__________Test dla dyplomatołków

03.01.08, 12:08
Jakie zaczęły się przemówienia stron i w jakiej sprawie

w dniu 4 lipca, tj. w dniu pogromu w Kielcach

podczas rozpoczetego 1 lipca 1946 roku postępowania dowodowego -
Trybunału Narodów w Norymberdze?

I co mogło przycmić w opinii swiatowej brak szans dowiedzenia
Niemcom hitlerowskim udziału w zbrodni na polskich oficerach
(i gdzie miało to miejsce? )

Bo pozostawał jako jedyny faktyczny winny - Związek Sowiecki
(szerzej uwagi K. Kąkolewskiego na ten temat w książce "Umarły
cmentarz", Warszawa 1996).
    • szach0 _______test na kojarzenie podobnych zajść 03.01.08, 12:12
      zlinczowaniu Żydów w Kunmadars, Azd czy Miskolcu miały skutecznie
      przesłaniać sprawy wielu tysięcy gwałtów, popełnionych przez
      żołnierzy sowieckich na Węgrzech, czy nawet bestialstw w stylu
      zamordowania przez pijanych żołdaków sowieckich katolickiego biskupa
      Gyórmosa Apora (za to, że próbował udzielić schronienia w swym
      pałacu biskupim kobietom uciekającym przed sowieckimi
      gwałcicielami). Nieprzypadkowo seria gwałtownych zajść na Węgrzech
      (od Kunmadars po Miskolc) przypadła na czas wiosny - lata 1946, gdy
      sowieckie władze okupacyjne rozpoczęły z pomocą węgierskiej
      komunistycznej milicji i bezpieki kampanię aresztowań i zastraszeń
      dla osłabienia bazy politycznej prozachodniego rządu Ferenca Nagya.

      W opracowanej przez grupę wybitnych żydowskich badaczy na Zachodzie
      monografii historii Żydów w państwach zależnych od Związku
      Sowieckiego zwrócono szczególną uwagę na znamienne zachowanie
      pozostających pod nadzorem komunistów "sił porządku": wojska i
      policji. W czasie zajść antyżydowskich w mieście Velke Topolcany 24
      września 1945 r. w toku sześciogodzinnych zamieszek zniszczono
      wszystkie mieszkania żydowskie, raniono 49 osób. Policja przez cały
      ten czas nie tylko nie interweniowała w obronie napadniętych Żydów,
      lecz przeciwnie, uczestniczyła wraz z wojskiem w pogromie (por. The
      Jews in the Soviet Satellites by Peter Meyer, Bernard D. Weinryb i
      in., Westpoint, Connecticut 1953, s. 105).

      Podobnie jak w Słowacji, a później w Polsce, także i na Węgrzech
      wiosną 1946 r. w miejscowościach, w których dochodziło do krwawych
      zajść antyżydowskich, umocnione jednostki kontrolowanej przez
      komunistów milicji nie były skłonne do interweniowania (tak było w
      Kunmadars w maju 1946 r. czy w Diósgyör w czerwcu 1946 r.). We
      wspomnianej historii Żydów w państwach satelickich pisano, iż pomimo
      faktu, że śledztwo wykryło, że sprawcami pogromu w Kunmadars byli
      członkowie partii komunistycznej, faktyczni sprawcy uniknęli kary
      (The Jews in the Soviet Satellites, s. 425).

      Na Węgrzech do pierwszych gwałtowniejszych zajść antyżydowskich po
      wojnie doszło w "zd i Sajószentpeter 23 lutego 1946 r. Koncentrowały
      się one głównie na grabieży sklepów i mieszkań. 23 maja 1946 r.
      chłopi w Kunmadars, podburzeni przez ewidentnego prowokatora
      (Zsigmonda Totha), zabili trzech kupców żydowskiego pochodzenia i
      ciężko poranili osiemnastu innych. W czerwcu 1946 podpalono synagogę
      w Mak. 30 lipca 1946 r. wielotysięczny tłum w Miskolcu (drugim po
      Budapeszcie pod względem liczebności mieście Węgier) zlinczował
      dwóch kupców - Żydów, a w kolejnych zajściach zamordował również
      Żyda - oficera bezpieki (wszystkich uczestników zajść antyżydowskich
      w Miskolcu wypuszczono na Węgrzech na wolność po niecałym roku).

