Tylko społ. trzeźwe umieją oceniać - inne adorować

25.02.08, 16:10
"Tylko społeczeństwa trzeźwe umieją oceniać - inne adorować lub
bezcześcić." Norwid.

Kto z życiem nie zawrze ugody, tego ono zuboży, udręczy i
nieszczęśliwego wypędzi za swoje granice.
A. Świętochowski

Pierwszą cechą ordynarnego człowieka jest to, iż nie spostrzega
własnej ordynarności. [głupiego - głupoty]
Kazimierz Przerwa-Tetmajer

W niczym się tak chamstwo ludzkie nie wyjawia jak w uśmiechu Tuska
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
    • rycho7 wulkan kultury Haszolskiego 25.02.08, 16:18
      hasz0 napisał:

      > Pierwszą cechą ordynarnego człowieka jest to, iż nie spostrzega
      > własnej ordynarności. [głupiego - głupoty]
      > Kazimierz Przerwa-Tetmajer

      Haszolski to nawet stawia sie za wzor kultury.
      • hasz0 porzuć nienawiść Rychu bezcześcić jakaż to sztuka? 25.02.08, 16:55
        adorujesz obce wzorce bezcześcisz prawie wszystko co polskie

        polakopodobni i polakożercy w zmowie w wulgaryzcji sztuki,
        pracy, ducha i wiary?

        Analizując fenomen Europy, N. przepowiadał niebezpieczeństwa
        związane z rasizmem. Uważał, że Europa różni się od Azji nie pod
        względemrasowym, ale pod względem cywilizacyjnym.

        Z punktu widzenia rasowego Europejczycy pochodzą z Azji, dlatego
        hasło „Europa dla Europejczyków”uważał za nonsensowne („Ja JEDEN
        przeczę temu systemowi krwi i ras” – DoJ. Kuczyńskiej, Paryż, luty
        [1869], w: tamże, 556). Europejskość to kwestiakultury, czyli zasad
        („Moim zdaniem, Europa nie jest rasą, ale principium! –bo gdyby była
        rasą, byłaby Azją” – tamże). Cywilizacyjnie Azja wyraża się w
        ubóstwianiu wodza („Głos ich: »J ajestem harmonią i sądem wieków – J
        a jestem środkiem i celem«, głos od Azjiwołający: »Ja i Hurrah!« –
        czy poznajecie jego tony i skąd płynie? – równał sięon Bogu i pienił
        się [...]” – O Juliuszu Słowackim, w: Proza, 242). Kulturaeuropejska
        zbudowana jest na innych podstawach, a w jej centrum znajduje
        sięchrześcijaństwo.O chrześcijaństwie. Dopiero w chrześcijaństwie
        ujawniona zostałapełna odpowiedź na pytanie, kim jest człowiek:
        ostateczne źródła naszegoczłowieczeństwa nie leżą ani w jakimś
        państwie (jego władzy), ani na jakimśkontynencie, ani w jakimś
        narodzie, ani nie są wynikiem ewolucji. Człowiekjest człowiekiem
        dzięki relacji do Boga. „Naród mię żaden nie zbawił nistworzył /
        Wieczność pamiętam przed wiekiem; / Klucz Dawidowy usta miotworzy, /
        Rzym nazwał człekiem” (Moja ojczyzna, 13–16, w: Wiersze, 484).
        NorwidPEF - © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu


        178). N. przeciwstawiał się ewolucjonizmowi Ch. Darwina, którego
        poglądyzaliczył do okresu opowiadania bajek, z których korzyść ta
        tylko, że upokarzapychę współczesnego mu człowieka, wywodząc go
        od „małpy”. Ironiczniezauważał, że Darwin zaczerpnął jedną
        przesłankę z katolicyzmu: „pamiętaj, żez prochu jesteś” (Fabulizm
        Darwina, w: Proza, 427 n.; Rzecz o wolności słowa,w: Poematy, 256).
        N. ostrzegał przed współczesnymi mu intelektualistami,którzy
        deformują prawdziwą wizję człowieka („O!... strzeż się przeto
        Mistrzówtego wieku, / Bo pacholęta bose sto-tysięcy / Razy więcej
        niż oni wiedzą o c z ło w i e k u, / I milszy Bogu ich błąd
        niemowlęcy” – Rzeczywistość i marzenia(!), III 23–26, w: Wiersze,
        265). Przeciwstawiał się XIX-wiecznemumaterializmowi i
        ewolucjonizmowi, wskazując na bliskość związku człowiekaz Bogiem
        („Ani zapomnę, z dziewiętnastym wiekiem, / Że jesteś w
        większympostawiony prawie, / Że cię egipskie przyniosły żurawie – /
        Że Boga jesteśsąsiadem – człowiekiem” – Człowiek, I 80–83, w: tamże,
        372).

