Pod rozwagę* lokalnym orędownikom

09.01.08, 12:15
posiadania broni.

Mam właśnie w ręku świeżą szwedzką statystykę zabójstw dokonanych za pomocą
broni palnej za lata 1990-2004.

Aż 30% zabójstw dokonanych było z broni posiadanej legalnie, z licencją.
Legalnej broni jest zresztą w Szwecji więcej niż w Polsce, około 700 000
Szwedów ma licencję na broń. Co drugi Szwed na Północy to myśliwy, a jesienią
w sezonie polowań niebezpiecznie jest zbliżać się do lasów.

Dodatkowo 13% zabójstw dokonanych było z broni legalnej "pożyczonej" od znajomych.

Ofiarami zabójstw z broni legalnej aż w 60% byli członkowie rodziny zabójcy.
Motywem była najczęściej choroba psychiczna sprawcy lub zazdrość.

Między bajki należy więc włożyć opinię, jakoby "broń w każdym polskim domu"
posłużyć miała do obrony przed napadem z zewnątrz. Chyba, że zabójstwo
współmałżonka uznane zostanie za obronę konieczną. Boć wiadomo, że procedury
rozwodowe w Polsce ślimaczą się i są kosztowne. No i wstyd przed sąsiadami być
rozwodnikiem.

* to tylko taki zwrot grzecznościowy.
    • rycho7 bron raz w roku sama strzela 09.01.08, 12:24
      leje-sie napisał:

      > * to tylko taki zwrot grzecznościowy.

      Nie odczuwam potrzeby posiadania broni. Tesciowa moge utopic i w
      lyzce wody.

      Wiekszosc zabojstw jest w rodzinie. Pierwszy podejrzany to malzonek.

      Kiedys na treningu o malo co nie zabilem wspolcwiczacego. Tlumaczyl
      sie potem, ze zapomnial jak ma sie poddac. Wiem, ze w tej dziedzinie
      wystarcza "robotki reczne" przy odrobinie wiedzy.
    • opornik4 Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 09.01.08, 12:40
      leje-sie napisał:

      > posiadania broni.
      >
      > Mam właśnie w ręku świeżą szwedzką statystykę zabójstw dokonanych
      za pomocą
      > broni palnej za lata 1990-2004.
      >
      > Aż 30% zabójstw dokonanych było z broni posiadanej legalnie, z
      licencją.
      > Legalnej broni jest zresztą w Szwecji więcej niż w Polsce, około
      700 000
      > Szwedów ma licencję na broń. Co drugi Szwed na Północy to myśliwy,
      a jesienią
      > w sezonie polowań niebezpiecznie jest zbliżać się do lasów.
      >
      > Dodatkowo 13% zabójstw dokonanych było z broni
      legalnej "pożyczonej" od znajomy
      > ch.
      >
      > Ofiarami zabójstw z broni legalnej aż w 60% byli członkowie
      rodziny zabójcy.
      > Motywem była najczęściej choroba psychiczna sprawcy lub zazdrość.

      Osobiscie,to wolalabym zostac zastrzelona,anizeli zatluczona
      w mniej "humanitarny" sposob.
      Prawo do posiadania broni jest wyznacznikiem wolnosci w demokracji.
      A idiotow i bandytow - to nigdzie nie brakuje.
      Jestem przekonana,ze gdyby kazdy mial spluwe - to bylo by (po
      poczatkowej "euforii") duzo mniej ofiar.
      Przykladem niech mi bedzie niedawna strzelanina na amerykanskim
      uniwerku.Szaleniec wytlukl niesamowita ilosc ludzi.
      Gdyby nie zakaz wnoszenia broni na uczelnie - udalo by mu sie
      najwyzej zabic jedna,dwie osoby i to jego by zastrzelono.
      • leje-sie Wystarczy wyrażenie Twojej woli: 09.01.08, 13:01
        > Osobiscie,to wolalabym zostac zastrzelona,anizeli zatluczona
        > w mniej "humanitarny" sposob.

        To nie jest argument w dyskusji:

        > Jestem przekonana

        Gdyby dokonać ekstrapolacji to:

        > Gdyby nie zakaz wnoszenia broni na uczelnie

        rezultatem byłyby jedynie częstsze masakry.
        • piq lejek nasiurał taką oto bzdurę:... 14.01.08, 21:43
          > > Gdyby nie zakaz wnoszenia broni na uczelnie
          >
          > rezultatem byłyby jedynie częstsze masakry.

          Ach, a zatem masakry dokonują się wyłącznie na uczelniach?! Paradny wnioseczek:
          a zatem znerwicowany student strzela wyłącznie w murach swojej wszechnicy. Gdy
          nie uda mu się wniesienie broni na jej teren, to wrzuca spluwę do rzeki, rzuca
          się na łóżko i płacze.

          Przy okazji: jeśli tak twierdzicie, to oznacza, że bliscy wam kampusowi lewacy
          są bardziej skłonni do przemocy, niż konserwatywni kowboje ze
          środkowo-południowych stanów.
          • leje-sie Nie pisz postów o tak późnej porze 15.01.08, 18:50
            i pod wpływem.
    • oleg3 Z koniunkcji faktów 09.01.08, 13:20
      > 30% zabójstw dokonanych było z broni posiadanej legalnie
      > Ofiarami zabójstw z broni legalnej aż w 60% byli członkowie rodziny zabójcy

      przyjętych jako przesłanka nie wynika wniosek

      > Między bajki należy więc włożyć opinię, jakoby "broń w każdym
      > polskim domu" posłużyć miała do obrony przed napadem z zewnątrz.

      Przynajmniej w logice dwuwartościowej.

      Zachowam schemat wnioskowania zmieniając "broń palna" na "nóż kuchenny".

      > 30% zabójstw dokonanych było legalnie posiadanymi nożami kuchennymi
      > Ofiarami zabójstw przy użyciu legalnie posiadanych noży kuchennych aż w 60%
      byli członkowie rodziny zabójcy

      Wniosek

      > Między bajki należy więc włożyć opinię, jakoby "nóż kuchenny w
      > każdym polskim domu" posłużyć miał do krojenia chleba.
      • leje-sie Twoje zapytanie przesłalem do autora 09.01.08, 13:52
        statystyki.

        Nim dostanę odpowiedź opis prokuratorski pewnego zdarzenia. Kilku nastoletnich
        łobuzów droczyło się z rodziną zamieszkałą w pewnej wsi szwedzkiej. Weszli na
        teren posesji i wykrzykiwali obraźliwości. Ojciec rodziny wziął śrutówkę i:
        Po pierwszym strzale, który trafił 15-latka w ramię, obaj chłopcy zawrócili.
        Dlatego 16-latek trafiony został w pośladki. Następnie 50-latek (zabójca)
        przeładował górną lufę śrutówki i postrzelił go w plecy (z bliska - rana miała
        trzy centymetry średnicy). W międzyczasie 15-latek oddalał się w stronę furtki.
        50-latek doszedł lub dobiegł do niego, ponownie ładując górną lufę śrutówki.
        Następnie strzelił 15-latkowi z odległości 1 metra w pierś. Ten strzał był
        śmiertelny.
        • oleg3 Re: 09.01.08, 14:12
          leje-sie napisał:
          > Twoje zapytanie przesłalem do autora statystyki.

          Nie miałem żadnych pytań, ani do Ciebie ani do autora statystyki. Ja nie
          pytałem, ja STWIERDZAŁEM.

          Oczywiście "autor statystyki" nie ma nic wspólnego z błędnym wnioskowaniem.
          • xiazeluka Miło było popatrzeć... 09.01.08, 16:00
            ...jak Oleg rozgniata śfeckiego zapomnianych poszukiwacza monet w
            cudzych kieszeniach.
            • xiazeluka Errata 09.01.08, 16:00
              ...śfeckiego tropiciela...
        • rycho7 westernowy real 09.01.08, 14:26
          leje-sie napisał:

          > Ojciec rodziny wziął śrutówkę

          Podobno w rzeczywistosci na tak zwanym Dzikim Zachodzie USA nikt nie
          uzywal leworwerow. Dwururki byly skuteczniejsze. A juz urzyn z
          grubym srutem to sam cymes.

          > Następnie strzelił 15-latkowi z odległości 1 metra w pierś.

          Z pistoletu gazowego z przystawienia do oka jeszcze latwiej zabic.

          Paramonow doskonale robil to mlotkiem.
          • male.orwelki osobno ręka, osobno głowa 10.01.08, 22:59
            to jest robota paramonowa!
        • viking2 Re: Twoje zapytanie przesłalem do autora 11.01.08, 03:34
          leje-sie napisał:
          > Nim dostanę odpowiedź opis prokuratorski pewnego zdarzenia. Kilku nastoletnich
          > łobuzów droczyło się z rodziną zamieszkałą w pewnej wsi szwedzkiej. Weszli na
          > teren posesji i wykrzykiwali obraźliwości. Ojciec rodziny wziął śrutówkę i:
          > Po pierwszym strzale, który trafił 15-latka w ramię, obaj chłopcy zawróci

          Pojawialoby sie tutaj kilka pytan: jesli tych kilku nastoletnich lobuzow NIE
          WESZLOBY na czyjas posesje, to czy ten 50-latek koniecznie latalby po ulicach ze
          srutowka, probujac ich "upolowac"?
          Dalej: jesli wdzierasz sie na czyjas posesje w celach bardziej lub mniej
          agresywnych, to czy nie jest logiczne zalozyc, ze moze Ci sie stac cos zlego?
          Inaczej mowiac, czy nie jestes swiadom ryzyka?
          Kolejne pytanie: Wiadomo, ze czesto bywa tak, iz w takich przypadkach nastepuje
          eskalacja agresji - najpierw sa wykrzykiwane przeklenstwa i obelgi, wkrotce
          poleci kamien w okno, a co potem? A moze butelka z benzyna? Wobec tego, mial ten
          50-latek czekac na kamien, ktory pieprznie w glowe jego dziecko, czy jednak mial
          siedziec spokojnie az do butelki z benzyna?
          Mozesz odpowiedziec, ze to demagogia i generalizacja, takie "zalozenie eskalacji
          agresji". Moze i generalizacja, ale ja znam swietny sposob, zeby jej uniknac:
          nie wdzieram sie na niczyja posesje, wykrzykujac grozby i obelgi. I w zwiazku z
          tym jakos malo kto do mnie strzela...
      • snajper55 Re: Z koniunkcji faktów 09.01.08, 18:22
        > przyjętych jako przesłanka nie wynika wniosek

        Zgoda, jednak porównanie broni palnej z nożem ma jedną, podstawową wadę. Nóż ma
        inne zastosowania poza ranieniem czy zabijaniem. Dlatego posiadania broni palnej
        można bez szkody dla codziennego życia zabronić, zaś posiadania noża bez takiej
        szkody zakazać nie sposób.

        Do tego wady nieograniczonej możliwości posiadania broni są oczywiste, natomiast
        zalety - mocno dyskusyjne.

        Stąd tak liczni są zwolennicy limitowania pozwoleń na broń palną.

        S.
        • oleg3 Re: Z koniunkcji faktów 10.01.08, 09:16
          snajper55 napisał:

          > > przyjętych jako przesłanka nie wynika wniosek

          > Zgoda,

          Ja tylko proszę o poprawne formułowanie wniosków. W kwestii posiadania broni
          zawsze dojdziemy do argumentu
          > można bez szkody dla codziennego życia zabronić

          Tylko, że ja nie uznaję wagi takich argumentów.
          • snajper55 Re: Z koniunkcji faktów 14.01.08, 21:48
            oleg3 napisał:

            > > Ja tylko proszę o poprawne formułowanie wniosków. W kwestii
            > > posiadania broni zawsze dojdziemy do argumentu
            > > można bez szkody dla codziennego życia zabronić
            >
            > Tylko, że ja nie uznaję wagi takich argumentów.

            To jest jedynie argument pokazujący różnicę między nożem a pistoletem. To jest
            jedynie argument pokazujący brak istotnych kontrargumentów przeciwko
            utrudnieniom w dosepie do broni palnej.

            Prawdziwie ważkie argumenty pokazują wady swobodnego dostępu do broni. Tak na
            gorąco wymieniając:
            - łatwość w dostępie do broni przestępców
            - niebezpieczeństwo posiadania broni przez osoby nieodpowiedzialne
            - niebezpieczeństwo dostania się broni w ręce dzieci
            - możliwość użycia broni w "zwykłych" nieporozumieniach z konsekwencjami dużo
            poważniejszymi niż użycie wałka, butelki czy nawet noża.
            - wzrost wykorzystania broni palnej przez przestępców, a więc wzrost liczby ofiar
            - itd itp

            S.
            • sz0k Litości... co za tłuk... n/t 14.01.08, 22:04
            • piq nie ma dla ciebie nadziei, głupku 14.01.08, 22:11
              Wypisałeś stek oklepanych komunałów na poziomie cioci kloci z magla. Podstaw
              sobie, zamiast "broń palna" - "samochód", który jest znacznie bardziej
              śmiercionośny niż spluwa. Ciekawe, co ci wyjdzie, niedojdo.
              • snajper55 Re: nie ma dla ciebie nadziei, głupku 15.01.08, 02:31
                piq napisał:

                > Podstaw sobie, zamiast "broń palna" - "samochód", który jest
                > znacznie bardziej śmiercionośny niż spluwa.