      Na łamach popularnego węgierskiego dziennika "Magyar Nemzet" z 15
      marca 1991 r. przytoczono wymowne oceny węgierskiego historyka Marii
      Schmitd. Stwierdzała ona, że to ręka sowieckich tajnych służb kryła
      się za histerią wokół mordów rytualnych, wzniecaną w Słowacji w
      kwietniu 1946 r., na Węgrzech w maju 1946 r. (obok Kunmadars także w
      Mezökövesd i Hajduhadhaza) oraz w Polsce w lipcu 1946 r. Zdaniem
      Marii Schmidt: "Sowieckie kierownictwo chciało uwolnić się od
      żydowskich warstw religijnych, burżuazyjnych i mieszczaństwa, które
      traktowali jako bazy 'kapitalizmu'; pragnęło zaostrzyć problemy
      mocarstw zachodnich, przyjmujących żydowskich uchodźców, a w
      szczególności Wielkiej Brytanii, zajmującej Palestynę. I wreszcie,
      przypisując pogromy manipulacjom prawicowej 'reakcji', chciano
      umocnić na wschodzie i zachodzie Europy obóz komunistów, członków
      partii i sympatyków żydowskiego pochodzenia (...)" (cyt. za Janos
      Pelle, A kunmadarasi pogrom. Shylock Hunniban II, "Magyar Nemzet" 15
      marca 1991 r.).

      Trzeba przyznać, że wszędzie władzom komunistycznym udało się
      osiągnąć zamierzone efekty. Wśród Żydów na Węgrzech, w Polsce czy
      Słowacji umacniały się sympatie prokomunistyczne, poczucie, że tylko
      Armia Czerwona jest w tych krajach jedynym prawdziwym obrońcą Żydów
      wobec miejscowych "nacjonałów" i "reakcjonistów". Nader wymowny pod
      tym względem był list Móra Reinhardta do prezesa religijnej
      wspólnoty żydowskiej na Węgrzech Lajosa Stöcklera z dnia 5 sierpnia
      1946 r., wkrótce po pogromie Żydów w Miszkolcu: "Niech rosyjskie
      władze wojskowe wypuszczą Żydów z kraju. Tak jednak, aby nie musieli
      się oni starać nielegalnie o wydostanie. Do czasu zaś, gdy będzie
      trwał proces ich emigracji - a może on ze względu na sytuację w
      Palestynie przeciągnąć się nawet do roku, dwóch lat - niech Armia
      Czerwona okupuje ten kraj w celu bronienia nas." (cyt. za J. Pelle:
      A kunmadarsi pogrom...). A więc doszło do jednoznacznego
      postulowania, by Armia Czerwona bezprawnie okupowała dłużej Węgry,
      tylko w celu bronienia Żydów przed niebezpiecznymi Madziarami!
      Powstawanie tego typu odczuć było szczególnie cennym dla Sowietów
      efektem ich pogromowych prowokacji.

      Najwyższy czas, by badający sprawę antyżydowskich zajść w Kielcach
      naukowcy polscy i żydowscy odeszli wreszcie od swoistego
      wąskiego "polonocentryzmu" w tej sprawie i zwrócili uwagę na badania
      nad przebiegiem i inspiracją dla podobnych pogromów w Słowacji czy
      na Węgrzech. Może łatwiej trafi się w ten sposób na ślady sprawców
      wydarzeń.