        Choć chrześcijaństwo tak bardzo wpisuje się w cywilizację Europy,
        tojest ono uniwersalne, nie ograniczone do jednego czy kilku
        narodów, a gdybypowstał „naród chrześcijański”, to narodowość taka,
        przypisując sobiewyłączność, „stałaby się przez toż samo żydowską,
        nie chrześcijańską” (OJuliuszu Słowackim, w: Proza, 233). Chrystus
        jest zarazem Bogiem i człowiekiem („O Jezu, Jezu! [...]Prawdziwy
        Boże i człeku prawdziwy” – Niewola, I 141, 145, w: Poematy,294).
        Szczególne znaczenie ma dla człowieka naśladowanie Chrystusa w
        jegocierpieniu: „Ba... gdyby to nie z krzyżem Zbawiciela za sobą,
        ale z swoim zaZbawicielem szło się [...]” (Do J. B. Zaleskiego,
        Paryż, 6.01.1851, w: Listy,152).

        Koncepcja pracy jest wpisana w chrześcijańską wizjęczłowieka.
        Konieczność pracy w trudzie i mozole jest konsekwencją
        utratybiblijnego raju („Głos brzmi w twej piersi: „Postradałem
        Eden!” / Głosbrzmi nad tobą: „Pracuj z potem czoła” – Praca, I 11–
        12, w: Wiersze, 499),a jednocześnie jest perspektywą zbawienia,
        które nie jest osiągalne bez pracy(„... praca, by się
        zmartwychwstało” – Promethidion: Bogumił, 186, wtongue_outoematy, 216).

        Symbolicznym wyrazem udziału samego Chrystusa w podejmowaniutrudu
        pracy jest „umywanie nóg” („Zbawiciel wciąż pracuje i umywa
        namnogi” – Do M. Trębickiej, Nowy Jork, 05.1854, w: Listy, 238), z
        czego N.wyprowadził wniosek, że miarą wartości pracy nie jest ani
        zysk, ani zaszczyty,jakie przynosi, lecz jej „owoce przyszłe w
        Zbawicielu”. Uznanie takiegowymiaru pracy, nawet najbardziej
        pośledniej, jest znakiem stopnia rozwojucywilizacji (tamże, s. 239).
        Istotnym obliczem ludzkiej pracy – równieżfizycznej – jest jej
        rozumność („umysłu stałość” – Praca, w: Wiersze, 499).Oderwanie
        pracy fizycznej od jej wymiaru duchowego utwierdza wspołeczeństwie
        rozwarstwienie na tych, dla których praca jest „koniecznąfatalnością
        i pokutą” oraz tych, dla których myślenie jest pracą. Wtedy,powie
        N., zagubiona zostaje istota pracy w jej złożoności, rozpada
        się „kośćpacierzowa z mleczem swoim” (Promethidion. Epilog, VI, w:
        Poematy, 239n.). Praca nie może być traktowana w kategoriach
        przymusu i niechęci (jakpańszczyzna lub służba), lecz jest wyrazem
        pozytywnie rozumianej wolnościczłowieka, bo to wolność otwiera pole
        pracy, w którym człowiek ujawniaswoją oryginalność, i to każdej
        pracy, od brukarza po Kopernika (DoSpartakusa (O pracy), w: Proza,
        421). Dostrzeżenie ludzkiego wymiaru każdej pracy nie niweluje
        hierarchii.Jak pracą fizyczną nie można pogardzać, tak pracy
        duchowej nie możnalekceważyć, stoi ona bowiem znacznie wyżej („Kto
        jest świadomy rzeczy, tenwie szczerze, iż osiem wierszy z Georgik
        Wirgiliusa kosztowało więcejpracy niż uprawienie ósmej części
        milionowych dóbr ziemskich,które do tegoż Wirgiliusa należały” –
        tamże, s. 422). Szacunek dla pracyduchowej wskazuje na poziom
        kultury i stopień rozwoju cywilizacjiwykraczającej poza zabieganie o
        materialne środki do życia (Do K. Górskiej,Paryż, pocz. 1857, w:
        Listy, 319).NorwidPEF - © Copyright by Polskie Towarzystwo Tomasza z
        Akwinu

