Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
16.08.03, 07:44
pit_b napisała:
Zdaje mi sie, ze uczucia religijne to przywiazanie do pewnych wartosci i ich
symboli, identyfikacja czlowieka z tymi wartosciami i symbolami.
Z racji na to, ze religie odpowiadaja ludziom religijnym na podstawowe
pytania egzystencjalne oraz moralne, wartosci religijne sa dla ludzi
religijnych bardzo wazne.
..
:::
K.P.) Ciekaw jestem Pit co powiedzialbys na dodanie ‘indywidualnego
utozsamiania sie z wartosciami grupowymi’. Bo mnie wydaje sie, ze uczucia
religijne mozna takze rozwazac z perspektywy wartosci oraz interesow
grupowych.
.
Gdy wezmiemy pod lupe jakakolwiek grupe z wlasnymi wartosciami, badz ich
systemem, to okaze sie, ze akt agresji przeciwko danym wartosciom grupowym
(zwlaszcza gdy przychodzi z zewnatrz) wywoluje stany emocjonalne jednostek
oraz reakcje - znane jako powstale w wyniku dotkniecia ich osobistych uczuc.
Zachodzi tu pytanie czy wieksza role odegralo utozsamienie sie dotknietej
jednostki z danymi wartosciami, czy tez poczucie lojalnosci z grupa.
.
Mozna wprawdzie powiedziec, ze lojalnosc oraz sila identyfikacji grupowej to
takze wartosc ktora nie powinna byc obiektem agresji niemniej jest to
zdecydowanie inna wartosc niz te ktorych potrzeba ochrony jest tak czesto
postulowana. Jak najbardziej na miejscu jest wiec pytanie, o to, czy dany X
poczul sie rzeczywiscie dotkniety na uczuciach religijnych, z powodu czyjejs
wesolej wycieczki pod adresem wszedobylskiego Kosciola, badz Trojcy
Przenajswietszej(?) Wysoce prawdopodobne jest bowiem (jakies 50 procent), ze
wprawdzie jego uczucia zostaly dotkniete ale wylacznie z powodu poczucia
silnej identyfikacji oraz poczucia lojalnosci grupowej.
.
Tu pragne zauwazyc, ze w odroznieniu od uczuc zwiazanych z czcia dla
okreslonych swietosci ioraz wartosci uczucia wyplywajace z utozsamiania sie z
grupa nie sa wyroznione jako wymagajace ochrony. Co ciekawe tego typu uczucia
wyplywajace z poczucia grupowych zwiazkow wystepuja dosc nagminnie u
jednostek zwiazanych z przeroznymi grupami (klub byznesu, druzyna sportowa,
oddzial wojska, towarzystwo podworkowe, grupy srodowiskowe, przestepcze,
rodzina...). Kazda z wymienionych grup wystawiona jest na agresje z zewnatrz
(jednostki badz grupy), a w konsekwencji poddawana stanom frustracyjnym
identyfikujacych sie jednostek. Co znane jest takze jako poczucie urazy w
wyniku dotkniecia uczuc. Tymczasem, okazuje sie, do worka wartosci i uczuc
wymagajacych specjalnej troski wrzucono uczucia i wartosci ktore ochronie nie
podlegaja. Po czym wszystkie, jak leci, nazwano wartosciami i uczuciami
religijnymi. Pomimo tego, ze np. poddane agresji poczucie zwiazkow z grupa
podworkowa powoduje identyczne reakcje do doswiadczajacego agresji poczucia
zwiazkow z grupa religijna, czy doswiadczajacych agresji uczuc typowo
religijnych.
.
Ciekaw jestem co teraz powiesz, Pit (?) Bo raptem okazalo sie, ze –
przejrzysty dotad - problem religijnych uczuc i wartosci ulegl istotnemu
skomplikowaniu. Nieco trudniej jest juz rozstrzygnac czy poczucie frustracji,
okrzykniete obraza uczuc religijnych, bierze sie z zartu ze sw. Franciszka
czy tez z poczucia lojalnosci z grupa, ktora najprawdopodobniej niechetna
jest zartom ze sw. Franciszka. Bo tak sie utarlo. Wszelkie watpliwosci
zostaly tu oczywiscie rozstrzygniete na korzysc zalozonych uczuc religijnych,
oraz w oparciu o zalozenie ogromnej spolecznej uzytecznosci grup i wartosci.
W efekcie jednak, okazuje sie, ze tzw. “religijne uczucia” - rozwazane w
kontekscie ich ewentualnej obrazy – nie tyle sa jakas wartoscia sama w sobie
co wyplynely glownie skutkiem prania mozgu oraz kreowanego systemu naciskow i
zachet, majacych np. na uwadze troske o grupowe interesy kleru.
.
K.P.