                Czytasz wybiórczo, bo tego najwyraźniej nie czytałeś:

                "To jest jedynie argument pokazujący różnicę między nożem a pistoletem. To jest
                jedynie argument pokazujący brak istotnych kontrargumentów przeciwko
                utrudnieniom w dostępie do broni palnej."

                Nie ma istotnych korzyści z powszechnego posiadania broni, są tylko wady. W
                przypadku samochodzie (noża, siekiery itp) negatywne skutki ich posiadania giną
                wśród zalet ich używania. To dla Ciebie zbyt trudne rozróżnienie ?

                S.
                • piq Re: nie ma dla ciebie nadziei, głupku 15.01.08, 16:46
                  snajper55 napisał:

                  > Nie ma istotnych korzyści z powszechnego posiadania broni, są tylko wady.

                  Możesz udowodnić swoje stwierdzenie opierając się na faktach? Bo to co tu jest
                  to jest przekonanie, a nie argument. To podstawowy błąd w dowodzeniu. W swoim
                  dowodzie przedstaw również fakty, a nie jedynie słuszne przekonania.

                  > W przypadku samochodzie (noża, siekiery itp) negatywne skutki ich posiadania giną
                  > wśród zalet ich używania. To dla Ciebie zbyt trudne rozróżnienie ?

                  Czy to też umiesz udowodnić na podstawie twardych faktów? Powtarzam: przekonania
                  nie są argumentami.

                  Masz problem z logicznym myśleniem. Zależy wszystko od tego, PO CO coś się
                  posiada - czy posiada się nóż do noszenia pod koszulą na sznurku, czy do
                  krojenia bułki. Czy posiada się samochód do przewożenia osób albo ciężarów, czy
                  do szpanowania przed laską poślizgami albo jeżdżenia drogą gminną 200 km/h. Czy
                  posiada się pistolet do strzelania do celu, uprawiania strzelectwa,
                  kolekcjonowania lub ochrony, czy do zabijania ludzi.

                  Dlatego tobie bym nie dał do ręki broni, ponieważ myśląc "pistolet" myślisz
                  "zabijanie ludzi". To nie jest normalne. To jest wręcz myślenie gościa, który
                  strzela do przypadkowych przechodniów.

                  Ja proponuję w takim razie, żeby nie dawać w prywatne ręce tych samochodow, bo
                  prywatni właściciele powodują wypadki popełniają wykroczenia i przestępstwa,
                  jeżdżą pijani, zabijają swoje i cudze dzieci oraz żony. Czyż nie wystarcza
                  komunikacja państwowa czy transport zbiorowy, który można mieć pod butem i
                  kontrolować? Albo te gazowe piecyki w lazienkach. Nie lepiej ich zakazać i niech
                  się wszyscy kąpią bezpiecznie w zbiorowych łaźniach? Niech na most będzie wstęp
                  po pokazaniu zaświadczenia (aktualnego!) że nie ma się myśli samobójczych, a
                  budynki niech nie będą wyższe niż 2 metry. I tak dalej, szanowny niewolniku.
        • xiazeluka Kaganiec fucktów 10.01.08, 09:40
          Broń, jak sama nazwa wskazuje, służy do obrony. Rezultatem obrony
          istotnie może być zgon napastnika, lecz kogo to obchodzi? Broń nosi
          się zatem po to, by w razie ekstremalnej konieczności odeprzeć
          agresję, a nie po to, by zabijać bliźnich, towarzyszu Rozbiezny55.

          To oczywiste.

          Często słyszy się/czyta/widzi, że wielu osobników płci męskiej nosi
          ze sobą noże. Ot, 15-latek zabija na boisku 14-latka w wyniku sporu
          o piłkę, 22-latek rozpruwa przechodnia, bo mu przypalić szluga nie
          chciał, 40-latek kroi kompana (ostatni łyk składkowej siary mu
          wychlał). Noże, uzyte do doraźnego rozwiązania owych problemów,
          niekoniecznie są wyspecjalizowanymi kosami a la Commando
          Schwarzenegger, często są to zwykłe sztućce.
          Jakie ma zastosowanie nóż do krojenia chleba w rękawie wielokrotnie
          notowanego? I czym się wówczas różni od broni palnej?

          Z pistoletu łatwiej zabić. Zgoda. Tyle, że nożem jeszcze łatwiej -
          są mniejsze opory, wahania, wyobraźnia gorzej pracuje: przecież od
          pokaleczenia czy kolnięcia w bok nikt jeszcze nie umarł, prawda? Oj,
          psiakość, w wątrobę/serce mi się kozik wbił, ja tylko chciałem
          skaleczyć... Nóż kuchenny nie ma numerów seryjnych, nie zostawia
          dekonspirujących łusek, ani pocisku z ładnie odwzorowanym gwintem
          lufy - dla chcącego same korzyści.

          Wracając do przeznaczenia broni - skoro ma ona walory defensywne, to
          nie wolno jej posiadania zabraniać, towarzyszu Rozbiezny55.
          Stawiacie rzecz na głowie - logiczniej byłoby zakazać noszenia ze
          sobą noży kuchennych, jako bez wątpienia przeznaczonych do agresji.
          A co powiecie o wiązce cegieł, łomach, elastycznych łańcuchach
          rowerowych z kłódką na jednym końcu, siekierach, tasakach i
          kastetach? Oczywiście "zakazać" - komunisci innych metod nie znają.

          "Nieograniczone" posiadanie broni ma same zalety - gdzieś tam w USA
          władze miasta nakazały ludnosci noszenie broni ze sobą, ponieważ ma
          to efekt odstraszający. Tam, gdzie ludzie są uzbrojeni, tam jest
          mniejsze zagrożenie napaścią. I to jest oczywiste, a nie
          towarzysza "oczywistości" - słyszeliście o napadach na niebronione
          firmy? Słyszeliście. A słyszeliście o napadzie na koszary lub
          kwaterę główną mafii?
          • piq nie zgadzam się z jednym:... 10.01.08, 23:13
            ...że z broni palnej łatwiej zabić. Widziałem próbę z udziałem ludzi, którzy nie
            są wyszkoleni, z których każdy miał za zadanie trafić z odległości 10 metrów
            (dwie długości średniego samochodu) do tarczy okrągłej o średnicy jakieś półtora
            metra. Strzelali z bardzo tolerancyjnego policyjnego glocka z elastycznooporowym
            spustem zapobiegającym zerwaniu strzału. MIELI KłOPOT Z TRAFIENIEM W Tę TARCZę,
            jakieś 40 procent miało 0 punktów na 10 strzałów, wynik 20 pkt to był świetny
            rezultat. Jeśli nie ćwiczysz i nie umiesz - masz problem. To odpowiedź dla
            niekompetentnych cycków wypowiadających się w temacie.

            Nóż kuchenny z ostrzem 15-cm niemal gwarantuje bardzo poważne zranienia.

            Zabić można nawet reklamówką z zakupów albo poduszką do spania. Kwestia jest w
            intencji, nie w możliwości.

            A teraz o wpływie zakazu broni tam, gdzie wcześniej była dozwolona, w świetle
            świeżutkich statystyk:
            Po sławnej strzelaninie, gdy wariat w Australii zabił 35 osób w 1996 r., dla
            zaspokojenia histerii mediów odebrano broń 94% Australijczyków, którzy ją
            wcześniej posiadali, w postaci zwłaszcza półautomatycznych karabinów, strzelb i
            "pompek", a poprzez akcję wykupu ograniczono liczbę prywatnie posiadanych sztuk.
            Rezultat: w pierwszym roku nastąpił 44% przyrost rabunków z bronią w ręku, 8,6%
            wzrost napaści z użyciem przemocy, 3,2% więcej było zabójstw. W kolejnym roku
            rabunki z bronią - wzrost o 73%, rabunki bez użycia broni - o 28%, porwania o
            38%, napaści - o 17% zabójstwa - o 29%. Mógłbym przytaczać dalsze statystyki,
            ale będzie chyba dość.

            A najciekawsza w tym wszystkim jest statystyka ze stanu Wiktoria, w którym po
            wprowadzeniu zakazów w ciągu roku o 300% wzrosła liczba zabójstw... z użyciem
            broni palnej! No i co, idioci?

            W Wlk. Brytanii w 1996 roku wprowadzono absolutnie lewackie restrykcje w
            posiadaniu broni, praktycznie eliminując ją z rąk prywatnych. Do 2004 r. liczba
            przestępstw z użyciem broni lub przemocy wzrosła o 69%, w tym morderstw o 54% a
            rabunków o 45%. To tym śmieszniejsze, że w okresie 1993-1996, czyli przed
            odebraniem ludziom praw, liczba rabunków z bronią w ręku spadła o 50%. w tymże
            roku 2004 w pierwszym kwartale liczba przestępstw z użyciem przemocy wzrosła o
            kolejne 11%, a napaści na ludzi - o 14%. Raport rządu laburzystowskiego w 2006
            r. wyeksponował spadek przestępczości o 13%, przemilczał jednak 18% wzrost
            przestępstw z użyciem broni. Na 36 stronie raportu wszak wygrzebano statystykę,
            że liczba przestępstw z użyciem broni palnej WZROSłA PONADCZTEROKROTNIE od 1998
            roku. Przestępstwa z naruszeniem własności w Londynie o 50% przekraczają
            wskaźnik newyorski, a z użyciem przemocy - jeszcze więcej.

            Dla kontrastu, liczba sztuk broni w prywatnych rękach w USA rosła o jakieś 5 mln
            sztuk rocznie i osiągnęła 300 mln. Jednocześnie FBI raportowało w 2003 r. o
            kolejnym roku spadku przestępczości gwałtownej i o osiągnięciu najniższego
            poziomu od 27 lat, a Departament Sprawiedliwości ma dane o najlepszym roku od 30
            lat. Tam gdzie można nosić broń przy sobie, średnio wskaźniki 2003 były niższe
            od stanów z poważnie ograniczonymi prawami do noszenia lub/i użycia broni o: 27%
            przestępczość z użyciem przemocy ogólnie, 32% morderstwa, 45% rabunki i 20%
            napaści i pobicia.

            Najniższe wskaźniki zbrodni były w 2004 r. w stanach o pełnym prawie do broni
            palnej, a więc Maine, New Hampshire i Vermont, a najwyższe w Maryland i
            dystrykcie Kolumbia, gdzie prawo obywatelskie do broni było niemal zniesione. Na
            szczęście wobec dramatycznego wzrostu wskaźników przestępczości w dystrykcie
            Kolumbii jest silny ruch do przywrócenia wolności, sprawa była w sądzie
            najwyższym i zakończyła się w marcu 2007 r. uznaniem praw dystryktu Kolumbia w
            sferze broni w prywatnych rękach za niekonstytucyjne. Burmistrz jeszcze
            kombinuje, ale chyba nic już na to nie poradzi.

            Miasteczko, o którym piszesz, to Kennesaw, Georgia, gdzie w odpowiedzi na
            idiotyczny zakaz posiadania broni w Morton grove, Illinois, wprowadzono w marcu
            1982 roku OBOWIąZEK posiadania broni przez każdego ze stałych mieszkańców. W
            ciągu 25 lat ANI JEDEN mieszkaniec nie brał udziału w strzelaninie ani jako
            napastnik, ani jako ofiara, ani jako broniący się - w mieście nazywanym Gun Town
            USA, wbrew przepowiedniom idiotów, że strzelaniny na ulicach zapchają
            kanalizację skrzepłą krwią. Wskaźnik przestępczości ogolnie spadł (przy
            5,5-krotnym wzroście zaludnienia) 2,6-krotnie.

            W Kalifornii po wprowadzeniu restrykcji na broń, przekazano władzom zaledwie ok.
            ćwierci "nielegalnych" sztuk. Reszta zeszła do podziemia i jest posiadana
            nielegalnie. Podobnie Australia ocenia, że wzrósł po zakazie nieleglny import i
            posiadanie nielegalnej broni wzrosło o trudną do ustalenia, ale znaczną wartość.
            Generalnie tam, gdzie ograniczenia są duże, broni nielegalnej jest więcej, i
            jest w większości w rękach kryminalistów.
            • oleg3 Re: nie zgadzam się z jednym:... 11.01.08, 09:39
              Bardzo ciekawe statystyki, piqu. Obawiam się jednak, że prawo do posiadania
              broni nie jest rozpatrywane jako kwestia pragmatyczna tylko ideologiczna. W
              każdym razie przytoczone przez Ciebie statystyki obalają statystyczne wywody
              zwolenników zakazów. Cieszy mnie to jako "ideologicznego" zwolennika prawa do
              posiadania broni.
              • xiazeluka Re: nie zgadzam się z jednym:... 11.01.08, 09:59
                Statystyki świetnie pokazują, że broń posiadana legalnie strzela
                rzadziej od tej posiadanej bezprawnie. Kolejna zagwozdka dla idiotów.
                • oleg3 Re: nie zgadzam się z jednym:... 11.01.08, 11:29
                  xiazeluka napisała:
                  > Statystyki świetnie pokazują, że broń posiadana legalnie strzela
                  > rzadziej od tej posiadanej bezprawnie.

