hasz0 16.01.08, 14:39 coraz ciekwsze czytam opracowania na temat braku wstydu u wykształconej inteligencji Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
andrew2008 Polska Inteligencja nie istnieje 16.01.08, 16:58 W Polsce inteligancja nie istnieje. Zostala wymordowana przez nazistow i bolszewikow. Sa tylko wyksztalciuchy z awansu spolecznego, parobki, ktorym "nadano" groteskowe mgr.PRL. Nowa inteligencja dopiero nam rosnie na dobrych Europejskich i Amerykanskich Uniwersytetach. Odpowiedz Link Zgłoś
piq uwielbiam się nago rozkraczać... 16.01.08, 21:03 ...publicznie. A kto pyta i jakie ma do zadawania tego pytania prawo? Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Pytam co z waszym wstydem ? 17.01.08, 00:35 Kogo sie pytasz ? Ja sie np.wstydzę za prezydenta. (...)Prawdą bowiem jest, że w tak zwanych politycznych kuluarach plotkuje się o stanie zdrowia prezydenta, także w kontekście pewnej skłonności do alkoholu. Co ciekawsze, nie robią tego działacze opozycji, którzy gośćmi prezydenta bywają rzadko i oficjalnie, ale spora grupa członków PiS. Przedmiotem żartów stały się słynne cztery butelki wina wypite wspólnie z Tuskiem, mówi się o wysokich rachunkach kancelarii właśnie za alkohol. To są często żarty podszyte pewną wyczuwalną złośliwością, bo choć oficjalnie w Prawie i Sprawiedliwości prezydent jest uwielbiany i jest niczym gwiazda przewodnia, to po cichu bywa zupełnie inaczej. Być może są amatorzy kandydowania w przyszłości, którzy w ten sposób “szyją buty” Lechowi Kaczyńskiemu.(...) paradowska.blog.polityka.pl/?p=142 Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: Pytam co z waszym wstydem ? 17.01.08, 00:38 wikul napisał: > Kogo sie pytasz ? Ja sie np.wstydzę za prezydenta. > > (...)Prawdą bowiem jest, że w tak zwanych politycznych kuluarach > plotkuje się o stanie zdrowia prezydenta, także w kontekście pewnej > skłonności do alkoholu. o to masz nieco spozniony zaplon,ze dopiero teraz martwisz sie o prezydenta i jego rzekomy problem. nie martwila cie grypa filipinska szerzaca sie niebezpiecznie w rodzinie bylego prezia? ta szalala cale 8 lat i chyba nawet bagaznik prezia powinien byc spryskany,coby bakcyle nie rozlazly sie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Pytam co z waszym wstydem ? 17.01.08, 01:12 vicky17 napisała: > o to masz nieco spozniony zaplon,ze dopiero teraz martwisz sie o prezydenta i > jego rzekomy problem. nie martwila cie grypa filipinska szerzaca sie > niebezpiecznie w rodzinie bylego prezia? ta szalala cale 8 lat i chyba nawet > bagaznik prezia powinien byc spryskany,coby bakcyle nie rozlazly sie dalej. Ty ze mną dyskutujesz czy tak jak hasz0u z własnymi urojeniami ? Po pierwsze nie martwie sie tylko wstydzę. To wielka różnica. Po drugie skąd wiesz jaki był i jest mój stosunek do Kwaśniewskiego i co mnie wtedy martwiło ? Więc nie wciskaj mi ciemnoty. Nawiasem mówiąc "wirus filipiński" zaraził Kwaśniewskiego jak już dawno nie był prezydentem. To też różnica. Ale jego występ na Ukrainie był żenujący. Wstydzę się więc że kolejny prezydent Polski idzie w ślady poprzedniego. Aha, wstydzę się również za bpa Głódzia, chociaż nikt nie ma odwagi powiedzieć o tym głośno i otwarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Ja sie za Glodzia nie wstydze 17.01.08, 01:18 Juz w czasach poslugi w Watykanie przylgnela do niego ksywka "Flaszka" Szlo sie przyzwyczaic. Odpowiedz Link Zgłoś
