oficjalne potwierdzenie, kiedy, mimo braku
wyższego wykształcenia, które było formalnie wymagane, uzyskał
nominację na sekretarza stanu. Prawdopodobne jest, że sam sobie tę
nominację wypisał i w odpowiednim momencie podsunął do podpisu
prezydentowi. Nieco uprzedzając wydarzenia, jest wielce
prawdopodobne, ze w analogiczny sposób zostało wydane ułaskawienie
dla Andrzeja Z. Pseudonim "Słowik".
Pierwszym przykładem sprzeczności pomiędzy Kancelarią, starającą się
realizować program z kampanii wyborczej, a Wałęsą, było wykreślenie
przez Wachowskiego, kilku akapitów z przemówienia Wałęsy, które
miało być wygłoszone w siedzibie NATO w Brukseli. Wachowski wobec
Wałęsy i Lecha Kaczyńskiego miał stwierdzić, że taka "Antyrosyjska
prowokacja nie przejdzie". Okazało się, że miał to być stały kurs
polityki Belwederu. Wszystkie prozachodnie i antyrosyjskie
inicjatywy były utrącane. Podobnie było z rozbijaniem
postkomunistycznych struktur w wojsku, a przede wszystkim w służbach
specjalnych.
Przykładem rozwiązywania problemów politycznych przez tandem Wałęsa-
Wachowski jest polityka Prezydenta w trakcie słynnego puczu
moskiewskiego w sierpniu 1991 roku. Macias wspominał już, że to
Wachowski całkowicie kierował polityką prezydenta. Rzeczywiście
według wszelkich relacji tak właśnie to wyglądało. Sam Wałęsa
oświadczył, że temat puczu "rozgrywamy we dwóch z Mietkiem". W
przełomowych chwilach puczu Prezydent Polski nie wystąpił z
poparciem dla mieszkańców Moskwy, którzy z Jelcynem na czele
próbowali powstrzymać pucz, zamiast tego za wszelką cenę szukał
kontaktu z puczystami. Prezydent nie przygotował też przemówienia do
narodu, ani nie pozwolił wystąpić premierowi Bieleckiemu. Dopiero,
gdy pucz się załamał nastąpiła zdawkowa rozmowa telefoniczna Wałęsy
z Borysem Jelcynem. Moment puczu został przez Wachowskiego
wykorzystany do mianowania na szefa Wojskowych Służb Informacyjnych
kmd. Czesława Wawrzyniaka. Od tego momentu wszelkie zmiany w WSI
zostały zablokowane, a służby te stały się całkowicie zależne od
Belwederu. Istnieją poszlaki, ze WSI pozakładały podsłuchy u
polityków niechętnych polityce Prezydenta. Np. po prywatnym
spotkaniu polityków związanych z kancelarią, Wachowski obnosi się z
wiedzą na temat przebiegu spotkania. J. Kaczyński wspomina,że chciał
zbadać przeszłość Wachowskiego i poprosił o powołanie supertajnej
grupy do tego celu. Następnego dnia Wachowski zaczepił go w
Belwederze, mówiąc: "Słuchaj, co ty się wygłupiasz z tymi tajnymi
grupami". Po sierpniu 1991 roku Kancelaria Prezydenta, którą
kierował Kaczyński jest już całkowicie odsunięta na boczny tor, tym
niemniej do wyborów wobec opinii publicznej zachowywane są pozory
współpracy. W tym czasie rosną wpływy Belwederu w istniejącym ciągle
Radiokomitecie. Po