spitme
03.03.08, 18:50
Czytaj movers n shakers polskiej sceny politycznej i nie tylko ,...
===================================================================
STALINOWSKIE KORZENIE
=====================
dr Leszek Skonka
Ludzie PRL, dawni działacze PZPR, wielu organizatorów
pierwszej „Solidarności”, inicjatorzy, twórcy i
uczestnicy „okrągłego stołu” unikają, jak diabeł święconej wody
ujawniania życiorysów...) oraz bliższych informacji o swojej roli,
zarówno w PRL, jak i III RP. Obawiają się bowiem, że gdyby
społeczeństwo dowiedziało się prawdy o ich przeszłości inaczej by
się mogło zachować w czasie wyborów do parlamentu i do innych
obywatelskich reprezentacji. Toteż dobrze się stało, że grupa
opozycyjnych działaczy i publicystów próbuje przypomnieć prawdę o
ludziach, którzy, jak kameleony zmieniali swoje barwy polityczne,
ideologiczne, a nawet nazwiska. Oczywiście taka działalność
demaskatorska wymaga od ich inicjatorów, charakteru, zasad
moralnych, rzetelności, odpowiedzialności, uczciwości, cywilnej
odwagi. Ale nie wystarczy tylko przypominać i wypomnieć, że ktoś w
przeszłości należał do obozu rządzącego, był faworytem władz PRL,
partii.
Trzeba również wskazać, z jakich korzystał przywilejów, jakie
czerpał on, i jego najbliżsi, z tego korzyści. Dlaczego np.
Bronisław Geremek w okresie najgłębszego stalinizmu w Polsce
wyjeżdża na studia do Paryża, kto go tam wysłał, za jakie zasługi,
jakie pełnił tam funkcje i zajmował stanowiska; podobnie Karol
Modzelewski i inni beneficjanci ówczesnych władz. Nie można pominąć
życiorysów takich postaci, jak Stanisław Ciosek. On sam przemilcza
np. swoje rodzinne koligacje, zajmowane stanowisko pierwszego
sekretarza KW PZPR w Jeleniej Górze, milczy o nadużyciach i
przekrętach finansowych, jakich tam dokonywał. Nie powinno się
przemilczać ani tuszować roli i dywersyjnej działalność Karola
Modzelewskiego w „Solidarności”, szkód, jakie wyrządził tej
organizacji i Polsce. Społeczeństwo wciąż nie zna przeszłości wielu
wpływowych do niedawna ludzi, którzy odpowiadają za to , co się w
Polsce stało: za miliony bezrobotnych, rozkradziony majątek
narodowy, za zubożenie Narodu, za krzywdy, za miliony głodnych
dzieci, za nędze byłych pracowników PGR-ów, za choroby, kalectwa i
przedwczesną śmierć setek tysięcy obywateli, za pozbawienie setek
tysięcy starszych ludzi, emerytów, rencistów wielodzietnych rodzin,
mieszkań, za skazanie młodych pokoleń Polaków na poszukiwanie
chleba za granicą... Młodsze pokolenie nie zawsze wie i rozumie,
kto mu zgotował taki los. Nie wie nic lub bardzo niewiele, że
sprawcami ich nieszczęsnego losu są członkowie partii wywodzący się
z Unii Demokratycznej, przekształconej w Unię Wolności, a ostatnio w
Partię Demokratyczną, że znaczna cześć dzisiejszych elit
politycznych, gospodarczych, kulturalnych pochodzi z rodzin dawnych
stalinowskich władców Polski. Warto, więc uświadomić Polakom zasięg
i skalę tego zjawiska. Dlatego pozwoliłem sobie wykorzystać do tego
celu gotowe, rzetelnie opracowane, znowu aktualne materiały sprzed
kilku lat Pawła Sergiejczuka i Jerzego Roberta Nowaka. Jest bardzo
smutne, że mimo istnienia od kilku lat tych demaskatorskich dowodów
osoby skompromitowane wciąż egzystują w życiu publicznym: Leszek
Balcerowicz, Barbara Labuda, Władysław Frasyniuk, Lech Wałęsa,
Andrzej Olechowski, Hanna Gronkiewicz Walc, Jan Krzysztof Bielecki,
Paweł Piskorski, Bronisław Geremek, Karol Modzelewski, Adam Michnik,
Jan Lityński i kilkaset podobnych osób. Poniżej cytujemy te
materiały bez uzupełnień i bez komentarza Dr Leszek Skonka
Pan Paweł Siergiejczuk dowodzi, że wielu potomków bierutowsko-
bermanowskiego establishmentu zasila dzisiaj, nie tylko szeregi SLD,
ale także tzw. postsolidarnościowe ugrupowania polityczne, a przede
wszystkim Unię Wolności, Platformę Obywatelską, Samoobronę.