ariadna-enta Re: Ja sie za Glodzia nie wstydze 17.01.08, 01:19 jak dopada prezydentów to i biskupów może. Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: Ja sie za Glodzia nie wstydze 18.01.08, 03:15 Kwasniewskiego w Charkowie spil Glodz wlasnie, ale ten ostatni ma lepsza glowe... W trakcie tej delegacji było kilku dziennikarzy z różnych mediów, którzy widzieli to samo – chwiejącego się prezydenta, co zresztą zostało uwidocznione na filmie i do czego w końcu się Kwaśniewski przyznał oraz to co było przed uroczystością i po niej – czego do tej poty nikt oficjalnie nie przyznał. A stała się tam następująca rzecz, którą w grudniu 2006 roku opisała u siebie na blogu Janina Paradowska; Bardzo ciekawe, że jak ją raz w telewizji w programie Pospieszalskiego zapytano,[red. Przełomiec] kto Kwaśniewskiego właściwie upił, to udawała, że nie wie, choć wszyscy dziennikarze, którzy tam byli, wiedzieli i opowiadali po całej Warszawie, że to biskup Głódź uczynił, ale on ma mocną głowę, a Kwaśniewski słabą, więc po biskupie widać nie było, a po prezydencie - było. Pili jednak obaj w takim miejscu. Dlaczegoż to osobę duchownego otoczono wówczas taką dziennikarską dyskrecją? Chyba nie z powodu braku odwagi? A może po prostu wszyscy są w spisku? No właśnie – wszyscy atakowali Aleksandra Kwaśniewskiego – nikt nie śmiał „szarpnąć” byłego ordynariusza Wojska Polskiego, obecnie arcybiskupa Pragi… Odpowiedz Link Zgłoś
absztyfikant Re: Ja sie za Glodzia nie wstydze 18.01.08, 03:16 azrael.salon24.pl/3142,index.html Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 wstyd niepodtrzymywania tradycji 18.01.08, 07:26 absztyfikant napisał: > Pili jednak obaj w takim miejscu. W mojej rodzinie od wiekow istnieje tradycja picia wodki na grobach i zagryzania kotletami w bulce. Ja zapewne z lenistwa kierowcy tej tradycji nie podtrzymuje. Troche sie tego wstydze. Na wschodzie tradycja Zaduszek moze byc nawet silniejsza. W koncu to slowianski przedchrzescianski zwyczaj. Tyle, ze kiedys nie bylo grobow lecz jedynie urny. Ale czesc alkoholu zostawiano zmarlym w dowolnym miejscu. Natomiast zupelnie sie nie wstydze glupoty Haszolskich, ktorzy chca mi narzucic swoj punkt widzenia i papistowskie wrogie mi tradycje. Haszolski moze sie sam wstydzic swego odmozdzenia i ksenofobii. On sie wyraznie nie wstydzi, jak to wiejski glupek. Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: Pytam co z waszym wstydem ? 17.01.08, 01:39 wikul napisał: > > > Ty ze mną dyskutujesz czy tak jak hasz0u z własnymi urojeniami ? > wstyd jest bardzo de mode a szczegolnie w grupach wyzszych a ja zawsze jestem trendy wikule. kto ma urojenia tego nie wiem,ale w bagazniku pewnie jakies namiastki urojen bywaly. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 A za to? 17.01.08, 10:50 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=74467294&a=74506156 Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: _________Pytam co z waszym wstydem? 17.01.08, 00:39 niech sie wstydzi ten kto widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Znaczy, nie uzywasz lustra?/nt 17.01.08, 00:40 vicky17 napisała: > niech sie wstydzi ten kto widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: Znaczy, nie uzywasz lustra?/nt 17.01.08, 00:46 a czemuz by nie,tyle,ze ja nie podgladam innych.o tym wstydzie to juz my sie nasluchalismy przez lata od wesolej grupki bezwstydnikow. ja z lustrem nie mam problemow,ale podejrzewam,ze inni maja i to dosc spore dlatego tak nas sssssstttttttrrrrrraaaaasssszzzzzaaaaa od lat. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Nikt cie nie straszy Rachelko, co sobie.. 17.01.08, 00:51 ...wymyslasz? Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 Re: Nikt cie nie straszy Rachelko, co sobie.. 17.01.08, 00:52 marouder.eu napisał: > ...wymyslasz? mnie nie,ale grossa ktos nastraszyl. Odpowiedz Link Zgłoś
webaholic Może sasiad gross straszy?? 17.01.08, 01:53 vicky17 napisała: > marouder.eu napisał: > > > ...wymyslasz? > > mnie nie,ale grossa ktos nastraszyl. Odpowiedz Link Zgłoś
vicky17 na mnie najwyzej donosy 17.01.08, 00:54 i protesty slecie,ale czlek jak widac odporny bardziej niz rasa specjalna. ci biedacy nic tylko musza sie wstydzic za innych i bac sie na zapas,ze o kablowaniu na zapas nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