                  Taki wniosek można wydedukować. Statystyka może co najwyżej zilustrować tę tezę,
                  do której każdy (idiotów wyłączając) może dojść w drodze dedukcji. Broń
                  posiadana nielegalnie zasadniczo służy do ataku, a tylko incydentalnie do obrony.

                  Nie chciałbym się wdawać w polemikę. Wyrażam tylko swój pogląd o nadużywaniu
                  statystyki w rozumowaniach. To efekt mojego zainteresowania szkołą austriacką w
                  ekonomii.
                  • snajper55 Re: nie zgadzam się z jednym:... 14.01.08, 21:58
                    oleg3 napisał:

                    > Nie chciałbym się wdawać w polemikę. Wyrażam tylko swój pogląd o
                    > nadużywaniu statystyki w rozumowaniach. To efekt mojego
                    > zainteresowania szkołą austriacką w ekonomii.

                    Tam, gdzie jest zakaz posiadania broni palnej, 92% posiadanej przez cywili broni
                    należy do przestępców. Gdy pozwala się każdemu mieć broń, ta liczba gwałtownie
                    spada nawet do 8% ! To jest oczywisty dobroczynny wpływ znoszenia
                    komunistycznych zakazów. Ale czy idioci są w stanie to zrozumieć ?

                    S.
                  • leje-sie Na podstawie jakich przesłanek? 15.01.08, 23:47
                    > > Statystyki świetnie pokazują, że broń posiadana legalnie strzela
                    > > rzadziej od tej posiadanej bezprawnie.
                    >
                    > Taki wniosek można wydedukować.

                    Ja bym się wzdragał przed tak radykalnym wnioskowaniem.

                    > do której każdy (idiotów wyłączając) może dojść w drodze dedukcji. Broń
                    > posiadana nielegalnie zasadniczo służy do ataku, a tylko incydentalnie do obron
                    > y.

                    Na podstawie zaś powyższego stwierdzenia widać, że nie wziąłeś w swoim
                    rozumowaniu pod uwagę 300 000 szwedzkich myśliwych, strzelających ze swoich
                    śrutówek dość intensywnie w okresie polowań na łosie. Zapewne ma to jakieś
                    przeniesienie i na polskie warunki.

                    Wydaje mi się również, że nie uwzględniłeś broni będącej na wyposażeniu wojska.

                    Broń posiadana legalnie służy zasadniczo do celów legalnych - co wcale nie
                    oznacza, że nie jest używana.
                    • oleg3 Re: Na podstawie jakich przesłanek? 16.01.08, 13:50
                      Nie wziąłem. Problemu broni myśliwskiej i wojskowej nie rozpatrywałem. Chyba, że
                      chcesz zakazać i takiej broni.

                      Twoją przesłankę "Broń posiadana legalnie służy zasadniczo do celów legalnych"
                      cechuje większa precyzja.

                      leje-sie napisał:

                      > Na podstawie zaś powyższego stwierdzenia widać, że nie wziąłeś w swoim
                      > rozumowaniu pod uwagę 300 000 szwedzkich myśliwych, strzelających ze swoich
                      > śrutówek dość intensywnie w okresie polowań na łosie. Zapewne ma to jakieś
                      > przeniesienie i na polskie warunki.
                      >
                      > Wydaje mi się również, że nie uwzględniłeś broni będącej na wyposażeniu wojska.
                      • leje-sie Re: Na podstawie jakich przesłanek? 16.01.08, 18:44
                        > Nie wziąłem.

                        A jakie uwzględniłeś? Broni sportowej też nie? Tak myślałem.

                        Poprawne chyba więc będzie przeformułowanie twojego wniosku na:

                        "Z broni, z której się nie strzela, strzela się rzadziej niż z broni, z której
                        się strzela".


                        Twoje wykręty są jeszcze zabawniejsze niż twoje dedukcje.

                        > Twoją przesłankę "Broń posiadana legalnie służy zasadniczo do celów legalnych"
                        > cechuje większa precyzja.


                        Nie, to tylko moje mizerne usiłowanie naśladowania głębokich przemyśleń:
                        "Broń
                        posiadana nielegalnie zasadniczo służy do ataku, a tylko incydentalnie do obrony."

                        > To efekt mojego zainteresowania szkołą austriacką w
                        ekonomii.

                        - Zdejm kapelusz, kochanie. Będziemy uprawiać miłość francuską.
                        • oleg3 Re: Na podstawie jakich przesłanek? 17.01.08, 15:22
                          leje-sie napisał:
                          > - Zdejm kapelusz, kochanie. Będziemy uprawiać miłość francuską.

                          Na podstawie jakich przesłanek ?

                          Jeżeli chcesz się bawić w rozbiór logiczny mojej wypowiedzi to zacznij od postu
                          Luki, który komentowałem.

                          Rzecz jest przecież banalna. Statystyki pokazują, że broń posiadana legalnie
                          jest względnie rzadko wykorzystywana do strzelania (strzelanie rozumiemy tu jako
                          nielegalną agresję), a broń posiadana nielegalnie strzela względnie częściej.

                          Gdybyś czegoś nie zrozumiał to daj znać.
                          • leje-sie Re: Na podstawie jakich przesłanek? 17.01.08, 15:36
                            > > - Zdejm kapelusz, kochanie. Będziemy uprawiać miłość francuską.
                            >
                            > Na podstawie jakich przesłanek ?

                            To cytat.

                            > Rzecz jest przecież banalna.

                            Nie

                            Statystyki pokazują,

                            Jakie? Które?

                            że broń posiadana legalnie
                            > jest względnie rzadko wykorzystywana do strzelania (strzelanie rozumiemy

                            Rozumiemy? Mnie w to nie mieszaj. Jestem tradycyjnego poglądu, że przez
                            strzelanie rozumiemy strzelanie.

                            tu jak
                            > o
                            > nielegalną agresję),

                            A co z legalną?

                            a broń posiadana nielegalnie strzela względnie częściej.

                            Dane proszę.

                            > Gdybyś czegoś nie zrozumiał to daj znać.

                            Dalej nie rozumiem, jak można pisać takie niechlujstwa.

                            --"Jeśli to prawda - to nie wierzę, aby coś takiego sie wydarzyło".
                            • oleg3 Re: Na podstawie jakich przesłanek? 17.01.08, 17:28
                              leje-sie napisał:
                              > > (strzelanie rozumiemy

                              > Rozumiemy? Mnie w to nie mieszaj. Jestem tradycyjnego poglądu, że
                              > przez strzelanie rozumiemy strzelanie.

                              Używasz trafnej sygnaturki: PROSTACZEK
            • xiazeluka Tego nie napisałem 11.01.08, 09:56
              Napisałem, że "nożem jeszcze łatwiej". A więc ze spluwy - trudniej.
            • leje-sie Ależ zgadzam się z jednym:... 11.01.08, 18:06
              takim piqiem w całej rozciągłości:

              > ...że z broni palnej łatwiej zabić. Widziałem próbę z udziałem ludzi, którzy ni
              > e
              > są wyszkoleni, z których każdy miał za zadanie trafić z odległości 10 metrów
              > (dwie długości średniego samochodu) do tarczy okrągłej o średnicy jakieś półtor
              > a
              > metra. Strzelali z bardzo tolerancyjnego policyjnego glocka z elastycznooporowy
              > m
              > spustem zapobiegającym zerwaniu strzału. MIELI KłOPOT Z TRAFIENIEM W Tę TARCZę,
              > jakieś 40 procent miało 0 punktów na 10 strzałów, wynik 20 pkt to był świetny
              > rezultat. Jeśli nie ćwiczysz i nie umiesz - masz problem. To odpowiedź dla
              > niekompetentnych cycków wypowiadających się w temacie.

              Zresztą kiedyś już o tym pisałem. Miłośnicy mojej prozy mogą sobie wyszukać. A
              ty chcesz tym ludziom dać broń do ręki - dla obrony własnej, w sytuacji, gdy
              trafienie do celu będzie zresztą ich najmniejszym problemem.

              Broń dla myśliwych - jak najbardziej. Dla amatorów sportu - nie widzę przeszkód.
              To ludzie, którzy będą wiedzieli, jak z bronią się obchodzić. Amator, który
              trzyma coś tam w szufladzie lub na szafie na wypadek napadu, użyje jej zapewne
              przeciwko współmałżonkowi, sąsiadowi, swoim własnym członkom niż przeciwko
              bandycie. Z uzbrojonym, zdeterminowanym zawodowcem nie będzie miał szansy.
              • xiazeluka Mit "bandyty-zawodowca" 14.01.08, 09:27
                Leje-sie-wodę-w-mózgi, oj, leje.

                Przeciętny bandzior to co najwyżej wirtuoz scyzoryka, broń palna i
                regularne morderstwa to nie ten poziom. Ludzie są zagrożeni przede
                wszystkich bandytyzmem drobnym - napdami, kradzieża, rozbojami,
                pobiciami, nie znajdują się na linii frontu "przemyt pięciu ton koki
                kontra batalion Specnazu". Przeciętny człowiek potrzebuje spluwy do
                obrony przed takimi własnie przeciętnymi śmieciami. Prawdziwy
                gangster nie włamuje się do czyjegos domu, by ukraść srebrne widece.

                Drobni bandyci nie chodzą na strzelnice, nie trenują regularnie
                używania broni (której zresztą najczęściej nie posiadają - nie ta
                liga), wątpliwe, by mieli pojecie o broni większe niż przeciętne.
                Kiedy, gdzie i za co mieliby się oddawać treningom?
                Ich "zdeterminowanie" przejawia się użyciem noża, cegły, młotka,
                siekiery czy bejsbola.

                Nie ma czegoś takiego jak "chcesz dać ludziom broń do ręki". Nie
                dać, lecz stworzyć mozliwość, z której śfeckie dziady nie muszą
                korzystać. Wam, komuchom, do głowy nie przychodzi, że mozliwość to
                opcja, a nie obowiązek. Inaczej po prostu nie potraficie.

                Legalne posidanie broni przez ogół to oczywista szansa dla łebskich
                przedsiębiorców - strzelnice, sale treningowe, kursy, instruktaże
                pojawią się jak dżdżownice w deszczu. Rynek sam o to zadba swoją
                niewidzialną ręką. Każdy amator posiadania broni będzie mógł co
                tydzień udać się na strzelnicę, zamiast na kręgielnię.

                A ci, co kupią broń tylko po to, by ja mieć, i tak z niej w chwilki
                zagrożenia nie skorzystają. Zresztą nie ma takiej potrzeby: groźba
                jest silniejsza niż jej wykonanie - sama ewentualność posiadania
                przez upatrzona ofiarę broni zwiększa siłe odstraszania.

                Ale nie - komunisci potrafia tylko zakazywać i wydawać tony
                koncesji. Jeśli jeden spośród 30 milionów nie umie posługiwać się
                bronią, to towarzysz leje-sie-po-spodniach zabroni posiadania jej
                wszystkim.
                Równanie do ekstremum - stara sztuczka leninowców-dialektyków.
              • piq tow. śfok nie wie, z czym się zgadza 14.01.08, 21:35
                Mój wywód dowodzi, że użycie spluwy w sprzeczce sąsiedzkiej czy małżeńskiej ma
                rzadziej skutek śmiertelny, niż użycie siekiery lub noża. Obala lansowany przez
                tow. śfoka i tow. podobnych mit, że ludzie, którzy dostają broń do ręki,
                natychmiast, jak na filmach wyczynowych ze Szwarcenegrem, które tow. śfok
                zapewne ogląda jak encyklopedię wiedzy o broni, strzelają z zabójczą precyzją w
                czoło żony.

                Przy okazji: w śfeckim dokumencie, który kiedyś obejrzałem, na temat dostępności
                broni w usa, pewna kobieta na wózku inwalidzkim wychwalała sprzedawaną w sklepie
                legalną amunicję do kałasza, która jest w płaszczu, gdyż dostała 22 kule i żyje.
                (Jednocześnie stwierdziła, że idiotyczny jest zakaz noszenia broni ukrytej w jej
                stanie, bo można było sprawcę jej nieszczęścia zastrzelić jak bydlę w knajpie,
                na którą napadł) Czego to dowodzi? Ano tego, co powyżej: siekiera albo nóż z
                ostrzem powyżej 10 cm są w istocie groźniejsze, gdy ktoś naprawdę chce zabić.

                Wasze, śfoku, rozumienie "dania ludziom broni do ręki" jest w istocie
                bolszewickie, ponieważ zakładacie natychmiast, że będzie używana do dokonywania
                egzekucji. Nie do obrony - do napaści. Gratulacje za porządne wzorowanie się na
                trojkach rewolucyjnych, leninowskie lekcje odrobiliście na medal.

