Do leje-sie

24.02.08, 17:01
Co tam ci Twoi koledzy wyprawiaja w tej komunistycznej Szwecji to
strach pomyslec. I pomyslec tylko, ze wszystko zaczelo sie od
odpowiednio wydanych przez KGB pieniedzy na tzw. elity Zachodu. Co
zaowocowalo obrosnieciem w piorka roznych miernot, ktorych nagle,
dziwnym zrzadzeniem losu, zaczeto drukowac.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4957916.html
    • hasz0 _________Szwedzi? A komuchy w Polsce? 24.02.08, 19:32
      Największy szwedzki dziennik "Dagens Nyheter", informując w
      niedzielnym wydaniu o nominacji filmu Andrzeja Wajdy "Katyń" do
      tegorocznego Oscara stwierdził, że katyńska masakra była dziełem
      hitlerowców.

      Dziennik w krótkiej notatce przedstawia film Wajdy w ten
      sposób: "Dramat polskiego oficera i jego żony rozgrywający się w
      związku z nazistowską masakrą polskich oficerów w lesie katyńskim w
      1940 r.".
      #########
      Dziennikarz Józef Nitecki. Istotę kalumni zawartych w jego
      artykułach dobrze wyrażają stwierdzenia zawarte już w Dziś z grudnia
      1999 r.: "Wykreowanie zdrajcy ks. Kordeckiego na patriotę i herosa
      (...) to celowo powielane kłamstwa. Ta mitologizacja rzeczywistości
      jest ukierunkowana na ukrycie zdrady króla i Rzeczypospolitej przez
      częstochowskich paulinów oraz na umacnianie i utrwalanie dominacji
      Kościoła katolickiego".
      Ludowe przysłowie powiada, że "kłamca powinien mieć dobrą pamięć".
      Józefowi Niteckiemu, oszczercy z marksistowskiego Dziś, wyraźnie tej
      dobrej pamięci brakuje. W grudniu 1999 r. konkludował na temat
      obrony klasztoru na Jasnej Górze przez paulinów z ks. Kordeckim na
      czele: "bohaterskich bojów tam nie było. Była natomiast zdrada,
      ugoda i targi o kosztowności i pieniądze" (s. 76). Zaledwie miesiąc
      później na łamach tegoż Dziś ze stycznia 2000 r. ten sam Nitecki
      przyznawał jednak, iż: "Paulini z przeorem Kordeckim na czele
      włożyli wiele wysiłku w obronę klasztoru i jego otoczenia, łącząc
      możliwe w tej sytuacji akcje zbrojne z rokowaniami". W tym samym
      artykule ze styczniowego Dziś Nitecki dalej stara się jednak o
      maksymalne pomniejszenie znaczenia obrony klasztoru przed Szwedami,
      głosząc tezę o "miękkim oblężeniu Jasnej Góry" i akcentując: "Gdyby
      w czasie oblężenia Szwedzi widzieli w klasztorze znaczący punkt
      strategiczny, bez wątpienia zajęliby go". Snując tego typu
      absurdalne dywagacje, Nitecki nie wyjaśnia tylko jednej sprawy: po
      co więc w ogóle było Szwedom to "miękkie oblężenie" Częstochowy, i
      to aż przez sześć tygodni - od listopada do końca grudnia 1655 r.?
      Czy Szwedzi robili to z nudów, dla zabawy, czy może dla postraszenia
      znienawidzonych katolickich zakonników?
      Nitecki głosi swoje wiekopomne "odkrycia", negujące jakiekolwiek
      znaczenie obrony klasztoru na Jasnej Górze. Lansuje swe kłamstwa
      wbrew jednoznacznemu stanowisku tak licznych wybitnych polskich
      historyków, podkreślających strategiczne znaczenie obrony klasztoru
      na Jasnej Górze, jej bohaterstwo, jej wpływ na ogromne pobudzenie
      ogólnokrajowego ruchu oporu przeciw Szwedom.

      Od Kubali do Bobrzyńskiego i Konopczyńskiego

      Przypomnijmy najpierw, co pisało na temat obrony Częstochowy kilku
      czołowych polskich historyków drugiej połowy XIX wieku, względnie
      pierwszych dziesięcioleci XX wieku: Ludwik Kubala, Michał Bobrzyński
      i Władysław Konopczyński. Ludwik Kubala, pisząc tak podstawowe
      dzieło, jak Wojna szwedzka, poświęcił w niej wielki, bardzo
      starannie udokumentowany rozdział "oblężeniu Częstochowy". Wyniki
      historycznych badań Kubali dobrze wyrażała jedna z najważniejszych
      konkluzji wspomnianego rozdziału: " Manifesty wojska i szlachty
      podawały m.in. powodami powstania przeciw Szwedom oblężenie
      Częstochowy, ale dla włościan i drobnego mieszczaństwa był to powód
      najważniejszy (...). Szwedzi powstrzymani w swym tryumfalnym
      pochodzie przez jeden nikły klasztor ponieśli moralną klęskę. Wiara
      w ich nieprzezwyciężoną potęgę została zachwianą (...). Odważni
      zakonnicy i wielki przeor napędzili przykładem swoim do walki za
      ojczyznę szlachtę (...)" (por.: L. Kubala, Wojna szwedzka w roku
      1655 i 1656, Lwów 1913 r., s. 181, 182).
      Michał Bobrzyński, stańczyk, znany z bardzo sceptycznego podejścia
      do wszelkiego nadmiernego patosu, upiększania i heroizowania
      dziejów, w przypadku obrony Jasnej Góry przez ks. Kordeckiego nie
      miał żadnych wątpliwości co do jej bardzo dużej roli w polskich
      dziejach XVII wieku. Pisał: "Wówczas zbudziły się dopiero w narodzie
      zdrowsze i do reszty jeszcze wiekową anarchią nie zepsute instynkty,
      zbudziło się poczucie godności narodowej (...). Pierwszym objawem
      tego odrodzenia umysłu i serca w polskim narodzie była też w 1655 r.
      bohaterska obrona wsławionego jako miejsce pielgrzymek klasztoru
      ojców paulinów w Częstochowie pod kierunkiem Stefana Zamoyskiego i
      dzielnego przeora Augustyna Kordeckiego. Cudowny prawie opór, jaki
      stawiła drobna, ale wielkim duchem zagrzana załoga, zmusił generała
      szwedzkiego Muallera do ustąpienia po pięciotygodniowym oblężeniu i
      wielu heroicznie ponawianych szturmach. Jeden ten fakt wstrząsnął do
      głębi zgnuśniałym narodem" (cyt. za: M. Bobrzyński, Dzieje Polski w
      zarysie, Warszawa 1974, s. 351).
      Władysław Konopczyński, jeden z największych historyków polskich,
      znakomity znawca dziejów Polski XVII i XVIII wieku, tak pisał w
      swych Dziejach Polski Nowożytnej: "Ale najczystsze, najdonośniejsze
      hasło do walki dała całemu narodowi Jasna Góra. Dzielny, natchniony
      przeor paulinów, Augustyn Kordecki, z pomocą paruset mnichów,
      żołnierzy i szlachty wytrzymał w tym 'kurniku' czterdziestodniowe
      oblężenie (19 listopada - 27 grudnia), aż zmusił generała Burcharda
      Muallera do sromotnego odwrotu. Wieści o zamachu na świątynię
      częstochowską i o jej cudownej obronie przebiegły kraj jak ogniste
      wici, niecąc wszędzie pragnienie pomsty i wiarę we własne siły
      (...). Raz udało się wyjść z topieli - duch Czarnieckich i
      Kordeckich przydusił w Polsce ducha Radziejowskich i Radziwiłłów
      (...)" (por.: Konopczyński, Dzieje Polski Nowożytnej, t. II,
      Warszawa 1986 r., s. 19, 31).


      • hasz0 _________linki na wyraźne żądanie podam/n 24.02.08, 19:34
      • leje-sie Czyżbyś Haszu był mną, że na pytania 25.02.08, 15:10
        do mnie skierowane odpowiadasz?