Czołowy polityk lewicy, były wicepremier i marszałek Sejmu Marek
Borowski, jest synem Wiktora, przedwojennego działacza
Komunistycznej Partii Polski. Ojciec Borowskiego, który naprawdę
nazywał się Aron Berman, w roku 1944 był założycielem i pierwszym
redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a w latach 1951-1967 -
zastępca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu". .(…

1996 r.).
„Inny bliski współpracownik Kwaśniewskiego, szef Biura
Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec, również pochodzi z takiej
rodziny: Jego ojciec był wicedyrektorem tarnobrzeskiego kombinatu
siarkowego "Siarkopol", matka - prokuratorem (R. Szubstarski,
Misjonarz prezydenta, "Życie" z 26-27 października 1996 r.). W
prezydenckiej Kancelarii został zatrudniony także znany (m.in. z
publikacji na lamach prasy prawicowej!) publicysta i poeta,
Aleksander Rozenfield ( dziś minister Spraw Zagranicznych , przyp.
L.Skonka), który w tekście pt. Być Żydem w Polsce pisał: Moi rodzice
po to, by nie być obcymi wymyślili, że bedą budować komunizm, to
była właśnie ideologia, która kazała wierzyć, ze ludzie są sobie
równi, bez względu na kolor skory, religie i status społeczny.
Uwierzyli jeszcze przed wojna, ocalili życie w sowieckiej Rosji i
wrócili do Polski, nie rozumiejąc, że słowo komunista będzie się
właśnie w Polsce kojarzyć z Żydami ("Najwyższy Czas!" Z 12 marca
1994 r.).
Od UB do UW
Ale nie tylko w pobliżu SLD i prezydenta Kwaśniewskiego znaleźli się
potomkowie "zasłużonych" komunistycznych rodzin. Wielu z nich
znalazło swoje miejsce w Unii Wolności, gdzie prym wiodą działacze,
którzy partyjne legitymacje nosili jeszcze za życia Bieruta -
Bronisław Geremek i Jacek Kuroń.
W takim towarzystwie bardzo dobrze czuje się np. poseł Jan Lityński,
którego rodzice byli komunistami jeszcze przed wojna; ojciec zmarł w
1947 roku. (...) Lityński najwcześniej wkroczył do historii. Jako
sześciolatek na manifestacji 22 lipca 1952 roku podbiegł do trybuny
i wręczył Bierutowi kwiaty (A. Bikont, Siedmiu spośród
wybranych, "Magazyn Gazety Wyborczej" z 5 listopada 1993 r.).
Inni prominentni członkowie UW posiadają podobne związki rodzinne:
prezydent Warszawy Marcin Święcicki jest zięciem PRL-owskiego
wicepremiera, członka KC PZPR w latach 1948-1981 Eugeniusza Szyra.
(sam Święciki był także w fazie końcowej sekretarzem KC PZPR,
przyp. L.Skonka) członkiem zaś, czołowy udecki ekonomista Waldemar
Kuczyński , przyznał się do tego, iż jego teściem był Stefan
Staszewski, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR w roku 1956.
Zatrudniona przez Święcickiego na stanowisku sekretarza gminy
Warszawa-Centrum, żona posła UW Henryka Wujca, Ludwika Wujec, jest
córka przedwojennej działaczki KPP Reginy Okrent, która w latach
1946-1949 pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi.
Burmistrzem warszawskiego śródmieścia w latach 1990-1994 był Jan
Rutkiewicz, syn Wincentego, działacza komunistycznego, który zginął
w czasie wojny, i Marii, w latach 1948-1950 szefowej Kancelarii
Sekretariatu KC PZPR. Matka Jana Rutkiewicza po wojnie wyszła za mąż
za Artura Starewicza, który w latach 1949-1953 był kierownikiem
Wydziału Propagandy KC PZPR, a następnie sekretarzem CRZZ i
sekretarzem KC PZPR.