        Człowiek pracuje w perspektywiezmartwychwstania. Celu tego nie
        można oderwać ani od piękna, ani od sztuki.N. przedstawił
        konkurujące koncepcje piękna: co każdemu się podoba, co sięwinno
        podobać, co jest harmonijne i uporządkowane – by stwierdzić, że
        piękno„Kształtem jest Miłości” (Promethidion: Bogumił, wers 109, w:
        Poematy, 215).Określenie to ma charakter filozoficzno-teologiczny:
        piękno oznaczapochodność wszystkich stworzeń od miłości Bożej. Każde
        stworzenie posiadaw sobie „profil Boży”, tylko że człowiek na skutek
        grzechu pierworodnegoprofil ten stracił; jest „cieniem
        profilu”.Sztukę i piękno uważa N. za integralny proces ludzkiej
        pracy o wymiarzeeschatologicznym: „Bo nie jest światło, by pod
        korcem stało, / Ani sól ziemido przypraw kuchennych, / Bo piękno na
        to jest, by zachwycało / Do pracy –praca, by się zmartwychwstało”
        • rycho7 Re: porzuć nienawiść Rychu bezcześcić jakaż to sz 25.02.08, 20:24
          hasz0 napisał:

          > adorujesz obce wzorce

          Nie, Towarzyszu Haszolski, ja chwale dobre wzorce, takze te polskie.
          Masz polokatolu jednak problem, z 6 miliardow ludzkosci jest tylko
          37 milionow Polakow. Taka jest takze proporcja tego co dobre
          polskie. Bo nie jestesmy ani gorsi ani lepsi od innych ludzi.
          Natomiast powinnismy sie uczyc takze na cudzych bledach. Nie
          popelniac ich bo co polskie to lepsze.

          > Z punktu widzenia rasowego Europejczycy pochodzą z Azji

          Ponoc Homo Sapiens uksztaltowal sie pomiedzy Morzem Kaspijskim i
          Aralskim 45 tys. lat temu. Fakt, ze to formalnie Azja ale nie
          przywiazywalbym do tego za takiego znaczenia. To nasza ojczyzna.

          > Cywilizacyjnie Azja wyraża się w ubóstwianiu wodza

          W osobie JPII, poprzednikach i nastepcach. Fakt Azja.

          > w jej centrum znajduje sięchrześcijaństwo.

          Ja pi.rdole, ale jazda.

          > Człowiekjest człowiekiem dzięki relacji do Boga.

          Dobrze, ze ja pochodze od malpy.

          > upokarzapychę współczesnego mu człowieka

          Ja nie musze sie pysznic wspolczesnoscia z takim czlowiekiem jak Ty.

          > Konieczność pracy w trudzie i mozole jest konsekwencją
          > utratybiblijnego raju

          Zanik procentow we krwi wymusza potwornosc pracy. Wicie Towarzyszu
          Haszolski, ja tam lubie pracowac.

          > Człowiek pracuje w perspektywiezmartwychwstania.

          Juz rozumiem dlaczego tak latwo przychodzi mi pracowanie. Nie mam
          zludzen.

          > pracy o wymiarzeeschatologicznym

          Rozumiem Twa traume. Ale sie nie przylacze.

          Ale zes odlotowy tekst sprokurowal. Macie biblioteke w psychiatryku?
    • hasz0 Jeszcze o Norwidzie i Miłoszu 25.02.08, 16:42
      Ach te chytre usmieszki...

      „Człowiek na to przychodzi na planetę, ażeby dał świadectwo prawdzie”

      W więzieniu w Moabicie więziono Józefa Piłsudskiego, Stanisława
      Przybyszewskiego, C. K. Norwida...

      Ten ostatni nie ma pomnika
      ............
      - Od roku 1951, gdy Czesław Miłosz zrezygnował z pracy polskiego
      dyplomaty i pozostał na emigracji, we wszystkich swoich książkach
      brutalnie zaczął znieważać nasz kraj. Napisał wręcz, że "dla Polski
      nie ma miejsca na ziemi" ("Rok myśliwego"), "gdyby mi dano sposób,
      wysadziłbym ten kraj w powietrze" ("Rodzinna Europa"), to znów,
      że "Polska to Ciemnogród" ("Prywatne obowiązki"). Podobnych zniewag
      Polski w jego książkach jest dużo. Krytycznie ocenia on wszystkie
      okresy naszej historii, zwłaszcza okres rozbiorów i hitlerowską
      okupację - szydzi z patriotycznej postawy Polaków walczących o
      niepodległość. Ot, chociażby jedna jego charakterystyczna wypowiedź
      odnosząca się do sytuacji z 1939 roku, gdy Rosjanie zajęli
      Wilno: "Było mi żal tego miasta", ale "nie doznałem niczego
      podobnego podczas podboju Polski przez Hitlera" ("Rodzinna Europa").
      Tu jasno widać, kim był ten noblista, deklarujący się wszędzie jako
      Litwin. Można zresztą stwierdzić, że w swym stosunku do polskiego
      patriotyzmu był konsekwentny. Na przykład w 1996 r. w "Tygodniku
      Powszechnym" pisał: "patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe.
      Jest mi to najzupełniej obce"...

      ...ale nieobce było to wielkim twórcom polskiej literatury. Nasz
      wieszcz Cyprian Kamil Norwid z pewnością inaczej pojmował te sprawy,
      skoro napisał: "Ojczyzna jest to wielki, zbiorowy obowiązek". Czegoż
      jednak można było wymagać i spodziewać się po człowieku, który
      wyznawał raczej "prywatne obowiązki"...
      - Trafna uwaga. Miłosz zresztą specjalnie nie krył, że ma inną niż
      Polska ojczyznę, chciał bowiem pracować tylko dla swej ukochanej
      Litwy: "Los Litwy mnie naprawdę obchodzi" ("Szukanie ojczyzny").
      Wszystko, co polskie, było dla tego noblisty tylko tematem-
      pretekstem do uprawiania literackiego szyderstwa i dyskwalifikacji.
      W swojej pełnej antypolskich paszkwili książce "Prywatne obowiązki"
      wyznaje szczerze swój chorobliwy stosunek do polskości: "Przyznaję
      się, na 'polskość' jestem alergiczny". Natomiast o reprezentantach
      naszego Narodu wyraża się nader obelżywie: "Polak musi być świnią,
      ponieważ się Polakiem urodził". A w wierszu "Moja wierna mowo" ten
      Litwin-noblista tak znieważa polski język: "Bo ty jesteś mową
      upodlonych,/ mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej niż
      innych narodów,/ mową konfidentów, mową pomieszanych,/ chorych na
      własną niewinność".
      Dyskwalifikuje też Miłosz całą naszą literaturę za jej patriotyczne
      treści, uderzając zwłaszcza w jej filary - twórców tej miary co A.
      Mickiewicz, J. Słowacki, C.K. Norwid, H. Sienkiewicz, S. Żeromski,
      S. Wyspiański i wielu innych.

      Wydaje się, że Miłosz najwięcej żółci wylał pod adresem naszych
      pisarzy w swej "Historii literatury polskiej". Jak, jako historyk
      literatury i metodyk kształcący przyszłych nauczycieli polonistów, a
      więc w pełnym tego słowa znaczeniu znawca problematyki (w
      odróżnieniu od Miłosza, który był z wykształcenia prawnikiem),
      ocenia Pan Profesor wartość tej książki? Czy rzeczywiście można
      uznać ją za wyraz obiektywnego spojrzenia na dzieje naszej
      literatury, czy raczej za zbiór osobistych i ferowanych stronniczo
      sądów i wyroków?
      - Ta książka jest dowodem na to, że Miłosz prawnik posiadał
      mentalność prokuratora, a nie historyka literatury, toteż po
      prokuratorsku oskarżał naszą literaturę, ale nie miał w tej
      dziedzinie fachowej wiedzy, więc wszystkie jego oskarżenia były i są
      fałszywe. Miłosz mylił się zasadniczo w ocenie utworów literackich,
      gdyż nie znał często podstawowych naukowych zasad ich
      wartościowania. Z tego więc powodu kierował się w swych sądach
      jedynie własnym "alergicznym" subiektywizmem, litewską awersją do
      polskości i urazami wobec wielu polskich pisarzy, których stale
      potępiał za ich patriotyzm. Nie miejsce tu, by szczegółowo zajmować
      się analizą książki, która pełna jest niefachowych ujęć i
      niewłaściwych ocen dorobku naszych poetów czy prozaików. Podkreślić
      jednak należy zdecydowanie, że jest ona przykładem niekompetencji i
      awersji tego literata w ocenach polskiego piśmiennictwa, a także
      przykładem jego patologicznego sobiepaństwa. Dlatego wskazane
      byłoby, żeby nauczyciele poloniści nie posługiwali się w żadnej
      formie tym pseudopodręcznikiem, ponieważ jest w nim zawartych dużo
      błędnych interpretacji literackiej twórczości naszych pisarzy.

