Obejście otoczone było wysokim płotem,

    • leje-sie IX. Dom 05.03.08, 22:41
      zamykał podwórze od północnego zachodu. Otoczony był niskim płotkiem z furtką,
      zamykaną na haczyk, który chronił przylegający do domu ogródek przed kurami.
      Ogródek był zapewne pomyślany jako ogród kwiatowy, ale z powodu cienia, który
      rzucał szeroko rozrosły, dwupienny orzech, kwiaty dawno wyginęły, a spłachetek
      ziemi używany był na inspekty, gdzie wczesną wiosną, nim orzech się pokrył
      liśćmi, wysadzano rozsadę pomidorów i kapusty.

      W cieniu orzecha stał prosty stół z desek opartych na wkopanych w ziemię
      słupkach i dwie równie proste ławy. Tam spożywano latem posiłki, tam wieczorem w
      świetle naftowej latarni zawieszonej na gałęzi kończono pracowity dzień na
      pogwarkach.

      Dom był, jak na ówczesne zwyczaje, okazały. Zbudowany był z sosnowych belek
      kładzionych na zrąb i łączonych dębowymi kołkami, z zewnątrz oszalowany i
      pomalowany na brązowo. Okna na noc zamykano okiennicami.

      Z obszernej sieni było wejście schodami na strych. Stały tam nieużywane już
      sprzęty gospodarskie, kołowrotek, stągwie, październica do czesania lnu,
      dziadkowa sukmana, kołyska, worki z suszonymi owocami i grochem. Walały się
      kwity jeszcze z okupacji, za dostawy zboża, za które płacono litrem nafty lub
      pół litrem wódki.

      Pod schodami na strych było zejście do piwnicy w której stały skrzynie na zimowe
      jabłka, kapustę i kartofle.

      Na wprost była komora z pętami kiełbas, z półkami, na których stały butelki z
      sokiem malinowym i wiśniowym i domowe przetwory. Na gwoździach wbitych w ściany
      wisiały suszone sery.

      Drzwi na lewo prowadziły do pomieszczeń mieszkalnych. Najpierw była kuchnia. Nic
      szczególnego - stół, krzesła, drewniana ława i czerwona ława do spania
      rozciągana na noc. W kącie stał pomalowany na czerwono kredens z przeszkloną
      górą i rzędami kieliszków różnych rozmiarów i przeznaczenia.

      Tam koncentrowało się życie codzienne od jesieni po wiosnę, tam szatkowano
      kapustę do wielkiej beczki, którą potem toczono z wysiłkiem do stodoły, łuskano
      groch, przędzono len a nawet którejś zimy pędzono bimber. Z długiej rurki,
      zakończonej kranikiem kapał po kropli płyn o słodko-mdłym zapachu, a zaproszeni
      eksperci podstawiali musztardówki i degustowali rezultat.

      Wolałem pokój. Dominowała w nim wielka, dwudrzwiowa szafa na ubrania, z gzymsem,
      rzeźbionymi kolumienkami, z liśćmi akantu wijącymi się po drzwiach.

      Pośrodku stał czarny stół nakrywany białym, koronkowym obrusem. Na stole stał
      krucyfiks z zawieszonym na nim różańcem, dwie doniczki z blado-różowymi
      pelargoniami i leżała książeczka do nabożeństwa.

      Na ścianie wisiał wahadłowy zegar, wybijający ponuro godziny.

      W oknach stały doniczki z pelargoniami, ulubionymi kwiatami babci. Dla ozdoby
      doniczki owijane były w marszczony, biały papier krepowy. U góry wisiały
      papierowe, bibułkowe zasłonki, wycinane przez babcię w wymyślne wzory.

      Co tydzień podłogę w kuchni szorowano ryżową szczotką, aż nabrała białości.

      Raz do roku, wiosną, odbywały się wielkie porządki. Pomniejsze meble wynoszono
      na dwór a ściany omiatano z pajęczyn i bielono pędzlami ze słomy z prosa,
      maczanymi w wiadrze z roztworem wapna, lekko barwionego na niebiesko farbką do
      prania kupowaną w wiejskim sklepiku. Podłogę w pokoju malowano olejną farbą, a
      dopóki nie wyschła dzieci wypędzano do spania na kończynę w stodole.
      • a000000 Re: IX. Dom 03.04.08, 19:34
        a czy kuchnia musi być w kolorze czerwonym?
    • leje-sie Kunc /nt 05.03.08, 22:41

      • wikul Re: Kunc /nt 08.03.08, 00:20
        Koniec ? Szkoda.
        • ariadna-enta Re: Kunc /nt 08.03.08, 01:04
          tak
          szkoda,że koniec.
    • m.wolnik Re: Obejście otoczone było wysokim płotem, 03.04.08, 13:34
      jak juz debilu lebiodka pospololita to nie jest lebioda smrodzie
      • hasz0 Co to jest? Mam czytać? Sa natypolonizmy? 03.04.08, 13:57
        Bo jeśli są....
      • leje-sie Chodziło, rozwielitko, 03.04.08, 18:42
        o komosę siną, zwaną zazwyczaj lebiodą lub łobodą, podkładzie kolejowy.
        • a000000 Re: Chodziło, rozwielitko, 03.04.08, 19:29
          komosa zwana lebioda jadalna jest. Dla koneserów ze specyficznym, żeby nie
          powiedzieć - zboczonym gustem smakowym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja