kakareich
05.02.08, 19:54
Czyż to nie chrześcijanie bez przerwy myślą, mówią i śpiewają o
ludzkiej wolności, tym wielkim bożym darze, tej niepojętej
łaskawości, tej nieskończonej wartości w imię której warto na
wieczne potępienie skazać miliardy nieszczęśników? A na czym ta
wolność niby ma polegać, kiedy wszystko co robimy, co myślimy, co
mówimy, jest (jak mówi wielki święty katolicki) „bezmiarem zepsucia"
jeśli tylko nie jest zgodne z wolą Najwyższego? (..)
No właśnie. Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, to przyjrzyjmy się
ideologii chrześcijańskiej pod kątem cech charakterystycznych dla
systemu totalitarnego.
1. WÓDZ. System totalitarny ma swojego wodza, duce, fuehrera czy
generalissimusa, który wszystko trzyma w garści, pociąga za
wszystkie sznurki i decyduje o każdym szczególe. W Kościele
Katolickim taką rolę pełni Jezus Chrystus w niebie, a Ojciec Święty
na ziemi. Warto zauważyć, że żaden dyktator nie cieszył się wśród
swych poddanych taką popularnością, jak właśnie Nazareńczyk,
przelewający swój autorytet na swego Namiestnika. Przynajmniej ów
Namiestnik ten autorytet sobie przypisuje i podaje do wierzenia, że
został mu przekazany, a nawet został nim obarczony.
2. MONOPARTIA, czyli zwarta warstwa rządząca, jedyna legalna partia,
beton. W systemie katolickim jest cała zhierarchizowana biurokracja,
scentralizowana grupa duchowieństwa stanowiąca pomost między Szefem
(Bogiem-papieżem), a poddanymi. To z niej rekrutują się przyszli
Pierwsi Sekretarze. A wszelkie organizacje dodatkowe, wspólnoty,
bractwa itp., powstające z inicjatywy oddolnej, muszą być
podporządkowane merytorycznie i formalne programowi i kierownikom
partii rządzącej, bo inaczej zostaną uznane za sekty i wyjęte spod
prawa.
3. SPOŁECZEŃSTWO w systemie totalitarnym jest bezwzględnie
kontrolowane i sterowane przez Wodza za pomocą Jego Partii i organów
państwowych. Kierownictwo pragnie za wszelką cenę partycypować w
każdym elemencie życia społecznego i prywatnego. Żaden z
totalitarnych reżimów nie osiągnął — choć bardzo do tego dążył -
takiego stopnia podporządkowania sobie społeczeństwa, jaki udało się
osiągnąć Kościołowi (w wiekach wcześniejszych). Iluż wodzów marzyło,
by w każdym domu wisiał ich wizerunek, a każda pojedyncza jednostka
co dzień do nich się modliła i im swe życie z ufnością zawierzała.
Do takiego stopnia uzależnienia społeczeństwa od systemu
doprowadziła...
4. PROPAGANDA, która była dosłownie wszędzie od codziennej prasy,
przez radio i telewizję do plakatów, ulotek, wysyłanych w
społeczeństwo agentów, rozsiewanych plotek, tworzonych legend, mitów
i przysłów ludowych. Tak samo Kościół od wieków dba o „edukowanie"
ludzi w duchu panującej ideologii. Dąży się do tego, by każda
jednostka była poddawana indoktrynacji od urodzenia do naturalnej
(jeśli była posłuszna) śmierci. I znowu największe sukcesy w tej
materii osiągnęło chrześcijaństwo, a to dzięki sojuszowi z władzami
świeckimi, setkom lat doświadczeń, wchłonięciu świata nauki i sztuki
oraz bardzo elastycznej ideologii, która tylko teoretycznie jest ta
sama i niezmienna, bo w praktyce bez przerwy dostosowuje się do
obyczajów epoki, oraz przypisuje sobie pochodzenie powszechnie
szanowanych wartości moralnych.
5. HISTORIOGRAFIA to już właściwie norma. Każdy reżim stara się
przedstawiać swoją i innych przeszłość w świetle najbardziej sobie
odpowiadającym. Prawie zawsze towarzyszą temu nadużycia, a nawet
otwarte zafałszowania, których prosty lud najczęściej nie dostrzega.
Gdyby zaś nawet dostrzegł, że ta i inna nauka Kościoła nie pokrywa
się z prawdą, to i tak nie ma znaczenia, bo — jak w każdym
totalitaryzmie — poprawność ideologiczna jest ważniejsza od faktów i
wypływających z nich wniosków, a nigdzie chyba nie ma takiego
podporządkowania rozumu wierze jak właśnie w chrześcijaństwie.
6. EKSPANSJA ŚWIATOWA. Tutaj chyba nie trzeba wiele tłumaczyć. Żaden
system totalitarny nigdy nie wyrzekł się swej historycznej lub danej
od Boga misji rozszerzania swych wpływów na cały świat. Środki
zawsze były uświęcane przez cel i zmieniały się tylko pod wpływem
lokalnych lub okresowych możliwości. Kiedy Kościół Katolicki dopiero
kiełkował, głosił pacyfizm i domagał się tolerancji. Kiedy urósł w
siłę, lemiesze znów przekuto na miecze, a palące słowa wolnej myśli
spalano na stosach. Potem przyszedł czas oświecenia i racjonalizmu,
który zapoczątkował zmierzch wpływów chrześcijaństwa na świecie. I
co się stało? Znowu zaczęto opiewać uroki pokoju i tolerancji.
Obłuda, jakiej nie powstydziłby się żaden tyran.
7. PRZEŚLADOWANIA. Rzecz trudna w dzisiejszych czasach (zgniłego
liberalizmu, pluralizmu, relatywizmu) do przypisania Kościołowi
Katolickiemu, ale w przeszłości całkiem realna. Kto chce się
przekonać niech sięgnie do literatury historycznej, a ja tylko
przypomnę o wciąż trwającym nękaniu psychicznym. Mało kto się nad
tym zastanawia, ale to rzecz także boląca. Wystarczy poczytać trochę
żywotów świętych, by się przekonać o tym jak niszcząca dla rozumu i
jak zgubna dla zdrowego rozwoju i życia człowieka jest fanatyczna
wiara. Nawet niniejsze „Wyznania" są przecież świetnym przykładem do
czego doprowadzają inteligentną jednostkę rozbudzone do granic
szaleństwa nadzieje z powodu „wiecznej nagrody" z jednej strony i
paranoiczne lęki przed „wieczną karą" z drugiej. To, że ludzkość
jeszcze od tej „Dobrej Nowiny" nie zwariowała, zawdzięczamy właśnie
naturze, której nie da się oszukać bajaniem o wiecznej szczęśliwości
za wyrzeczenie się normalnego ludzkiego życia.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2019