      • szach0 _______linki po bezbł. odp/n 03.01.08, 12:13
        • szach0 dyplomatołki czy patrioci? jakie kryteria? 03.01.08, 12:21
          - Obydwie nominacje ambasadorskie są fatalne i trzeba je
          powstrzymać - zgodnie twierdzili w Magazynie 24 Godziny poseł Stefan
          Niesiołowski z PO i posłanka LiD Jolanta Szymanek-Deresz. Odnieśli
          się w ten sposób do nominowanych przez prezydenta na ambasadorów
          Andrzeja Sadosia i Jerzego Achmatowicza.
          Obu kandydatur bronił wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw
          Zagranicznych Paweł Kowal.
          - Prezydent podpisał nominację i zlekceważył parlament. I to
          nominację jakich ludzi. Lobbowanych przez szmalcowników - oburzał
          się Stefan Niesiołowski.
          - Mamy tu też wyraźny konflikt na linii MSZ-prezydent. Takim
          kandydatom, zausznikom Kobylańskiego - człowieka podejrzanego o
          szmalcownictwo, o wydawanie gestapo żydów, a do tego sponsora ojca
          Rydzyka, i jego rozgłośni źródła kłamstwa - żadnego poważnego
          stanowiska się nie daje - mówił poseł Platformy Obywatelskiej.
          Odnosił się głównie do kandydatury Achmatowicza, według "Gazety
          Wyborczej", byłego bliskiego współpracownika Jana Kobylańskiego,
          sponsora Radia Maryja. - Ludzie popierani przez kreatury nie powinni
          reprezentować polityki zagranicznej, dlatego ja sprawę traktuję nie
          w wymiarze formalnym, ale moralnym - kontynuował.
          Jolanta Szymanek-Deresz także zaakcentowała niepochlebne opinie o
          dwóch nominowanych przez prezydenta kandydatach.
          - Chciałabym przypomnieć, że media, zwierciadło opinii publicznej
          przyznały panu Sadosiowi (byłemu rzecznikowi ministerstwa spraw
          zagranicznych) tytuł Antyrzecznika Roku 2006. Dlaczego taka osoba ma
          reprezentować nasz kraj za granicą? - zapytała posłanka SLD, po czym
          sama odpowiedziała na pytanie. - Bo nie była zweryfikowana przez
          sejmową Komisję Spraw Zagranicznych.
          Posłanka dodała także, że podpisanie nominacji przez prezydenta było
          zbyt wczesne i świadczy o "lekceważeniu takiego organu, jak komisja
          sejmowa". Poseł Kowal, który znalazł się w krzyżowym ogniu zarzutów
          ze strony Niesiołowskiego i Deresz tłumaczył, że nominacje były
          zgodne ze wszystkimi wymaganymi procedurami.
          Jolanta Szymanek Deresz nie zostawiła suchej nitki na Andrzej Sadosiu
          - To nie było lekceważenie, a ambasadora nie można mianować po
          cichu. Mianowanie jest poprzedzone co najmniej kilkoma krokami
          proceduralnymi, które przechodzą przez MSZ. Procedura mianowania
          trwa cztery, pięć tygodni - tłumaczył Paweł Kowal z PiS. - Mam
          wrażenie, że to konflikt celowo wywoływany przez PO - dodał wiceszef
          sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
          Na pytanie, dlaczego powiadomienie o nominacji nie wpłynęło do
          komisji mimo, że dotarło do Sejmu Kowal odpowiedział: "trzeba to
          sprawdzić". Odniósł się również, do ataków na dwóch mianowanych
          ambasadorów - Andrzeja Sadosia i Jerzego Achmatowicza.

          - Nie jestem w stanie zweryfikować wszystkich plotek o tych osobach.
          Decyzję podjął premier i prezydent. Została ona odpowiednio podjęta
          i komisja mogła się tym zająć wcześniej. Czy byli najlepsi, nie
          wiem. Ważne, że przeszli całą procedurę - argumentował. Nie
          jestem w stanie zweryfikować wszystkich plotek o tych osobach. Czy
          byli najlepsi, nie wiem. Ważne, że przeszli całą procedurę.
          Paweł Kowal PiS
          Radio TOK FM powołując się na nieoficjalne źródłom podało w środę,
          że 15 listopada Lech Kaczyński podpisał kilka nominacji dla
          ambasadorów, a dopiero dzień później do sejmowej Komisji Spraw
          Zagranicznych wpłynęło pismo o zaopiniowanie ich kandydatur. Według
          radia MSZ miało się dowiedzieć o sprawie jeszcze później, bo po
          sześciu tygodniach od daty nominacji.
          Paweł Kowal bronił decyzji prezydenta