marouder.eu Haszu jest wyznania handlowego??? 17.01.08, 01:19 vicky17 napisała: > i protesty slecie,ale czlek jak widac odporny bardziej niz rasa specjalna. ci > biedacy nic tylko musza sie wstydzic za innych i bac sie na zapas,ze o > kablowaniu na zapas nie wspomne. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _______Wyznanie handlowe? Stąd państwo wyznaniowe? 17.01.08, 09:33 Bo takim epitetem oczerniają Polskę "polacy", którzy wstydzą się za "ten kraj" z powodu celowo fabrykowanych urojonych i nienaukowych ______________________"Strasznych" uogólnień! Każdy kto nie kupi, nie przeczyta, każdy to skrytykuje za brak krzty obiektywizmu, za przekłamania, zostaje bezpodstawnie obrażany jakimś wytartym i wyświechtanym naciąganym epitetem. Tym epitetem, który w książce faryzeusz autor oczernia cały polski naród. Ci sami nie wstydzą się fetować takiego gniota, nazywać każdego kto nie kupi tego gniota "antysemitą"! Gniot pseudonaukowy, zafałszowany absurdalną nienawiścią do całego narodu, wyzuty z analizy przyczyn wcześniejszych denuncjacji, zsyłek na Sybir, tortur i zabójstw sądowych, z kontekstu wcześniejszych ofiar, serii prowokacji NKWD w różnych miastach i różnych krajach wydany jest przez "Znak". Nawet Dziwisz się wk'urwił! I Boniecki! Może tylko Żydziński nie... Zafałszowany absurdalnie krańcową wybiórczością i absurdalnymi wnioskami! Nie pasującymi do tytułu profesora - jakim szermuje reklama nagłośniona hucpą - podobna w bezczelności do tej z Karmelitankami obok Auschwitz, ze Żwirowiskiem, Krzyżem Papieskim, karuzelą przeprosin bez wzajemnego przyznania win przez prawdziwych oprawców. To przypomina oskarżenie o 384 ofiary z I WŚ jakie komisja na polecenie Wilsona z inicjatywy Paderewskiego zbadała w Polsce po oskarżeniu o wymordowanie 6.000.000 Zydów przez Polaków ...akcja byłą identycznie nagłasniana na całym świecie! Na Uniwersytecie w USA szwedzki profesor Żyd oskarża Polskę o wymordowanie 6.000.000 Zydów po II WŚ! Podawałem wielokrotnie te linki - i co? Wikul zamiast jego mnie oskarża o urojenia a piq robi se jaja z poważnej międzynarodwej sprawy... ehch smarkacze.... Ostatnio zmienił fotografię z brodą na rysunek z grzywą. Pewnie ze Strachu! A nie ze wstydu! Te linki podawałem jeszcze rok temu! Nie wstydzicie się za obu profesorów bo profesorowie piszący nieobiektywne książki w stylu "Strach" i "Sąsiedzi" to bardzo często antypolacy nienawidzący Polaków! Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _______Wyznanie Swojaków Ihandlu? 17.01.08, 12:00 www.polskieradio.pl/krajiswiat/archiwum/media/przemilczane/artykul241.html "wojskowi" wzięli banki, PZU i paliwa. "Cywilni" całą resztę – mówi w rozmowie z nami członek komisji likwidacyjnej WSI. Jego zdaniem, potwierdza to tajny raport Macierewicza, z którego wynika, że służby przejęły kontrolę nad tymi branżami i wykorzystywały ją nie zawsze zgodnie z interesem państwa. Pokazuje to przykład PZU, którego prezesem zarządu został w 2002 r. Zdzisław Montkiewicz (były oficer wywiadu wojskowego) a dyrektorem do spraw bezpieczeństwa (mającego dostęp do wszystkich danych firmy i klientów) Kazimierz Głowacki – również były oficer wywiadu wojskowego PRL, późniejszy szef WSI. "Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w przemyśle paliwowym, który był całkowicie opanowany przez "wojskowych"" – opowiada nasz rozmówca z komisji weryfikacyjnej. "Tam dawni esbecy, a potem ludzie związani z ABW nie mieli nic do powiedzenia". O prawdziwości jego słów świadczy choćby fakt, że Kazimierz Trębacz (szef Rafinerii Trzebinia) i Robert Bałabanow (szef CIECH-u) wyprowadzili ze spółek pieniądze, dzięki którym podstawiona przez WSI firma Sur5net miała otrzymać kredyt na zakup akcji tych spółek, aby mogli je przejąć ludzie związani z WSI (zobacz tekst: Biznes wg WSI). Wcześniej, spółki te otrzymywały zamówienia od PKN Orlen, którym – jak wynika z raportu komisji Macierewicza – rządziły niepodzielnie wojskowe służby specjalne. Kontrola nad gospodarką Proces przejmowania gospodarki przez służby specjalne PRL-u przebiegał trójetapowo. Najpierw, emeryci ze służb objęli kierownicze stanowiska w państwowych przedsiębiorstwach, które potem kupowali za bezcen, zostając w ten sposób pionierami biznesu III RP. Inni dowiadywali się o zbliżających się zmianach prawnych, zezwalających zarobić miliony. Kolejni uzyskiwali koncesje na działalności gospodarcze (handel bronią, ochrona, koncesje na eksploatacje złóż w innych krajach). Potem, gdy na rynku wykrystalizowały się najbardziej dochodowe branże i najwięcej warte państwowe spółki, kluczowe stanowiska w nich zajęli ludzie związani ze służbami. Trzecim etapem było zmonopolizowanie najważniejszych segmentów rynku i uzyskanie nad nimi pełnej kontroli. Działo się to przy cichym wsparciu służb specjalnych III RP. Długofalową konsekwencją tego było zagrażające bezpieczeństwu państwa uzależnienie kluczowych dziedzin gospodarki od specsłużb. Było to tym bardziej groźne, że po 1990 r. wojskowe służby specjalne III RP były przedłużeniem sowieckiego GRU. Jak dowiedzieliśmy się ze źródeł związanych z Kolegium ds. Służb Specjalnych, przed rokiem 2005 służby państw NATO wielokrotnie alarmowały polskich kolegów, że bezpieczeństwo naszego kraju jest zagrożone przez to, że kontrolę nad kluczowymi dziedzinami gospodarki wciąż sprawują osoby związane z komunistycznymi służbami. Jednak polskie władze ignorowały te ostrzeżenia. W tym samym czasie, wielu agentów trafiało do najważniejszych polskich spółek, gdzie realizowało interesy służb. Tego stanu nie zmieniła nawet niedawna weryfikacja i likwidacja komunistycznych służb wojskowych. Bowiem likwidacja WSI zakończy się pełnym sukcesem dopiero wtedy, kiedy zakończą się wpływy tej instytucji na gospodarkę. #: Ostatnia kontrola NIK wykazała w Zelmerze że za 46 mln kupili sobie w kasie 70 mln. I są cuda? SĄ! Brawo Tusk, że adwokat został oskarzycielem! To też jest cud. Odpowiedz Link Zgłoś
ariadna-enta Re: _______Wyznanie handlowe? Stąd państwo wyznan 17.01.08, 22:12 hasz jednak ma dar przekonywania miałam nie czytać ksiązki Grossa,ale chyba zmienię zdanie po tych zachętach i entuzjastycznych recenzjach. Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: Skuteczne lekarstwo na wstyd: 17.01.08, 20:34 Kiedy wstyd mi doskiera, to sobie mówię: "A co sie masz za nich wstydzić? Wszakżeś ty Żmudzin!" Faktycznie, rodzina gdzies z puszcz na Żmudzi się wywodzi. Moje nazwisko dawno, dawno temu pisało sie przez podwójne "ł", obecna pisownia to najwyraźniej bład jakiegoś urzedniczego skryby przed wiekami (ł --> t). Więc rzeczywiście nie musze sie wstydzić! Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Ba! Ja to nawet urodziłem się w Niemczech. 17.01.08, 20:45 I moge byc dumnym 100 razy bardziej niz Tusk! Ale troche mi wstyd za rozumowanie naukowców po polskich uniwersytetach np. za takie metody wnioskowania: " A ilu ich było? Wasersztajn powiada, że z 1600 jedwabieńskich Żydów przeżyło wojnę tylko kilka osób, ZBoWiD na pomniku umieścił liczbę 1600; w księdze pamiątkowej Żydów jedwabieńskich podana jest liczba 1460; UB w wewnętrznym dokumencie podaje, że 1500; w sądowym wyroku zapisano, że 1200; polski świadek w procesie mówi, że „półtora tysiąca”; dzieci jedwabieńskie na stronie internetowej swojej szkoły podają 1640; niemieckie materiały z Ludwigsburga powiadają zaś o 1621 spalonych w stodole tego dnia. Jedyne, co budzi moją nieufność w tych danych, to końcówka „1” w „1621”, bo sugeruje, że ktoś dokładnie policzył ofiary. Pomysł, żeby te liczby jakoś obrobić, na przykład dodać do siebie i wyciągnąć średnią, prowadzi do właśnie takiej mimikry dokładności – zwodniczej, bo dane wyjściowe biorą się z ocen, a nie pomiarów. Oceniając liczbę zamordowanych, możemy jedynie ustalić rząd wielkości i pod tym względem dane, którymi dysponujemy, się zgadzają i – co więcej – pochodzą z rozmaitych źródeł. I liczba 1600 jest właśnie takim przybliżeniem rzędu wielkości, ugruntowanym dodatkowo w danych spisu powszechnego z 1931 roku. W tym sensie nie ma żadnej różnicy między liczbą 1500 a 1600, ani nawet 1400. Powtarzam więc 1600 w książce, bo to liczba – by tak rzec – kanoniczna, wymieniona