      Opinie historyków literatury - a zatem najbardziej kompetentnych (w
      obszarze zagadnień nas interesujących) reprezentantów środowiska
      naukowego - o awersji Miłosza do Polaków i polskości są już dość
      ugruntowane, choć może nie objęły jeszcze w dostatecznym stopniu
      szerszych kręgów społecznych. Przypuszczalnie wielu naszych rodaków
      żyje wciąż w (jakże mylnym!) przeświadczeniu, że ten "polski"
      noblista dobrze zasłużył się dla naszego kraju...
      - Dobrze Pan to zauważył, bo istotnie przeważająca część naszego
      społeczeństwa nie zapoznała się jeszcze z całą twórczością Czesława
      Miłosza i nie zna zarówno jej walorów, jak i stron ujemnych, w tym
      jej antypolskich cech. A przyczyną tego jest to, że gdy Miłosz
      zerwał stosunki z naszym krajem, za karę druk jego książek był
      zakazany. Dopiero po przyznaniu mu Nagrody Nobla jego książki powoli
      zaczęły się ukazywać w naszych księgarniach. Jako pierwsi czytali je
      historycy literatury - z zawodowego obowiązku - i wielu z nich
      zaczęło pisać o antypolskim buncie i awersji do polskości tego
      noblisty. Przytaczam ich oceny w mojej książce. Natomiast zwykli
      czytelnicy początkowo rzadko kupowali książki Miłosza czy naukowe
      opracowania o nim, bo w pierwszych latach naszej polityczno-
      gospodarczej transformacji panowała u nas bieda, a książki były
      drogie. Poważano tego noblistę tylko formalnie, bez poznania jego
      twórczości. Po ukazaniu się mej książki "Karol Wojtyła..."
      zapraszano mnie na spotkania autorskie do kilku miast - wtedy
      zauważyłem, że rzadko kto czytał książki Miłosza. Nawet nauczyciele
      poloniści znali najczęściej tylko kilka lekturowych wierszy i byli
      zaskoczeni, gdy mówiłem o awersji Miłosza do polskości.

      Przygotowując swą pracę o Miłoszu, zadał sobie Pan Profesor trud
      zapoznania się ze wszystkimi utworami tego pisarza. Jak zatem, jako
      historyk literatury, ocenia Pan wartość twórczości autora "Pieska
      przydrożnego"?
      - Zarówno przedwojenna, jak i emigracyjna poetycka twórczość
      Czesława Miłosza stała na dość dobrym poziomie, ale nie to stało się
      głównym bodźcem do przyznania mu literackiej Nagrody Nobla.
      Przyczyną tego był jego bunt przeciw komunizmowi: zerwanie z PRL-em
      i wydanie antysocjalistycznych w swej wymowie książek - "Zdobycie
      władzy" i "Zniewolony umysł". Za pierwszą z nich otrzymał nawet
      francuską nagrodę, poza tym nagrodzono jeszcze kilka innych jego
      utworów.

      A jak można ocenić postawę Miłosza jako człowieka i obywatela, który
      wychowany i wykształcony przez Polskę odpłacił jej jawną
      niewdzięcznością, a nawet pogardą i wrogością?
      - Miłosz od dzieciństwa do śmierci czuł się tylko obywatelem Litwy.
      Jeszcze w roku 1996 w "Tygodniku Powszechnym" oświadczył: "Do Litwy,
      kraju mych przodków, chętnie się przyznaję". Już w dzieciństwie
      narodziła się w nim nienawiść do Polaków. W książce "Rodzinna
      Europa" wyznaje szczerze, że kształtowała się w nim "obsesyjna
      nienawiść" do polskości, która się w nim stopniowo pogłębiała, bo o
      czasach studenckich, gdy kształcił się na polskim uniwersytecie w
      Wilnie, także wyznał: "nie znosiłem polskich nacjonalistów".
      Kierując się tą awersją do Polaków, wstąpił tam nawet do lewicowego
      ugrupowania, o czym pisze we wspomnianej książce: "Ku tej lewicy
      (...) popchnął mnie nie marksizm, ale mój opór wobec narodowych
      obskurantów" (tak często n
      • hasz0 Radio Maryja jeszcze istnieje? 25.02.08, 16:44
        www.radiomaryja.pl.eu.org/teksty/milosz/ndz-20040819-milosz-majda-zelazny.html
        • hasz0 ________Rychu7! do roboty...na co czekasz?/n 25.02.08, 19:23
Pełna wersja