                I na koniec o dostępie do broni: mnie (mówię za siebie, jako człowiek obeznany z
                bronią) nie chodzi o to, żeby spluwę można było kupić od baby z koszyka albo z
                gazety na placu. Uczciwy dostęp do broni jest wtedy, gdy nie jest ani łatwiejszy
                ani trudniejszy niż dostęp do roweru albo motoroweru: zdajesz egzamin jak na
                kartę rowerową, gratulują ci, dają kartę i możesz Z JEDNYM POZWOLENIEM iść do
                sklepu i kupić sobie co chcesz i ile chcesz. Jedyne ograniczenia jakościowe
                można narzucić na niedozwolone rodzaje amunicji. I tyle.

                W Polsce już jest takie prawo, o jakim marzycie, śfok. Doprowadziło ono do tego,
                że bezcenną broń z odnalezionego składziku AK z czasów wojny trzeba ZNISZCZYć
                rozwiercając zamek, co praktycznie pozbawia ją wartości muzealnej, gdyż nie
                wolno jej trzymać sprawnej nawet w muzeum!!! Do tego prowadzi skretynienie
                mentalnych niewolników takich, jak wy.

                Wszystko to albowiem opiera się na ignorancji: jak już pisałem, w korytarzu
                mojego domu i tak wolę stając naprzeciw bandziora mieć absolutnie legalnego bez
                pozwolenia dragoona, ponieważ jednym pociskiem zrobię z niego trupa lub kalekę.
                Albowiem zabija nie broń, jeno amunicja, i wolałbym dostać 5 kul w płaszczu z
                beretty 92, niż jeden ołowiany pocisk z czarnoprochowca sprzed 1850 roku. I na
                tym właśnie polega wasze i wam podobnych zidiocenie: tworzycie restrykcyjne
                prawo, które jest bardziej niebezpieczne niż pełny dostęp do broni.

                Jesteście zatem totalitarystą, bolszewikiem i nazistą, albowiem: państwo, w
                którym cała broń należy do organów przemocy państwa, jest państwem policyjnym.
                1, 2 czy 3 procent sztuk wśród koncesjonowanych przez państwo posiadaczy spluw
                to nadal państwo policyjne, tylko w 97-99 procentach. Mała różnica.
                • snajper55 Re: tow. śfok nie wie, z czym się zgadza 14.01.08, 22:02
                  piq napisał:

                  > Mój wywód dowodzi, że użycie spluwy w sprzeczce sąsiedzkiej czy małżeńskiej ma
                  > rzadziej skutek śmiertelny, niż użycie siekiery lub noża.

                  Postaw przeciw sobie człowieka z nożem czy siekierą i człowieka ze spluwą. Który
                  wygra ?

                  S.
                  • sz0k Ty snajper a oglądałeś taki film 14.01.08, 22:09
                    Z Tomi Lii Dżonsem i Beniszio Del Toro "Nożownik"? To ja Ci mówię, że oni by
                    mnie kozikiem pochlastali, popili i zakąsili, nawet nie beknąwszy, gdybym na
                    nich czołgiem wyjechał.
                    • snajper55 Re: Ty snajper a oglądałeś taki film 15.01.08, 14:31
                      sz0k napisał:

                      > Z Tomi Lii Dżonsem i Beniszio Del Toro "Nożownik"? To ja Ci mówię, że oni by
                      > mnie kozikiem pochlastali, popili i zakąsili, nawet nie beknąwszy, gdybym na
                      > nich czołgiem wyjechał.

                      Dlatego nie mają racji ci, co się wyśmiewają z szarży ułanów na czołgi. Jak ci
                      Niemcy ich pokonali ? Pewnie mieli noże.

                      S.
                      • sz0k Re: Ty snajper a oglądałeś taki film 16.01.08, 23:14
                        snajper55 napisał:

                        > sz0k napisał:
                        >
                        > > Z Tomi Lii Dżonsem i Beniszio Del Toro "Nożownik"? To ja Ci mówię, że oni
                        > by
                        > > mnie kozikiem pochlastali, popili i zakąsili, nawet nie beknąwszy, gdybym
                        > na
                        > > nich czołgiem wyjechał.
                        >
                        > Dlatego nie mają racji ci, co się wyśmiewają z szarży ułanów na czołgi.

                        Wyśmiewanie się z czegoś co nie miało miejsca to jeszcze głupota, czy już
                        schizofrenia?
                  • piq stawiam, proszę bardzo,... 14.01.08, 22:14
                    ...i piszę, że w 8 przypadkach na 10 wygrywa ten, co ma nóż. Udowodnij mi, że
                    się mylę, pudło55.
                  • sierzant_nowak a skąd to pytanie?? 27.03.08, 12:33
                    Przecież przedmówca napisał, że użycie noża kuchennego powoduje większe prawdopodobienstwo ciezkich obrazen niz bron palna w rekach amatora. Tak wiec zona chwytajaca w momencie szalu za noz predzej zabije malzonka niz gdyby miala pistolet.
                • leje-sie Re: tow. mały piquś nie wie, z czym się nie zgadza 15.01.08, 14:17

                  > Mój wywód dowodzi, że użycie spluwy w sprzeczce sąsiedzkiej czy małżeńskiej ma
                  > rzadziej skutek śmiertelny, niż użycie siekiery lub noża

                  No i?

                  Obala lansowany przez
                  > tow. śfoka i tow. podobnych mit

                  Gdzie lansowany?

                  > natychmiast, jak na filmach wyczynowych ze Szwarcenegrem, które tow. śfok
                  > zapewne ogląda jak encyklopedię wiedzy o broni

                  Taak?

                  > zapewne ogląda jak encyklopedię wiedzy o broni, strzelają z zabójczą precyzją w
                  > czoło żony.

                  Zabójcza tak, precyzja niekoniecznie.

                  > Przy okazji: w śfeckim dokumencie, który kiedyś obejrzałem,

                  Ja też, bywa, oglądam telewizję.

                  > Wasze, śfoku, rozumienie "dania ludziom broni do ręki" jest w istocie
                  > bolszewickie,

                  Doprawdy?

                  > ponieważ zakładacie natychmiast, że będzie używana do dokonywania
                  > egzekucji.

                  Taak?

                  > bronią) nie chodzi o to, żeby spluwę

                  Miałbym duże opory przed "dawaniem broni do ręki" ludziom posługującym się językiem kryminalistów.

                  > ani trudniejszy niż dostęp do roweru albo motoroweru:

                  Nie dyskutujemy o handlu rowerami.

                  > możesz Z JEDNYM POZWOLENIEM iść do
                  > sklepu i kupić sobie co chcesz i ile chcesz

                  Ja bym jednak wprowadził obowiązek badań lekarskich, aby wyeliminować osobników z np zaburzeniami emocjonalnymi itp.

                  > Wszystko to albowiem opiera się na ignorancji: jak już pisałem, w korytarzu
                  > mojego domu i tak wolę stając naprzeciw bandziora mieć absolutnie legalnego bez
                  > pozwolenia dragoona, ponieważ jednym pociskiem zrobię z niego trupa lub kalekę.

                  Skoro nie potrafisz, piqusiu, przeczytać i zrozumieć dość prostego tekstu, z którym wydaje ci się, że dyskutujesz, to jak będziesz w stanie rozpoznać w cieniu, szwendającym się po korytarzu, groźnego napastnika? Istnieje obawa, że swoim kompensacyjnym dragunowem prędzej odstrzelisz któregoś z domowników udających się na nocny szaber lodówki.

                  > Jesteście zatem totalitarystą, bolszewikiem i nazistą,

                  Doradzam jednak persen lub inny środek lekko uspokajający.
                  • leje-sie Dodatek w sprawie wiedzy czerpanej 15.01.08, 14:37
                    z kina:

                    sz0k napisał:

                    > Z Tomi Lii Dżonsem i Beniszio Del Toro "Nożownik"?

                    Jeszcze to nowatorskie i nonkonformistyczne spolszczanie obcojęzycznych nazwisk.
                    Ostre, ostre.
                  • piq możesz mi pokazać jakieś argumenty? 15.01.08, 16:24
                    Chyba nie, skoro nie rozróżniasz dragoona od dragunowa. Oznacza to ni mniej, ni
                    więcej, tylko że to ty nie rozumiesz, co ja piszę.

                    Obowiązek badań lekarskich istnieje już np. przy prawie jazdy. Niech zatem
                    dostęp do broni będzie równie łatwy jak dostęp do samochodu. Z tym że badania
                    lekarskie są o kant zadka rozbić, bo nikt nie gwarantuje, że zdrowy obywatel za
                    dwa tygodnie nie popadnie w głęboką depresję, albo nie oderwie mu się siatkówka.
                    Uprzedzając durne stwierdzenie, że w takim razie nie należy dawać dostępu do
                    broni w ogóle, dodam - takoż policjant, żołnierz lub Jarosław Kaczyński. To może
                    nikomu nie dawać też prawa jazdy, bo może taki jeden z drugim oślepnąć za dwa dni?
                    • leje-sie Re: możesz mi pokazać jakieś argumenty? 15.01.08, 18:40
                      > Chyba nie,

                      Spostrzegawczy jesteś.

                      > skoro nie rozróżniasz dragoona od dragunowa.

                      A co w takim razie o facecie, który nie rozróżnia roweru od broni palnej?

                      > Oznacza to ni mniej, ni
                      > więcej, tylko że to ty nie rozumiesz, co ja piszę.

                      Owszem, piszesz, że wolisz być zastrzelony z czegoś tam zamiast czegoś tam. Ja
                      uważam, że co prawda masz wolność wyboru, ale podnoszona przez ciebie kwestia
                      nijak się ma do tematu.

                      > Niech zatem
                      > dostęp do broni będzie równie łatwy jak dostęp do samochodu.

                      Pełna zgoda:

                      Kilkumiesięczny kurs teoretyczny i praktyczny zakończony ostrym egzaminem i
                      eliminowaniem dużej części kursantów.

                      Obowiązkowe i powtarzane badania lekarskie.

                      Kontrole policyjne.

                      Kodeks postępowania z bronią i sankcje za jego nieprzestrzeganie.

                      Obowiązek "zapinania pasów", czyli przestrzegania zasad bezpieczeństwa takich
                      jak oddzielne przechowywanie części broni, zbrojownia itd.

                      Obowiązek posiadania licencji i rejestracji broni.

                      A i tak - jak duże zaufanie masz do uczestników ruchu drogowego, którzy
                      używaliby swojego samochodu raz w życiu, 20 lat po uzyskaniu prawa jazdy? To
                      jest właśnie sytuacja posiadaczy broni "na wypadek napadu". Albo użytkowników z
                      przywoływanego przez ciebie przykładu.

                      > lekarskie są o kant zadka rozbić, bo nikt nie gwarantuje,

                      Głupie argumenty wymyślać to ja też potrafię.

                      Np: najwolniejszym i najbezpieczniejszym krajem na świecie jest według
                      "wolnościowców" Afganistan, a zaraz za nim Irak.

                      Chociaż, jeśli pomyśleć, to oba te kraje spełniają wiele z kryteriów wolności
                      podawanych na wiarę przez JKM, NCz i w okolicach. Być może wszystkie?
                      • piq nie pisałem o prawie jazdy namyśliwiec... 15.01.08, 23:14
                        ...f-22 raptor, tylko na samochód, głupku. To u was w śfecyje, żeby się
                        przejechać saabem, trzeba mieć prawo jazdy na gripena? Cóś mi się nie wydaje,
                        żeby Szwedzi byli takimi idiotami jak imigrant lejek, który wymaga do
                        prowadzenia samochodu:

                        > Kilkumiesięczny kurs teoretyczny i praktyczny zakończony ostrym egzaminem i
                        > eliminowaniem dużej części kursantów.
                        >
                        > Obowiązkowe i powtarzane badania lekarskie.
                        >
                        > Kontrole policyjne.
                        >
                        > Kodeks postępowania z samochodem i sankcje za jego nieprzestrzeganie.
                        >
                        > Obowiązek "zapinania pasów", czyli przestrzegania zasad bezpieczeństwa takich
                        > jak oddzielne przechowywanie części samochodu, warstat itd.
                        >
                        > Obowiązek posiadania licencji i rejestracji samochodu.

                        No nie powiesz mi, że codziennie rozmontowujesz swojego wypasionego golfa II i
                        część części zagrzebujesz w sienniku, część wsadzasz za piec, a jeszcze inną
                        część pod wannę.Aż tego chyba szwedzkie prawo nie wymaga. I nie powiesz mi, że
                        co dwa tygodnie poddajesz się badaniom psychiatrycznym, żeby tym golfem jeździć
                        na zmywak. Zresztą badania lejesiu twego nie daje się przeprowadzić, bo nic ci
                        się nie kojarzy z niczym. Co oznacza, żeś zdrowy, ale głupi.
                        • xiazeluka Dodać należy... 16.01.08, 14:01
                          ...że aby kogoś zabić z broni palnej trzeba tego chcieć. Aby zabić
                          kogoś samochodem wystarczy ein moment zwykłego, ludzkiego zagapienia.
                          • leje-sie Doprawdy? 16.01.08, 18:51
                            xiazeluka napisała:

                            > ...że aby kogoś zabić z broni palnej trzeba tego chcieć. Aby zabić
                            > kogoś samochodem wystarczy ein moment zwykłego, ludzkiego zagapienia.
                            >

                            Sam to wymyśliłeś, czy ściągnąłeś z sieci?
                            • xiazeluka Zaskoczony? 17.01.08, 09:40
                              Oczywiście. I nic dziwnego.