przez Wasersztajna, a także wyryta na pomniku, który stał na miejscu stodoły, kłamliwie wprawdzie przypisując tę zbrodnię niemieckim żandarmom, ale przecież nie zawyżając celowo liczby zamordowanych – bo po co? Więc po co mieszać ludziom w głowach, podając, że raczej 1400 zamordowano, albo 1500, skoro nie wiemy dokładnie, ilu Żydów zabito tego dnia w Jedwabnem, skoro znamy tylko rząd wielkości i wiemy, że wszystkich, prawie wszystkich – i że ci wszyscy to jest kilkanaście setek? Pisze Sułek: W moim własnych przekonaniu w Jedwabnem zostało zamordowanych wiele setek Żydów, ale mniej niż tysiąc. Udowodnić tego nie potrafię. Na takie dictum, na gruncie metodologii, nie ma odpowiedzi. Oczywiście, wymowa zbrodni jest identyczna, niezależnie od tego, czy sąsiedzi zamordowali w Jedwabnem tego dnia 600 czy 1600 Żydów. Pod tym względem zgadzamy się z moim recenzentem i wieloma osobami, które wypowiadały się na ten temat. Myślę, że nawet należy docenić dobrą wolę kogoś, kto usiłuje liczbę ofiar zmniejszyć tak, aby ci pomordowani Żydzi łatwiej zmieścili się do stodoły i żeby to wszystko jakoś łatwiej nam się pomieściło w głowach. Ale stojąc na gruncie metodologii, nie ma żadnych powodów, aby optować na rzecz „kilku setek”, skoro wszystkie dane z epoki, którymi dysponujemy, wskazują na to, że tych setek było „kilkanaście”. A mnie z kolei nie zależy na tym, żeby na papierze uśmiercić więcej jedwabieńskich Żydów, niż w istocie zostało tam wówczas zamordowanych. Kto zaś twierdzi, że w Jedwabnem zamordowano „300 do 400” osób, jak podaje ekspertyza profesora Kuli po niefortunnej ekshumacji, ten musi również wyjaśnić, gdzie się podziali wszyscy inni Żydzi z Jedwabnego. Jeśli chodzi o Niemców w Jedwabnem, to w książce funkcjonuje podstawowe rozróżnienie między rolą Niemców w tej zbrodni i ich w niej udziałem. Piszę w „Sąsiadach”: Panami sytuacji w Jedwabnem byli oczywiście Niemcy. I tylko oni mogli podjąć decyzję o wymordowaniu Żydów. Mogli też w każdej chwili tej zbrodni zapobiec, a nawet zatrzymać bieg już rozwijających się wydarzeń. I nie uczynili tego […] gdyby Jedwabne nie zostało zajęte przez Niemców […] to Żydzi jedwabieńscy nie zostaliby wymordowani przez swoich sąsiadów. Innymi słowy, rola Niemców w zbrodni jedwabieńskiej jest zasadnicza i kluczowa, bezpośredni zaś udział – po grudniowej konferencji prasowej IPN nie trzeba już chyba tej tezy obszerniej udowadniać – nijaki. Niemcy ani nie mordowali Żydów w Jedwabnem, ani nie zmuszali nikogo do mordowania Żydów, co bardzo przekonująco wykazał już dawno w artykule prasowym profesor Strzembosz, opisując, jak pewien chłop, doprowadzony przez żandarma do pilnowania Żydów na rynku w Jedwabnem, po kilku minutach z tego rynku odmaszerował, wsiadł na rower i pojechał do Łomży. Tak więc widoczne w „Sąsiadach” pomniejszenie roli Niemców – jak pisze Sułek – jest nim tylko dla czytelnika, który nie chce czy też nie potrafi zobaczyć, co w „Sąsiadach” jest na ten temat napisane. Jeśli chodzi o kontekst historyczny jedwabieńskiej zbrodni, a konkretnie okres sowieckiej okupacji 1939–1941, który Sułek analizuje na kilku stronach, z punktu widzenia metodologii tylko jedna kwestia „w tym temacie” jest interesująca – a mianowicie, czy istnieje pod tym względem jakaś specyfika Jedwabnego. Okupacja sowiecka objęła połowę terytorium przedwojennej Rzeczypospolitej i znalazło się pod nią plus minus 13 milionów obywateli, Jedwabne zaś (mówiąc Jedwabne, mam na myśli tryptyk Wąsosza, Radziłów i Jedwabne, który zostanie jeszcze kiedyś opisany jako tragedia w trzech aktach) było tylko jedno. Nie mamy więc powodów, by rozwodzić się ani na temat kolaboracji Żydów z Sowietami (słynne twierdzenie Thomasa, na które Sułek się powołuje w tym miejscu, na wiele się nam nie przyda, bo – jak powiadam – odnosi się do całego obszaru okupacji sowieckiej), ani co sobie myślała ludność miejscowa (notabene pytanie dla metodologa: czy z tego, co antysemici mówią o stosunku Żydów do