        Dlaczego więc nie odpowiadasz na pytania skierowane do ciebie?
    • leje-sie Rzeczywiście 25.02.08, 11:09
      wczoraj był błąd, dzisiaj ukazało się sprostowanie.

      Ale znacznie ciekawsze jest, dlaczego nie protestowała Ambasada Niemiec. w końcu
      Niemców powinna ta sprawa bardziej obchodzić?

      "Zamieszczony w dzienniku tekst wywołał poważne wzburzenie wśród szwedzkiej
      Polonii. Przedstawiciel ambasady RP w Szwecji, radca Jarosław Kurek,
      zapowiedział, że w poniedziałek ambasada skieruje protest do redakcji "Dagens
      Nyheter""

      Co do Szwedów, ich zainteresowanie historią jest wyłącznie hobbystyczne. Stąd
      ich wiedza o historii II WŚ jest niewiele większa od wiedzy przeciętnego Polaka
      o "krwawej łaźni sztokholmskiej"

      "In real life" zajmują się promocją i handlem, a w prywatnie życiem godziwym.
      Bardzo nie po polsku.
      • petrucio Powierzchnia zdarzeń 25.02.08, 11:31
        to coś innego niż ich jądro, ze tak sobie pozwolę skomentować.
        Oczywiscie mogl sie dziennikarz pomylic. Kazdy moze. Mogli mylic sie
        dziennikarze NYT (chyba), gdy pisali o polskich obozach
        koncentracyjnych. Czemu nie? Wystarczy jednak pobyc troche w
        jakimkolwiek srodowisku, ktore cos robi istotnego spolecznie i
        sklada sie z ludzi z wyzszym wyksztalceniem, aby wiedziec, ze takie
        pomylki sa bardzo malo prawdopodobne. A tak swoją drogą, to w
        kontekscie Twojej wypowiedzi
        "a [...] prywatnie życiem godziwym. Bardzo nie po polsku."
        widzisz sie bardziej Szwedem czy bardziej Polakiem?


        • leje-sie Radzę ci jednak, byś wpierw 25.02.08, 11:34
          zastanowił się nad sensem życia godziwego.
          • petrucio Dobra rada! 25.02.08, 12:57
            medytacji myslenia nigdy za wiele. Ale co Ci przeszkodzilo w
            odpowiedzi na moje proste pytanie?
            • leje-sie Re: Dobra rada! 25.02.08, 15:09
              > Ale co Ci przeszkodzilo w
              > odpowiedzi na moje proste pytanie?

              To pytanie znacznie jest ciekawsze od poprzedniego. Ponieważ własną odpowiedź
              znam, więc bardziej zainteresowany jestem twoją.

              Poważnie i bez złośliwości - jak sądzisz, dlaczego nie odpowiedziałem na twoje
              pytanie?
      • wikul Re: Rzeczywiście 25.02.08, 18:39
        leje-sie napisał:

        > wczoraj był błąd, dzisiaj ukazało się sprostowanie.
        >
        > Ale znacznie ciekawsze jest, dlaczego nie protestowała Ambasada
        Niemiec. w końc
        > u
        > Niemców powinna ta sprawa bardziej obchodzić?
        >
        > "Zamieszczony w dzienniku tekst wywołał poważne wzburzenie wśród
        szwedzkiej
        > Polonii. Przedstawiciel ambasady RP w Szwecji, radca Jarosław
        Kurek,
        > zapowiedział, że w poniedziałek ambasada skieruje protest do
        redakcji "Dagens
        > Nyheter""
        >
        > Co do Szwedów, ich zainteresowanie historią jest wyłącznie
        hobbystyczne. Stąd
        > ich wiedza o historii II WŚ jest niewiele większa od wiedzy
        przeciętnego Polaka
        > o "krwawej łaźni sztokholmskiej"
        >
        > "In real life" zajmują się promocją i handlem, a w prywatnie
        życiem godziwym.
        > Bardzo nie po polsku.


        Przyznaję ze wstydem że należę do tej przecietnej wiekszości.
        Ale chętnie sie dowiem o co w tym wydarzeniu chodziło.
Pełna wersja