                              Radzę dobrze przemysleć moje spostrzeżenie, zanim następnym razem
                              znowu z głupstwem na plac wyjedziesz, śfecki 70-letni niemowlaku.
                        • leje-sie Ja tylko o tym, że analogią 16.01.08, 18:49
                          strzeliłeś sobie w stopę.

                          Albowiem zasady i przepisy prawne dotyczące używania broni palnej są
                          liberalniejsze niż przepisy dotyczące ruchu drogowego.

                          Chyba znasz kodeks drogowy, mam nadzieję.
                          • piq nie sobie, tylko tobie 16.01.08, 19:47
                            Zasady i przepisy dotyczące broni palnej są bowiem ZNACZNIE OSTRZEJSZE, durniu,
                            niż ruchu drogowego, chyba że piszesz o sytuacji w śfecji. Znam kodeks drogowy,
                            durniu, i znam ustawodawstwo dotyczące broni palnej w Polsce, bo jestem do tego
                            zobowiązany ustawą jako posiadacz spluwy. Podstawową jego cechą jest to, że jest
                            uznaniowe, czyli w drodze urzędniczego druczku można - po spełnieniu wszystkich
                            bardzo ostrych warunków (mógłbym napisać w szczegółach, dlaczego są ostrzejsze
                            niż kodeks drogowy, ale ty jesteś krętaczem i łgarzem, więc szkoda mi czasu) -
                            dostać odmowę na zasadzie "nie bo nie", bo albo nie spodobałeś się komendancinie
                            wojewódzkiemu, albo dostał on poufny papirek od rzundu, żeby przyznawać teraz
                            nie co drugiemu, lecz co siódmemu. Takie coś to nie jest prawo, tylko jego
                            zaprzeczenie, qtasie złamany. Od kiedy masz polskie prawo jazdy i ile razy
                            robiłeś sobie badania lekarskie, oraz czy na każdy kupowany samochód musisz mieć
                            osobne pozwolenie? Kłamliwy palant.

                            Łgarstwo to nie jest sposób na mnie, durniu, bo nie jesteś na tyle dobry, żeby
                            kłamać. A teraz won, idź korzystać ze śfeckiego dobrobytu pochodzącego z
                            kradzieży i rabunku w Polsce. Na twoją postępującą tępotę nie ma już lekarstwa,
                            ale udawaj przynajmniej uczciwość intelektualną.
                        • sz0k Re: nie pisałem o prawie jazdy namyśliwiec... 16.01.08, 23:12
                          piq napisał:

                          > No nie powiesz mi, że codziennie rozmontowujesz swojego wypasionego golfa II i
                          > część części zagrzebujesz w sienniku, część wsadzasz za piec, a jeszcze inną
                          > część pod wannę.Aż tego chyba szwedzkie prawo nie wymaga.

                          Daje im jakieś 2 lata i trzeba będzie kluczyki od samochodu trzymać w specjalnym
                          sejfie (licencjonowanym przez rząd i z co roku odnawianą pieczątką ważności) w
                          schronie przeciwlotniczym (wszystkie wymogi spełnione i odnawiane co 1,5 roku),
                          pod ochroną przynajmniej 3 ochroniarzy (wszelkie pozwolenia na gumowe dildo - to
                          jedyna broń jaką będą się mogli za 2 lata posługiwać - ważne minimum 2 lata) i
                          psa (szczepienia i zaświadczenie od Naczelnego Weterynarza nie starsze niż pół
                          roku).

                          Oczywiście to wszystko spowodowane drastycznym wzrostem (1 przypadek w 2005, 0 w
                          2006, 3 w 2007, 5 w 2008, 6 w 2009) wypadków spowodowanych przez niemowlaki,
                          które porwały rodzicom... tfu... opiekunowi A i opiekunowi B, samochód.
            • snajper55 Re: nie zgadzam się z jednym:... 14.01.08, 21:52
              piq napisał:

              > ...że z broni palnej łatwiej zabić. Widziałem próbę z udziałem
              > ludzi, którzy nie są wyszkoleni, z których każdy miał za zadanie
              > trafić z odległości 10 metrów (...)
              > Nóż kuchenny z ostrzem 15-cm niemal gwarantuje bardzo poważne zranienia.

              Z odległości 10 metrów ?

              > A najciekawsza w tym wszystkim jest statystyka ze stanu Wiktoria, w którym po
              > wprowadzeniu zakazów w ciągu roku o 300% wzrosła liczba zabójstw... z użyciem
              > broni palnej! No i co, idioci?

              Rozumiem, że jednocześnie z tym zakazem zniknęła cała broń za stanu Wiktoria ?

              S.
              • piq Jak widać, nic nie rozumiesz, mistrzu... 14.01.08, 22:06
                ...strzelań ze straszaka. Trzykropków trzeba umieć używać, żeby nie wyjść na
                palanta. I podszkol się z polskiego i matematyki na poziomie podstawowym.
                Polemika z tak durnym postem jest poniżej godności myślącego człeka.
                • snajper55 Re: Jak widać, nic nie rozumiesz, mistrzu... 15.01.08, 02:34
                  piq napisał:

                  > Polemika z tak durnym postem jest poniżej godności myślącego człeka.

                  Czyli Ty możesz polemizować z najdurniejszymi postami.

                  S.
    • andrew2008 Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 09.01.08, 14:40
      No co my tu mamy? Festiwal ciagle tych samych aquanetowych
      psychopatow mocnych tylko w gebie. No i ten komediowy ryj7
      zabijajacy przeciwnika na treningu szachowym. Dziadek co ty
      konfabulujesz?
    • piq a wiesz ty, śfoczku, że w Polszcze... 09.01.08, 17:00
      ...można legalnie posiadać bez zezwolenia sześciostrzałowiec kalibru .45 o
      energii pocisku tylko nieco mniejszej od colta 1911a1 acp? Patersona, draguuna,
      łokera czy armi lub newi wolałbym mieć w razie czego niż makarowa (albo nawet
      czegoś nabitego 9para z czubem i płaszczem), bo trafiony pada po jednym strzale
      jak rażony piorunem, bez względu na to, gdzie dostanie (jeśli w nogę, to urywa
      mu nogę).

      Czy w Polszcze dokonano milionów zabójstw z ww. broni? Z tego co wiem, to ANI
      JEDNEGO.

      Wymienione powyżej sztuki można mieć za 1200 zł (nowe badziewie) lub nawet 800
      (używane sprawne badziewie). Całkiem dostępne. Bardziej niż beretty, zigzałery
      czy gloki.
      • cs137 Re: a wiesz ty, śfoczku, że w Polszcze... Opowiedz 09.01.08, 21:38
        więcej, proszę. Czy to chodzi o bron wyprodukowana przed jakas tam datą?
        • piq oryginały i repliki systemów... 11.01.08, 17:47
          ...zaprojektowanych przed 1850 rokiem.
    • sz0k A co tu jest do rozważania? 09.01.08, 21:15
      leje-sie napisał:

      > Aż 30%

      Aż 30%!!! Łolaboga, szkoda że nie "AŻ 13%", albo np. "AŻ 3%"!!! Wtedy byłbyś już
      niemal tak wiarygodny jak "Gó Wno".

      I ile było tych zabójstw w porównaniu np. do wypadków śmiertelnych na drogach?
      Albo do ugryzienia przez wściekłego lisa...
    • cs137 Re: Zapytałem kiedyś znajomego Szwajcara: 10.01.08, 10:02
      "Słuchaj, u was praktycznie każdy dorosły mężczyzna ma karabin w domu".

      "Tak, to prawda" - Szwajcar na to.

      "Czyli u was w domach prywatnych jest z milion sztuk broni palnej a moze i nawet
      wiecej?"

      "Zasadniczo mowisz prawde" - potwierdził Szwajcar.

      "A czy w takim razie nie zdarza sie czasami, że ktos użyje tej broni do
      popełnienia pzestepstwa, np. do zabicia innego Szwajcara?"

      "Oj, tak!" - mo Szwajcar na to. "Takie przypadki, niestey, sie u nas zdarzają!"

      "A jak czesto?"

      "Wiesz, ja dokładnych statystyk policyjnych to tak dobrze nie znam..."

      "Ale czytasz gazety, słuchasz wiadomości
    • hymen Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 10.01.08, 10:19
      leje-sie napisał:

      > Ofiarami zabójstw z broni legalnej aż w 60% byli członkowie
      rodziny zabójcy.
      > Motywem była najczęściej choroba psychiczna sprawcy lub zazdrość.
      >

      Wyłazi tu utopia: zabrać choremu zazdrośnikowi broń palną a nie
      zabije. Między bajki należy więc włożyć opinię...



      > Między bajki należy więc włożyć opinię, jakoby "broń w każdym
      polskim domu"
      > posłużyć miała do obrony przed napadem z zewnątrz. Chyba, że
      zabójstwo
      > współmałżonka uznane zostanie za obronę konieczną. Boć wiadomo, że
      procedury
      > rozwodowe w Polsce ślimaczą się i są kosztowne. No i wstyd przed
      sąsiadami być
      > rozwodnikiem.
      >
      > * to tylko taki zwrot grzecznościowy.
    • benek231 Jak Szwecja przeklada sie na Polske ? 11.01.08, 06:42
      Podobnie ze Stanami, o ktorych wspomina sie powyzej.
      Nie wiem jakie sa polskie statystyki, ale dosc rzadko slyszy sie o zabojstwach
      (smiertelnych wypadkach) z uzyciem broni palnej. Czy nie jest to przypadkiem
      wynikiem znikomej liczby posiadaczy broni? Co (takze) pozwala przypuszczac, ze
      wzrost liczby posiadaczy szedlby w parze ze wzrostem liczby "ofiar broni
      palnej". Doprawdy trudno powiedziec jaki bylby skutek masowego zrzutu broni
      palnej na Polske.

      Z tego tytulu proponuje rozwazenie wspomnianego wzrostu w kontekscie
      zapotrzebowania na bron palna, wynikajacego z potrzeby obrony. Innymi slowy: czy
      istnieje przestepczosc typu bandytyzm, ktora z tytulu powszechnosci
      uzasadnialaby sieganie po srodki bezpieczenstwa w postaci broni palnej(?)
      Rozumiem, ze kieszonkowiec w tramwaju nie stanowi wymaganego minimum
      zagrozenia(?), ale juz wlamywacz moze byc postrzegany jako zagrozenie przeciwko
      zyciu (a mienie takze jest wazne).

      Moim zdaniem rozwazenia wymagaja mozliwe skutki kazdego z rozwiazan. W polskiej
      kulturze zabojstwo nie jest zbyt czeste - z czego wypada sie cieszyc. Czy ten
      stan rzeczy utrzymywac sie bedzie wraz z upowszechnianiem posiadania broni
      palnej - trudo powiedziec.
      Ale mozna sprawdzic smile



      • palnick Wy tu o obronie koniecznej a Ćwiąkalski o ochronie 11.01.08, 18:36

        NAPASTNIKA smile

        www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2062.178.0.39.1.2.0.1.htm

        Bredzenie Ćwiąkalskiego:

        "Proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w uregulowaniu
        instytucji obrony koniecznej nie są do końca konsekwentne. Mogą
        podobać się społeczeństwu, bo łagodzą rygory związane ze stosowaniem
        obrony koniecznej - uważa karnista, prof. Zbigniew Ćwiąkalski.
        Wprowadzają jednak amerykanizację prawa, sugerują, że każdy będzie
        mógł zabić napastnika, który wtargnie do jego domu, lokalu,
        pomieszczenia lub pojazdu. Tymczasem życie i zdrowie napastnika
        też muszą być chronione - wyjaśnia profesor."
        • rycho7 jestem zdecydowanie za 11.01.08, 18:52
          palnick napisał:

          > każdy będzie mógł zabić napastnika, który wtargnie do jego domu

          Wciagne za prog i zastrzele kazdego policjanta i skarbowke przed
          okazaniem przez nich kwitu. Zero tolerancji dla panstwowych bandytow.

          Prawde mowiac wygodniej mi bedzie zaminowac jak w Magdalence.
          • palnick Re: jestem zdecydowanie za 11.01.08, 19:12

            Będziesz miał problemy z utylizacją zwłok -smile
            Na szczęście Stokłosa wrócił...
            • rycho7 utylizacje zlece "nocnemu strozowi" 11.01.08, 19:16
              palnick napisał:

              > Będziesz miał problemy

              Przedstawiles doskonale rozwiazanie. To panstwo "nocny stroz" bedzie
              mialo obowiazek utylizowac napastnikow.
              • palnick Re: utylizacje zlece "nocnemu strozowi" 11.01.08, 19:34
                rycho7 napisał:

                > To panstwo "nocny stroz" bedzie mialo obowiazek utylizowac
                napastnikow.

                ---

                Co z budżetem? smile
        • benek231 Ćwiąkalski ma sporo racji 12.01.08, 18:02
          Chodzi tylko o to by znow nie przegiac na niekorzysc ofiary.

          Jesli chodzi o amerykanizacje prawa to takze w Ameryce nie wszystko wolno.

          Wyobraz sobie sytuacje, w ktorej napastnik zostal obezwladniony a nastepnie
          przywiazany do lozka i bity przez dwa dni.

          Albo tez sytuacje w ktorej napastnik znaleziony zostal z dwiema ranami
          postrzalowymi (obrona konieczna, jak twierdzi napadniety), z ktorych jedna to
          przestrzelone pluco i towarzyszy mu kula wyciagnieta ze sciany (rana nie
          smiertelna), podczas gdy druga kule znaleziono w parkiecie... pod przestrzelona
          glowa.

          Podane powyzej przyklady sa skrajne i zaden sad nie mialby w ich przypadku
          watpliwosci, ze juz nie z obrona konieczna mamy do czynienia. To sa jednakze
          autentyczne przypadki jaskrawego naruszenia zasady obrony koniecznej. Mniej
          jaskrawych jest znacznie wiecej.

          "...życie i zdrowie napastnika też muszą być chronione - wyjaśnia profesor." A
          ja przyznaje mu racje.

          • piq broń jest do obrony,... 14.01.08, 21:53
            ...a nie do egzekucji. Ten głup ćwiąkalski bredzi. Chodzi albowiem wyłącznie o
            domniemanie intencji OBRONY, a nie ZABICIA, przez broniącego się. Czyli
            stanięcie po stronie napadniętego, a nie napastnika. Czyli jeżeli ktoś już
            trafionemu i obezwładnionemu kolesiowi uzbrojonemu w kij strzeli jeszcze drugi
            raz w serce, to już jest egzekucja, nie obrona.
            • piq PS. Istotne jest przyjęcie zalożenia,... 14.01.08, 21:59
              ...że napastnik, będąc gotowy do użycia przemocy, naraża się na przemoc, a nawet
              śmierć. Innymi słowy: występując zbrojnie przeciwko społeczeństwu napastnik w
              istocie wypowiada wojnę temuż społeczeństwu, i może paść ofiarą tej wojny.
              Jednakże egzekucje jeńców wojennych czy dobijanie rannych są zbrodniami
              wojennymi, i przed tym należy tegoż napastnika, owszem, prawnie chronić. Zabicie
              go w walce jest natomiast absolutnie dopuszczalne prawnie i moralnie.
              • jaceq Re: PS. Istotne jest przyjęcie zalożenia,... 16.01.08, 00:57
                "..że napastnik, będąc gotowy do użycia przemocy, naraża się na przemoc, a nawet
                śmierć. Innymi słowy: występując zbrojnie przeciwko społeczeństwu napastnik w
                istocie wypowiada wojnę temuż społeczeństwu, i może paść ofiarą tej wojny.
                Jednakże egzekucje jeńców wojennych czy dobijanie rannych są zbrodniami
                wojennymi, i przed tym należy tegoż napastnika, owszem, prawnie chronić. Zabicie
                go w walce jest natomiast absolutnie dopuszczalne prawnie i moralnie."

                Nic dodać, nic ująć. Piq'u - gratulacje. Zwięźle i na temat.
                No, nie byłbym sobą, gdybym nie dodał: "Potencjalny bandyto! Decydujesz się na
                napad z użyciem przemocy - wybierasz ograniczenie sobie twoich praw
                obywatelskich. Twój wybór. Zastrzeli cię ktoś - tylko twoja matka zapłacze po
                tobie, być może także i dlatego, że nie dostanie po tobie ani grosza odszkodowania".
            • benek231 niektorzy i tak twierdza :) 15.01.08, 04:15
              piq napisał:

              Chodzi albowiem wyłącznie o domniemanie intencji OBRONY, a nie ZABICIA, przez
              broniącego się. Czyli stanięcie po stronie napadniętego, a nie napastnika.
              =====

              No to moze juz na wstepie zaprezentuje moje stanowisko powszechne prawo do
              posiadania broni palnej: jestem ZA. surprised))

              Temat jest jednak dla mnie na tyle interesujacy, ze zdecydowalem sie na wejscie,
              w celu porozwazania sobie.
              Zazwyczaj przeciwnicy broni palnej widza wylacznie czarne jej strony, podczas
              gdy zwolennicy - same rozowe.

              Ja widze jedne i drugie, pomimo pogladu na posiadanie broni palnej wylozonego
              powyzej.

              Lejek zaczal bardzo niekonwencjonalnie i to wlasnie wydalo mi sie interesujace.
              Jak zaznaczylem w pierwszym mym poscie upatrywalbym raczej wzrostu liczby
              nieboszczykow po wprowadzeniu odnosnego prawa oraz ulatwieniu dostepu do jego
              konsumpcji smile Pod tym wzgledem zgadzam sie z Lejkiem. Jak widzisz, dzielenie
              pewnych pogladow z Lejkiem wcale nie zachecilo mnie do zmiany moich na
              powszechne prawo do posiadania broni. Po prostu wiem, ze niemile koszty takiej
              operacji rowniez musza byc wziete pod uwage - w miejsce udawania, ze problemow
              nie bedzie najmniejszych. Niemniej uwazam, iz z czasem osiagniety zostanie stan
              wzglednej rownowagi, choc nieboszczykow zawdzieczajacych swoj stan broni palnej
              bedzie znacznie wiecej niz teraz, kiedy to broni palnej praktycznie na rynku nie
              ma.

              Czlowiek ma prawo do obrony przed bandziorem i bardzo czesto jest to obrona
              konieczna, przed napastnikiem znazcnie lepiej przygotowanym do napasci niz
              ofiara do obrony.

              Piszesz, ze **Ten głup ćwiąkalski bredzi. Chodzi albowiem wyłącznie o
              > domniemanie intencji OBRONY, a nie ZABICIA, przez broniącego się. Czyli
              stanięcie po stronie napadniętego, a nie napastnika.** Mysle, ze jasniej nie mozna.

              Mam jednak pytanie, o to, jak wylozylbys to "domniemanie intencji obrony"(?) Czy
              widzisz je podobnie jak domniemanie niewinnosci (dotad az udowodni sie inaczej)?

              Bo widzisz - jak pisalem wczesniej - jedne przypadki bywaja przejrzystsze niz
              inne. Np. latwiej jest domniemywac intencje obrony w przypadku wlamania (moj
              dommoja twierdza i ten ktory wlamal sie do niego sam bedzie winien swojej
              smierci - a wpakowalbym w klienta kilka kul, zanim zdazylby upasc).
              Sprawy komplikuja sie poza domem. Dosc czesto "ofiara" nie wytrzymuje nerwowo
              napiecia sytuacji i prewencyjnie pulweryzuje napastnika. Jak domniemywac w takim
              przypadku? Czy przypadkow watpliwych nie powinien wyjasniac Sad?
              Oczywiscie z zastosowaniem zasady domniemania intencji obrony smile
              • hasz0 można statystycznie wyliczyć ekstremum funkcji 15.01.08, 16:49
                liczbę_zabójstw
                w zależności
                od ilości broni ogółem i prawdopodebieństwa napaści

                i sprzedawać obywatelom gdy przekroczony będzie określony próg
                prawdobodobieństwa śmierci od bandyty
                a nie od małżonka ( sąsiada, znajomego itd.)

                ---------
                samo sie nasuwa porównanie do zakazu nierozprzestrzeniania broni
                nuklearnej
                bo czyżby wszystkie państwa powinny ja posiadać?

                A dla zabitego co za różnica czy reszta świata żyje?


                • leje-sie Haszu, a co tobie? 15.01.08, 18:54
                  Wpis związany z tematem, zwięzły i zrozumiały?

                  Tego się po tobie nie spodziewałem.
                  • xiazeluka A co w tym dziwnego? 18.01.08, 15:42
                    Komuchowi podobaja się komunistyczne androny, więc chwali.
                • benek231 A jakie jest stanowisko kleru w tej sprawie? 16.01.08, 15:41
                  Bo przypusczam, ze raczej nie chwalilbys sie sprzecznym, ale moge sie mylic...
                • xiazeluka Re: można statystycznie wyliczyć ekstremum funkcj 18.01.08, 15:41
                  hasz0 napisał:

                  > można statystycznie wyliczyć ekstremum funkcj liczbę_zabójstw
                  > w zależności
                  > od ilości broni ogółem i prawdopodebieństwa napaści

                  Można. Lecz po co?

                  > i sprzedawać obywatelom gdy przekroczony będzie określony próg
                  > prawdobodobieństwa śmierci od bandyty
                  > a nie od małżonka ( sąsiada, znajomego itd.)

                  Nie wziąłeś pod uwagę wpływu kosmicznego promieniowania teta. Dodaj
                  do wyliczeń ten dodatkowy parametr, zakup dodatkowe duracele do
                  swego kieszonkowego liczydła i do dzieła.

                  > bo czyżby wszystkie państwa powinny ja posiadać?

                  Właśnie tak. Stan idealnej globalnej równowagi. Koniec wojen,
                  marzenie każdego idealisty i pacyfisty. Swoją drogą to dziwne, że
                  pacyfiści walczą ze zbrojeniami, zamiast walczyć z cięciami budżetów
                  wojskowych.

                  > A dla zabitego co za różnica czy reszta świata żyje?

                  Natchnieni poeci mówią w tym momencie: jedno zycie to cały świat!
    • armina_vanderbilt Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 15.01.08, 21:07
      Vel jeszcze jeden do kolekcji.
      Armina VAnderbilt
    • jaceq Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 16.01.08, 00:52
      leje-sie napisał:
      > statystykę zabójstw dokonanych za pomocą
      > broni palnej za lata 1990-2004.
      >
      > Aż 30% zabójstw dokonanych było z broni posiadanej legalnie, z licencją.



      No, to by wychodziło, że 70% zabójstw dokonanych za pomocą broni palnej
      dokonanych było z broni posiadanej nielegalnie, bez licencji.
      Trzeba przyznać, że to jest jakiś znaczący argument za "broń dla każdego". No,
      może nie dla każdego jak leci.
      • hasz0 _________a co z tym? 16.01.08, 11:28
        www.man.lodz.pl/LISTY/CHEMFAN/2004/05/0120.html
    • perla pieprzenie kota za pomocą młota na wątku tym jest 18.01.08, 00:05
      komunista Lejek coś tam napisał. Poparł go inny komunista Snajper.
      Obaj uważają, iż zakazy spowodują szczęśliwość. Luka jako zwolennik
      wolności przeciwstawia się komunistycznym poglądom komunistów tych,
      a Piq jako znany znawca militariów udowadnia, iż siekiera o wiele
      bardziej zabójczą bronią jest, niż spluwa. Oczywiście, Piq pod
      względem technicznym rację ma. Siekiera czy nóż o wiele
      skuteczniejsza niż broń palna jest. Gdyby tak nie było to żołnierze
      nie mieli by bagnetów na karabinach swych.
      Ale problem gdzie indziej jest, i o dziwo komuniści Lejek i Snajper
      trochę racji mają, choć nie zamierzonej.
      W czym rzecz jest? Ano w tym, że samo posiadanie broni palnej, nie
      gwarantuje, że jej użyjemy nawet w sytuacji ekstremalnej. To nam
      tylko tak wydaje się, że jak będziemy w sytuacji bezpośredniego
      zagrożenia, czy naszych najbliższych, użyjemy broni tej. Otóż 99%
      ludzi w takiej sytuacji da zabić się, czy swoich bliskich, niż
      odstrzeli napastnika.
      Czemu tak jest? Ano dlatego, że każdy z nas rodzi się z
      bezpiecznikiem w głowie, który mówi - "nie wolno zabić innego
      człowieka". Ten bezpiecznik silniejszy od wszystkich naszych popędów
      jest. Nie wolno zabić - taki program jest. Oczywiście, istnieje
      garstka, która przekroczyła bezpiecznik ten, i zabija na zlecenie.
      Czy też mordercy seryjni, ale to zboczenie seksualne jest. A ze
      zboczeniem dyskusji nie ma. Niemniej, 99% ludzi nie jest w stanie
      zabić innego człowieka. A jak zabije, to nawet po latach zgłosi na
      policję się, bo bezpiecznik nie daje mu normalnie żyć.
      Zresztą, historia wojen udowadnia to. Bitwy Średniowiecza to wielkie
      przepychanki tylko. Trup padał rzadko. W bitwie pod Grunwaldem,
      zdaje się, poległo raptem sześciu polskich rycerzy. Bo działał
      bezpiecznik.
      Jak ogląda się filmy z wojny secesyjnej, to cóż widzimy? Ano widzimy
      jak dwie wrogie drużyny zbite w masę stoją kilkanaście metrów od
      siebie i strzelają. Huk, dym, tylko nikt nie pada. Trzeba chyba zeza
      mieć aby nie trafić. Otóż to nie zez przyczyną był, ale bezpiecznik,
      który kazał żołnierzom tym strzelać ponad głowami wroga, lub nie
      strzelać w ogóle. Po jednej z bitew znaleziono karabin, w który
      żołnierz na komendę załadował 40 kul, i żadnej nie wystrzelił. Bo u
      niego bezpiecznik działał. Ze skali problemu zdano sobie po 2 wś.
      Dane tylko amerykańskie są, bo ruskich czy niemieckich nie ma. Otóż
      w Normandii, amerykański żołnierz prawie nie zabijał Niemców jak ich
      widział bezpośrednio. Niemców niszczyła artyrelia i lotnictwo, z
      tym, ci co z tych dział strzelali, czy bomby zrzucali, nie widzieli
      wroga fizycznie. U żołnierza, który widział wrogam, bezpiecznik
      działał.
      Po wojnie, Pentagon widząc skalę problemu, zatrudnił psychologów
      (inni pewnie też to zrobili). Zadanie takie było - nauczyć żołnierza
      nie walki, ale zabijania człowieka. Wtedy wymyślono system szkolenia
      polegający na pojawiających się tarczach z ludzkimi wizerunkami, i
      znikających. Tarcza jest - strzał, tarczy nie ma, strzału nie ma. I
      tak w nieskończoność. Aż żołnierz nabrał automatyzmu odruchu z
      strzelaniu.
      Dlatego problem właściwy taki jest - czy mając broń użyjemy jej
      właśnie?
      • xiazeluka To zdanie obok 18.01.08, 12:51
        Skoro na 99% nikt nikogo nie zabije, to nie ma powodu, by istniał
        zakaz posiadania broni!

        Historia wojen jest pełna przykładów, gdzie "bezpieczniki' nie
        działały, nie tylko w boju, co można jeszcze zrozumieć, lecz także,
        kiedy mordowano jeńców lub wyrzynano - dla przykładu! - ludność
        cywilną. Całkowicie na zimno i z premedytacją.
        Przykład wojny secesyjnej również nie za bardzo - typowa bitwa
        rzeczywiście polegała na mniej lub bardziej statycznej wymianie
        ognia, lecz nie to jest tu charakterystyczne. Otóż bitwy wojny o
        niepodległość Południa kończyły się najczęściej mniej więcej równymi
        stratami w ludziach, przy czym straty te liczono w kilku tysiącach.
        Trochę za dużo jak na działające "bezpieczniki".

        Problem zanika wraz z rozwojem techniki - jeśli jesteś celowniczym
        karabinu maszynowego, to po prostu wystrzeliwujesz w przestrzeń
        przed sobą 350 pocisków, nawet nie widząc zbyt dokładnie
        przeciwnika. Pilot nowoczesnego myśliwca bombardującego również nie
        widzi człowieka, lecz cel - pojazd opancerzony, bunkier, czołg.
        Trudno zabić z bliska patrząc prosto w oczy, na odległość
        zahamowania są mniejsze.
        Stąd właśnie się bierze przewaga siekiery na pistoletem w starciu
        bezpośrednim.
        • perla Re: To zdanie obok 18.01.08, 13:32
          xiazeluka napisała:

          > Skoro na 99% nikt nikogo nie zabije, to nie ma powodu, by istniał
          > zakaz posiadania broni!

          to nie takie proste jest. Samo posiadanie broni to za mało jest.
          Trzeba jeszcze mieć decyzję w sobie na użycie jej. Posiadanie broni
          minus brak decyzji w sobie na użycie jej, daje iluzję
          bezpieczeństwa. Mój znajomy z racji profesji stał się ofiarą napadu.
          Miał przy sobie około miliona dolarów w torbie. I oczywiście broń
          miał. Napastników 3 było. Około 19 w środku miasta, dwóch złapało go
          pod ramię a trzeci przystawił mu pistolet z tłumnikiem do głowy,
          i "dawaj sumku". Mimo przystawionej do głowy broni, on bronił kasy.
          Walka około 3 minut trwała. Dla bandytów też sytacja nieciekawa
          zrobiła się, gdyż to środek miasta i ludzi pełno. Mimo to, bandyta
          nie zdecydował się na naciśnięcie spustu. W końcu trafili go w głowę
          czymś i zabrali torbę. Mój znajomy widział jak odbiegają i do
          samochodu wsiadają. Miał przy sobie kopyto takie, że jak by użył go,
          to oni by nie odjechali. Rozwalił by tym samochód. A jak trafił by w
          bak, to tylko fajerwerki były by. Ale on nie użył broni. Nie był do
          tego zdolny. Bezpiecznik działał. I milion dolarów odjechało sobie.
          W tej chwili on nadal dużą gotówką operuje i nadal przewozi ją. Ale
          bez broni, bo wybrał inne, pewniejsze sposoby na bezpieczeństwo.
          Paradoksalnie, fakt posiadania broni, umożliwił skuteczny napad na
          niego, bo iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa miał. A jak przyszło
          do napadu to nie miał siły psychicznej użyć jej. Bandyta też takiej
          siły nie miał.
          Dlatego broń dla normalnych ludzi jak najbardziej, ale tylko tych co
          użyją jej w sytuacji zagrożenia właśnie.
          • xiazeluka Re: To zdanie obok 18.01.08, 14:18
            Posiadać mogę cokolwiek. To nie wiąże się z
            obowiązkiem/koniecznością używania. Kupiłem sobie łyżwy? No, owszem.
            Leżą w szafie i czekają na lepsze czasy. Dlaczego ktoś ma z tym
            problem?

            Przykład z kretynem niosącym w reklamówce "Nie dla idiotów" dużą
            bańkę imperialistycznych dularów to raczej okazji do żartów z
            jegomościa, a nie podstawa do wyciagania wniosków.
            Trzeba było wynająć goryla opancerzonego kewlarem albo ściągnąć z
            Choliłud Robokopa, zamiast się w ten sposób kompromitować. Statek
            transportowy nie służy do walki z krążownikami!
            • perla Re: To zdanie obok 18.01.08, 14:35
              xiazeluka napisała:

              > Posiadać mogę cokolwiek. To nie wiąże się z
              > obowiązkiem/koniecznością używania. Kupiłem sobie łyżwy? No,
              owszem.
              > Leżą w szafie i czekają na lepsze czasy. Dlaczego ktoś ma z tym
              > problem?

              oczywiście, że posiadać możesz. Ja tylko napisałem, że sam fakt
              posiadania broni, w większości daje iluzję bezpieczeństwa. A to
              powoduje, że niezważa się na inne, pewniejsze środki bezpieczeństwa.

              >
              > Przykład z kretynem niosącym w reklamówce "Nie dla idiotów" dużą
              > bańkę imperialistycznych dularów to raczej okazji do żartów z
              > jegomościa, a nie podstawa do wyciagania wniosków.
              > Trzeba było wynająć goryla opancerzonego kewlarem albo ściągnąć z
              > Choliłud Robokopa, zamiast się w ten sposób kompromitować. Statek
              > transportowy nie służy do walki z krążownikami!

              oczywiście, że kretyn. Ale o tym przekonał się w czasie napadu. To
              co miało mu bezpieczeństwo dać, i na czym opierał bezpieczeństwo
              swe, zawiodło zupełnie, i nie jako urządzenie, ale jako jego
              psychika, którą podobną w kwestii tej 99% ludzi ma.
              Posiadanie broni to tak naprawdę oszukiwanie swojego bezpieczeństwa
              jest. Co nie znaczy, że jakieś zakazy w posiadaniu jej mają być
              właśnie.
              • xiazeluka Re: To zdanie obok 18.01.08, 15:03
                Posiadanie broni nie daje iluzji, lecz rzeczywisty efekt
                odstraszający. Technika uzycia broni to wątek wielowatkowy, na który
                wpływ ma kilka innych czynników, począwszy od oceny momentu, w
                którym broń należy wyjąć. Bo wyjęcie broni to imperatyw pociągnięcia
                za spust. A tu strach przed "przekroczeniem" granic obrony
                koniecznej, niepewność, co do zamiarów przeciwnika, faktyczne
                opory... Ciekawe, jak by się zachował Twój znajomy kretyn od
                reklamówki z plikami tatusiów, gdyby napastnicy przystawili mu nóż
                do szyi - pistoletem przystawionym do łba zranić na postrach nie
                mozna...

                Życie to trud doświadczeń. Kretyn od reklamówki czegoś się nauczył i
                kwita. Nie jest to jednak powód, by jego zachowanie uznawać za normę
                i tworzyć teorie nt. pozostałych 99% ludzi.

                Broń trzeba lubić! To przyjaciel, towarzysz zabaw i pieszczadełko.
                Jeśli broni się boimy (bo hałaśliwa, ciężka i można z niej zabić),
                to faktycznie można sobie darować zakup.
      • leje-sie 99% 18.01.08, 14:51
        Właśnie przed chwilą na suficie pokazały mi się ogniste cyfry: 67,5%.

        Co to takiego? Ano, że:
        > W czym rzecz jest? Ano w tym, że samo posiadanie samochodu, nie
        > gwarantuje, że go użyjemy nawet w sytuacji ekstremalnej. To nam
        > tylko tak wydaje się, że jak będziemy w sytuacji bezpośredniej
        > potrzeby, czy nasi najbliżsi, użyjemy samochodu tego. Otóż 67,5%
        > ludzi w takiej sytuacji pójdzie na piechotę, czy zmusi do tego swoich
        bliskich, niż
        > odpali samochód.

        Teraz coś z życia wzięte:

        Kuzynka żony mojego byłego szwagra... E, co tam, moja bliska znajoma ma do
        dyspozycji samochód i kluczyki do niego posiada. A jak przyszło co do czego, to
        autobusem pojechała. Mimo tłoku i niewygody.

        > Bo to nie takie proste jest. Samo posiadanie samochodu to za mało > jest.
        > Trzeba jeszcze mieć decyzję w sobie na użycie jego. Posiadanie samochodu
        > minus brak decyzji w sobie na użycie jego, daje iluzję
        > jazdy.

        W dyskusji wyklarowały się dotychczas następujące poglądy:

        Perle wydaje się, że nikogo by nie zabił.

        Luce, że i owszem.

        Piqowi, że najchętniej użyłby do tego siekiery.

        Benek i Hasz poddali pod dyskusję propozycje w miarę racjonalne i warte
        rozważenia. Olać ich.

        Perle dziękuję za animację zdychającego wątku.
        • xiazeluka Re: 99% 18.01.08, 15:08
          Mnie się nie wydaje, śfecki konfidencie gestapo. Ja to wiem -
          ponieważ raz kiedyś broni musiałem użyć. I użyłem, ratując swoje
          zdrowie lub nawet życie.
          • leje-sie Taa, 18.01.08, 15:16
            a baron Münchhausen strzelał z pestki czereśni do jelenia.
            • xiazeluka No jasne 18.01.08, 15:18
              A cóż szpiclowi pozostało, skoro donosu o takiej treści znaleźć w
              swoim archiwum nie potrafi? Komiczne to tym bardziej, że śfecki
              kapus uwielbia argumenty w stylu "A znajomy mojej trzeciej żony
              to..."
              • leje-sie Re: No jasne 18.01.08, 15:30
                > uwielbia argumenty w stylu "A znajomy mojej trzeciej żony
                > to..."

                Bardzo mi się ten argument podobał u Perły, więc go sobie pozwoliłem strawestować.

                Twoja wypowiedź płaksiwo-martyrologiczna też jest zabawna. Dorzuć coś jeszcze.

                Internet jest cierpliwy, zniesie wszystkie wymyślone przewagi.
                • xiazeluka Mówiłeś coś, delatorze? 18.01.08, 15:35
                  Czy to jakieś tajemnicze odgłosy dochodzące z rur kanalizacyjnych?

                  Acha, kończąc marty-liwą wypowiedź: nie trafiłem wtedy (dlatego
                  płaczę). Mimo to wystarczyło (dlatego mogę wspominać).

                  Przy okazji, śfecki ignorancie - odniosłeś się do mojej osoby, a nie
                  ogółu. Dlatego ja sobie mogę wspominać i kontrargumentować, Ty ze
                  swoimi znajomymi nie dowodzisz niczego (cóż znaczy kilkunastoosobowe
                  towarzycho spod ciemnej gwiazdy w porównaniu z 99%. A nawet 67% z
                  hakiem).
                  • leje-sie Przystawiasz ucho 18.01.08, 15:44
                    do rur kanalizacyjnych?

                    Powodzenia.
                    • xiazeluka A to świntuch 18.01.08, 15:54
                      Zboczeniec, donosiciel, komuch i obleśny dziadyga.
                      Fuj.
        • benek231 A gdzie twoje w miare racjonalne propozycje? 18.01.08, 15:43
          Benek i Hasz poddali pod dyskusję propozycje w miarę racjonalne i warte
          rozważenia. Olać ich.

          =====
          Skoro uznales je za warte rozwazenia to dlaczego olales?

          Dla mnie Hasz knoci bzdury - ale nie tylko dlatego zadalem mu pytanie o
          stanowisko kleru. Pobozni mezowie za lby biora sie na forach a jakos umyka im
          ten niezwykle istotny szczegol. Nie zdaja sobie sprawy, z tego, kto i jaki wplyw
          ma na stanowienie odnosnych praw - kto jest za kaftanikiem bezpieczenstwa i w
          tym wzgledzie. Moim zdaniem jest to watek jak najbardziej godny dyskusji.