komunizmu, możemy uzyskać wiedzę na temat zachowania Żydów, czy raczej na temat stanu umysłowego antysemitów?), tylko winniśmy zastanowić się, co wyróżnia Jedwabne od innych miejscowości pod sowiecką okupacją. Kwestii tej poświęcony jest w „Sąsiadach” oddzielny rozdział. Dlatego nie przyjmuję do wiadomości, iżem w wyjaśnianiu tej zbrodni nie uwzględnił w dostatecznym stopniu kontekstu historycznego, w szczególności sytuacji Polaków i Żydów za okupacji sowieckiej. Dodam, że okupacja sowiecka wschodnich terenów Polski, jak również losy i postawy Żydów i Polaków na tych terenach to zagadnienia dobrze mi znane, którym poświęciłem kilka lat przed napisaniem „Sąsiadów” parę książek i artykułów. Tyle w materii tego, kto, kogo i dlaczego zamordował 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem. A reszta – jak mawiają ludzie pisujący „teksty o tekstach” – to już jest „literatura”. I chociaż mógłbym na tym właściwie skończyć moją odpowiedź, dodam jeszcze jedną uwagę. Chłopcy z Jedwabnego, którzy 10 lipca 1941 roku dogonili Wiktora Nieławickiego na polu za miastem i doprowadzili przemocą z powrotem na rynek, gdzie znęcano się nad Żydami, zabijano i skąd zapędzono ich do stodoły na spalenie, wzięli udział w zbrodni ludobójstwa. Tak samo wzięła udział w zbrodni ludobójstwa spotkana po drodze kobieta, która sklęła Nieławickiego i pochwaliła młodocianych prześladowców pędzących go na śmierć. Każdy, kto tego dnia wyciągnął chowającego się Żyda zza krzaka, wskazał ukrywającego się za węgłem, schwytał uciekającego na polu, kopnął pędzonego w tłumie, rzucił w prowadzonych na śmierć kamieniem, śmiał się z nich, opluwał albo ich przeklinał – wziął udział w zbrodni ludobójstwa. Taka jest istota wydarzeń 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem, czemu dałem wyraz na piśmie, stwierdzając, że polska połowa mieszkańców miasteczka wymordowała tego dnia jego żydowską połowę. Jak wiele innych utworów Miłosza, „Który skrzywdziłeś człowieka prostego…”, to wiersz opisujący condition humaine i wszyscy jesteśmy jego bohaterami – jako ofiary, ale również jako oprawcy. Wypisal Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Cz. 2 Ba! Ja to nawet urodziłem się w Niemczech. 17.01.08, 20:47 Jak wiele innych utworów Miłosza, „Który skrzywdziłeś człowieka prostego…”, to wiersz opisujący condition humaine i wszyscy jesteśmy jego bohaterami – jako ofiary, ale również jako oprawcy. Wypisaliśmy go sobie na pomniku upamiętniającym moment szlachetnego wzlotu w historii życia zbiorowego. Ale biada nam, jeśli nie będziemy o nim pamiętać, także i w odniesieniu do tłumu polskich chłopów, którzy w chwili zatracenia i moralnego upadku wymordowali swoich żydowskich sąsiadów. Jan Tomasz Gross Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: Miszcz zmiany tematu 17.01.08, 20:59 "Miszcz" od "nie szcz mi tutaj!" Gdzie ja ci, niedojdo, o Grossie pisałem? To na ch... mi go wpychasz w odpowiedzi? Co Ciebnie z Polska wiaze najbardziej to druga sylaba w słowie określajacym to kim jesteś ("głu-pol"). Odpowiedz Link Zgłoś
paralela1 Re: piszę głupolu na temat wstydu za Polaka w USA 18.01.08, 08:57 Niech przeprowadzą ekshumację i policzą, ilu nieszczęśników zginęło, czy leżały łuski od karabinów i jakie, czy byli obrabowani, wtedy wszystko będzie jasne, bo na razie nawet co do ilości zabitych są nieścisłości. Potrzebna komisja, która wszystko zbada. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _____zapotrzebowanie na odwsydzaczy kosztem prawdy 18.01.08, 09:58 "Różowy Salon" Łysiaka określa takich Grossów bezbłędnie: > > "Równocześnie chwalił „elitę” (różową inteligencję) jako światłą i nieskorumpowaną, a PRL bagatelizował po swojemu jako „system operetkowy”. To pierwsze zdumiało warszawskiego korespondenta prasy niemieckiej, K. Bachmanna, który wyśmiał tezę o niekolaborującej inteligencji polskiej; to drugie zdenerwowało byłego enerdowskiego dysydenta, J. Reicha: „Szczypiorski przedstawia nam polski operetkowy komunizm, ze skorumpowanymi i gotowymi do kapitulacji władzami i leniwą tajną policją. Jednak nie bardzo pasuje mi do tego obrazu zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki, internowanie tysięcy przeciwników systemu po wprowa-dzeniu «stanu wojennego», setki ofiar: zabitych i rannych, w Gdańsku, Radomiu, Nowej Hucie, czy wreszcie morderstwa zlecone przez sądy kapturowe, a popełnione na działaczach «Solidarności»”. Dlaczego akurat Niemcy byli tak zainteresowani wszystkim, co A. Szczypiorski pisze i gada ? Dlatego, że o ile „Salonowi” michnikowskiemu nie udało się wypromować Szczypiorskiego na całym świecie jako geniusza współczesnej literatury (przeszkodziła temu rażąco licha jakość tej pisaniny), o tyle w Austrii i w Niemczech się udało. Dlaczego akurat w Austrii i w Niemczech ? Z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że o tym, kogo spośród cudzoziemskich autorów tłumaczyło się, wydawało i reklamowało w Austrii i w Niemczech decydował przez kilkadzie-siąt lat tamtejszy „papież krytyki” vel „papież literatury niemieckiej”, legendarny M. Reich- Ranicki. Człowiek-instytucja. Świat XX wieku nie znał drugiego tytana, który niczym M-R-R – jedno-osobowo – decydowałby o karierach literackich w całym obszarze jednego spośród czterech głównych języków globu. U schyłku XX stulecia wyszło na jaw, że od 1945 roku ten polsko- -niemiecki Żyd był oficerem bezpieki komunistycznej (najpierw NKWD, później UB, wreszcie Stasi). To on wprowadził kolegę, TW „Mirka”, na niemieckojęzyczne (niemieckie i austriackie) salony literackie, to on wmówił Niemcom i Austriakom, że Szczypiorski jest wirtuozem współczesnej literatury, i to on uczynił tam pewną kiepską literacko książkę Szczypiorskiego (o niej za chwilę) arcydziełem prozatorskim XX wieku (funkcjonowało tu zresztą pikne „sprzężenie zwrotne”. Ranicki wskazywał nadwiślańską chwałę swego pupila, a im bardziej w Niemczech i w Austrii sławiono Szczypiorskiego, tym łatwiej było go lansować nad Wisłą polskiemu „Salonowi”, wskazującemu i cytującemu „zagranicę”. Lecz był i drugi powód niemieckojęzycznego sukcesu grafomana. Niemcy uwielbiają czytać, że Polacy są wredni, kołtuńscy i antysemiccy. Bez takich treści nawet Ranickiemu promocja A. Szczypiorskiego nie udałaby się tam bez kłopotów. We wspomnianej książce „Początek” (Niemcy dali jej tytuł: „Piękna pani Seidenmann” czytamy o Polsce: „Święta Polska, cierpiąca i mężna. Polskość święta, zapita, sku..ona, sprzedajna, z gębą wypchaną frazesem, antysemicka, antyniemiecka, antyrosyjska, antyludzka. Pod obrazkiem Najświętszej Panienki”. Wokół tej kalumni (ze szczególnym uwzględnieniem polskiego antysemityzmu) została osnuta cała treść: Polacy wydają Żydówkę Niemcom, ale hitlerowski oficer i drugi Niemiec (również przyzwoity człowiek, jak to Niemcy) wypuszczają kobietę na wolność i ratują jej życie, tyle że cały ten ich wysiłek jest długodystansowo bezowocny, bo ćwierć wieku później (1968) Polacy i tak ją załatwią we właściwy im sposób. Wszystko. To nie my – to Polacy gnębili i mordowali Żydów ! Czytelnicy za Odrą szaleli ze szczęścia. Superbestseller. Do dzisiaj Szczypiorski jest dla Niemców chlubą literatury XX-wiecznej. Oczyścił Zygfrydów, ujawnił swym genialnym piórem prawdziwych antysemitów ! Antysemici winni zaleźć Szczypiorskiemu za skórę już w 1968 roku, gdy komunistyczny reżim, będący według Szczypiorskiego „ukoronowaniem tysiąca lat narodowej historii”, wszczął kampanię „antysyjonistyczną”. Lecz tak się nie stało – Żyd Szczypiorski jeszcze parę lat politrukował dla tego reżimu przez radio, bo jako TW „Mirek” był pod czułym protektoratem SB. Antysemicki rok 1968 jakoś mu nie wadził. I już zawsze tak się będzie działo z jego awersją do rasizmu. ~ 31 ~ Swoim niemieckim idolem uczyni pułkownika von Stauffenberga, nie bacząc, że ten głośny zamachowiec był równie zoologicznym antysemitą co Hitler – postulował wyrżnięcie Żydów z prasy, teatru, muzyki, z całej kultury, a wreszcie i z całego