          Zatwierdzone przez prezydenta 15 listopada nominacje zostały
          wskazane w ostatniej chwili przez ustępujący rząd. Wśród
          nominowanych są najpewniej Andrzej Sadoś, który miał być ambasadorem
          przy OBWE w Wiedniu, i Jerzy Achmatowicz przymierzany do placówki w
          Meksyku.

          Niesiołowski: zablokowanie wyjazdu Kowala było słuszne

          Goście Magazynu 24 Godziny rozmawiali także o tym, dlaczego
          Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie zgodził się na wyjazd Pawła
          Kowala na wybory do Gruzji. (Kowal planował być w Tbilisi dwa dni i
          wyjechać z Gruzji dzień przed wyborami 5 stycznia).

          - Myślałem, że za tą decyzją nic się nie kryje, ale w ciągu trzech
          dni słyszeliśmy różne wersje tłumaczeń Marszałka Sejmu i to jest
          trochę podejrzane - mówił poseł Kowal.

          - To, co pan mówi, to jest kłamstwo - odpowiedział mu Stefan
          Niesiołowski. - Zapewniał pan, że wróci przed wyborami, czyli nie
          jechał pan na wybory. Jechała 7-osobowa stała grupa obserwatorów i
          decyzja Marszałka była słuszna - atakował Niesiołowski. Tym razem
          nie poparła go jednak Jolanta Szymanek-Deresz.

          - W składzie obserwatorów powinien znaleźć się wiceprzewodniczący
          Komisji Spraw Zagranicznych, dziwi mnie więc, że posłowi Kowalowi
          nie pozwolono na wyjazd. Zwłaszcza, że inne kraje wysyłały większe
          liczebnie delegacje - powiedziała Posłanka SLD.
          • szach0 test na prawidłowe skojarzenia dyplomatołków 03.01.08, 12:24
            www.joemonster.org/article.php?sid=2488
            • marouder.eu A ty Haszu widziales delfinki na obrazku? 03.01.08, 12:28
              www.joemonster.org/article.php?sid=2488
              • szach0 a co innego Czarno na Białym mogłem zobaczyć? 03.01.08, 12:31
                d*pe marynisty?
                • szach0 czy wszędzie szmalec jak np. 03.01.08, 12:32
                  no ...
                  liberałowie kto?
                  • szach0 __________Test z 3 * TAK znasz? 03.01.08, 12:37
                    www.joemonster.org/mg/albums/fotki/iluzje/pic1.jpg
                    i aktualną do dziś opinię o konieczności okłamywania Polaków?

                    Jak myslisz na podstawie swoich postów przez kogo?
                    • marouder.eu Haszenku, ja te testy to od wiecej, jak.. 03.01.08, 12:39
                      ..cwierc wieku znamsmile)))
                      Nie rysuj!
                • marouder.eu Delfinki, naprawde?? (tu robie duze oczy!) 03.01.08, 12:38
                  Łomato jedynasmile))))))))
                  Noł komęt.

                  www.joemonster.org/article.php?sid=2488
                  • szach0 ___________Znasz ale popierasz nadal dlaczego? 03.01.08, 12:41
                    Warto w tym kontekście przytoczyć opinię Bożeny Szaynok, autorki
                    książki "Pogrom Żydów w Kielcach 4 VII 1946", Warszawa 1991. Pisała
                    ona, iż "działania milicji służyły niewątpliwie rozwojowi wydarzeń
                    pogromowych. Działania szefa WUBP [Wojewódzkiego Urzędu
                    Bezpieczeństwa Publicznego - J.R.N.] były niewątpliwie skierowane na
                    spotęgowanie wydarzeń pogromu." (s. 108).

                    Major Subczyński, stary agent Moskwy sprzed wojny, uważany za
                    głównego organizatora masakry ze strony polskiej bezpieki, uratował
                    się od wszelkiej odpowiedzialności dzięki stanowczej interwencji
                    władz sowieckich w jego sprawie. A później robił dalej przyśpieszoną
                    karierę wojskową, mimo braku nawet matury (zrobił ją dopiero w 1956
                    roku).

                    Na czym polegała jednak rola NKWD w pogromie i kto je reprezentował?
                    Szczegółowo udokumentowaną ocenę na ten temat przyniosła wydana w
                    1982 roku w Nowym Jorku książka Michaela Chęcińskiego "Poland.
                    Communism - Nationalism - Antisemitism", ciągle jeszcze zbyt mało
                    znana w Polsce. Jej autor, były oficer Wojska Polskiego żydowskiego
                    pochodzenia, związany ze służbami specjalnymi, wyemigrował z Polski
                    w 1968 roku. W swej książce jako pierwszy dowodził, że główną rolę w
                    całej sprawie odegrał z ramienia NKWD oficer sowieckiego wywiadu
                    Michaił Aleksandrowicz Diomin. Chęciński wskazał na interesującą
                    współzależność: fakt, że Diomin został przysłany do Kielc, miejsca
                    raczej "mało prawdopodobnego" jako cel pobytu dla wykwalifikowanego
                    oficera sowieckiego wywiadu, na kilka miesięcy przed antyżydowskimi
                    zajściami 1946 roku w Kielcach, a wyjechał w dwa tygodnie po nich.
                    Jak zbadał Chęciński, Michaił Diomin był oficerem wyraźnie
                    wyspecjalizowanym w sprawach żydowskich. W latach 1964-1967 był
                    oficerem wywiadu sowieckiego w Izraelu, pracując tam jako sekretarz
                    attaché handlowego w ambasadzie sowieckiej w Tel Awiwie. Według
                    Chęcińskiego, właśnie Diomin nadzorował działania wspomnianego
                    majora Subczyńskiego, który już poprzednio próbował zorganizować - w
                    prowokatorskim celu - podobne do kieleckich zajścia antyżydowskie w
                    Rzeszowie i Krakowie.Wtedy miały one mierne powodzenie, tym razem
                    przyniosły oczekiwany przez jego rosyjskich mocodawców potworny
                    skutek.

                    Powołując się na opinię pani Lewkowicz-Ajzenman, szefa sekretariatu
                    w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Kielcach, Chęciński pisał:

                    "Pani Lewkowicz-Ajzenman dodała: 'Kiedy po latach znalazłam się w
                    Izraelu, w gazecie natknęłam się na to nazwisko Dyomin, sekretarza
                    attaché handlowego w ambasadzie radzieckiej w Tel Avivie. Wzbudziło
                    to moją ciekawość i postanowiłam popatrzeć na tego człowieka. Bez
                    wątpienia był to ten sam Dyomin. Ciekawe, prawda? Przysłanie Dyomina
                    do Izraela mogłoby sugerować, że był specjalistą w sprawach
                    żydowskich (...)'. To, że Dyomin był wykorzystywany do bardzo
                    ważnych zadań, zostało potwierdzone przez amerykańskiego historyka
                    zajmującego się KGB. Wymienia on Michaiła Aleksandrowicza Dyomina
                    (pisanego również Demin) jako oficera wywiadu wojskowego w Izraelu w
                    latach 1964-1967 i w Republice Federalnej Niemiec od 1969 r. (...)."
                    (cyt. za polskim przekładem fragmentów książki M. Chęcińskiego w:
                    Antyżydowskie wydarzenia kieleckie 4 lipca 1946 roku. Dokumenty i
                    materiały, oprac. Stanisław Meducki, Kielce 1946, tom II, s. 102-
                    103).

                    Chęciński wskazywał, że bezsprzecznie największą korzyść z
                    zamieszania wywołanego zajściami antyżydowskimi w Kielcach, tak w
                    Polsce, jak i za granicą, wyciągnęli sowieccy komuniści.

                    Zbrodnia kielecka stała się dla nich okazją dla nagłośnienia wśród
                    liberałów i lewicowców na Zachodzie gromkich oskarżeń o antysemityzm
                    wobec polskiego podziemia, kręgów emigracyjnych i hierarchii
                    katolickiej. Zdaniem Chęcińskiego, dowód o udziale polskich i
                    rosyjskich oficerów bezpieczeństwa w zajściach antyżydowskich "jest
                    zgodny z ich dobrze znanymi globalnymi celami i taktyką. Masowa
                    emigracja Żydów z Polski ułatwiła zadanie (dała broń do ręki)
                    Związkowi Radzieckiemu przez przeładowanie obozów dla uchodźców w
                    zachodnich strefach Niemiec i Austrii oraz wystawienie na próbę
                    rządów brytyjskich w Palestynie, dokąd większa część tych Żydów
                    chciała się udać. Antyżydowskie wybuchy w Polsce służyły jako
                    pretekst do wzmocnienia kontroli nad polskim aparatem bezpieczeństwa
                    poprzez wskazanie, że Polacy, nawet komuniści, nie są w stanie sami
                    utrzymać prawa i porządku (...). Co więcej, mogli usprawiedliwiać
                    wszystkie przyszłe represje polityczne jako konieczne dla
                    zahamowania antysemickich sentymentów ludności (...)".

                    Głównym celem tak efektywnie zaplanowanej przez Sowiety zbrodniczej
                    prowokacji kieleckiej było jednak odwrócenie uwagi Zachodu od
                    dokonanego przez komunistów zaledwie parę dni przedtem gigantycznego
                    fałszerstwa wyników referendum. Na ten motyw kieleckiej zbrodni
                    zwrócono bardzo szybko uwagę już w pierwszych komentarzach uczciwych
                    obserwatorów wydarzeń w Polsce.

                    Już 7 lipca 1946 roku, a więc zaledwie kilka dni po zbrodni
                    antyżydowskiej w Kielcach, grono polskich intelektualistów, po
                    części osób pochodzenia żydowskiego, w USA wydało deklarację
                    jednoznacznie akcentującą jako motyw zbrodni to, że: "Reżimowi
                    warszawskiemu zależy na odwróceniu uwagi światowej opinii publicznej
                    od swoich ogromnych problemów w administrowaniu krajem - ponieważ
                    nie opiera się on na woli większości Narodu Polskiego - lecz
                    potężnej policji bezpieczeństwa, za którą stoi okupacyjna armia
                    sowiecka. W chwili, kiedy opinia publiczna krajów demokratycznych
                    zaczyna sobie zdawać sprawę z oszustw i nadużyć, jakie popełnia w
                    Polsce prosowiecki reżim (by wspomnieć tylko ostatnie, oszukańcze
                    referendum), rząd warszawski sprowokował morderstwa w Kielcach -
                    ubierając się w togę obrońcy społeczności żydowskiej - aby
                    upozorować, że jest za obroną demokracji". (Porównaj zamieszczony w
                    aneksie pełny tekst deklaracji polskich intelektualistów z Nowego
                    Jorku). Warto zwrócić szerszą uwagę na tę bardzo często przemilczaną
                    dziś przez niektórych tendencyjnych autorów deklarację polskich i
                    żydowskich intelektualistów z USA, tak szybko wskazującą na
                    prawdziwe źródła mordu na Żydach.

              • atolski21 Zjawy i omamy 03.01.08, 12:48
                Z antysemityzmem jest jak z pornografia u sexualnego zboka.
                Gdziekolwiek nie spojrzy wszedzie tylko antysemickie zjawy i omamy.
                Ambasadora spoza kliki etnicznej wybrali - antysemityzm panuje
                Zdrowaske odmawiasz z Radiem Maryja- antysemit jestes
                Wody geotermalnej szukasz w Szkole Rydzyka - to jak pogrom wodno-
                antysemicki.
                A ma na to: ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                Antysemici - do antysemitowa
                Filosemici - do filosemitowa
                Normalni ludzie - zostancie na miejscu i niech wam zydki zaczna
                calkowicie zwisac.
                • hasz0 ____________omamy antypolskie i skrytobójcze plany 03.01.08, 13:02
                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4806345.html
                  Czy mozna tolerować posty nawołujące do mordowania Polaków
                  przez Polaków?
                  -->
                  Brawo Radek !
                  obywatel_nienumerowanej_rp 03.01.08, 12:37 Odpowiedz ...

                  a nie znalazłoby się 2-3 chłopaków z GROMu, coby ich do Urugwaju
                  wysłać na "tajną misję" z HK PSG-1?
                  Tak bardzo uprzyjemniłoby to życie polskiej
                  emigracji w Ameryce Śr. i Płd...
                  I rydzościerwo straciłoby poparcie z zewnątrz...

                  Sikorski zakazał ambasadorom kontaktów z Kobylańskim?
                  us2008-01-03, ostatnia aktualizacja 30 minut temu
                  Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wydał ambasadorom
                  pisemny zakaz kontaktów z Janem Kobylańskim, oskarżanym o
                  antysemityzm południowoamerykańskim biznesmenem blisko związanym z
                  o. Tadeuszem Rydzykiem - twierdzi "Wprost".

                  Fot. Adam Urbanek - W piśmie minister Sikorski zagroził, że za
                  utrzymywanie kontaktów z Kobylańskim grozić będą konsekwencje
                  służbowe - miał powiedzieć "Wprost" jeden z wysokich rangą
                  urzędników w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. -
                  Argumentuje, że Kobylański prowadzi działalność wymierzoną w polskie
                  władze i szkaluje dobre imię państwa - dodaje urzędnik.

                  Bliskie kontakty z Kobylańskim, szefem Unii Stowarzyszeń i
                  Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej, utrzymuje dwóch
                  ambasadorów: Zdzisław Jan Ryn w Argentynie i Lech Kubiak w Urugwaju.
                  To z polecenia Kobylańskiego szefem placówki w Meksyku miał zostać
                  Jerzy Achmatowicz. Jak podał we wtorek "Wprost", wyjazd Achmatowicza
                  i kilku innych PiS-owskich dyplomatów próbuje zablokować minister
                  Radosław
                  • hasz0 _________Może ktoś podać dowody na tę tezę? 03.01.08, 13:04
                    "Kobylański prowadzi działalność wymierzoną w polskie władze i
                    szkaluje dobre imię państwa"
                    • hasz0 _________Marouder Snajper gdziez wy? 04.01.08, 11:53
                      Gross z publicystyczną werwą odrzuca, nawet ośmiesza, tezę o
                      prowokacji, tak często powtarzaną w kontekście pogromu kieleckiego.
                      Pokazuje, jak "wytrychem" prowokacji - używanym od pierwszych minut
                      pogromu - posługiwali się zarówno rządzący komuniści, oficjele
                      kościelni, antykomunistyczna opozycja i do dziś uznaje tę teorię za
                      prawdopodobną wielu historyków.

                      Oczywiście różni mieli być tylko prowokatorzy, ale sam mechanizm
                      spowodowania masakry był według wszystkich tych teorii podobny.

                      Gross twierdzi, że teoria prowokacji to efekt prostackiego
                      rozumowania, według którego wydarzenia w Kielcach da się wyjaśnić,
                      jeśli najpierw odpowie się na pytanie "kto na nich skorzystał". "Na
                      tej samej zasadzie spytajmy więc: kto najbardziej korzysta na
                      nagłaśnianiu hipotezy prowokacji? Odpowiedź jest prosta - ci, którzy
                      mają gdzieś wyjaśnienie tego, co się naprawdę wydarzyło, lub
                      wyciągnięcie wniosków z tych wydarzeń" - pisze Gross.

                      Żydokumuna?

                      Z nie mniejszą werwą zabrał się Gross do obalenia mitu "żydokomuny" -
                      kolejnego "usprawiedliwienia" antysemityzmu w powojennej Polsce.
Pełna wersja