          Zasadnicza sprawa to oczywiscie moje prawo do obrony, jak ze w pierwszym rzedzie
          przysluguje ono mnie, a nie prokuratorowi oskarzajacemu moich zabojcow.
          Osobiscie nie wiem jak zachowalbym sie, kiedy, oraz w jakiej "sytuacji
          podbramkowej" - to jest bardzo trudne do przewidzenia. Nie to jest jednak
          istotne lecz moje prawo do obrony. Jak z niego skorzystam, oraz czy(?)
          skorzystam - to juz zupelnie inne zagadnienie. Ale ja musze miec prawo oraz bron.

          • leje-sie Taka poetyka dyskusji forumowej 18.01.08, 16:18
            > Skoro uznales je za warte rozwazenia to dlaczego olales?

            Zdaje się, że proponawałeś jakiś stan równowagi między odstrzałem żon i
            niewinnych dziatek a zabójstwami w obronie własnej, a Hasz zaczął szkicować
            równanie lub nawet model matematyczny do przetestowania problematyki.

            Rozwijam myśl dalej.

            Mamy następujące dane wyjściowe

            a) odstrzelone żony i dziatki

            b) odstrzelone ofiary napadów

            c) odstrzeleni napastnicy

            d) ilość legalnej broni

            jak i jedną stałą niewiadomą

            e) ilość nielegalnej broni


            W modelu statycznym przy podwojeniu ilości legalnej broni podwoi się
            współczynnik a i c a o połowę zmniejszy się b.

            W modelu dynamicznym należy uwzględnić zakłócenia zewnętrzne wpływające na
            ostateczny rezultat:

            1. Obecnie broń legalną posiadają osoby poddane kontroli i rygorom a to ze
            względu na wykonywany zawód - policjanci, wojskowi a to z racji członkostwa w
            kole łowieckim lub klubie strzeleckim, czy wreszcie ze względu na udział w
            obronie terytorialnej. Osoby te wiedzą jak posługiwać się bronią w stopniu
            więcej niż wystarczającym, znają zasady bezpieczeństwa, są w miarę stabilne
            psychicznie i pozostają w dobrym zdrowiu.

            2. Rozszerzenie kręgu osób posiadających broń na "wszystkich" zmieniłoby
            powyższe uwarunkowania i założenia.

            3. Należałoby sie więc spodziewać, że zmiana struktury posiadaczy broni - na
            nieobytych, nieostrożnych itd miałoby dramatyczne wpływ na zachowania.

            4. Należałoby się więc spodziewać, że liczba wypadków i przypadkowych a i
            celowych postrzeleń dramatycznie, wykładniczo by wzrosła.

            5. Skuteczność zaś stosowania broni palnej w obronie koniecznej dramatycznie by
            spadła.

            Czyli dużo więcej grobów dla członków najbliższej rodziny, przy nieznacznym
            tylko wzroście liczby odstrzelonych napastników i niewielkim spadku liczby ofiar
            napadów.

            Jakby tu powiedzieć - napastnik musiałby być bardzo głupi by atakować
            uzbrojonego po zęby i nieco nawalonego Xa, ale żona Xa miałaby z nawalonym i
            uzbrojonym Xem do czynienia codziennie.

            Napastnicy, rabusie zaś zajmowaliby się, jak do tej pory, łatwą zdobyczą -
            70-letnimi księżmi i ich gospodyniami.
            • xiazeluka Fatamorgany w charakterze znaku równości 18.01.08, 17:09
              Dane wyjściowe są dostępne w GUS i na stronie www.policja.pl.

              Dalej juz same bzdury.

              Model statyczny to nonsens, porównajmy: jeśli na drogi wyjedzie dwa
              razy więcej samochodów niż teraz, to liczba wypadków smiertelnych
              zmaleje. Jesli powiększymy liczbę policjantów do 200 tys., to a) i
              c) się podwoi?

              Założenia modelu dynamicznego również przysłano z kosmosu za
              pośrednictwem Poczty Antypolskiej:

              1. Legalnie posiadający broń nie są z definicji odporni na choroby
              psychiczne, skrajne emocje, czy pokusy. Zresztą pisanie o
              policjancie "zdrowy psychicznie" to ponury żart - kilka lat
              stresującej pracy robi z niego potencjalnego szaleńca.

              2. Rozszerzenie kategorii na wszystkich niczego dramatycznie nie
              zmienia - społeczeństwo nie jest przecież bardziej psychicznie chore
              od policjantów i mysliwych.

              3. Posiadanie broni nie jest jednocześnie przymusem otwierania ognia
              do wszystkiego, co się pojawi w zasięgu strzału. Tak samo jak
              posiadanie półtoratonej kupy złomu na czterech kołach nie oznacza
              obowiązku rozjeżdżania jednego przechodnia tygodniowo (lub dwojga
              dzieci miesięcznie).

              4. Mozna się spodziewać faktycznie przejściowego wzrostu ilości
              wypadków, lecz na tej samej zasadzie świeżo upieczeni kierowcy są
              również bardziej niebezpieczni na drodze od weteranów. Życie to trud
              doświadczeń.

              5. ??? Bo co?

              Założenia durne, to i wnioski głupie. Jak to mozliwe, śfecki
              kapusciarzu, że Szwajcarzy się wystrzelali do nogi?

              PS. I nie chwal się tak, że bijesz żonę. Nie wszyscy tak robią.
              • leje-sie Re: Fatamorgany w charakterze znaku równości 18.01.08, 18:41

                > Dane wyjściowe są dostępne w GUS i na stronie www.policja.pl.

                I jestem pewien, że je natychmiast zaprezentujesz. Na początek zestawienie
                liczby zabójstw z broni legalnej skorelowane ze zmianami w stanie broni legalnej
                w poszczególnych latach ostatniej dekady?

                Nie? Why it doesn't suprise me

                > Założenia durne, to i wnioski głupie. Jak to mozliwe, śfecki
                > kapusciarzu, że Szwajcarzy się wystrzelali do nogi? (Powinno być chyba
                "Szwajcarzy się nie wystrzelali do nogi").

                Być może dlatego:

                ze względu na udział w
                obronie terytorialnej. Osoby te wiedzą jak posługiwać się bronią w stopniu
                więcej niż wystarczającym, znają zasady bezpieczeństwa, są w miarę stabilne
                psychicznie i pozostają w dobrym zdrowiu.

                Założenie, jak widać, słuszne. Stąd wniosek prawidłowy.

                > 4. Mozna się spodziewać faktycznie przejściowego wzrostu ilości
                > wypadków, lecz na tej samej zasadzie świeżo upieczeni kierowcy są
                > również bardziej niebezpieczni na drodze od weteranów. Życie to trud
                > doświadczeń.

                Jeśli analogia, to porównać należałoby kierowcę zawodowego z kierowcą, bez
                ukończonego kursu samochodowego, który po raz pierwszy i jedyny w życiu
                prowadząc samochód, znajduje się na walącym się moście.

                Taka byłaby sytuacja amatorów broni "pod poduszkę" (już nie powiem "pieścidełka
                i kochanki" bo to raczej klinika nerwic seksualnych) skonfrontowanych z
                napastnikiem.

                > PS. I nie chwal się tak, że bijesz żonę. Nie wszyscy tak robią.

                Nie wątpię, że jesteś bardzo czuły dla swego "pieścidełka". Ale co to ma ze mną
                wspólnego?
                • xiazeluka Re: Fatamorgany w charakterze znaku równości 18.01.08, 19:22
                  Nie, mój drogi śfecki ormowcu. Ty chcesz szkiełkiem i okiem zaklinać
                  rzeczywistość, więc Ty masz obowiązek dostarczyć dane. Jeśli nie
                  chcesz, to tym samym przyznajesz, że Twoje rachunki to po prostu
                  algebra bardziej dowolna od wolnoamerykanki.
                  Wskazać komuniscie uprzejmie drogę, to drań naliczy za to opłatę.

                  Szwajcarzy są generaalnie zdrowi psychicznie. Deklaruję przyznać
                  śfeckiej amebie rację - natychmiast po tym, kiedy dowiedzie swojego
                  twierdzenia lub obali przekonująco inne, np. powszechny dostep do
                  broni nie przekłada się automatycznie na cholokałst.

                  Założenie towarzysza śfeda jest równie przypadkowe, jak pozostałe.
                  Wnioski prawidłowo można zbyt wzruszeniem ramion.

                  Kurs tworzenia analogii prowadzę w soboty - zapisz się koniecznie,
                  ponieważ masz poważne braki. Nauczę Cię "Jak uniknąć spadającego
                  niepostrzeżenie na łeb kawałku tynku, kiedy jest się pochłoniętym
                  układaniem w myslach donosu do CzeKa".

                  Ponieważ nie zrozumiałeś - czego naturalnie należało się spodziewać -
                  odpowiem: ludzie chcący mieć broń po coś więcej niż w charakterze
                  zblizonym do rośliny doniczkowej, sami się zatroszczą o swoje
                  umiejętności. Chociażby dla zabawy - strzelanie to przecież ogromna
                  frajda.

                  Żonę jednak zostaw w spokoju. Co ona jest winna, żeś bydlę? Aaaaa,
                  biedaczek nie pojął, do czego piję. Do tych zamordowanych zon i
                  dziatek, paranoiku. Na kilkaset zabójstw popełnianych rocznie w
                  Polsce większość to rezultat sprzeczek rodzinnych. Jak widać noże
                  kuchenne i żeliwne świeczniki znakomicie zastępują broń palną. Broń
                  palna mogłaby jedynie zmniejszyć liczbę takich zdarzeń - zamiast
                  złapać, co pod ręką i pchnąć/walnąć, trzeba iść do skrytki, wpisać
                  szyfr, wyciągnąć gnata, załadować, zarepetować, wrócić, wycelować -
                  o ile jest jeszcze w co, ofiara bowiem przez ten czas może się
                  ewakuować. A i potencjalny zabójca ma czas na ochłoniecie.
            • benek231 Ale dobrze jest wiedziec o czym sie mowi... 18.01.08, 20:58
              Drogi Lejku,

              wierze, ze do perfekcji opanowales wszelkie roszady, przekladanki i
              statystyczne przetasowania z udzialem liczb. Mnie jednak niewiele to
              interesuje, jako ze dla mnie jest to sprawa pryncypiow. Jakie one sa
              wylozylem wczesniej ale moge przypomniec. Otoz, gdy o obrone idzie,
              ja nie mam zaufania do kogokolwiek - oprocz mnie samego. Prawo do
              posiadania broni, oraz posiadanie jej, jest dla mnie podstawowym
              prawem ludzkim oraz obywatelskim (w wielu krajach tymczasowo
              odebranym obywatelom).
              Wczesniej zgodzilem sie z toba, ze zliberalizowanie prawa wiazac sie
              bedzie raczej ze wzrostem liczby nieboszczykow - nic na to nie
              poradze. Nie jest to jednak wystarczajacy powod by moje prawo bylo
              ograniczane.
    • andrew2008 Re: Pod rozwagę* lokalnym orędownikom 18.01.08, 14:49
      leje-sie napisał:

      > posiadania broni.
      >
      > Mam właśnie w ręku świeżą szwedzką statystykę zabójstw dokonanych
      za pomocą
      > broni palnej za lata 1990-2004.
      >
      > Aż 30% zabójstw dokonanych było z broni posiadanej legalnie, z
      licencją.
      > Legalnej broni jest zresztą w Szwecji więcej niż w Polsce, około
      700 000
      > Szwedów ma licencję na broń. Co drugi Szwed na Północy to myśliwy,
      a jesienią
      > w sezonie polowań niebezpiecznie jest zbliżać się do lasów.
      >
      > Dodatkowo 13% zabójstw dokonanych było z broni
      legalnej "pożyczonej" od znajomy
      > ch.
      >
      > Ofiarami zabójstw z broni legalnej aż w 60% byli członkowie
      rodziny zabójcy.
      > Motywem była najczęściej choroba psychiczna sprawcy lub zazdrość.
      >
      > Między bajki należy więc włożyć opinię, jakoby "broń w każdym
      polskim domu"
      > posłużyć miała do obrony przed napadem z zewnątrz. Chyba, że
      zabójstwo
      > współmałżonka uznane zostanie za obronę konieczną. Boć wiadomo, że
      procedury
      > rozwodowe w Polsce ślimaczą się i są kosztowne. No i wstyd przed
      sąsiadami być
      > rozwodnikiem.
      >
      > * to tylko taki zwrot grzecznościowy.
    • leje-sie I pomyśleć, że dzięki mnie 18.01.08, 21:31
      benek i luka padli sobie w ramiona.

      Wypada życzyć parze szczęścia, zdrowia, pomyślności na nowej drodze życia.

      Chyba uronię łzę ze wzruszenia.
      • benek231 To nie bylo ladne Lejku 18.01.08, 23:10
        wyjatkowo niskie to zagranie sad(
        • xiazeluka Zgadzam się z Kretynem52 19.01.08, 16:57
          Kretyn ma jeszcze na ramionach ślady łap swojego Murzyna, tfu.
        • leje-sie Masz rację. Nie powinienem był 20.01.08, 13:14

Pełna wersja