obszaru Niemiec. Stauffenberg osobiście Żydów nie mordował, podobnie jak Hitler, który nie zamordował własnoręcznie ani jednego Żyda. Szczypiorski do końca życia hagiografuje pułkownika, zwąc go (takie było zapotrzebowanie Niemców) „człowiekiem honoru”, czyli identycznymi słowy jak Michnik generała, który też osobiście nie eksterminował żadnego Żyda, mimo że „aryzował” wojsko. Obaj – i Michnik, i Szczypiorski – mieli w tym swój interes. U Szczypiorskiego był to interes wydawniczy na niemieckojęzycznym rynku. „Gescheft ist Gescheft”. J. Stoła opublikował w roku 1997 artykuł pt. „Ci straszni Polacy, ta straszna Polska. Dlaczego Andrzej Szczypiorski jest promowany w Niemczech”. Cytuję fragment: „Sale, w których odbywają się spotkania autorskie Szczypiorskiego, czy też zwykłe dyskusje, są zawsze wypełnione po brzegi. Przychodzą na nie nie tylko Niemcy, ale w dużym procencie Żydzi, aby nasłuchać się o polskim antysemityzmie”. Były to o antysemityzmie wieści kluczowe i dla Żydów, i dla Niemców. Dla Żydów, ponieważ Herr Szczypiorski przytakiwał Żydom, że ich głównym wrogiem – motorem i mocodawcą antysemityzmu – jest Kościół katolicki. A dla Niemców – bo im tłumaczył, że do Holocaustu popchnęło ich chrześcijaństwo. Teza Szczypiorskiego (pierwszy raz wyłożona w 1990 roku) brzmiała tak: „Kościół rzymski nie był bez ciężkiej winy. Jeśli istnieje w ogóle jakaś dialektyka historii, to w jej świetle można by zaryzykować pogląd, że naród niemiecki wziął na siebie wykonanie tej zbrodni, która się przewijała przez stulecia w brudnych, złych snach chrześcijańskiej Europy”. Patriotów polskich to bolało (prof. T. Strzembosz nazwał Szczypiorskiego „człowiekiem bez czoła”. Krytyków literackich niepodporządkowanych „Salonowi” śmieszył zaś diadem chwały ofiarowany grafomanowi przez „Salon”. Niezależni komentatorzy literatury pewnie by zresztą w ogóle nie ruszali pisaniny Szczypiorskiego, ale rozsierdziła ich ciągła salonowa wrzawa wokół jego rzekomej pisarskiej maestrii, prasowe raporty o jego niemieckich tudzież austriackich nagrodach, wreszcie bezczelność samego laureata owych splendorów, któremu tak uderzyła do łba woda sodowa, iż publicznie równał się z Witkacym, Gombrowiczem i Mrożkiem. Wtedy się posypało. R. A. Ziemkiewicz zgrzytnął: „Pisarz Szczypiorski z ledwością szyje drętwe produkcyjniaki bez krzty oryginalności i talentu”. L. Dymarski orzekł: „Andrzej Szczypiorski dowiódł, że nie umie pisać, a literatura jest dla niego żywiołem całkowicie obcym”. T. Łubieński i K. Mętrak uznali mistrza A. Szczypiorskiego za „literata, który zrobił karierę szczególnie niewspółmierną do swego talentu”. Itd., itp. Jakość pisarstwa Szczypiorskiego analogicznie ocenili R. Tekieli, T. Burek, K. Koehler, A. Nowak i J. Sławiński. Wcześniej krakowski konserwatywny dwumiesięcznik „Arka” przyznał Szczypiorskiemu laur „Amnezji 45-lecia”, oraz nagrodę „Intelektualnego Knota Sezonu” salonowym hagiograf Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________tupet, żeby tak promować miernotę 18.01.08, 10:02 c.d. Wcześniej krakowski konserwatywny dwumiesięcznik „Arka” przyznał Szczypiorskiemu laur „Amnezji 45-lecia”, oraz nagrodę „Intelektualnego Knota Sezonu” salonowym hagiografom – „wszystkim (a imię ich legion) polskim apologetom literackiego mistrzostwa, intelektualnej wrażliwości i moralnej bezkompromiso- wości Andrzeja Szczypiorskiego”. Szczypiorski odrzekł na to, iż jego książek nienawidzi „polski Ciemnogród”. Trzeba dyktatorskiego tupetu, żeby tak promować miernotę, i trzeba antyterrorystycznej śmiałości, by tak tę promocję zwalczać. Owemu tupetowi macherów i owej śmiałości ludzi suwerennych poświęcam dwa rozdziały kończące moją książkę." Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: Pytam co z waszym wstydem? 20.01.08, 01:01 Jest, jest ! Ja sie wstydzę np. za takie zachowania prezydenta. Kompletny brak wychowania. Wstyd ! pl.youtube.com/watch?v=kZD9AHhDP1Q&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś